Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kryzys

Portret użytkownika Elba

Kryzys

Już wkrótce pierwsze urodziny (mojego pobytu na tej stronie). Z tej okazji wpis.
Ostatnio dużo się mówi o kryzysie. O kryzysie męskości, związków, rodziny, tradycji, etc. I owszem, faktycznie mamy do czynienia z tym zjawiskiem. Wszystko rozłazi się w szwach.

Niedawno czytałam ciekawą dyskusję o mężczyznach i facetach, w której wiódł prym A.Pilipiuk (pisarz). Otóż Andrzej (znamy się luźno) stwierdził, że teraz mamy mężczyzn i facetów. Różnica polega na tym, że mężczyźni zachowują się właściwie (po męsku), a faceci to ich kiepska i marna namiastka.

Jakie jest źródło powstawania "facetów" i wypierania prawdziwych mężczyzn z obiegu? Kilka powodów: w życiu facetów nie ma ojca, a co za tym idzie: nie ma wzorców, nie ma sprawdzonych schematów, którymi mogliby się kierować. Faceci poszukują, dociekają itd... ale nic z tego nie wychodzi. Boją się ryzyka związanego z zaangażowaniem (na każdej płaszczyźnie: emocjonalnej, materialnej etc.). Boją się zaryzykować, a jak wiadomo: kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Boją się odpowiedzialności, przejęcia sterów, bycia sobą itd.

Z drugiej strony mamy kryzys kobiecości. Wczoraj czytałam pewien wątek (na jednym z kobiecych for), w skrócie: studentka, student, wpadka. Dziewczyna pisze, że chce urodzić dziecko, boi się, że finansowo będzie krucho (nie ma pomocy ze strony rodziny), ale kocha chłopaka i wie, że on kocha ją. Szuka wsparcia (nie ma przyjaciółki). I co się dzieje? Zaczyna się spór, kilka "kobiet" próbuje na siłę wmówić jej, że najlepszym rozwiązaniem jest aborcja. Włącznie ze szczyceniem się, że jedna z nich się wyskrobała i nawet jej powieka nie drgnęła. Ręce opadają. (Od razu przypomina mi się osoba Czubaszek, osoba - bo to nie jest prawdziwa kobieta, i jej poglądy na aborcję.)

Ruch feministyczny to jedna z najgorszych rzeczy, jaka spotkała kobiety. Przykre, że te naiwne stworzenia, które w nim uczestniczą i go popierają, nie sięgają głębiej, nie doczytały nigdy, jak do chociażby kwestii aborcji odnosiły się sufrażystki (będące "matkami" ruchu wyzwolenia kobiet). Otóż, wiele sufrażystek było absolutnie przeciwne łatwemu dostępowi do aborcji. Dlaczego? Bo aborcja zwalnia z odpowiedzialności mężczyznę, a całość koszmarnych konsekwencji zrzuca na kobietę (trauma, uszczerbek na zdrowiu, etc...). Sufrażystki chciały mężczyzn odpowiedzialnych, mądrych, wspierających, pozwalających nam kobietom na większy udział w życiu społecznym, a nie bandy nieodpowiedzialnych durniów. Same sobie ukręciłyśmy bat (przez płeć biorę częściowo odpowiedzialność), zwalniając Was z większości męskich zachowań.

Płynnie przejdę do tego blond dziewczęcia (wątas o blondynce), która z jednej strony chce zjeść ciastko, a z drugiej chce je zachować. Nie da się funkcjonować w układzie "trochę" patriarchalnym. Blondi chce korzystać z przywilejów: mąż zarabia, mąż utrzymuje, mąż jest mądry - więc rządzi, mąż ustala zasady, organizuje etc... a z drugiej, oczekuje i żąda tego, że ona też będzie rządzić: decydować, co ma robić w związku (odżegnuje się od siedzenia w domu, chce pracować, realizować się etc...). Hola hola, albo on rządzi a Blondi słucha, albo oboje rządzą, mają te same prawa, ale i OBOWIĄZKI.

