Dosłowność u kobiet nie jest w modzie. Mało: nie jest w naturze. Jedną z najfajniejszych rzeczy, jakie dawno temu na tej stronie wyczytałem, było krótkie stwierdzenie: "Jeśli mówi, że wychodzi, to mówi. Ale czy wychodzi?" Skala słownych iluzji kobiet i zapotrzebowania na te iluzje, jest zatrważająca. To źle, dopóki mieszają Cię z nimi jak z błotem. Z kolei to dobrze – gdy tworzysz je w głowach panienek na swój użytek.
Nasz (facetów) problem polega na tym, że te słowa słyszymy. Ucho to organ płciowy kobiety. Nie faceta. Niestety u faceta ucho jest odpowiednikiem dupy, w którą można bezkarnie kopać, aż napuchnie. Słowa zamazują obraz widziany przez mężczyznę. Niestety nie rodzimy się z odruchem nieufności wobec słów. Musimy się tej nieufności dopiero nauczyć, bo jest niezbędna dla uwodzenia kobiet. Niekiedy nawet niezbędna do wyjścia poza dół, w który wpadliście.
Wiecie co, ja cholernie ubolewam nad tym, że każdy nowy na stronie musi przez to przechodzić od początku. OK, wiąże się z tym mnóstwo fajnych przeżyć, ale mimo wszystko jest czymś smutnym, że gdy piękna kobieta coś mówi, to wierzymy w to, co mówi, tylko dlatego, że mówi.
- Skręć w prawo, tam jest sklep spożywczy.
- Nie w prawo, tylko prosto.
- Nie! W prawo.
(...)
- Mówiłem, ze prosto.
- Nie trzeba było mnie słuchać.
Znamy to, prawda? Jebnąłbyś za to w dziób, prawda? Tylko że ja nie o tym. Ja o temacie wałkowanym wielokrotnie, czyli o języku ciała. O poruszaniu się ciał kobiecych. Czytanie języka ciała jest konsekwencją nieufności wobec słów – i to chciałbym przede wszystkim przekazać w tym tekście. Ciało kobiety ma język. Słowa ten język zniekształcają. Właśnie dlatego klasycy tej strony tłuką setki razy, żeby nie słuchać, co kobieta pierdoli, tylko patrzeć na to, co robi. Mówię tu o sytuacjach życia codziennego, gdy możecie fajną panienkę poderwać. Nie specjalizuję się w wyrywaniu w klubach. Mówię o dziewczynach robiących zakupy, przychodzących na basen, opierających się o balustradę nad rzeczką opodal krzaczka itp. Osobiście unikam uwodzenia dziewczyn, które pracują ciałem. Hostess, kelnerek, tancerek, sprzedawczyń. Jeżeli ciało jest narzędziem pracy, to rzecz jasna sukces w postaci poderwania jest możliwy, ale wymaga o wiele więcej wysiłku i przygotowań. Wiąże się z tym ryzyko niespójności, jeśli z wyrywania tego rodzaju dziewczyn nie uczyniliście sobie poniekąd… stylu bycia. A przecież są miliardy okazji, w których można dostać, czego się chce, nie żyłując się zanadto na tancerkę go-go.
Ciało mówi. Tak zwana intuicja, którą kobiety uwielbiają się szczycić, nie jest żadną metafizyką i czarami. Jest umiejętnością rejestracji ogromnej ilości szczegółów i sygnałów wysyłanych przez ciało mężczyzny. Drgnięć powiek. Wzroku kierowanego na jej cycki. Zawahania w gestykulacji. Potu na czole. Przyspieszonego oddechu. Drżenia głosu. Kobieta jest po prostu wariografem. Których szpiegów obcych wywiadów wpuszczano we własne szeregi? Tych, którzy oszukali wariograf. Jeśli słyszycie z ust kobiety słowo „intuicja”, to słyszycie słowo. Słowo opisujące zespół biologicznych funkcji ich oka i ucha. Jeśli słyszysz „mam bezbłędną intuicję”, to wiesz, że kobieta przyłapała setki frajerów na gapieniu się na jej cycki, albo na zawahaniu przy podejmowaniu decyzji. Tym jest kobieca intuicja. Nie magią. Nie darem niebios. Nie przejawem wyjątkowości.
