Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O obrotach ciał kobiecych

Dosłowność u kobiet nie jest w modzie. Mało: nie jest w naturze. Jedną z najfajniejszych rzeczy, jakie dawno temu na tej stronie wyczytałem, było krótkie stwierdzenie: "Jeśli mówi, że wychodzi, to mówi. Ale czy wychodzi?" Skala słownych iluzji kobiet i zapotrzebowania na te iluzje, jest zatrważająca. To źle, dopóki mieszają Cię z nimi jak z błotem. Z kolei to dobrze – gdy tworzysz je w głowach panienek na swój użytek.

Nasz (facetów) problem polega na tym, że te słowa słyszymy. Ucho to organ płciowy kobiety. Nie faceta. Niestety u faceta ucho jest odpowiednikiem dupy, w którą można bezkarnie kopać, aż napuchnie. Słowa zamazują obraz widziany przez mężczyznę. Niestety nie rodzimy się z odruchem nieufności wobec słów. Musimy się tej nieufności dopiero nauczyć, bo jest niezbędna dla uwodzenia kobiet. Niekiedy nawet niezbędna do wyjścia poza dół, w który wpadliście.

Wiecie co, ja cholernie ubolewam nad tym, że każdy nowy na stronie musi przez to przechodzić od początku. OK, wiąże się z tym mnóstwo fajnych przeżyć, ale mimo wszystko jest czymś smutnym, że gdy piękna kobieta coś mówi, to wierzymy w to, co mówi, tylko dlatego, że mówi.
- Skręć w prawo, tam jest sklep spożywczy.
- Nie w prawo, tylko prosto.
- Nie! W prawo.
(...)
- Mówiłem, ze prosto.
- Nie trzeba było mnie słuchać.

Znamy to, prawda? Jebnąłbyś za to w dziób, prawda? Tylko że ja nie o tym. Ja o temacie wałkowanym wielokrotnie, czyli o języku ciała. O poruszaniu się ciał kobiecych. Czytanie języka ciała jest konsekwencją nieufności wobec słów – i to chciałbym przede wszystkim przekazać w tym tekście. Ciało kobiety ma język. Słowa ten język zniekształcają. Właśnie dlatego klasycy tej strony tłuką setki razy, żeby nie słuchać, co kobieta pierdoli, tylko patrzeć na to, co robi. Mówię tu o sytuacjach życia codziennego, gdy możecie fajną panienkę poderwać. Nie specjalizuję się w wyrywaniu w klubach. Mówię o dziewczynach robiących zakupy, przychodzących na basen, opierających się o balustradę nad rzeczką opodal krzaczka itp. Osobiście unikam uwodzenia dziewczyn, które pracują ciałem. Hostess, kelnerek, tancerek, sprzedawczyń. Jeżeli ciało jest narzędziem pracy, to rzecz jasna sukces w postaci poderwania jest możliwy, ale wymaga o wiele więcej wysiłku i przygotowań. Wiąże się z tym ryzyko niespójności, jeśli z wyrywania tego rodzaju dziewczyn nie uczyniliście sobie poniekąd… stylu bycia. A przecież są miliardy okazji, w których można dostać, czego się chce, nie żyłując się zanadto na tancerkę go-go.

Ciało mówi. Tak zwana intuicja, którą kobiety uwielbiają się szczycić, nie jest żadną metafizyką i czarami. Jest umiejętnością rejestracji ogromnej ilości szczegółów i sygnałów wysyłanych przez ciało mężczyzny. Drgnięć powiek. Wzroku kierowanego na jej cycki. Zawahania w gestykulacji. Potu na czole. Przyspieszonego oddechu. Drżenia głosu. Kobieta jest po prostu wariografem. Których szpiegów obcych wywiadów wpuszczano we własne szeregi? Tych, którzy oszukali wariograf. Jeśli słyszycie z ust kobiety słowo „intuicja”, to słyszycie słowo. Słowo opisujące zespół biologicznych funkcji ich oka i ucha. Jeśli słyszysz „mam bezbłędną intuicję”, to wiesz, że kobieta przyłapała setki frajerów na gapieniu się na jej cycki, albo na zawahaniu przy podejmowaniu decyzji. Tym jest kobieca intuicja. Nie magią. Nie darem niebios. Nie przejawem wyjątkowości.

