Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kryzys

Portret użytkownika Elba

Kryzys

Już wkrótce pierwsze urodziny (mojego pobytu na tej stronie). Z tej okazji wpis.
Ostatnio dużo się mówi o kryzysie. O kryzysie męskości, związków, rodziny, tradycji, etc. I owszem, faktycznie mamy do czynienia z tym zjawiskiem. Wszystko rozłazi się w szwach.

Niedawno czytałam ciekawą dyskusję o mężczyznach i facetach, w której wiódł prym A.Pilipiuk (pisarz). Otóż Andrzej (znamy się luźno) stwierdził, że teraz mamy mężczyzn i facetów. Różnica polega na tym, że mężczyźni zachowują się właściwie (po męsku), a faceci to ich kiepska i marna namiastka.

Jakie jest źródło powstawania "facetów" i wypierania prawdziwych mężczyzn z obiegu? Kilka powodów: w życiu facetów nie ma ojca, a co za tym idzie: nie ma wzorców, nie ma sprawdzonych schematów, którymi mogliby się kierować. Faceci poszukują, dociekają itd... ale nic z tego nie wychodzi. Boją się ryzyka związanego z zaangażowaniem (na każdej płaszczyźnie: emocjonalnej, materialnej etc.). Boją się zaryzykować, a jak wiadomo: kto nie ryzykuje, nie pije szampana. Boją się odpowiedzialności, przejęcia sterów, bycia sobą itd.

Z drugiej strony mamy kryzys kobiecości. Wczoraj czytałam pewien wątek (na jednym z kobiecych for), w skrócie: studentka, student, wpadka. Dziewczyna pisze, że chce urodzić dziecko, boi się, że finansowo będzie krucho (nie ma pomocy ze strony rodziny), ale kocha chłopaka i wie, że on kocha ją. Szuka wsparcia (nie ma przyjaciółki). I co się dzieje? Zaczyna się spór, kilka "kobiet" próbuje na siłę wmówić jej, że najlepszym rozwiązaniem jest aborcja. Włącznie ze szczyceniem się, że jedna z nich się wyskrobała i nawet jej powieka nie drgnęła. Ręce opadają. (Od razu przypomina mi się osoba Czubaszek, osoba - bo to nie jest prawdziwa kobieta, i jej poglądy na aborcję.)

Ruch feministyczny to jedna z najgorszych rzeczy, jaka spotkała kobiety. Przykre, że te naiwne stworzenia, które w nim uczestniczą i go popierają, nie sięgają głębiej, nie doczytały nigdy, jak do chociażby kwestii aborcji odnosiły się sufrażystki (będące "matkami" ruchu wyzwolenia kobiet). Otóż, wiele sufrażystek było absolutnie przeciwne łatwemu dostępowi do aborcji. Dlaczego? Bo aborcja zwalnia z odpowiedzialności mężczyznę, a całość koszmarnych konsekwencji zrzuca na kobietę (trauma, uszczerbek na zdrowiu, etc...). Sufrażystki chciały mężczyzn odpowiedzialnych, mądrych, wspierających, pozwalających nam kobietom na większy udział w życiu społecznym, a nie bandy nieodpowiedzialnych durniów. Same sobie ukręciłyśmy bat (przez płeć biorę częściowo odpowiedzialność), zwalniając Was z większości męskich zachowań.

Płynnie przejdę do tego blond dziewczęcia (wątas o blondynce), która z jednej strony chce zjeść ciastko, a z drugiej chce je zachować. Nie da się funkcjonować w układzie "trochę" patriarchalnym. Blondi chce korzystać z przywilejów: mąż zarabia, mąż utrzymuje, mąż jest mądry - więc rządzi, mąż ustala zasady, organizuje etc... a z drugiej, oczekuje i żąda tego, że ona też będzie rządzić: decydować, co ma robić w związku (odżegnuje się od siedzenia w domu, chce pracować, realizować się etc...). Hola hola, albo on rządzi a Blondi słucha, albo oboje rządzą, mają te same prawa, ale i OBOWIĄZKI.

I tu dochodzimy do związków partnerskich... których po prostu nie ma. Może między lesbijkami, albo gejami, ale na pewno nie między kobietami i mężczyznami.
Dlaczego? Bo jesteśmy różni. Nasza rola w związku jest zdeterminowana biologią i choćby stadko feministek tupało najgłośniej jak można i tak nie "zatupią" prawdy: kobieta chodzi w ciąży, kobieta rodzi i kobieta karmi. Mężczyzna nigdy nie zastąpi kobiety w tej materii. I nie musi, ba nawet nie powinien, bo ma inne obowiązki. Jakie? Główny: zapewnienie swojej kobiecie (i rodzinie) poczucia bezpieczeństwa. Na każdym możliwym polu.