I tu dochodzimy do związków partnerskich... których po prostu nie ma. Może między lesbijkami, albo gejami, ale na pewno nie między kobietami i mężczyznami.
Dlaczego? Bo jesteśmy różni. Nasza rola w związku jest zdeterminowana biologią i choćby stadko feministek tupało najgłośniej jak można i tak nie "zatupią" prawdy: kobieta chodzi w ciąży, kobieta rodzi i kobieta karmi. Mężczyzna nigdy nie zastąpi kobiety w tej materii. I nie musi, ba nawet nie powinien, bo ma inne obowiązki. Jakie? Główny: zapewnienie swojej kobiecie (i rodzinie) poczucia bezpieczeństwa. Na każdym możliwym polu.

Ostatnio czytałam świetną powieść: "Uległość" (nie napalajcie się co poniektórzy, to nie o seksie, a o muzułmanach). I tam przeczytałam jedno zdanie: "szczytem ludzkiego szczęścia jest bezwzględna uległość". Dlaczego? Bo w 100% (bezwzględnie) zwalnia od odpowiedzialności, a jak wiadomo łatwiej płynąć z prądem, niż pod prąd. Mężczyzna, który zapewnia poczucie bezpieczeństwa, jest w 100% odpowiedzialny - to właśnie wymarzony kandydat dla Blondi. Niestety Blondi nie skumała, że taki układ wymaga od niej 100% uległości. Nie da się być poddanym, będąc jednocześnie "trochę" królem. Albo rybka, albo wiadomo...

Z filmu z Blondi można jednakowoż wysnuć jeden budujący dla Was wniosek: otóż uroda mężczyzny to kwestia wtórna i mało istotna. I tak jest. Mężczyzna, żeby być męskim, nie musi być piękny. Nie bez kozery mówi się o Was "brzydsza połowa". Nie odbierajcie nam kobietom prawa do bycia tą ładniejszą. Wystarczy, że zachowacie higienę (ciała i umysłu).

A teraz o trwałości małżeństw. Jak słusznie zauważył Pan U. - obecnie najmocniejszym węzłem, jest ten zawiązywany w banku. Kiedyś takim mocnym spoiwem były dzieci. Teraz kobieta rodzi pierwsze dziecko mając 27l. (statystycznie). Co się dzieje, gdy pani ma dajmy na to 26l. a jedynym spoiwem łączącym ją z mężem jest kontrakt cywilny? Gdy Pan Mąż nie spełnia kryteriów, Pani Żona zabiera zabawki i odchodzi, ewentualnie wyrzuca bambetle Pana Męża i jego samego (z wynajmowanego mieszkanka). Kto zawinił? Oboje. Ona, bo nie zadbała o spoiwo, on bo nie zadbał o nią. I tak się to właśnie rozłazi.

Kiedyś ludzie naprawiali, teraz się wyrzuca i kupuje nowe. Ok. Niby racja. Ale... Kiedyś związki były znacznie lepsze jakościowo (podobnie do żarówek: w miejscowości Livermore w Kalifornii od ponad 100 lat świeci ta sama żarówka), a gdy coś jest dobre jakościowo, nie zepsuje się tak łatwo. Kiedyś ludzie dobierali się staranniej, korzystali z doświadczenia rodziców, słuchali starszych. Młody chłopak rozmawiał z ojcem, a córka z matką. Obecnie wszystko stoi na głowie: ojciec nie ma czasu/chęci/etc... rozmawiać z synem (albo po prostu ojca nie ma, bo odszedł/wyemigrował/pracuje niemalże 24h na dobę). Matki wpajają córkom: masz być niezależna, samofinansująca itd... Nie mówią, jak stworzyć dobry związek, uczą jedynie jak się z niego wymiksować bez strat. Samotne mamusie z trudem wypuszczają w świat swoje dzieci, bo najchętniej wsadziłyby je z powrotem do brzucha. Młodzi ludzie nie mają mieszkań, gniotą się na kupie, a z tego wynika samo zło.

A na koniec o pieniądzach. Na szczęście nie jestem dżentelmenem, więc mogę. Gdy chcesz mieć wypasioną brykę, musisz zainwestować. Gdy nie chcesz inwestować, idziesz z buta albo jeździsz bla bla carem. Gdy widzę jęki i stęki, że koś wydał 20 zyla na napój dla dziewczyny - opadają mi ręce. Na coś do cholery trzeba się zdecydować: albo to Ty "mężczyzno" nadajesz ton w związku/w trakcie spotkania (rządzisz), albo kobieta. Jeśli Ty jesteś sternikiem, wbij sobie do łba, że oprócz praw i przywilejów (rządzisz/sterujesz) masz jeszcze obowiązki (inwestujesz - chociażby swój czas, a co za tym idzie pieniądz). Nie da się być patriarchą na pół etatu. Jeśli oczekujesz partnerstwa (współfinansowanie), ok - ale nie buchaj się, gdy panna uzna, że ma takie samo prawo do rządzenia i prowadzenia związku, jak Ty.

