Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Moja historia, moje spostrzeżenia, moje sugestie...

Portret użytkownika aureoliusz

Witam. Piszę tu pierwszy raz, ale czytam artykuły już od pewnego czasu.
Ogólnie nie jestem już najpierwszej młodości, bo na karku 28 lat Wink, także może i wypadałoby się jakoś ustatkować.
Gdybym chciał opowiedzieć wszystkie swoje historie to nie starczyłoby papieru, skupię się więc na najważniejszych wnioskach, z których wy drodzy koledzy możecie korzystać, by nie popełniać błędów, jakie ja popełniłem i nawet do dziś popełniam.
Ogólnie mam szczęście takie, że raczej dziewczyny zawsze do mnie lgnęły, tyle że do pewnego czasu nie potrafiłem z tego korzystać. Lgnęły powiedzmy z pobudek wizualnych, chociaż moją mocną stroną zawsze było też poczucie humoru. Jeden chuj.

Gdybym wiedział to co dziś wiem jakieś 4 lata temu, to pewnie dzisiaj stałbym już na ślubnym kobiercu z moją pierwszą prawdziwą miłością. W sumie prochu nie wymyślę, ale powtórzę to po raz kolejny za wszystkimi, którzy tutaj pisują: kobiety są nielogiczne. Niestety, niestety nie można posługiwać się logiką w kontaktach z nimi. Przez wiele lat robiłem ten sam błąd angażując się zbyt szybko i co najgorsze - okazując zainteresowanie na każdym kroku mojej dziewczynie, tej czy tamtej. Kończyło się to zawsze tak samo - po krótkim czasie ona rezygnowała, mimo iż na poczatku to ona się bardziej starała. Schemat był jednakowy za każdym razem. Robiłem ten sam błąd - starałem się coraz bardziej, okazywałem słabość, na końcu prosiłem by ze mną została. Popełniałem całą pulę największych i najpoważniejszych błędów, podręcznikowo.
Ponad rok temu wpadła mi w łapy dobra książka, nie wiem nawet czyjego autorstwa bo miałem ją kserowaną naprędce, odnośnie podrywania, ale pisana językiem podrywacza a nie psychologa. Jej podstawowe tezy były zbieżne z tym, co uczą tutaj wprawieni w bojach podrywacze.
Czytałem ją wielokrotnie, wbijając sobie do łba jak postępować.

I stało się...
Prawie dwa miesiące temu poznałem dziewczynę, która wpadła mi w oko i ja jej najwyraźniej też. Problem był jeden - ona ma chłopaka. Na początku widywaliśmy się po koleżeńsku, ale iskrzyło iskrzyło, i nie dało się tego zatrzymać. Później były pocałunki, pieszczoty, na końcu łózko i czułości. Było po prostu cudownie. Ona jednakże od poczatku mówiła, ze nie wie czy zostawi tego chłopaka, że trafiliśmy na zły czas, sugerowała ze go w końcu nie zostawi. Mówiła to nawet w chwilach, gdy było nam obojgu błogo, leżeliśmy w objęciach i całowaliśmy się namiętnie. Trwało to ponad miesiąc, spotkania,, telefony, smsy, gadu, wspólne imprezy trochę tak po cichu. I nawet nie wiem kiedy, a się w to zacząłem angażować. Kiedy zaczynasz się angażować, to jesteś pozamiatany. Chyba, że masz naprawdę silny charakter. Co ciekawe - nie mam najmniejszego problemu w poznawaniu dziewczyn, nawet tych które mijam na ulicy, mam pewność siebie i znam swoją wartość, ale nie przynosi mi to ukojenia. Ona postanowiła w pewnym momencie, że jednak nie odejdzie od niego.Ja, co prawda w mniejszym niż zwykle stopniu, ale popełniłem wówczas kilka błędów. Nie namawiałem jej do tego, by zmieniła zdanie, ale chciałem utrzymać kontakt, nie byłem przygotowany na tak nagłe zerwanie kontaktu. Dlatego częściej ja pisałem, raz z jej inicjatywy poszliśmy nawet na odkryty basen wspólnie i było naprawdę miło, z trudem powstrzymywaliśmy się od pocałunków, było nadal widać te iskry co wcześniej. Dziś kiedy o tym myślę to mógł byc jej test, czy ja nadal jestem nią zainteresowany mimo, iż przeszliśmy na stosunki czysto koleżeńskie. W każdym razire od tego basenu zaczęła się jeszcze mnie odzywac, nie znajdywała czasu by się ze mną spotkac. Aż w końcu, w ostatnią środę porozmawialismy troche na gadu o tym wszystkim. Z rozmowy wyszło, że jej brakuje też tych czułości (ja też zdradziłem, że mi ich troche brakuje) no ale jak stwierdziła, to nie mogło tak dalej trwac, bo ma przeciez chłopaka. Chyba dorwały ją wyrzuty sumienia.. rychło wczas chciałoby się powiedziec:)...

