To miał być jeden ze zwykłych wyjazdów do sklepu, to ten wyjazd gdzie zanim zawiążesz sznurówki w swoich butach, masz w głowie idealny plan tego co będziesz zabierał regałom. Kończysz wiązać sznurowadła, bierzesz czarnego pilota do ręki ze schodów, gasisz za sobą światło i wychodzisz w lipcowy wieczór.