Ostatnio czytałam świetną powieść: "Uległość" (nie napalajcie się co poniektórzy, to nie o seksie, a o muzułmanach). I tam przeczytałam jedno zdanie: "szczytem ludzkiego szczęścia jest bezwzględna uległość". Dlaczego? Bo w 100% (bezwzględnie) zwalnia od odpowiedzialności, a jak wiadomo łatwiej płynąć z prądem, niż pod prąd. Mężczyzna, który zapewnia poczucie bezpieczeństwa, jest w 100% odpowiedzialny - to właśnie wymarzony kandydat dla Blondi. Niestety Blondi nie skumała, że taki układ wymaga od niej 100% uległości. Nie da się być poddanym, będąc jednocześnie "trochę" królem. Albo rybka, albo wiadomo...

Z filmu z Blondi można jednakowoż wysnuć jeden budujący dla Was wniosek: otóż uroda mężczyzny to kwestia wtórna i mało istotna. I tak jest. Mężczyzna, żeby być męskim, nie musi być piękny. Nie bez kozery mówi się o Was "brzydsza połowa". Nie odbierajcie nam kobietom prawa do bycia tą ładniejszą. Wystarczy, że zachowacie higienę (ciała i umysłu).

A teraz o trwałości małżeństw. Jak słusznie zauważył Pan U. - obecnie najmocniejszym węzłem, jest ten zawiązywany w banku. Kiedyś takim mocnym spoiwem były dzieci. Teraz kobieta rodzi pierwsze dziecko mając 27l. (statystycznie). Co się dzieje, gdy pani ma dajmy na to 26l. a jedynym spoiwem łączącym ją z mężem jest kontrakt cywilny? Gdy Pan Mąż nie spełnia kryteriów, Pani Żona zabiera zabawki i odchodzi, ewentualnie wyrzuca bambetle Pana Męża i jego samego (z wynajmowanego mieszkanka). Kto zawinił? Oboje. Ona, bo nie zadbała o spoiwo, on bo nie zadbał o nią. I tak się to właśnie rozłazi.

Kiedyś ludzie naprawiali, teraz się wyrzuca i kupuje nowe. Ok. Niby racja. Ale... Kiedyś związki były znacznie lepsze jakościowo (podobnie do żarówek: w miejscowości Livermore w Kalifornii od ponad 100 lat świeci ta sama żarówka), a gdy coś jest dobre jakościowo, nie zepsuje się tak łatwo. Kiedyś ludzie dobierali się staranniej, korzystali z doświadczenia rodziców, słuchali starszych. Młody chłopak rozmawiał z ojcem, a córka z matką. Obecnie wszystko stoi na głowie: ojciec nie ma czasu/chęci/etc... rozmawiać z synem (albo po prostu ojca nie ma, bo odszedł/wyemigrował/pracuje niemalże 24h na dobę). Matki wpajają córkom: masz być niezależna, samofinansująca itd... Nie mówią, jak stworzyć dobry związek, uczą jedynie jak się z niego wymiksować bez strat. Samotne mamusie z trudem wypuszczają w świat swoje dzieci, bo najchętniej wsadziłyby je z powrotem do brzucha. Młodzi ludzie nie mają mieszkań, gniotą się na kupie, a z tego wynika samo zło.

A na koniec o pieniądzach. Na szczęście nie jestem dżentelmenem, więc mogę. Gdy chcesz mieć wypasioną brykę, musisz zainwestować. Gdy nie chcesz inwestować, idziesz z buta albo jeździsz bla bla carem. Gdy widzę jęki i stęki, że koś wydał 20 zyla na napój dla dziewczyny - opadają mi ręce. Na coś do cholery trzeba się zdecydować: albo to Ty "mężczyzno" nadajesz ton w związku/w trakcie spotkania (rządzisz), albo kobieta. Jeśli Ty jesteś sternikiem, wbij sobie do łba, że oprócz praw i przywilejów (rządzisz/sterujesz) masz jeszcze obowiązki (inwestujesz - chociażby swój czas, a co za tym idzie pieniądz). Nie da się być patriarchą na pół etatu. Jeśli oczekujesz partnerstwa (współfinansowanie), ok - ale nie buchaj się, gdy panna uzna, że ma takie samo prawo do rządzenia i prowadzenia związku, jak Ty.