- Kim chcesz zostać, jak będziesz duża, dziewczynko?
- Księżniczką/ piosenkarką/ modelką.

Prawdopodobnie w tej właśnie kolejności. Wspólną cechą tych trzech... funkcji jest to, że patrzy na nią tłum ludzi, podczas gdy ona kroczy. W tym czy innym rytmie. Kroczy i widzi, że patrzysz. Ona chce, żebyś na nią patrzył. Jeśli nie patrzysz, to usłyszysz, że jesteś pedałem. Z pewnością wielu z was zarejestrowało zjawisko, gdy człowiek, którego uwagę chcecie zwrócić, nie patrzy na was. Jest skupiony na kim innym, patrzy mu dokładnie w oczy i poświęca mu całą uwagę. To irytuje, co? Chciałbyś zmienić ten chwilowy stan i sprawić, że to ty będziesz w centrum uwagi. Jeśli nie patrzysz (choć „powinieneś”), w główeczce niuni może zagnieździć się myśl, że coś jest z nią nie w porządku, skoro nie wywiera na twoje krocze takiego wpływu, jaki powinna, bo przecież ma powabne ciało. Cycki konkretnie. Jakieś dwa miesiące temu w tym popierdolonym programie o młodocianych modelkach słyszałem, że największym marzeniem jednej z tych pindeczek jest to, żeby wszyscy wstrzymywali oddech, gdy ona wychodzi na wybieg i mówili „łaaaaaaał!!!!” Matko… jakież mną spazmy wstrząsają… A najgorsze jest to, że być może kiedyś-kiedyś nasze córki staną się podobne…

Jeśli oszukałeś wariograf, to dostajesz zaproszenie w postaci kilku gestów określanych skrótem "IOI". W moim przekonaniu gestem centralnym jest parada.

Mam wrażenie, że wymarsz modelki na wybieg jest swego rodzaju metaforą. Bo każda kobieta paraduje przed tobą, gdy chce, żebyś ją zobaczył. Gdy zamierza sprawić, byś mówił „łaaaaaał!!!” Swego czasu przeprowadziłem sondaż na temat zakupów ciuchów przez kobiety. Większość z nich przyznała, że woli robić zakupy szmatek w towarzystwie faceta (ja tracę cierpliwość po 10 minutach od wejścia z kobietą do szmaciarni). Lubią, gdy im „doradzamy” (słowa, słowa). W rzeczywistości ich poczucie pewności siebie wzrasta, gdy faceta n anią patrzy i mówi „łaaaał”. Nie ma co się oszukiwać – faceci też lubią „łałowanie” ze strony kobiet, ale nie jest to dla nas niezbędne dla budowania swojego poczucia wartości. Natomiast zapotrzebowanie na patrzenie przez mężczyznę jest u kobiet tak rozbuchane, że można mówić o PRZEMYŚLE KOBIECYM. Od produkcji szminek, poprzez ciuchy, pozowanie do zdjęć i aktorstwo, a na modelingu skończywszy.

