Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Życie na Ciebie nie czeka

To miał być jeden ze zwykłych wyjazdów do sklepu, to ten wyjazd gdzie zanim zawiążesz sznurówki w swoich butach, masz w głowie idealny plan tego co będziesz zabierał regałom. Kończysz wiązać sznurowadła, bierzesz czarnego pilota do ręki ze schodów, gasisz za sobą światło i wychodzisz w lipcowy wieczór. Przechodzisz kilka kroków, a otwarta kłódka i mrugnięcie pomarańczowych lamp daje Ci pewność, że się zrozumieliście. Przemierzasz spowite mrokiem ulice, latarnie na odcinku stały się oponentami energetyki, a białe pasy wyłaniają się spod wiązki niebieskich świateł. Skaczesz po radio stacjach jak gazelka, szukasz tej jednej, która będzie współgrała z Twoim samopoczuciem, znajdujesz. Odkręcasz pokrętło zdecydowanie w prawo, musi grać głośno. Jakieś myśli Ci się kłębią w głowie, myślisz, że jesteś w tu i teraz, że niby przeżywasz tą chwilę, że na pewno rozumiesz o co chodzi gdy mówią 'bądź obecny', że to na pewno to. A potem gasisz silnik, wskazówki zdecydowanie opadają, otwierasz drzwi, a światła gasną. Znowu mrugają do Ciebie, ale tym razem dwa razy. A potem..., otwierasz białe drzwi i wchodzisz, jesteś jak automat, który ma odgórnie nakreślony plan co do tego miejsca. Bierzesz to po co przyjechałeś, płacisz - kasjerka całkiem przyzwoita, w sumie to byś nawet wziął ją za nadgarstek na zaplecze, odwrócił w jednej chwili do siebie plecami, chwycił zdecydowanie za kark, przycisnął do ściany i jednym ruchem ręki, zawiesił jej majtki w połowie ud... - no właśnie, w sumie to byś ją wziął, ale od dłuższego czasu czujesz, że coś w Twoim życiu nie gra, że wszystko się stało jakieś mdłe, że brakuje kolorów, szukasz substytutów, które Cię znowu wypierdolą w kosmos, które sprawią, że znowu powiesz do siebie jedno słowo, jedno, które ma jakiekolwiek znaczenie - żyję. Kilka razy mrugasz oczami, zagarniasz resztę z plastikowego podstawka i wrzucasz do kieszonki swojego portfela. Ratujesz ten kurwidołek, więc nie bierzesz białej folii, tylko dzielnie wszystko dźwigasz..., przecież to takie ciężkie..., jedna puszka i kanapka. Odwracasz się na pięcie i idziesz w kierunku z którego przyszedłeś - w sumie to rzuciłbyś 'dobranoc', ale tego nie robisz, bo pizdeczka zza ladą, była w Twoim wieku. Taki zimny skurwiel.

A potem ten sam proces, który przechodziłeś już wcześniej..., gdy gasiłeś światło i wychodziłeś na dwór. I znowu te myśli..., że trzeba w końcu się wziąć za siebie, że dzisiaj na pewno ustalisz na nowo swoje priorytety, że to na pewno ten dzień, który zamiast dwójki, z rękawa wyciągnie co najmniej ASA, ale kurwa, liczysz jednak na tego pierdolonego JOKERA. Już wracasz, zadanie wykonane, a później tylko usiąść w spokoju i trochę pokontemplować nad swoim życiem. Ale nie, to byłoby by zbyt proste..., wiesz, że powinieneś jechać prosto, ale coś..., jakaś bliżej nieokreślona siła sprawcza, każę Ci jednak obrać inny kierunek..., odwiedzić jeszcze jedno miejsce, jest tak wpływowa, że ulegasz jej jak kurtyzana otyłemu alfowi. Wbijasz, chociaż nie wiesz po co tam masz iść i co wziąć i co zrobić, ale to robisz. Dziwne. I nagle..., w jednej chwili, wita Cię morda, której nie widziałeś dobre kilka lat, fuck, to Twój dawno niewidziany znajomy. - Nie przepadam za tymi momentami, zawsze są jakieś takie sztampowe i wymuszone jak paw przy bulimii. Jednak, to jedna z tych osób z którą byłeś naprawdę blisko i nawet gadka ma jakiś głębszy sens, z każdą kolejną minutą rozumiesz po co Cię tutaj przywiało. Przywiało Cię dla retrospekcji. Dla zobaczenia kontrastu. Dla naocznego zobaczenia jak czas upływa i jak zmienia wszystko. Zmienia zawsze - nie ma za wielkiego wyboru - albo na gorsze, albo na lepsze. Ale zawsze zmienia.

Zaczynasz szczerze rozumieć, że nikt, NIGDY, nie będzie na Ciebie czekał. Nic nie jest wieczne. Raz wypracowana pozycja, bez pielęgnacji, obróci się w pył jak domki na Ukrainie. Nie można wypracować czegoś na POTEM. Wszystko tak dynamicznie się zmienia, że non-stop wymaga to od nas wkładu siebie. Jak przestajesz dawać, przestaniesz zbierać. Takie to proste.

Zrozumiałem, że to była lekcja, na której dzisiaj miałem być. Zrozumiałem, że możesz się rozwijać albo zwijać - nie ma stania w miejscu, stanie w miejscu jest synonimem słowa 'zwijać'. Możesz dalej liczyć na to, że jednak dwójka okaże się JOKEREM, ale za kolejne kilka lat, gdy znowu kogoś znajomego spotkasz..., zrozumiesz to samo. Pytanie tylko czy chcesz się wtedy czuć jak osoba, która może coś wartościowego zaoferować, u której się dzieje coś, co sprawia, że żyje..., czy znowu chcesz być tym, który zaleje się do pełna pięcioma procentami i będzie patrzył jak piach przesypuje się w klepsydrze?

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rafał89

Matura z polskiego chyba nie

Matura z polskiego chyba nie bardzo poszła co? Tongue

Bardzo ładnie napisane. Zastanawiałem się czy może jest to przerost formy nad treścią, ale nie, dla mnie buduje klimat.

Wniosek również prawidłowy, acz czasem się o nim zapomina.

Portret użytkownika Rafał89

Zacytuję: 'Zaczynasz szczerze

Zacytuję:

'Zaczynasz szczerze rozumieć, że nikt, NIGDY, nie będzie na Ciebie czekał. Nic nie jest wieczne. Raz wypracowana pozycja, bez pielęgnacji, obróci się w pył jak domki na Ukrainie. Nie można wypracować czegoś na POTEM. Wszystko tak dynamicznie się zmienia, że non-stop wymaga to od nas wkładu siebie. Jak przestajesz dawać, przestaniesz zbierać. Takie to proste'

Których słów z tego nie rozumiesz?

Portret użytkownika ATX

Dobry blog, szkoda, że taki

Dobry blog, szkoda, że taki "krótki", przyjemnie się czytało. Piona dla Ciebie i czekam na więcej !

Chyba kazdy to musi przezyc

Chyba kazdy to musi przezyc

Portret użytkownika Rivenord

Dobrze gada, polać mu!

Dobrze gada, polać mu!

niby ok ale bez pie*dolnięcia

niby ok ale bez pie*dolnięcia