Idzie mi chujowo, odkąd wróciłem z wakacji we wrześniu. Wziąłem numery od zaledwie 3 lasek, i żadną się nie umówiłem dalej. Zagadałem do ładnej laski na ulicy (jeszcze we wrześniu), która nie była z Wawy, miała iść na pierwszy rok polibudy, nie mój wydział, ale moja uczelnia. Zaprosiłem ją na kawę, oprowadziłem po uczelni, poszliśmy do parku.