Mechanizm jest taki: ty, mężczyzno, patrzysz, bo ci na to pozwalam (ubieram miniówę, wywalam cycki na wierzch, spędzam 2 godz. u fryzjera, zakładam szpilki itp.) Ale pozwalam, BO TEGO CHCĘ. Najwygodniej będzie Ci mnie oglądać, gdy będziesz siedział, a ja będę szła. Przeparaduję przed tobą, mówiąc ci jakieś tam słowa (bo przecież w słowa tak łatwo wierzysz…), żebyś czasem nie pomyślał, że jestem łatwa, bo wtedy poczuję się niekomfortowo. Dlatego powiem Ci, że idę do baru kupić piwo, albo do toalety przypudrować nosek, albo zobaczyć jaka jest woda w jeziorze. Chcę zobaczyć twoją reakcję, gdy będziesz na mnie patrzył. Chcę upewnić się, czy wywieram na tobie odpowiedni wrażenie i czy mam nad tobą seksualną władzę. Pamiętaj, drogi mężczyzno, droga do baru albo toalety ma dwa kierunki: tam i powrót. Wystarczy mi ułamek sekundy, żeby się przekonać, czy wszystko idzie po mojej myśli. Problem w tym, że jeśli pójdzie po mojej myśli, to wieczór będzie nieudany… Gdybyś na przykład skupił się na innej kobiecie, to byłabym zazdrosna. Albo na Eurosporcie albo kumplu. W każdym razie wypatruj moich parad, drogi mężczyzno. Wypatruj, odlicz do trzech i podejdź. Pamiętaj tylko o tych cholernych shit testach (niestety nie umiem bez nich żyć). Pamiętaj, że w knajpach chodzimy do toalety we dwie, żeby się nawzajem chronić przed samcami – to nie jest parada. Paraduje się samotnie – nawet w większej grupie jest to możliwe.

OK, dobranoc.

Odpowiedzi

Przyjmuję do wiadomości.

Przyjmuję do wiadomości.

Portret użytkownika 008

No i właśnie: Honn=fakty,

No i właśnie: Honn=fakty, obiektywna prawda na podstawie iluś tam akcji z tego "kalibru" kobietami, pewnie parę sukcesów, parę zlewek - ale wiesz co i jak i że nie ma o co płakać (mam nadzieję, że rzeczywiście piszesz o swoich doświadczeniach, a nie tylko chwyt marketingowy STeEl FuCKeRS)

Kontra Bruno=czarne wizje i przypisywanie kobietom mega chujnych intencji. Dziewczyna nie uśmiecha się, żebyś się od-uśmiechnął i było miło, tylko jak na nią popatrzysz - to odwróci wzrok, sukowato zakręci tyłkiem, po to, żeby Cię zgnoić, prawda Bruno Laughing out loud ?

Gadasz od rzeczy, złociutki.

Gadasz od rzeczy, złociutki.

U niego to norma...

U niego to norma...

Ale Hoon, w porządku. Ja nie

Ale Hoon, w porządku. Ja nie poznałem ich wiele, poznałem kilka, ale - paradoks - nie w klubach, tylko na plaży. Każdy kieruje się jakimiś przekonaniami, obaj mamy odmienne. Czy się ograniczałem? Nawet jeśli, to ani trochę mi to nie przeszkadza. Bo ilość i jakość kobiet w zupełności mnie satysfakcjonuje. Nawet jako nastolatek rzadko zachodziłem na dicha i tym podobne, nawet jeśli kumple mnie wołami wyciągali. Po prostu wolałem inne klimaty i wiem, że można inaczej. Natomiast klub i striptizerka to tylko jedna z tysiąca możliwości. No przecież o tej porze roku ulice Trójmiasta przykładowo to kopalnia dup.

Bruno, Za wysoki poziom tutaj

Bruno,
Za wysoki poziom tutaj prezentujesz.
Do większości ludzi to nie trafia.
Przejrzyj sobie lepiej forum i ich problemy: czy mama pozwoli mi na wyjście do laski. Czy dziewczyna - tak, jak przez ostatnie 25 lat - zrobi mi obiad? Czy zarobię na to, żeby mi ten obiad podała? Czy mam dostatecznie dużo kasy, żeby jej postawić drinka na początek? Czy mam auto, żeby po nią pojechać?