Konkluzja:
Gdy inwestujesz - rób to z głową. Gdy wchodzisz w relację, inwestujesz coś najcenniejszego: samego siebie. Nie myśl penisem, bo to znacznie mniejszy organ, niż mózg. (Nie patrz wyłącznie na karoserię, zaglądnij pod maskę, odpal silnik, sprawdź jak w trudnych warunkach zachowuje się ten konkretny samochód). Wszak o tym, jakimi jesteśmy nie świadczy nasz wygląd (bo to bardzo zmienna rzecz), a wnętrze i potencjał.

Bądź mężczyzną, nie facetem. Bądź pewny siebie, słuchaj innych nie zapominając o sobie samym. Nie idź bezmyślnie za stadem, mimo że w nim czujesz się bezpiecznie. Zachowaj czujność. Pamiętaj, że to co jest dobre dla kogoś, wcale nie musi Tobie pasować.

Szukaj drugiej połówki kierując się podobieństwami, nie różnicami. To powiedzonko z przyciągającymi się przeciwieństwami - to wierutna bzdura. Owszem, przyciągają się, ale gdy nie daj Bóg któryś zmieni biegun, już nigdy się nie zetkną. Szukaj partnerki jak najbardziej podobnej: z podobną hierarchią wartości, upodobaniami, z podobnego środowiska.

Nie wchodź w relacje z góry skazane na niepowodzenie, czyli z zaburzonymi kobietami. Tego kwiatu na pół światu, a jedna matka Teresa wystarczy (nie musisz koniecznie naprawiać świata). Nie zbudujesz czegoś trwałego i dobrego jakościowo, używając felernych materiałów, nawet gdy jesteś doskonałym fachowcem. Lepiej poszukać dobrego surowca i z niego coś stworzyć. A gdy na początku relacji coś się sypie, daruj ją sobie, póki straty są małe.

Decyduj, mając w tyle głowy świadomość, że będziesz musiał ponieść konsekwencje swoich wyborów. Ale niech to Cię nie zniechęca. Nie bój się porażek, bo każda przybliża nas do sukcesu. Nie zwalaj winy na innych, najpierw popatrz, co sam źle zrobiłeś. W zasadzie wyłącznie na tym się skup. Bo to Ty wyciągniesz wnioski, Ty się zmienisz, Ty się nauczysz itd... To Twoja wiedza, doświadczenie.

Bądź mężczyzną. Dawaj wsparcie, rządź, decyduj, wymagaj (również, a może przede wszystkim od siebie), kochaj, angażuj się, bądź prawdziwy i szczery (znów: przede wszystkim wobec samego siebie), rób na co masz ochotę, ale NIGDY nie zapominaj o bliskich osobach i ich uczuciach, nie krzywdź, nie oszukuj, ufaj i nie bądź zazdrosny, ryzykuj, próbuj, ucz się, wzbogacaj, pracuj, miej ambicje i cele (a gdy je osiągniesz, ciesz się nimi, a potem wytyczaj następne). Bądź stanowczy, ale nie chamski, bądź czuły, ale nie miękki, bądź wrażliwy i empatyczny, ale uważaj żeby nie stracić w oczach kobiety zbyt często i bez powodu pokazując miękkie podbrzusze. Nie jęcz, nie narzekaj, nie marudź. Panuj nad gniewem, ale czasami daj mu upust (nie wyżywając się na bliskich). Możesz go skanalizować tak, aby nikogo nie skrzywdzić. Szanuj ludzi.

Dbaj o umysł (odrzuć rozrywki, które nic Ci nie dają). Nie ćpaj. Nie chlaj. Nie "odmóżdżaj" się przy pomocy używek. Nie płać za seks, bo zasługujesz na prawdziwą miłość i bliskość. Kochaj siebie. Akceptuj siebie i swoje słabości, ale pracuj nad nimi. Doskonal się. Kochaj ludzi. Z każdej przyjaźni/koleżeństwa/krótkiej znajomości staraj się wyciągnąć dla siebie coś dobrego.

Miej zasady i bądź konsekwentny. Bądź dobrym przyjacielem. Bądź patriotą. Miej wartości. Bądź mężczyzną z naszych marzeń.

linki:
http://wpolityce.pl/polityka/184...

https://www.youtube.com/watch?v=...

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/2...

http://niewiarygodne.pl/kat,1017...

http://wizaz.pl/forum/showthread...

http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/...