Słuchajcie, jakiś czas temu poznałem fajną pannę, ósemeczka, 20 lat. No i tak sobie przypomniałem ostatnio o niej, ustawiłem się, była kolacyjka, gadka szmatka - wszystko jak trzeba zakończone pocałunkiem. Pomyślałem sobie - kurde, Krzemień, stary huju, może pora żeby lis trochę w jednej dziurze posiedział? Może pora przestać żreć w barach mlecznych lub u babci i wpuścić na dłużej jakąś panienkę do swojej kuchni? Ok, działamy. 3 następne spotkania. Panienka opowiadała jak to nie cierpi piesków, że chłopaki w jej wieku tacy niedojrzali, że nawet abstrachując od tego jestem taki oryginalny, zajebisty, blablabla. Kurcze, dużo wcale nie musiałem się namęczyć - myślę sobie - niedługo będę pisał na podrywaj.org, że jestem w LTR! ta, jasne.
Ja byłem ustawiony z kumplami do klubu, ona z koleżankami do klubu. Mieliśmy się spotkać w jednym i tym samym, żeby razem potańczyć i w ogóle.