=> podawaj odpowiedzi na takie pytania.
A nie, taki trud, dla mózgu Smile
p.s.
ja tam sobie dodam do ulubionych, ku pamięci!

Portret użytkownika 008

Po pierwsze, to

Po pierwsze, to pretensjonalne wejście o "wysokim poziomie" mogłeś sobie darować. Nie widzę nic wysokiego w męskim (?) jęczeniu, jakie to kobiety złe. Też czasami przez to przechodzę (te laski są takie złe, pompują swoje ego naszym kosztem, a potem wybierają jednego z całego stada do łóżka, a reszta cierpi i pisze łzawe blogi oj oj Sad Sad ) ale już dobrze wiem, że to bzdura. Kiedy idzie dobrze, kiedy się na nas otwierają, to dziewczyny wydają się najfajniejszymi stworzeniami na ziemi.

Szczerze polecam książkę The Way of Superior Man (David Deida). Wydaje mi się, że rzuca nowe światło (przynajmniej dla mnie) na kwestię ich sukowatości i pokazuje, jak z tym współpracować. Przy czym nie chodzi o to, by mówić, że pada deszcz - kiedy ktoś pluje nam w twarz. Jest tam sporo motywów zgodnych z Twoimi blogami, facet to facet, laska to laska, żadne tam partnerstwo - więc powinna Ci się spodobać. Jak dla mnie, przeczytanie tej książki było tylko kopem, że to, co naturalnie robię od dziecka, jest mega zajebiste (niektóre przykłady wręcz żywcem zerżnięte, nomen omen, z mojego życia), ale widzę, że nie jest to domyślny punkt widzenia większości facetów, także gorąco polecam.

I pozdrawiam Smile

EDIT: A co do samego bloga, to myślę, że lepiej i dogłębniej opisał to w RSD Tyler, w tym filmiku. Kobieta między innymi prosi chłopaka, żeby pobił Tylera, bo ten psuł jej ego - jest gotowa zobaczyć jego powybijane zęby, żeby poczuć się lepiej. Ok 40 minut. Ale bez tej książki, o której napisałem, uznacie to tylko za skurwsysyństwo ze strony tych wszystkich suk jebanych kurwa, czyli gówno zrozumiecie.

peace.

Kompletnie nie zrozumiałem,

Kompletnie nie zrozumiałem, co masz do powiedzenia.
Nie mówiąc już, że umieściłeś tę swoją wypowiedź pod moją, jako odnoszącą się - ponoć - do mojego wpisu.

Nie wiem, o co w ogóle chodzi. Chaos, z niczym nie powiązany.
Ale... masz dopiero 19 lat...
Wczoraj z kumplem rozmawialiśmy, i po prostu - trzeba przez pewne rzeczy przejść... Może (może!) kiedyś dorośniesz Smile

Portret użytkownika Ulrich II

Myślę że to tez po części

Myślę że to tez po części wina facetów, jest popyt na takie kobiety, które nawet nie raz celowo udają nieporadne głupiutkie ala ekipa z new jersey, solka, imprezy, zakupy, bzykanie ... bądźmy szczerzy większość młodszych facetów patrzy na wygląd, nie raz czytamy historie "jestem z nią bo jestem" ładna, daje seks, mogę jej wiele wybaczyć, postawić, kupić ...
Dziewczyny też (nawet jak sie nie przyznają) lecą na umięśnionych po solce plażowiczów ... lans na FB Nk fotki na plazy, przy aucie, mało tego jest Wink
Koło sie zamyka,dopiero z czasem gdy dochodzi życiowych problemów, szukamy czegoś więcej, partnera, przyjaciela, osoby myślącej, a czasem nigdy nie dorastamy do tego poziomu ...
Kluczem jest wypośrodkowanie atrakcyjności zewnętrznej i wewnętrznej, trzeba dojść do tego samemu i tyle

Ja myślę że takie zachowanie

Ja myślę że takie zachowanie to jest jednak choroba, a nie normalność. Na takim czymś się daleko nie zaleci, ani baba, ani facet.