Konkluzja:
Gdy inwestujesz - rób to z głową. Gdy wchodzisz w relację, inwestujesz coś najcenniejszego: samego siebie. Nie myśl penisem, bo to znacznie mniejszy organ, niż mózg. (Nie patrz wyłącznie na karoserię, zaglądnij pod maskę, odpal silnik, sprawdź jak w trudnych warunkach zachowuje się ten konkretny samochód). Wszak o tym, jakimi jesteśmy nie świadczy nasz wygląd (bo to bardzo zmienna rzecz), a wnętrze i potencjał.

Bądź mężczyzną, nie facetem. Bądź pewny siebie, słuchaj innych nie zapominając o sobie samym. Nie idź bezmyślnie za stadem, mimo że w nim czujesz się bezpiecznie. Zachowaj czujność. Pamiętaj, że to co jest dobre dla kogoś, wcale nie musi Tobie pasować.

Szukaj drugiej połówki kierując się podobieństwami, nie różnicami. To powiedzonko z przyciągającymi się przeciwieństwami - to wierutna bzdura. Owszem, przyciągają się, ale gdy nie daj Bóg któryś zmieni biegun, już nigdy się nie zetkną. Szukaj partnerki jak najbardziej podobnej: z podobną hierarchią wartości, upodobaniami, z podobnego środowiska.

Nie wchodź w relacje z góry skazane na niepowodzenie, czyli z zaburzonymi kobietami. Tego kwiatu na pół światu, a jedna matka Teresa wystarczy (nie musisz koniecznie naprawiać świata). Nie zbudujesz czegoś trwałego i dobrego jakościowo, używając felernych materiałów, nawet gdy jesteś doskonałym fachowcem. Lepiej poszukać dobrego surowca i z niego coś stworzyć. A gdy na początku relacji coś się sypie, daruj ją sobie, póki straty są małe.

Decyduj, mając w tyle głowy świadomość, że będziesz musiał ponieść konsekwencje swoich wyborów. Ale niech to Cię nie zniechęca. Nie bój się porażek, bo każda przybliża nas do sukcesu. Nie zwalaj winy na innych, najpierw popatrz, co sam źle zrobiłeś. W zasadzie wyłącznie na tym się skup. Bo to Ty wyciągniesz wnioski, Ty się zmienisz, Ty się nauczysz itd... To Twoja wiedza, doświadczenie.

Bądź mężczyzną. Dawaj wsparcie, rządź, decyduj, wymagaj (również, a może przede wszystkim od siebie), kochaj, angażuj się, bądź prawdziwy i szczery (znów: przede wszystkim wobec samego siebie), rób na co masz ochotę, ale NIGDY nie zapominaj o bliskich osobach i ich uczuciach, nie krzywdź, nie oszukuj, ufaj i nie bądź zazdrosny, ryzykuj, próbuj, ucz się, wzbogacaj, pracuj, miej ambicje i cele (a gdy je osiągniesz, ciesz się nimi, a potem wytyczaj następne). Bądź stanowczy, ale nie chamski, bądź czuły, ale nie miękki, bądź wrażliwy i empatyczny, ale uważaj żeby nie stracić w oczach kobiety zbyt często i bez powodu pokazując miękkie podbrzusze. Nie jęcz, nie narzekaj, nie marudź. Panuj nad gniewem, ale czasami daj mu upust (nie wyżywając się na bliskich). Możesz go skanalizować tak, aby nikogo nie skrzywdzić. Szanuj ludzi.

Dbaj o umysł (odrzuć rozrywki, które nic Ci nie dają). Nie ćpaj. Nie chlaj. Nie "odmóżdżaj" się przy pomocy używek. Nie płać za seks, bo zasługujesz na prawdziwą miłość i bliskość. Kochaj siebie. Akceptuj siebie i swoje słabości, ale pracuj nad nimi. Doskonal się. Kochaj ludzi. Z każdej przyjaźni/koleżeństwa/krótkiej znajomości staraj się wyciągnąć dla siebie coś dobrego.