Puenta. Od czwartku jakoś tak wziałem się w sobie i przestałem pisac, odzywac się. Ona odezwała się w piątek rano, odpisałem jakoś tak zlewczo, by nie sugerowac smsa zwrotnego. Wczoraj wieczorem napisała " co tam"?. Odpisałem jej coś tam, też nie sugerując smsa zwrotnego. Dziś rano, byc moze niepotrzebnie, ale po koleżensku napisalem jej smsa, żeby nie spała, taki zaczepny jak czesto sobie pisaliśmy, coś tam odpisala. I tyle. Teraz mam plan już definitywnie się nie odzywac. Najgorsze jest to, że gdzieś tam w glowie tęsknie za nią i za tymi chwilami, i nie wiedziec czemu liczę po cichu, że one wrócą. Jesli się całkiem odetnę i będę miał "wyjebane" to calkiem możliwe, ze to na nią poskutkuje, ale wtedy już mnie to będzie jebac. Sytuacja bez wyjścia.
Niby mógłbym iśc i zarwac jakąs inną pannę, ale nie mam tej energii i chęci, nie chce mi się zwyczajnie. No dobra, może pójdę, i dla zabawy coś zagadam dzisiaj. Ale nie zmieni to faktu, że tęsknie za tamą.
Mam za wielkie serce, za mało rozsądku.

Jedna tala smutna refleksja: ile można grac? Ile można się bawic z nimi w te gierki? Przecież to kurewsko spala. Jeśli Ci to wejdzie w krew to po prostu przestaniesz byc sobą a staniesz się obcą osobą, która postępuje wbrew sobie.







Odpowiedzi

Czesc.Mam podobna

Czesc.
Mam podobna sytuacje,typu;
"Nie moge sie z Toba spotykac,bo jestem zajeta,na osiedlu lepiej by cie nie widzieli,bo moj sie dowie,ale Misiu zostanmy przyjaciolmi,pisz do mnie eski"
Zygac sie chce od takiego czegos.
Krotka chwila,bylo minelo,angazujesz sie a one Cie tak poprostu zlewaja.Moj blad niestety.

Jedno Ci powiem jak zdradza

Jedno Ci powiem jak zdradza swojego chłopaka z Tobą to Tobie zrobi to samo... właśnie tym różni się szmata od kobiety... olej ją bo marnujesz bardzo cenny czas... wiem co mówię bo przeszedłem ten sam układ i po kilku latach jak zacząłem tak skończyłem

Portret użytkownika aureoliusz

W sumie pierwszy raz też do

W sumie pierwszy raz też do mnie doszło, że robię kuku temu jej facetowi. Z moralnego punktu widzenia jestem zwykłym chujem. Na jego miejscu, gdybym się dowiedział, że moja laska robiła te wszystkie rzeczy z kolesiem, który wiedział o tym, że ona ma chłopaka, to bym go miał ochotę zatłuc. Nie wiem, ona mnie tak zaczarowała jakoś, że w ogóle o tym nie potrafiłem w ten sposób myśleć. Zakochany po uszy, nadal z resztą jestem. Ale ona chyba już oprzytomniała, wyrzuty sumienia zaczęły ją zjadać. Może mieć znaczenie ile ona ma lat... a ma niespełna 20 Smile malutko.

Nie zmienia to faktu, że bardzo za nią tęsknie. To była jedna z najczulszych kobiet, jakie dane mi było poznać.

Portret użytkownika aureoliusz

Wiesz, to było tak, że ona w

Wiesz, to było tak, że ona w sumie sama zdecydowała. Ja zadałem jej to pytanie, gdy ona już tą decyzje i tak w głowie podjęła. Przeczuwałem, że się odsuwa i chciałem to usłyszeć od niej. Co ciekawe większość moich znajomych była zdania, że przed takim wyborem trzeba ją było twardo postawić na poczatku, a nie trwać w tym dziwnym pseudo-związku i godzić się na bycie jednym z dwóch. Niestety, chęc spedzania z nią czasu przegrała ze zdecydowaniem i dlatego trwałem w tym ciesząc się każdą chwilą. Pokazałbym, że mam jaja a tak...

Jedno co mnie pociesza to to, że przecież z taką kobietą nie dałoby się zbudować związku na stałe, zawsze bałbym się że mnie zdradzi. Ale narazie przez moje różowe okulary nie dostrzegam tych wszystkich złych cech.

Tęsknie za nią i nie wiem, czy jeszcze coś prokurować, czy liczyć ze jej się przypomną te chwile wspólne?

Portret użytkownika aureoliusz

Na chwilę obecną brakuje mi

Na chwilę obecną brakuje mi jej. Nie wiem, czy metody oparte na względnym olewactwie i innych tego typu zachowaniach mogą cokolwiek wskórać, czy tutaj można zadziałać podobnie jak ma to miejsce w sytuacjach, gdy kobieta zostawia nas po długim związku dla jakiegoś nowego fagasa. Chodzi mi o to, czy błędem nie będzie w tym konkretnym przypadku pozwolić jej o sobie zapomnieć?