Portret użytkownika 008

Im nie chodzi o poziom

Im nie chodzi o poziom relacji z dziewczynami, tylko

Podrywanie na imprezach, ulicy=cóż za szczeniactwo, niski poziom

Smutne pierdolenie, płakanie jakie to panny są złe i skrobanie smutnych blogów=wysoki poziom.

Też zdarza mi się wkurwić na kobiety w ogólności, ale ZAWSZE pamiętam, że to tylko chwilowa reakcja mojego mózgu (większość ludzi myślę ma podobnie) i jak wrócę na dobre tory - to znowu wszystko będę widział zgodnie z prawdą.

To jest trochę jak z klubem - jak jesteś niedoświadczony i wchodzisz, to ojeeej, te dziewczyny są takie niedostępne, ubrały się seksownie żeby robić frajerom nadzieję, wgl klub to straszne miejsce. Nawet samotna płacząca pijana laska w rogu wydaje się niedostępna. Laughing out loud

A jak się ogarniesz - no to panny są super, ubrały się, żeby mi postawić a klub zbudowany przecież po to, żebym mógł się tu dobrze bawić. Dziewczyna może być najpiękniejsza, otoczona 9 facetami i całować się z jednym, a i tak, w TYM stanie, uznam to za super okazję, na moim poziomie.

Pozdrawiam

Portret użytkownika Kołboj

Ja jak pierwszy raz byłem w

Ja jak pierwszy raz byłem w klubie to nie robiłem nic ... bo nie wiedziałem co i jak ale to działało na moją korzyść Smile

Byłem wtedy modnie ubranym, nażelowanym fajnym chłopaczkiem, który nie wiedział jak podrywać, jak tańczyć, jak zagadać i wyobraź sobie, że to działało na moją korzyść. Panny odbierały mnie jako niedostępnego i same mnie podrywały.

Możliwe, ze podziałał mój ubiór ''modny'' i to, że zawsze miałem socjal, byłem ze znajomymi, same podchodziły.

Wtedy nie dostawałem zlewek bo nie podchodziłem, byłem nieśmiały ale jednak coś ugrać można było Smile

Strach był jakiś, potem podchodziłem dostawałem zlewki wręcz odczułem spadek atrakcyjności niż przedtem nim byłem nieśmiały.
Natomiast dziś idę się TYLKO dobrze bawić i dziewczyny, przynajmniej ostatnio same podchodzą, czasem ja ale wszystko traktuje w klubie jako dobrą zabawę i to ZAWSZE działa Smile

Kolego 008, przeczytaj własne

Kolego 008, przeczytaj własne warczenie za jakiś miesiąc. Przebija z niego kompletna buta i arogancja. Naprawdę przyda Ci się kilka zimnych pryszniców.

Portret użytkownika 008

OK, przeczytam, może masz

OK, przeczytam, może masz rację.

Być może źle zrozumiałem bloga, ale kurczę nie lubię takiego gadania.

Portret użytkownika baudelaire

008 musisz wiedziec, ze zycie

008 musisz wiedziec, ze zycie nie konczy sie na imprezie w klubie. Troche maly ten Twoj swiat jeszcze Wink

Portret użytkownika 008

Wiem, nie jestem wcale żadnym

Wiem, nie jestem wcale żadnym super-klubowym imprezowym zwierzakiem. Wydawało mi się tylko, że przykład klubu jest tu najtrafniejszy.

Portret użytkownika Stary Cap

Do 008. Ja tam jakoś nadążam

Do 008.
Ja tam jakoś nadążam za tokiem Twojego rozumowania.
Uważam ,że nawet błyskotliwe te Twoje komentarze.
Nie daj się.Wink

Portret użytkownika Beatryk

Bardzo fajny blog musze

Bardzo fajny blog Smile musze sobie to zapamietać to wszystko

Portret użytkownika Trancer

Ja uważam, że ten blog jest

Ja uważam, że ten blog jest dobry.

