PANOWIE PISZĘ TO JA CHOODY!!!!!!! BEZ ŻADNEGO KITU!!!!!!!!
PAN MARTIN82 to spółka mojej Ex i jej przyjaciółki. W jakim celu założona?? Nie wiem. Ale się dowiem. Są dwie opcje, albo w ten sposób chcą pomóc ratować mój były związek /dlaczego napiszę poniżej/, albo druga opcja, postanowiły zabawić się moimi uczuciami. Żeby było zabawniej, we czwartek miałem sytuację, o 6tej rano wraca moja Ex z urodzin koleżanki, pijana, klęka nade mną, zaczyna śpiewać piosenkę którą zawsze mi śpiewała, głaszcze po głowie i wyznaje jak mnie kocha, jak tęsknie i w ogóle, na moje prośby o pójście spać nie reaguje, w pewnym momencie zabiera się do całowania, tak mnie to wkurwiło, że do pracy poszedłem pieszo, nie jak dotychczas z jej tatą samochodem /pracujemy razem/, trasa liczy spokojnie 8 kilometrów jak nie lepiej. Po powrocie do domu zapytałem czy pamięta, cokolwiek z ranka, odpowiedź że nic i pytanie czy coś zrobiła, kazałem jej sobie przypomnieć. Następnego dnia jak emocje opadły ja jej przypomniałem, przepraszała bardzo. Tłumaczenie jak zawsze, w takiej sytuacji, byłam pijana nie kontrolowałam się, nie chciałam tego, wieczorem dostałem esa, a w nim oprócz przeprosin, prośba o to żebm przyjął że tego poranka nie było.
Teraz moje pytanie brzmi, KTO TU JEST NIE W PORZĄDKU??
Popełniłem błędy, Zdradziłem, nie okazywałem uczuć, w listopadzie gdy EX, przyjechała do polski byłem zajęty przygotowaniami do złożenia kilku samochodów, więc w tym popłynąłem, nie dbałem za bardzo o siebie. JAK WIDZICIE MOJE DROGIE PANIE JA OTWARCIE SIĘ PRZYZNAJĘ DO BŁĘDÓW!!!!! A CZY WY JESTEŚCIE W STANIE PRZYZNAĆ SIĘ DO BŁĘDÓW EX?? Jak szantaż, sprzedaj samochód /moje marzenie i szansa na lepszą przyszłość/ bo inaczej będzie źle?? Jak sytuacja gdy zostawiono mnie samego, też z lekkim szantażem, gdy chodziło o los mojej trzy letniej siostry?? Sytuacja była taka, że groziło mojej siostrze dom dziecka, moja rodzina /trochę/ naciskała mnie abym podjął się adoptowania jej. Gdy sprawa była jeszcze łagodna miałem pełne wsparcie Ex, lecz gdy stanęła na ostrzu noża, wycofała się z zarzutami to twoja siostra dlaczego mnie chcesz w top mieszać!!!! Jak mi się wtedy kurewsko przykro zrobiło. Nawet sobie nie wyobrażasz. Gdy okazałem zainteresowanie starszej siostrze, wiadomo wiek dorastania trudny okres, nie chciałem żeby stała się taka jak ja, też było wsparcie pomoc itd. Fakt że w jednej sytuacji przegioąłem, ale to moja siostra którą kocham nade wszystko i chcę dla niej jak najlepiej. DLA WSZYSTKICH CHCĘ, a wychodzi jak zawsze.
Zależy mi na Ex, ale mam też tą świadomość, że są lepsze.
Tak więc jak tylko mogę, jak tylko sobie coś przypomnę, dobrego czy złego, nie omieszkam o tym napisać, i poddać krytyce.
A wiecie jak Ex ze wspólniczką wpadły?? Ponieważ, Ex dała mi swojego lapka, bo odsypiałą z koleżanką i jej chłopakiem imprezę, wszedłem na stronę i zobaczyłem login i hasło. wcisnąłem zaloguj i piszę.
Nie stawiam sobie za zadanie, urazić kogoś, skrzywdzić, choć wiele moich słów tutaj, na to wskazuje. Chcę tylko wyjścia z sytuacji, czy wóz czy przewóz, niczego nie chcę żałować, nowy związek zawsze mogę zacząć, jeśli zrezygnuję z walki o stary, mogę żałować że nie walczyłem.
ZNAM SWOJE BŁĘDY, TERAZ WIEM JAK KIEROWAĆ TYM WOZEM.
Nie to nie są objawy rozdwojenia jaźni. Znam ją, wiem że to dobre dziewczę, tylko doradców ma chujowych. Wiesz jak to działa, znalazł się problem, konsultacja z koleżankami, te nie znają całej sytuacji i co najważniejsze SYTUACJE ICH NIE DOTYCZĄ I CO JESZCZE NAJWAŻNIEJSZE NIE ZNAJĄ MNIE . I wyszło. Ex opisała sprawę, koleżanki sobie na wyobrażały to i owo, to i owo sobie dopowiedziały, zaczęło się gdybanie, z gdybania wyszła "porada", Ex sobie "przemyślała" "rady", dopowiadając i wyobrażając sobie jeszcze coś pod wpływem "rad",decyzja. Tak samo błędna jak "rady".
Sam zresztą widzisz co "Martin" pisał, w jakim stylu (pominąwszy ostatni post który ja napisałem), że ja KŁAMIĘ, że nie piszę prawdy. JASNE KURWA, o swoich błędach napisałem, bo siedzi to we mnie jak drzazga we fiucie, ale kilka jak widać wyżej błędów nie swoich zapomniałem opisać.