Kilka dni temu ona widziała mnie przypadkiem jak jechała autobusem o czym mi napisała chwile później. Wiem, że ją kręcę i takie chwile przypominają jej, że ktoś taki jak ja istnieje. Trochę podchodzę do tego jak dziecko, wiem, ale polubiłem tą słodycz i chciałbym jej jeszcze kiedyś zasmakować. Gdybym jej napisał np. myślę o Tobie i przestał się nagle odzywać mógłbym jej tym wprowadzić zamęt w głowie. Chuj wie jak tu postąpić.

Portret użytkownika irens

Skąd ja to znam ? Ja też

Skąd ja to znam ? Ja też jestem/byłem w podobej sytuacji. Przez ponad rok bzykałem, spotykałem się z mężatką. Na początku było wpsaniale, jak ona za mną latała, laska naprawdę z wyższej półki, nawet w pewnym momencie chciała odejść od męża, ale ja nie chciałem. I wtedy gdy, ja zacząłem odwzajemniać jej uczucie, być taki jak ona, poczułem, że już mnie zdobyła. Ja naprawdę wierzyłem, że nie można żyć bez kogoś. Jak się już kocha, to co by się nie działo, będzie się z tą osobą. Niestety życie pokazało, że takie rzeczy dzieją się tylko w romansach. Okazało się ostatecznie, że od męża nie odejdzie, będą mieli dziecko, a ze mnie i tak nie zrezygnuje (i o co kaman ?). Pewnie o to, że nawet później i tak chce dalej temu facetowi przyprawiać rogi. Nie wiem, dlaczego -  może rzeczywiście go nie kocha (mi tak zawsze mówiła, że do niego nic nie czuje, tego co do mnie) - ale ja już w nic nie wierzę. Po prostu byłem jej ruchaczem i sam się na to zgodziłem. Nigdy nie byłem tak zaangażowany jak w tej sytuacji i myślę, że to mnie właśnie zgubiło. Ciężko zapomnieć, ale trzeba sobie radzić. Z drugiej strony, nie zazdroszczę temu gościowi takiej żony, gdyby moja kobieta zrobiła by mi coś takiego (oj działo się działo i to w różnych miejscach), to by mi chyba serce pękło.

Niech on sobie żyje w świecie ułudy, czasem jak widzę ich razem, to naprawdę szkoda mi go trochę. Czy mam wyrzuty sumienia ? Nie, nie mam. Skorzystałem i wziąłem to co mi dała. On nie stanął na wysokości zadania i pozwolił, aby jego żona szukała radości u innego faceta. Każdy ma swoje doświadczenia - te również głęboko upycham we własnym bagażu i żyję dalej.

Jeśli chodzi o Twoją dokładnie sytuację, Aureoliusz to dziewczyna jest młoda, bardzo młoda, wydaje mi się, że ona odeszła by od swojego chłopaka, ale boi się być z Tobą, bo przy Tobie być może już wszystko mogłoby być na poważnie. Sam napisałeś, ile masz lat, faceci w tym wieku myślą już o założeniu rodziny i ustatkowaniu się. Może tego się bała ? Kto zrozumie kobiety ? Moja rada - abyś się nie męczył - powoli zrywaj kontakt, im więcej dni upłynie tym lepiej. Ale odpowiedz sobie na pytanie ? Czy zrobiłeś wszystko, czy możesz jeszcze coś zrobić, czy ona jest dla Ciebie odpowiednia ? Zastanów się dobrze. Jak dojdziesz do wniosku, że dajesz sobie spokój, to tak zrób (i też tak Ci radzę). Ale zrób to naprawdę, zerwij całkowicie kontakt, a jak ją kiedyś gdzieś spotkasz, zwykłe cześć w zupełności wystarczy. Jesli nic o niej nie będziesz wiedział, nie będziesz myślał i tym samym cierpiał. Powodzenia Stary !

Portret użytkownika aureoliusz

Ja chciałbym z nią być i

Ja chciałbym z nią być i dawałem jej to w trakcie tego naszego romansu do zrozumienia, że moglibyśmy spróbować. No ale właśnie kurwa: czy naprawdę chciałbym? Przecież bym z zazdrości wszystkie nerwy stracił. Jestem jak ćma, która leci do ognia by się w nim spalić. Wszystko się chyba rozgrywa na podłożu psychiki, straciłem coś co miałem, do czego się przyzwyczaiłem, co było cudowne i pełne namiętności.

Z drugiej strony myślę, że przy pierwszej większej sprzeczce między nimi ona będzie zachodzić w głowę, czy podjęła słuszną decyzję.

