Chciałem podzielić się z Wami pewnym spostrzeżeniem, które nasunęło mi się po mniej więcej 2 miesiącach nauki uwodzenia. Przygodę z uwodzeniem jak wielu postanowiłem rozpocząć po zerwaniu ze swoją byłą „jedyną, na zawsze”, pewnie po to żeby zapomnieć i po to żeby poczuć się lepiej, jednak zauważyłem, że czasami zaczynam przeginać w drugą stronę. Co mam na myśli? Otóż jakby się tak zastanowić to mniej więcej pół dnia mija mi na myśleniu o tym, że fajnie byłoby poderwać jakąś dziewczynę, na planowaniu jak najlepiej podejść do laski, na automotywacji itd. Itp. Dodatkowo czynię różne dziwne zabiegi takie jak np. nie jeżdżę autem do roboty i wybieram autobus, żeby mieć szansę spotkać jakąś fajną dupę, jak gdzieś idę (do knajpy, na koncert, na bilard, na basen) to tylko z myślą, żeby jakąś poderwać, a gdy nie ma okazji bo np. nie spotkam żadnej albo widzę jakąś dziewczynę która gdzieś się śpieszy, choćby na autobus i tak naprawdę to ciężko do niej podejść i zacząć podryw, to później chodzę wkurwiony na cały świat, że się nie udało, że wyjście można udać za nieudane i bezsensowne. I właśnie niedawno przypomniała mi się jedna z lekcji Gracjana w której autor zwracał uwagę na ten właśnie problem, na to, że dziewczyny nie mogą być dla nas najważniejsze, że mają być jedynie dodatkiem w naszym życiu, w innym wypadku podrywanie stanie się jakimś błędnym kołem. Myślę, że złe jest podejście typu „idę gdzieś, bo muszę koniecznie poznać i zarwać jakąś laskę, bo inaczej to jestem dupek i w ogóle to kaplica przez cały tydzień”. Dużo lepsze i zdrowsze jest podejście „Idę się zajebiście bawić, robić to co lubię, nie myślę o dziewczynach, nagle bach....jeśli się pojawi jakaś laska co faktycznie wpadnie nam w oko (nie pierwsza lepsza co ma parę cycków ręce i nogi dzięki temu już staje się obiektem naszego zainteresowania) to idziemy do niej BO MAMY OCHOTĘ JĄ POZNAĆ, A NIE DLA TEGO, ŻE COŚ MUSIMY. W przeciwnym wypadku możemy wpaść w pułapkę, gdzie swoją radość z życia uzależniamy tylko od liczby poznanych dziewczyn, a przecież nie o to w tym wszystkim chodzi....no i to chyba tyle.
Pozdrawiam
Odpowiedzi
potwierdzenie słów
pon., 2009-06-01 12:58 — elNinopotwierdzenie słów Gracjana.
Podrywanie uzależnia, bo dobrze sie czujemy gdy nam się uda.
No i po raz kolejny okazuje
wt., 2009-06-02 05:30 — don PedroNo i po raz kolejny okazuje się, że mimo iż faceci są z Marsa a kobiety z Wenus, to w niczym to nie przeszkadza, bo mężczyźni potrzebują kobiet, a kobiety mężczyzn:) Faceci chcą podrywać, a kobiety chcą być podrywane.
Aniołku nie zmieniaj się, daj szanę podrywać się facetom;). A tak naprawdę to rób wszystko, żebyś dobrze się z sobą czuła. Trzeba pamiętać, że żadne uzależnienie nie jest dla nas dobre, bez w zględu na to czy są to papierosy, sport, seks, sklejanie modeli czy robienie zakupów.
To jazda na odwyk !!!:D Może
wt., 2009-06-02 19:13 — don PedroTo jazda na odwyk !!!:D Może do zakonu ?!
...że co? To stary teraz
wt., 2009-06-02 20:13 — don Pedro...że co? To stary teraz pojechałeś po bandzie;) Pankracy jesteś chyba jakimś niespełnionym poetą:)
To ty się ucz lepiej
wt., 2009-06-02 20:46 — don PedroTo ty się ucz lepiej ortografii kolego.
Moim zdaniem dobrze to
wt., 2009-06-02 20:59 — młodyAMoim zdaniem dobrze to podsumowałeś. Po pierwsze dobra zabawa, a gdy przy tym rozwijamy hobby to bardzo dobrze ;D
Pozdrawiam