Miej zasady i bądź konsekwentny. Bądź dobrym przyjacielem. Bądź patriotą. Miej wartości. Bądź mężczyzną z naszych marzeń.

linki:
http://wpolityce.pl/polityka/184...

https://www.youtube.com/watch?v=...

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/2...

http://niewiarygodne.pl/kat,1017...

http://wizaz.pl/forum/showthread...

http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/...

Odpowiedzi

Portret użytkownika Ulrich II

zawarłbym tego bloga w kilku

zawarłbym tego bloga w kilku akapitach:

kryzys jest pojęciem bardzo elastycznym w zależności punktu odniesienia

inwestycja ma wysoką wartość zwrotu jeśli produkt w który inwestujemy jest najwyższej klasy

pozdrawiam
zamykam
Smile

Portret użytkownika Elba

Och, czemu mnie zamykasz?

Och, czemu mnie zamykasz? Wink

"inwestycja ma wysoką wartość zwrotu jeśli produkt w który inwestujemy jest najwyższej klasy"

Owszem. Dlatego należy to robić z głową, a nie "główką" (inwestować).
Pozdrawiam.

ps.Dzięki za kom.

Nie podoba mi się ten blog,

Nie podoba mi się ten blog, taki o wszystkim i o niczym, te teorie wszystkie. Sorry mi się nie podoba ;/

Portret użytkownika Elba

Nie musisz przepraszać.

Nie musisz przepraszać. Wink
Każdy ma prawo do oceny.

buziak ;*

buziak ;*

Myślę, że taki esej można

Myślę, że taki esej można było napisać w każdym okresie ludzkości.
To jest tak jak ze starymi ludźmi: "kiedyś to było lepiej!, młodzież bardziej kulturalna i niebo bardziej niebieskie!"

Portret użytkownika Elba

Pewnie, że tak. Co nie

Pewnie, że tak. Co nie zmienia faktu, że nie jest dobrze. Pozostaje nam albo się z tym pogodzić (ale wtedy NIE NARZEKAMY), albo próbować zmienić obecny stan rzeczy (poprawić/przywrócić sprawdzone rozwiązania).

Portret użytkownika Elba

"chcialy dojebac mezczyznom i

"chcialy dojebac mezczyznom i uzyly w tym celu ciazy"

Wiesz, z technicznego punktu widzenia, nie jestem w stanie Ci "dojebać" zachodząc z Tobą w ciążę (żebyś miał na kogo pracować), bez Twojego bezpośredniego udziału, bez Twojej wiedzy o tym i bez zgody (choć, ponoć można "zgwałcić" mężczyznę - widziałam w jakimś filmie, jak pani "nasadziła" się na półprzytomnego kolesia).
Więc fajnie by było, gdyby każdy mężczyzna, który uprawia seks (bo taką podjął decyzję), zdawał sobie sprawę z konsekwencji tegoż. I o to właśnie mi chodzi: robisz coś, musisz wiedzieć, jakie to może mieć konsekwencje i zdawać sobie sprawę z odpowiedzialności za własne poczynania.

Ciąża to "sprawka" dwóch stron. Nie jednej. A gdy mówimy o "dojebaniu" - ręczę, że kobiety ponoszą znacznie większe "koszty" niechcianej ciąży, niż jej współsprawcy.

dzięki za kom.

Portret użytkownika Elba

Obawiam się, że jest

Obawiam się, że jest odwrotnie: to ciąża jest podstawową funkcją i celem seksu Wink a że akurat ludziom sprawia on przyjemność, to już kwestia wtórna.
Popatrz na inne ssaki: samce uprawiają seks ze względu na instynkt przetrwania, nie na przyjemność. Biologii nie oszukasz. Jesteśmy podobnie zaprogramowani (z bonusem w postaci przyjemności z seksu, choć ponoć niektóre gatunki zwierząt też ją odczuwają).

BTW - swojej partnerce seksualnej, z którą nie wiążesz przyszłości (partnerka jednorazowa) oświadczasz przed seksem: jestem wolny, gdy wpadniesz, radź sobie dziewczyno, skrob się etc... bo ja nie zamawiałem dzieciaka? I dlatego nie mam obowiązku ponosić zań żadnej odpowiedzialności?
Czy tylko ja widzę, że to jest słabe? Nędzne? Niemęskie?