Kwestia nastawienia - jeśli wiedziałbym dziś, że wszystko na co mogę liczyć to przyjemności cielesne bez związku na horyzoncie, to bym się do tego właśnie tak psychicznie nastawił i skupił się na czerpaniu z tego ile się da.

Pytasz czego bym chciał? Na chwilę obecną myślę, ze chciałbym pozbyć się tego gościa i być z nią w związku, spróbować. Choć piszę to z lekkim pytajnikiem na końcu.

Portret użytkownika aureoliusz

Znam ją jeszcze trochę za

Znam ją jeszcze trochę za słabo, ciężko powiedzieć jakby się to potem rozwinęło. Na dzień dzisiejszy ona i tak się zachowuje jakby mnie miała w dupie, więc gdybać to ja sobie mogę. Nie odzywa się, nie pisze, a jak już pisze to lakonicznie. Nie odzywa się na gadu. Mam ochotę napisać do niej: o co teraz tak naprawdę chodzi. Takie koleżeńskie relacje nie pozwolą mi od niej się uwolnić, co jakiś czas sms i ja znowu mam w głowie chaos. Zerwij kontakt tzn. bez ostrzeżenia przestac się odzywac, czy jej to powiedziec, ze powinniśmy zerwac kontakt i dopiero wtedy?

Portret użytkownika Raphael

Aureoliusz ja na Twoim

Aureoliusz ja na Twoim miejscu szybko zerwałbym kontakt!
Musisz ją całkowicie zdezorientować. Dlatego zrób ostre cięcie i nie odzywaj się do niej wcale. Poszukaj fajnej dziewczyny w okolicy i wyrwij ją, a później pokazuj się z nią na mieście żeby tamta to widziała i żeby wszyscy jej mówili jaką masz teraz zajebistą kobietę. Jestem pewien, że szlag ją trafi i do Ciebie napisze. Jeśli wtedy nie odpiszesz to za jakiś czas zadzwoni, a jak nie odbierzesz to zaaranżuje przypadkowe spotkanie byle tylko Cię gdzieś spotkać i zobaczyć Twoją reakcję na jej widok. Kobiety nie lubią się dzielić swoją "własnością" z innymi kobietami, a już na pewno nie lubią jej tracić. Na chwilę obecną ona wie, że Cię ma i wydaje mi się, że podładowała już baterię z napisem "emocje i przygody", a teraz chce stateczności i spokoju od swojego faceta. Mogła też zauważyć, że się angażujesz i pomyślała, że będzie mieć drugiego takiego samego faceta jak jej chłopak, a taki pewnie nie jest jej potrzebny.

Portret użytkownika aureoliusz

Ciesze się, że jest takie

Ciesze się, że jest takie miejsce, gdzie można swobodnie wysłuchać opinii innych. Zbieram wszystko do kupy i pomyślę, jak się teraz zachować. Też do końca nie wiem, czy dobrze, że ona wiedziała, że często mnie jakieś laski podrywały itd, czy to ją paradoksalnie nie odstraszyło. I też właśnie się zastanawiam, czy teraz tym epatować, czy wręcz przeciwnie. Nie odezwę się do niej, trudno, najgorzej, jak ona się odezwie znowu z jakaś pierdołą i znowu wprowadzi chaos. Nie chce być takim chujem, żeby nie odpisywać na smsy. W końcu nic mi złego nie zrobiła, nie jesteśmy pokłóceni.

Najgorsze jest też to, że mam tak chujową pracę obecnie, że mam mnóstwo czasu by myślec o niej i się męczyc. Do tego beznadziejnie płatną, bo jestem na stażu obecnie, i przez to czuję się mniej pewnie. Na chuj mi te studia techniczne były...

Portret użytkownika irens

Ogarnij się człowieku. Twoje

Ogarnij się człowieku. Twoje posty tchną już teraz desperacją, niedługo depresją. Przestań o nie myśleć i zajmij się czymś. Co., lasek nie ma innych czy co ? Zastosuj sie do rad i zerwij kontakt. Po prostu. Inaczej ciągle będziesz przerabiał cierpienia młodego Vertera.

Portret użytkownika aureoliusz

Dobra. Tylko powiedzcie mi

Dobra. Tylko powiedzcie mi jeszcze tylko jedno: mam oficjalnie jej napisać, że chce zerwać kontakt, czy może przestać odpisywać na jej smsy? Dodam jeno, że niby umówiliśmy się, że będziemy mieli kontakt koleżeński. Po prostu chce wiedzieć jak mam to fizycznie zrealizować: informując ją o tym, czy przestać odpisywać, gdy się do mnie odezwie?

Jestem niestety kochliwym facetem i szybko się przyzwyczajam, stąd pewnie takie emocje. Nie panuję nad nimi. Powiedzcie tylko jak wy byście to zakończyli i zrobię dokładnie tak, jak zalecicie.

