Z przyjaciółmi wybrałem się do klubu, lecz tego weekendu niestety byłem spłukany. Jednak na kumpli można liczyć. Więc zgodziłem się być w ramach rekompensaty, jako kierowca bombowca. Nic nie stawało na przeszkodzie, by pogodzić całą sytuację i po raz kolejny udowodnić, że wcale nie trzeba pić lub dużo pić, by się zajebiscie bawić.