Portret użytkownika Elba

"Placenie za decyzje idiotki

"Placenie za decyzje idiotki ktora postanowila rodzic dziecko obcemu typowi kontra troska o moje dziecko. Mam nadzieje nigdy nie stanac przed takim wyborem."

Po co uprawiać seks z idiotką?
A nich zabezpieczenie zawiedzie (nie ma 100% metod, chyba że szklanka wody zamiast)? Co wtedy?

Słusznie zauważyłeś: "lepiej znalezc kogos pewnego." i w razie nieprzewidzianej wpadki nie przeżywać dramatu.

Portret użytkownika Ulrich II

to ciąża jest podstawową

to ciąża jest podstawową funkcją i celem seksu

po tym kretynizmie przestałem czytać ...

Portret użytkownika Elba

https://pl.wikipedia.org/wiki

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko...

Niech będzie, nie "seks" a "kopulacja" i nie "ciąża" a "zapłodnienie" (jeśli już tak twardo trzymamy się semantyki).
I jeszcze jedno mówię o funkcji podstawowej (podobnie do jedzenia - podstawowa funkcja, to zaspokojenie głodu, dodatkowa - przyjemność ze smakowania potraw), nie jedynej.
Jeśli zerkniesz w zalinkowany artykuł, doczytasz, że szympansy (karłowate) robią to również dla przyjemności. Podobnie do ludzi.

I byłoby miło, gdybyś z łaski swojej powstrzymał się od chamstwa. Chyba, że nie potrafisz...

Portret użytkownika Konstanty

Ulrich jaka zrzęda. Kuś, kuś.

Ulrich jaka zrzęda. Kuś, kuś. Wink

Portret użytkownika Christiano

Pełna zgoda, dziś mamy dużo

Pełna zgoda, dziś mamy dużo "byle jakich" kobiet i mężczyzn. Bez zasad, zainteresowań, wartości i emocjonalnie niedojrzałych. Wygląda mi to czasem, że te obie grupy wymieniają się pewnymi płynami co niby czyni ich "dojrzałymi"...ale jak pojawia się dziecko czy problemy to sobie szybko odpuszczają.
Nie potrafię tez zrozumieć kolesi, którzy za wszelką cenę chcą omamić kobietę, byle tylko ją przelecieć, a potem olać. Czy to jest męskie zachowanie?
Potem mamy właśnie do czynienia z zaburzonymi kobietami, bo takie kobity są emocjonalnie rozbite, nie potrafią zaufać, otworzyć się na nowe relacje, albo już wogóle ich poczucie wartości jest tak niskie, że idą do łózka z prawie każdym. Z resztą i wielu facetów tak ma, właśnie przez to, że kobiety okazały się bezdusznymi sukami.

Portret użytkownika Elba

Dokładnie. Nastąpiło

Dokładnie. Nastąpiło kompletne spłycenie relacji, takie (mówiąc kolokwialnie) powszechne spsienie wśród b.młodych ludzi. Z drugiej strony ciężko mieć do nich pretensje, skoro nikt od nich nie wymaga dojrzałych zachowań.

Ojciec, który ma być bastionem, opoką - ma wymagać, ale i dawać, ma karać, ale i nagradzać, wytyczać cele, rozmawiać - częstokroć nie wie, ile lat ma jego syn, albo w której jest klasie.

(To samo dotyczy dziewczyn i młodych kobiet. Stają się zimne, zdystansowane z obawy przed zranieniem. I kółko się zamyka.)

A później staje taki "facet" i oświadcza, że gdy zabezpieczenie zawiedzie, on umywa ręce, bo nie zamawiał dzieciaka.
I jeszcze uważa, że to cool, męskie i WGL zajebiste. Bo się udało uniknąć odpowiedzialności.

Portret użytkownika Elba

Ale co to znaczy: że się nie

Ale co to znaczy: że się nie pisał? Pobrali mu plemniki, gdy był nieprzytomny?
Jeśli mężczyzna uprawia seks z kobietą (zdrową, płodną), musi się liczyć z tym, że kobieta potencjalnie może zajść z nim w ciążę.
Nie zaklinaj deszczu.