Portret użytkownika aureoliusz

Ja zawsze taki żałosny jestem

Ja zawsze taki żałosny jestem gdy się zakocham. Gdy poczytam sobie swoje wypociny za kilka miesięcy będę się z nich czerwienił ze wstydu. Tak jest zawsze. Emocje, emocje, jeszcze raz emocje...
Lat mam dokładnie 25... w tamtym poście skłamałem bojąc się, że opisana sytuacja będzie pasowała wyłącznie do mnie i do niej, i że jakimś cudem to do niej dojdzie. To było pierwsze i ostatnie przekłamanie jakie zdarzyło mi się zrobić, głupota początkującego. Wybaczcie, reszta oczywiście zgadza się w 100%.

Sytuacja wygląda tak, że ona, kiedy ja zamilknąłem, dwukrotnie sama się odezwała, dzień za dniem, no ale takie jej odezwania nic nie zmieniają, a ja jej po koleżeńsku muszę coś odpisać. W ten sposób okres bez kontaktu jest ciągle krótki i ciągle mnie to wybija z rytmu. W sumie wkurwia mnie ona tym, bo muszę od nowa za każdym razem zaczynać "nie odzywanie się".
Głupio by mi było przestać odpisywać gdy się odezwie, bo to zwyczajnie niegrzeczne, nic mi złego nie zrobiła. Kluczem do tego było by mieć "wyjebane" na to, ale na chwilę obecną jest to dla mnie niewykonalne.
Ludzie, jak mi by się przydała rozmowa z jakimś takim wymiataczem z doświadczeniem, który by mnie solidnie opierdolił i wyśmiał za te cyrki, które odpierdalam....

Portret użytkownika aureoliusz

Serce mi napierdala. Wiem

Serce mi napierdala. Wiem wiem, jestem cipą, zapanowały nade mną emocje.
Po prostu nie rozumiem tego, jak nagle mogło jej przestać całkiem zależeć, przestać interesować co u mnie i co ze mną. Boli kurewsko.

Portret użytkownika Raphael

Dobra widzę, że przypadek

Dobra widzę, że przypadek nader ciężki nam się trafił.
Aureoliusz od dziś zapisz się na siłownię, basen albo zacznij biegać. Znajdź dużo zajęć tak żeby Cię pochłaniały i żebyś zapominał o wszystkim je wykonując. Wtedy wyłączasz myślenie i nie będzie Cię korcić żeby się do niej odzywać. A co do tej "koleżanki" to nie musisz jej odpisywać na każdego smsa. To co, że pomyśli sobie, że jesteś niegrzeczny? Najwyżej się wkurwi, że ją olewasz i zacznie się bardziej starać.

Portret użytkownika aureoliusz

Na siłownie chodzę regularnie

Na siłownie chodzę regularnie od 5 lat:) Chociaż ostatnio przez nią się opuściłem, bo mało jem i schudłem. Ale przynajmniej pierwszy raz od lat widzę swój kaloryfer - to tak na marginesie Wink

Uprzedzając potencjalne pytania - nie jestem koksem, mam tylko wysportowaną sylwetkę. A że bieda mi zajrzała w oczy, to nawet diety już nie pilnuję. Wszystko przez jebane motyle.
Popełniłem jeden błąd, którego przysięgam już sobie nie popełnić - dla niej olałem wszystko, miałem zdawać na wymarzone stanowisko w Urzędzie Marszałkowskim ale olałem temat, liczyły się tylko chwile z nią przebyte. Jestem ciężkim przypadkiem, kiedy się zakochuję jestem niczym zombie.
Może, może i psycholog by się przydał.

PS: Trudno, mam zamiar udawać przez najbliższe dni, że mnie nie ma. Zero opisów na gadu, zero pokazywania się na nk, niech myśli co jest. W ogóle dziś przypomniał mi się podstaowy wniosek - kobiety lubią skurwysynów. Więc teoretycznie mogę robic co chcę, odpisywac jej chamsko, w ogóle nie odpisywac, zlewac, a to wszystko i tak będzie działalo na moją korzysc. Takie proste.. trudniejsze w realizacji Wink

Portret użytkownika BANE

Aureoliusz! Chłopie! Ogarnij

Aureoliusz! Chłopie! Ogarnij się!