I czy jest on żalem i jęczeniem na kobiety ???
Absolutnie.

Parę smutnych faktów, w jaki sposób mogą zachowywać się kobiety, przynajmniej niektóre.

Na początek zaznaczmy, że ten blog jest o tzw. "normalnych" dziewczynach, a nie tych z rodzaju "pracująca swym ciałem".

Następnie dodajmy to, że ten blog nie jest żalem i jęczeniem na kobiety. Dlaczego ???

To jest jedynie "łopatologiczne" wyłożenie tego, czym jest ta "kobieca magia". No przykład z intuicją jest tutaj chyba najlepszym tego dowodem.

Ileż to kobiet wychwala swój cudowny dar ????
Iluż to facetów nasłuchało się cudownych opowieści od koleżanek, jak to kobiety potrafią wszystko fajnie "wyczuć" ???

Coś na zasadzie - My kobiety jako jedyne to potrafimy, a Wy faceci to tępaki co nie umieją tak "wyczuwać".

To powyżej może na pierwszy rzut oka wygląda jak jęczenie (już widzę jak kolega 008 się dosra do mnie Laughing out loud), ale tutaj chodzi o jedno - odarcie tej całej magicznej otoczki z tego wszystkiego, co zwiemy "kobiecą magią". Bo jeśli się przekonamy, że w tym żadnej magii nie ma, to od razu inaczej człowiek spojrzy na kobietę i odruchowo nie traktuje jej jak mitycznego bóstwa.

Niby rzecz oczywista, jaką się uczą nowi, ale wielu podświadomie nadal za mocno wynosi kobitki na piedestał.

A gadanie, że słowo krytyczne do kobiet = jęczenie też poniekąd o tym świadczy (w mojej ocenie).

Po to właśnie używamy słów, żeby coś komuś przekazać Wink
A jeśli coś się nie podoba nam w zachowaniu kobiety, to po prostu o tym jej powiedzmy.

To jest chyba najprostsza droga i najbardziej korzystna Wink

Trancer (oraz poniekąd

Trancer (oraz poniekąd Bruno)
To, co napisałeś, jest właśnie PROBLEMEM na tym forum.
Wszystko, oprócz tego, że trzeba to napisać, na tym forum trzeba jeszcze WYJAŚNIĆ i OPISAĆ to, co się napisało.

Dlatego - to, co tutaj jest, trzeba napisać jeszcze raz, dla debili, półdebili, ćwierć debili (bowiem nawet na półdebila nie mają predyspozycji) itd...

Tutaj po prostu trzeba najpierw wszystko jak małemu dzieciaczkowi... Smile

Portret użytkownika Trancer

No właśnie widzę, że co

No właśnie widzę, że co niektórzy nie zajarzyli, co w tym blogu się znajduje.

Od razu automatyczna reakcja....

Ktoś co pisze coś innego o kobietach poza tym że mogą być wspaniałe, że można się cieszyć z uwodzenia ich itp. to od razu jest pakowany do wora "frustrat" lub innej maści kreatura.

No jak nic zawiewa mi to wynoszeniem kobiet na ołtarze Wink

Portret użytkownika 008

Bruno pisze, że widział w TV

Bruno pisze, że widział w TV modelkę, która marzy o tym, żeby - będąc na wybiegu - faceci bili jej brawo i krzyczeli "łaaaaał". Brunem wstrząsają spazmy i obawia się, czy jego córka kiedyś taka nie będzie.

Mam nadzieję, że czytając Podstawy Gracjana, w których pisze on, co robić, by kobiety zwracały na Was uwagę (pewność siebie, zasady itp.) wstrząsają Wami podobne spazmy obrzydzenia i modlicie się, by Wasi synowie tacy nie byli.