- Kim chcesz zostać, jak będziesz duża, dziewczynko?
- Księżniczką/ piosenkarką/ modelką.
Prawdopodobnie w tej właśnie kolejności. Wspólną cechą tych trzech... funkcji jest to, że patrzy na nią tłum ludzi, podczas gdy ona kroczy. W tym czy innym rytmie. Kroczy i widzi, że patrzysz. Ona chce, żebyś na nią patrzył. Jeśli nie patrzysz, to usłyszysz, że jesteś pedałem. Z pewnością wielu z was zarejestrowało zjawisko, gdy człowiek, którego uwagę chcecie zwrócić, nie patrzy na was. Jest skupiony na kim innym, patrzy mu dokładnie w oczy i poświęca mu całą uwagę. To irytuje, co? Chciałbyś zmienić ten chwilowy stan i sprawić, że to ty będziesz w centrum uwagi. Jeśli nie patrzysz (choć „powinieneś”), w główeczce niuni może zagnieździć się myśl, że coś jest z nią nie w porządku, skoro nie wywiera na twoje krocze takiego wpływu, jaki powinna, bo przecież ma powabne ciało. Cycki konkretnie. Jakieś dwa miesiące temu w tym popierdolonym programie o młodocianych modelkach słyszałem, że największym marzeniem jednej z tych pindeczek jest to, żeby wszyscy wstrzymywali oddech, gdy ona wychodzi na wybieg i mówili „łaaaaaaał!!!!” Matko… jakież mną spazmy wstrząsają… A najgorsze jest to, że być może kiedyś-kiedyś nasze córki staną się podobne…
Jeśli oszukałeś wariograf, to dostajesz zaproszenie w postaci kilku gestów określanych skrótem "IOI". W moim przekonaniu gestem centralnym jest parada.
Mam wrażenie, że wymarsz modelki na wybieg jest swego rodzaju metaforą. Bo każda kobieta paraduje przed tobą, gdy chce, żebyś ją zobaczył. Gdy zamierza sprawić, byś mówił „łaaaaaał!!!” Swego czasu przeprowadziłem sondaż na temat zakupów ciuchów przez kobiety. Większość z nich przyznała, że woli robić zakupy szmatek w towarzystwie faceta (ja tracę cierpliwość po 10 minutach od wejścia z kobietą do szmaciarni). Lubią, gdy im „doradzamy” (słowa, słowa). W rzeczywistości ich poczucie pewności siebie wzrasta, gdy faceta n anią patrzy i mówi „łaaaał”. Nie ma co się oszukiwać – faceci też lubią „łałowanie” ze strony kobiet, ale nie jest to dla nas niezbędne dla budowania swojego poczucia wartości. Natomiast zapotrzebowanie na patrzenie przez mężczyznę jest u kobiet tak rozbuchane, że można mówić o PRZEMYŚLE KOBIECYM. Od produkcji szminek, poprzez ciuchy, pozowanie do zdjęć i aktorstwo, a na modelingu skończywszy.
Mechanizm jest taki: ty, mężczyzno, patrzysz, bo ci na to pozwalam (ubieram miniówę, wywalam cycki na wierzch, spędzam 2 godz. u fryzjera, zakładam szpilki itp.) Ale pozwalam, BO TEGO CHCĘ. Najwygodniej będzie Ci mnie oglądać, gdy będziesz siedział, a ja będę szła. Przeparaduję przed tobą, mówiąc ci jakieś tam słowa (bo przecież w słowa tak łatwo wierzysz…), żebyś czasem nie pomyślał, że jestem łatwa, bo wtedy poczuję się niekomfortowo. Dlatego powiem Ci, że idę do baru kupić piwo, albo do toalety przypudrować nosek, albo zobaczyć jaka jest woda w jeziorze. Chcę zobaczyć twoją reakcję, gdy będziesz na mnie patrzył. Chcę upewnić się, czy wywieram na tobie odpowiedni wrażenie i czy mam nad tobą seksualną władzę. Pamiętaj, drogi mężczyzno, droga do baru albo toalety ma dwa kierunki: tam i powrót. Wystarczy mi ułamek sekundy, żeby się przekonać, czy wszystko idzie po mojej myśli. Problem w tym, że jeśli pójdzie po mojej myśli, to wieczór będzie nieudany… Gdybyś na przykład skupił się na innej kobiecie, to byłabym zazdrosna. Albo na Eurosporcie albo kumplu. W każdym razie wypatruj moich parad, drogi mężczyzno. Wypatruj, odlicz do trzech i podejdź. Pamiętaj tylko o tych cholernych shit testach (niestety nie umiem bez nich żyć). Pamiętaj, że w knajpach chodzimy do toalety we dwie, żeby się nawzajem chronić przed samcami – to nie jest parada. Paraduje się samotnie – nawet w większej grupie jest to możliwe.