I.
NA POCZĄTEK: Wydaje mi się, że najlepszym wyjściem jest przeniesienie owej dyskusji na forum [po co wkurwiać moderatorów i tak mają sporo roboty].
II. > ""Serce mi napierdala." - polecam kardiologa..." - dobre gen, naprawdę dobre SmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmileSmile
     > ""jestem cipą" - naprawdę nie ma się czym chwalić..." - oczywiście, że nie ma się czym chwalić, ale dobrze, że krytycznie oceniasz swoje zachowanie - to podstawowa sprawa w takiej jak Twoja sytuacji, by w dalszej perspektywie wyeliminować błędy w postępowaniu.
     > ""zapanowały nade mną emocje." - zdarza się, teraz Ty zapanuj nad nimi" - najlepsza rada jaką otrzymałeś Aureoliusz, bo Twoim problemem, Kolego, jest - przede wszystkim - Twoje postępujące rozdygotanie emocjonalne.
III. Będzie "niegrzeczne" jak przestaniesz się odzywać? - Co to za myślenie? Zakładam, że to Twoja aktualna cipowatość [która - jak piszesz nie jest wrodzona - więc ja Ci wierzę] przez Ciebie przemawia, bo to jedna z większych bzdur jakie słyszałem. Jak rozumiem zależałoby Ci na jakiejś symetrii w okazywaniu uczuć a Ty wyjeżdżasz z jakimiś duperelami o tym czy Jej "nie urazisz"?! A CO CIĘ TO, DO CHUJA, OBCHODZI, SZEFIE? Bo nie rozumiem. Ona się nie odzywa to na ki chuj chcesz odzywać się Ty? Przestań przyjmować Jej perspektywę [chyba, że z miłości do Niej planujesz zmienić płeć] oceny Twoich zachowań! Liczy się tylko i wyłącznie Twoja perspektywa > Ona się nie odzywa to niby dlaczego Ty masz się odzywać? Bo Tobie "bardziej zależy"? [to może, ale wcale nie musi być prawda o czym zaraz]. To pokazuj Jej to dalej jak głupek, robiąc tylko to, co Jej nie urazi, a wręcz sprawi, że poczuje się doceniona > odzywając się, pisząc, dzwoniąc, tnąc się żyletkami, pijąc Domestos czy Ace itd., itp. to na pewno dojdzie do wniosku, że nic nie musi robić bo kiego chuja jak już Cię ma i wychodzi na to, że obojętnie jak się zachowa to nie straci?
IV. Skąd wiesz, że to Tobie zależy bardziej? Pomyślałeś Mistrzu o tym, że Ona nic nie robi w materii okazywania aktualnych uczuć bo coraz bardziej utwierdza się w tym, że to niepotrzebne, bo Ty nadrabiasz za Was obydwoje? Ona widzi Twoje zaangażowanie [albo może się go domyślać, bo narobiłeś błędów - błędy w związku ocenia się w zależności od okoliczności ich popełnienia - błąd w Twoim mniemaniu "mały" wcale - w określonym kontekście sytuacyjnym nie musi być taki "mały"] a będąc dziewczyną, która Cię zna, doskonale wie jak możesz pewne Jej zachowania odbierać. I wykorzystywać to.
V. Bądź cierpliwy do cholery - większość userów, najpierw najebie błędów przez np.: pół roku, a potem oczekuje efektów po trzech dniach zachowywania się wreszcie tak jak na faceta [a nie np.: zapłakaną zakonnicę] przystało. Dlaczego Ona miałaby rzucać swojego faceta? Bo Ty o Nią zabiegasz? Właśnie dlatego od Niego nie odejdzie! Jak widać może mieć Was dwóch! Bo obaj sobie na to pozwalacie. Żałosną ofermę z którę jest i która toleruje bycie radośnie walonym w rogi ["...czy tylko autobus się spóźnia?", nie gen? Laughing out loudLaughing out loud:D:D:D] i Ciebie, bo Ty z kolei pokazujesz, że jesteś coraz bardziej płaczliwym desperatem. Co dwie - nomen omen - główki/pałki - to nie jedna. "Od przybytku głowa nie boli" - jak zauważyła ostatnio jedna moja uroczo wredna znajoma. Wie co mówi. Ty na miejscu swojej dziewoji robiłbyś tak samo i proszę tylko byś nie obrażał mojej inteligencji i nie bajał, że "[...] nie bo ja to jestem muszkieterem > wszyscy za jednego i jeden za [...]" - bez jaj [darujmy sobie w tym miejscu duperele o "honorze", "wierności" i nadymanie się na "wieczne miłości" - ludzie są tylko ludźmi - mają prawo być chujami i kurwami - taka nasza natura - naucz się z tym żyć, albo cóż... będziesz miał ciężko].
VI.
Naucz się być egoistą [jakby tego trzeba było się uczyć] - myśl o tym co jest dla Ciebie dobre i punktuj to czym Ona Ciebie do siebie zraża, a nie - cały czas - wdrukowujesz sobie w banię to, czym Ty [rzekomo], zrażasz Ją do siebie. Jeżeli czymś ją zrażałeś to skomleniem i całą gamą innych błędów. I jeżeli się nie odzywa to [z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością], ani chybi dlatego, że czuła coś do faceta, którym byłeś i którego Ona pamięta a nie skomlącego francuskiego pudelka, w którego się zmieniasz.
VII. Kobieta jak chce się z facetem spotkać czy do niego wrócić to zawsze, ale to zawsze, znajdzie sposób! To jest fakt tak pewny, jak ten że się urodziłeś [i że tylko koniec świata może nam uniemożliwić zorganizowanie i wygranie najlepszego Euro w dziejach gatunku ludzkiego] - wyczekanie do momentu, aż piec ostygnie to w Twojej sytuacji, najlepsze wyjście.
VIII. NIE SZUKAJ KONTAKTU I NICZEGO NIE WYJAŚNIAJ > ONA TEGO NIE ROBI [JAK PISAŁEM - TO NIBY DLACZEGO TY MIAŁBYŚ?] A JEDNOSTRONNE WYJAŚNIANIE BĘDZIE NIE TYLKO ŻAŁOSNE I UPOKARZAJĄCE, ALE BĘDZIE PRZEDE WSZYSTKIM ŹRÓDŁEM KACA DLA CIEBIE, BO NAWET JEŻELI ONA DO CIEBIE WRÓCI TO BĘDZIE PAMIĘTAĆ TWOJĄ ZAGLUCONĄ Z ROZPACZY FACJATĘ A KOBIETY BARDZO SZYBKO REJESTRUJĄ I ZAPAMIĘTUJĄ TAKIE AKCJE.
IX. Kobiety [podobnie jak mężczyźni zresztą] gdy już raz zobaczą Twoją słabość na pewno [kolejny niezaprzeczalny fakt] nie odmówią sobie przynajmniej od czasu do czasu przetestowania Twojej na nowo odzyskanej odporności i siły - dlatego nie wygłupiaj się Bracie i nie dostarczaj Jej więcej materiałów do badań nad przypadkiem Twojej załamki.
X. Olej wszelkie Jej zabiegi o kontakt a sam go w żaden sposób nie inicjuj [żadnych tzw. "przypadkowych" spotkań {np.: we wtorek o 12.00} 185 km od Twojego miejsca pracy, gdy Ona gdzieś idzie ze swoim waflem]. Zatęskni to się odezwie. Na 100%.
XI. Żadnych TW ani kontaktów operacyjnych, którzy będą Ci donosić co jest w Jej kubłach na śmieci itd., itp.
XII. Zniknij na jakiś czas z Jej życia dla swojego, Jej, a przede wszystkim [jeżeli chcesz żeby było jeszcze jakieś "WY"] to dla WASZEGO dobra.
XIII. Dobrze byłoby gdyby w Twojej sprawie dorzuciła coś od siebie [albo Ci {jeszcze lepiej} nawrzucała] jakaś wysoce wredna dama ze stronki [kontry do moich rad jak najmilej widziane]. Może przy odpowiednio dużej dozie złośliwości zacząłbyś wreszcie racjonalnie myśleć.