Oczywiście potępiam sytuacje, gdy kobieta z premedytacją okłamuje partnera (np.mówiąc, że bierze tabletki antykoncepcyjne), i wrabia go w ciążę. To skrajna podłość, nieodpowiedzialność (dziecko cierpi, ojciec cierpi) i totalne dno moralne. Nie wiem, jakbym podeszła do takiej sytuacji (będąc mężczyzną). Ale jedno wiem, przede wszystkim miałabym na uwadze dobro własnego dziecka, a dopiero po tym ewentualną vendettę na jego matce.

Portret użytkownika baudelaire

Obawiam sie ze nie każdy

Obawiam sie ze nie każdy zrozumie przesłanie Elba;)
Ja sie podpisuje wszystkimi "rencami";)

Portret użytkownika Elba

dzięki Baud Niech choć 10%

dzięki Baud Smile

Niech choć 10% zrozumie i cokolwiek zakoduje, już się ucieszę Wink

Portret użytkownika BarT

Pierwsza osoba, kobieta,

Pierwsza osoba, kobieta, która dodała na końcu wpisu bibliografię. To jest coś! ;D

Portret użytkownika Elba

Mówisz? Dzięki za

Mówisz? Smile
Dzięki za uznanie.
Pomyślałam, że fajnie będzie, gdy wstawię linki.

Portret użytkownika Konstanty

IMHO, ten kryzys o którym

IMHO, ten kryzys o którym piszesz to tylko wierzchołek góry lodowej, a jest nią koniec "zachodniej cywilizacji", która sama siebie zajebała w swojej wygodzie. W Polsce tak tego nie czuć, bo my cały czas gonimy, chcemy czemuś dorównać, ale na Zachodzie ludzie są dosłownie i w przenośni przejedzeni komfortem. I to widać, na ulicach, w sklepach. Coraz lepsze samochody, a w nich coraz starsi ludzie. Młodych mało, w dużej części otyli i zdegenerowani komercją, wpatrzeni w najnowsze iPhony. Wszyscy gonią za coraz lepszym standardem, rezygnując z tego co jest podstawą dla każdego żywego organizmu - rozmnażania. Bo sex to nie to samo. Ta kultura stawia na hedonizm i szczęście jednostki. Rodzina i potomstwo to coraz częściej zło konieczne ze strachu przed samotności i depresją na stare lata. Smutne ale efektem tego jest i będzie to, że sami doprowadzimy do swojej zagłady tabletkami antykoncepcyjnymi i gumkami.

A na progu już czeka nowa i świeża krew, z zupełnie inną kulturą i zwyczajami, dla nas barbarzyńska, a dla natury zdrowa i płodna. Co dzieje się ze starym i zepsutym lasem, gdy w tym samym miejscu osiedla się nowy i dużo płodniejszy gatunek drzew? Ewolucja nie stoi po naszej stronie. Nie jesteśmy pierwszą i ostatnią cywilizacją która wymiera. Wystarczy spojrzeć do historii i zobaczyć jak skończyli Rzymianie i co działo się z ich kulturą na krótko przed ich upadkiem. Troche boli że w dużej mierze stanie się to na naszych oczach, ale i tak uważam się za szczęściarza, że mogłem dorastać w tych czasach i liznąć tego co najlepsze w muzyce, sporcie i szeroko pojętej kulturze.

Portret użytkownika Elba

Wiem, że 200% racji z

Wiem, że 200% racji z założenia jest błędnym określeniem, ale co mi tam...

Masz 200% racji. Dzięki za komentarz.

BTW, czytałeś "Uległość"? Jeśli nie, polecam. (choć końcówka średnia).

Portret użytkownika Konstanty

Nie czytałem. Sprawdzę.

Nie czytałem. Sprawdzę.

Portret użytkownika septo

>30 (przeżyte)/(przemyślane)

>30 (przeżyte)/(przemyślane) = propsy (choć pewnie dałoby się krócej Wink )

Portret użytkownika Elba

dałoby się... ale ja lubię

dałoby się...
ale ja lubię dłuuuugo Wink

Dzięki septo Smile

Portret użytkownika Konstanty

PS. Bardzo fajny blog Elba i

PS. Bardzo fajny blog Elba i wcale nie za długi.

PS2. Zanim zacząłem czytać, wystrachałem się, że Ci się małżeństwo sypło. Ufff... Wink

Portret użytkownika Elba

Nie sypło. Ale dzięki za

Nie sypło. Ale dzięki za troskę Smile (tym bardziej, że szczerą).
Mam fajnego męża.
Codziennie Bogu dziękuję, że tak mi się poszczęściło.