OK, dobranoc.
Odpowiedzi
Brawo ! To najlepszy blog
pt., 2013-08-09 09:39 — papusiek1Brawo ! To najlepszy blog jaki w ostatnim czasie przeczytałem
Dopóki dajemy kobietom poczucie wyjątkowości one będą się przy nas trzymać i ciągle pragnęły więcej. Jeśli będziemy ciągle chwalić wygląd będą coraz piękniejsze zaś jeśli charakter będą starały się coraz bardziej polepszać chwalone cechy !
Oczywiście blog nie tyczy się wszystkich kobiet ! równie dobrze tyczy się też nie których mężczyzn ważne by rozpoznać ten typ zachowania i działać tak jak wymaga sytuacja.
Pozdrawiam Bruno szanuję doświadczonych userów.
"Jeśli nie patrzysz (choć
pt., 2013-08-30 12:01 — Przemo"Jeśli nie patrzysz (choć „powinieneś”), w główeczce niuni może zagnieździć się myśl, że coś jest z nią nie w porządku, skoro nie wywiera na twoje krocze takiego wpływu, jaki powinna, bo przecież ma powabne ciało"
Nie zupełnie. Równie dobrze facet może być po prostu zbyt mało pewny siebie i bać się gapić na kobiece ciało (cycki również) bądź w jej oczy. I wtedy to kobieta jest górą. No ale to jaka jest przyczyna niepatrzenia z pewnością bezbłędnie odczyta wariograf
Ten wariograf jest przekleństwem wielu facetów...
Zapewne wielu z was zauważyło, że zdecydowana większość kobiet (zwłaszcza bardzo atrakcyjnych, ale nie tylko) podczas jazdy autobusem/tramwajem itp. nie nawiązuje w ogóle kontaktu wzrokowego z facetami, którzy na nią spoglądają. Nawet nie spojrzy na chwilę, żeby zobaczyć kto się na nią patrzy i ew. ocenić faceta jak wygląda, ale ona czuje to spojrzenie na sobie. Często wtedy przybiera srogą minę i jeszcze bardziej odwraca twarz w przeciwną stronę
Czy to oznacza, że ta kobieta jest mało pewna siebie, bo boi się nawet tylko spojrzeć w oczy facetowi, którzy na nią patrzy ?? Takie się nasuwa pierwsze skojarzenie, ale wedle moich coraz głębszych obserwacji takich zachowań i narastającego doświadczenia w takich akcjach dostrzegam w tym najwyczajniejszego kosza jak to się kiedyś mówiło. Jej się nie chce tracić czasu i energii by na Ciebie spojrzeć w pełnej krasie. Ona Cię już wyhaczyła kątem oka, patrzeniem horyzontalnym. I co jest bardzo ważne.. ona Cię nie oceniła negatywnie za wygląd, ona Cię oceniła negatywnie za Twój język ciała, czyli swoją "intuicją", czyt. wariografem
Masz rację. Ja mam jeszcze
pt., 2013-08-30 07:30 — Bruno WłaściwyMasz rację. Ja mam jeszcze jedną refleksję. Parę lat temu moja koleżanka opowiadała, jak jej 12 letnia córka (koleżanka wcześnie "wydoroślała"
) wypowiadała swoje marzenie: "Mamo, jak ja bym chciała tak jak ty odrzucać facetów i mieć ich za zero". Więc może poniekąd nasiąknięta za młodu skorupka trąci - może nie na starość, ale w późniejszym wieku - tym, o czym mówimy. Po prostu wynoszą wzorce z domu.