No to wyczerpałem limit porad na najbliższe 5 do 10 lat. SmileSmileSmileSmileSmile
Sorry za szorstką formułę wpisu, ale może bardziej do Ciebie trafi.
Pozdrawiam Cię Serdecznie.
Trzymaj się Mistrzu. 


   
 

Portret użytkownika knokkelmann1

zajebisty komentarz. Ach te

zajebisty komentarz. Ach te dobre stare czasy na podrywaj org. Toż to się czyta z przyjemnością, sama forma wpisu powala. Komentarz Irensa też niczego sobie. A teraz... eh, serce się kraje. Mistrzostwo

Portret użytkownika aureoliusz

BANE - masz niewiarygodną

BANE - masz niewiarygodną wręcz zdolność trafiania do mnie w tym co mówisz i jak mówisz. Jestem Ci za to wdzięczny. Twój post jest najlepszym dowodem na to, że słowa osoby, do której można mieć w danej sprawie zaufanie i szacunek, potrafią w jednej chwili zmienić nastawienie drugiego człowieka.
Pytanie na jak długo? Mam nadzieje, że za każdym razem, gdy poczuje się słaby lektura Twojej wypowiedzi ustawi mnie do pionu.
Jeszcze raz dzięki, ze mną trzeba ostro, bez ogródek.

W ramach ciekawostki przytoczę tutaj mój post pisany jakieś pól roku temu na innym forum, o tematyce ogólnie muzycznej, ale w temacie dotyczącym relacji damsko-męskich (będący odpowiedzią na jakieś smuty chłopaczka, który narzekał, że kobiety są złe itd.)