Jeśli nie - to wieje to wszystko hipokryzją i wynoszeniem kobiet na anty-ołtarz / anty-piedestał. My mamy bujać się po ulicach epatując testosteronem i wzbudzając ich podziw, jeśli one robią rzecz analogiczną - to som gupie. A więc też jest zafałszowane.

Tak, rozumiem, trochę przekręciłem - my chcemy je poznać, a one tylko pompują sobie ego, ale myślę, że w gruncie rzeczy nie wywracam tego bloga do góry nogami i nie dyskutuję z jego karykaturą.

Jeśli odnosicie dalej wrażenie, że piszę nie na temat, to może rzeczywiście macie rację, w takiej sytuacji nie karmcie dalej trolla, pomódlcie się za mój rozum, siądę, porozwiązuję sudoku, pogram w szachy i może (Może!) kiedyś awansuję chociaż na pół-debila.

Pozdrawiam Wink

Portret użytkownika Trancer

Za cholerę nie idzie

Za cholerę nie idzie zrozumieć tego o czym piszesz.

Wątki rozmyte jak mydliny ze starego mydła.

Ten Macierewicz w avatarze idealnie odzwierciedla twój stan umysłu Laughing out loud

Portret użytkownika Ulrich II

Typowo, piszesz jakiegoś

Typowo, piszesz jakiegoś bloga, a tu odpowiedzi specjalistów 18-19 lat z bogatym bagażem na dwie strony o zupełnie innej sprawie, tylko po zeby napisac i podwyższyc statystyki pisania, to na prawde męczy bo są to wartościowe blogi ale rozumie je 1% odbiorców Smile

a mnie ciekawi jedno - jakie

a mnie ciekawi jedno - jakie byłyby komentarze, gdyby tego bloga jakaś kobieta popełniła, z tytułem - Jak obracam ciałem, abyś zgłupiał... i wszystko napisane - JA wychodzę/wchodzę/zagaduję albo i nie... i co??? adwersarze piali by z zachwytu - o kurwa jaka szczerość - dodaję do ulubionych, na główną... ale że to facet napisał... i o zgrozo - normalny facet...

No właśnie gen, Tutaj samo

No właśnie gen,
Tutaj samo sedno.
Co by nie - z całym szacunkiem jako dla użytkownika forum - nie wypierdziała tutaj baba (patrz szczególnie cooli albo ...), to od razu są zawsze Piania i Zachwyty. OchyAchy.
I milionpińćsetstodziewińćset wpisów wywyższających autorkę. I jakież to ona prawdy objawione nie mówi/pisze Laughing out loud

a o czym to świadczy??? Smile Tongue

Portret użytkownika Ulrich II

a o czym to świadczy??? o tym

a o czym to świadczy???

o tym że super PUA mają mózg w spodniach już na samą myśl że piszą na forum z dziewczyną Laughing out loud

Portret użytkownika baudelaire

Ciekawe co maja powiedziec

Ciekawe co maja powiedziec ci, ktorzy niedowidza. Ja tam wole swoj organ w spodniach.

"Język ciała jest bardzo

"Język ciała jest bardzo ważny. Pisałam o tym w moim ostatnim blogu, ale niektórzy zlinczowali, że taka wiedza to niepotrzebne pierdoły."

poważnie?, to chyba jacyś degeneraci ze skłonnościami do samobójstwa być musieli...

Mega ukłon z mojej strony w

Mega ukłon z mojej strony w Twoim kierunku Bruno.

Wiadomo, krytyka zawsze bedzie ale moim zdaniem to tylko pokazuje, że jest to Twoje indywidualne (prawdziwe) doświadczenie i w moim mniemaniu bardzo to się ceni.

Nie istnieje cos takiego jak jedna prawda ale miło poczytać tak trafne i obiektywne spostrzeżenia.