Portret użytkownika Pierrot

Mądry blog. Nie pociągniesz

Mądry blog.

Nie pociągniesz takimi tekstami tłumów. Tutaj w większości ludzie chcą czegoś innego. Szybkich recept. Prostych odpowiedzi. Może to przywilej młodości ? Może przywilej niedojrzałości ?

Blogi tego typu przełamują jeszcze jedną rzecz. W "środowisku" blogerskim, szczególnie wśród "samorozwojowców", ale też speców od "relacji", a może bardziej "podrywu" jest takie przekonanie, że "wszystko można", "że każdy może osiągnąć cel jaki sobie wyznaczy", świat kolorowy, zdjęcia z plaży Tunezji i jakiś motywujący tekst - że możesz osiągnąć wszystko samemu, o ile będziesz pewny siebie, wytrwały, konsekwentny. To wszystko prawda, ale tylko przy założeniu ceteris paribus. Dla tych którzy nie wiedzą, ceteris paribus to podstawowy zwrot w ekonomii oznaczający, że dane założenie jest prawdą, o ile pozostałe czynniki pozostają niezmienne. Ty przełamujesz ten stereotyp, mamy "podrywacza" (jak to żałośnie brzmi) i on myśli, że może wszystko ... a tu świat okazuje się nie być taki prosty, gdy zaczynają się emocje, aspiracje, potrzeby ... . A to jest trudne, bo w życiu nie ma wiele jednoznacznych odpowiedzi.

Portret użytkownika Elba

Dziękuję Pierrocie. Nie

Dziękuję Pierrocie.
Nie chciałam porwać.
Nigdy nie byłam populistką. Raczej odwrotnie. Gdy modny feminizm, ja się od niego odżegnuję (i nie dlatego, żeby być oryginalną, ale dlatego, że jest błędny - IMHO - bo sprzeciwia się naturze, a z nią jeszcze NIKT nie wygrał).

BTW - nieszczęsny ceteris paribus i mój wykładowca mikroekonomii (której szczerze nie znosiłam, w przeciwieństwie do makroekonomii). Jedyne co zapamiętałam, to właśnie to określenie i jeszcze oligopol Laughing out loud i działania na maciorach (tak mówiłam o macierzach) Wink Ale jedna rzecz była fajna - analiza SWOT. Od biedy można by jej używać w kontekście doboru partnera życiowego Wink

A co do "wszystko można". Hm... Może nie wszystko, ale dużo. Poza tym trzeba się starać, choćby dla samego starania, dążenia do celu, zdobywania szczytu - to też ma wartość, czasami większą jeszcze ZANIM się go osiągnie.

Portret użytkownika Pierrot

Standardy na studiach - wciąż

Standardy na studiach - wciąż te same. Ekonomię już miałem na jednych teraz mam na inżynierskich. Mam zamiar sobie przepisać ocenkę. Co do macierzy, no to teraz je mam. Macierze i wyznaczniki, a zabawa z wyznacznikami zaczyna się od czwartego stopnia ... . A analizy SWOT nie znam.

Co do "wszystkiego można". Można dla samego działania, a z drugiej strony nie ma jakby wyjścia. Można stanąć i już stać w miejscu - świat i tak będzie szedł dalej. Zresztą powiedziałbym, że chodzi ogólnie o życie ... żeby żyć, z tą świadomością, że świata się nie zmieni i nikt nie jest Supermanem (czy jak tutaj by woleli (przepraszam za słownictwo) turboruchaczem).

Ps. Do "nie chciałam porwać" heh tu pojawia się zarzut do mojego stylu pisania, a pojawić się może w stosunku do Ciebie, jeśli zaczniesz opisywać życie takie jakie jest, to Ci powiedzą, że jesteś pesymistką, że przynudzasz, że kolega bzykał nawaloną koleżankę w obszczanej klatce pod blokiem i mówił, że było fajnie i teraz wszyscy mu zazdroszczą, a ona za nim lata ... mówię to jako ciekawostkę, napisz jeszcze kilka razy coś w ten deseń i zobaczysz, jak zaczną wyciągać jedno zdanie w którym można się doczepić do Ciebie personalnie Smile.