"Przejaskrawiasz i najwyraźniej masz jakieś
problemy na podłożu damsko-męskim. Wkurwia Cię to, że taka właśnie jest
rzeczywistość. Im szybciej pogodzisz się z tym, że kobiety ciągnie do
facetów nie tych których lubią i są dla nich mili, tylko do tych,
którzy potrafią się sprzeciwić, mieć swoje zdanie, wręcz postawić je do
pionu, tym lepiej dla Ciebie. Prawda ta, choć najprawdziwsza, wydaje
się być nielogiczna, ale tu nie ma logiki. Kobiety kierują się
podświadomością a nie racjonalnymi argumentami.
Najważniejsze przykazanie jest taki: kobiety nie lubią mężczyzn
"cipków". Co ciekawe, część z nas, po pewnym czasie spotykania się z
kobietą, miziania itp staje się właśnie takim "cipkiem" i z miejsca
staje się mniej atrakcyjna.
Romantyzm może się przydać jak już jesteś z kobietą od X czasu i ją prawdziwie kochasz - wtedy jest dopuszczalny.
I mówi Ci to facet, który okres romantyka też przechodził już jakiś czas temu Wink Przyznasz mi rację za kilka lat.

Ps: I jak np. powie Ci kiedyś dziewczyna, że nie jest pewna swoich
uczuć to nie staraj się jej przekonywać, by z Tobą została - obróć się
na pięcie i powiedz: Nie to nie. Krótka piłka. Żadna kobieta nie jest warta Twoich nerwów i uniżania się, jesteś facet Exclamation
A ona sama zadzwoni za kilka dni przepraszając, że takie głupoty powiedziała Smile Proste jak konstrukcja cepa Wink"

Taki mądry byłem Wink...

PS: Chętnie poznam opinie pań na temat mojej sytuacji, jestem w tym temacie zgodny z BANE

Portret użytkownika MeanGirl

A po co Ci jeszcze jakieś

A po co Ci jeszcze jakieś opinie? Od wczoraj to już chyba wszystko możliwe zostało w Twoim temacie napisane. Wydrukuj sobie pięknie wypunktowany plan działania , który dla Ciebie BANE stworzył i rzeczywiście sobie to często czytaj. Może pomoże. Jak nie, to już nie wiem co Ci będzie potrzebne.

Portret użytkownika aureoliusz

Swoją drogą jak to dobrze, że

Swoją drogą jak to dobrze, że jestem tu anonimowy. Gdybym po tym wszystkim co napisałem, miał spojrzeć komukolwiek z was w oczy, to bym się chyba spalił ze wstydu. Dobrze, że ludzie z mojego otoczenia, poza pewnymi wyjątkami, nie mają pojęcia, że w zaciszu czterech ścian siedzi teraz (no nie teraz, ale zdarzało się w ostatnich dniach) cipa i prawie szlocha za jakąś małolatą, a na co dzień struga casanovę Wink

Portret użytkownika aureoliusz

Wiem, że to może się wydawać

Wiem, że to może się wydawać śmieszne i tragiczne, ale mam niestety naturę dosyć wrażliwą. Czasem się to zdarza u facetów i zaufajcie mi - nie jest mi z tym dobrze. Najlepszym dowodem jest fakt, że potrafię się, i niemal zawsze ma to związek z jakimiś jazdami związanymi z kobietami, rozpłakać. Oczywiście tylko w chwili największego przygnębienia i gdy nikt nie widzi.
I tak uważam, że poczyniłem już olbrzymie postępy w relacjach z kobietami - bo nie znacie jazd, jakie robiłem przy okazji wcześniejszych, wszystkie możliwe błędy. Ale najgorsze jest to, że to, co stosowałem często z panną o której toczy się tu rozmowa, tzn nie odzywanie się pierwszy, czasem nie pozwalanie jej na to co ode mnie chce, droczenie się z nią itd robiłem wbrew sobie. Hamowałem okazywanie swych uczuc, trochę to chore tak sądzę. Nie zmienia to faktu, że innego wyjścia nie ma. Powoli wyrabiam się. Żalę się teraz tu na forum, ale w przeciwieństwie do sytuacji z przeszłości - potrafię pohamować pisanie do byłej i wyznawanie jej swych uczuć. Poczytuję sobie to za plus, jakiś progres, że potrafię to, olbrzymim jednak nakładem sił, powstrzymać. Ale daleka droga przede mną.

Moj dobry przyjaciel w ciągu pół roku wyrobił się z cipki w wymiatacza. Wszystko dzięki lasce, z którą był, a która ustawicznie z nim się rozstawała, waliła bez przerwy fochy, wyprowadzała się od niego itd. Z każdym kolejnym jej fochem on stawał się coraz silniejszy i dziś to zawsze ona wymięka. Do takiego zachowania dąże.

Portret użytkownika aureoliusz

Dziś mija pierwszy pełny

Dziś mija pierwszy pełny tydzień ciszy. Zero odzewu z mojej strony, zero z jej.
Nie ma siły żebym się pierwszy odezwał bo to po prostu niczego by nie zmieniło. Zmienić mogłoby jedynie odezwanie z jej strony i to te z gatunku konkretniejszych. Ale póki co się na to nie zanosi. Zlewka i chuj, nawet słowem się nie odezwie, nie zapyta, a tak to pisała jak najęta i sama dzwoniła. Fakt, wiem, że sam jestem sobie winien, ale staram się skupiać na tym co będzie teraz.