DROGIE MARTINKI JAK TAK PISZECIE ZE CHCECIE WIDZIEĆ ZDANIE DRUGIEJ STRONY TO PROSZĘ MACIE SWOJE 5 MINUT, JA SIĘ NICZEGO NIE BOJĘ. ALE PROSZĘ TEŻ O SPROSTOWANIE NA CHÓJ TEN ZAMĘT WPROWADZIŁYŚCIE?? ABY MNIE ZMOBILIZOWAĆ, CZY POGRAĆ NA UCZUCIACH?? CZY MOŻE DLA WASZEGO ŚMIECHU?? Całe forum chce wiedzieć z pierwszej ręki dlaczego panienki robią takie akcje - przecież od dziwek nikogo nie wyzywałem, nikogo nie szpiegowałem, nie szkalowałem, tylko powiedziałem co czuję. To wszystko. To raczej ja powinieniem się mścić, ale to nie moja natura, ja swoje porażki przyjmuję na klatę i z nimi żyję, skoro WY MARTINKI nie potraficie, WASZ PROBLEM. Ale to co zrobiłyście, wskazuje na to że jesteście emocjonalnie jakieś 15 lat młodsze, niż wskazuje na to wasz rok wbity w dowodzie osobistym, i zadajecie kłam teorii jakoby kobiety dorastały emocjonalnie szybciej jak mężczyźni.
Ciekawe czy zdobędzie się któraś z nich na ODWAŻNĄ SZCZEROŚĆ i da odpowiedź. Jak to w końcu jest Bo jestem troszkę pogubiony
EDIT: Doszedłem kto jest wspólniczką mojej EX. Trudno nie było - pół dnia myślenia, i sklecania wszystkich sytuacji w całość, i analiza przyczynowo skutkowa, przepuściłem to jeszcze przez różne filtry, wyliczyłem rachunek prawdopodobieństwa, postawiłem tarota A dla pewności, zapytałem się wróżki
Nie wiem, co spowodowało, że na mnie padło - może ta lekka krytyka? Tak czy siak, pudlo Ale spox, niegrożna pomylka Choody, jak twoja Ex weszla i zobaczyla co piszesz i w jaki sposob, to może się chciala po prostu pobawić. Jakos by mnie to nie zdziwilo. Tym bardiej jesli uznala, że to co piszesz nie ma niczego wspolnego z aktualnościa.
Teraz tez piszac cos o dowodach osobistych itd. nie do konca stajesz na wysokości zadania Piszesz tez cos o Ex i kolezanki problemach... Skoro tak sobie pograly, to chyba problemow z tym nawyraźniej nie maja, a wysmienita zabawe ktora nie wyglada, jakby miala w sobie cokolwiek z zemsty. Bo czy jakos cie to dotknęlo? tutaj, w domu? Szkoda cie, chlopie, ale...
Zizou - fakt pudło Tak ta zabawa mnie dotknęła, wiesz na tyle była nie fair, że gdybym miał, nie wiem, słabą psychikę, zajebiście niską samoocenę, skończyłoby się jak pisali niegdyś w gazetach. O tym nie pomyślały Wtedy zaczęłyby się problemy, dla nich. Dowód na forum, to chyba by wystarczyło. Ja nie ważne co by się działo szanuję innych jak tylko mogę, nigdy bym takiego czegoś nie zrobił. To była czysta zemsta A dla koleżanki Ex czysta zabawa. Tak mi powiedziała Ex. Teraz zastanów się dlaczego nie napisały tego tutaj jak prosiłem Strach?? Nie - przecież jesteśmy anonimowi, praktycznie. Nikt nikogo nie zna. Odpowiedź brzmi - BO JA WSZYSTKO NAPISAŁEM Prawie wszystko, na pewno wszystko o sobie.
Wczoraj załatwiłem jeszcze jedną sprawę, pochwaliłem się pierścionkiem zaręczynowym, więc jest mi lżej. Nie mam go co prawda przy sobie lecz w polsce, bo tam miały się odbyć zaręczyny. Nie przywiozłem go ze sobą ze względu na dziwną atmosferę między nami - to raz, a dwa, żeby mnie nie korciło. Panowie, tą okazję, ten pierścień przemyślałem od A-Z. Każdy element tej ceremonii był symbolem mojego uczucia. Cóż teraz ten tytanowy krążek, będzie czekał na inny paluszek. Dlaczego tytan - otóż, po pierwsze, w polsce nie do zdobycia, musiałem ze szwecji ciągnąć przez kumpla, Sam materiał symbolizuje kilka rzeczy, Tytan jest metalem niezniszczalnym wręcz, jak moja miłość do Ex, taki pierścień z tego co wiem jest jeden w PL - jak jedyna jest dla mnie Ex, Tytan jest metalem zajebiście trudnym w obróbce (Nawet firma KRUK nie chciała się podjąć pracy nad tym pierścieniem, z początku ale ich przekonałem ale propozycja cenowa mnie troszkę odstraszyła, ale dałem radę) - symbol naszego trudnego związku i mojego charakteru, ale wygląd pierścionka, symbolizuje że z tych wszystkich rzeczy można zrobić coś niepowtarzalnego i zajebiście pięknego. Tytan ma barwę od stalowo szarego, przez srebrny, po beżowy. Wszystkie barwy subtelnie się zlewają, efekt jak odbierałem pierścionek - bezcenny. Takiego czegoś nie widziałem, złoto, srebro, platyna, to może mieć każda od każdego, ja czułem się wyjątkowy, chciałem wreszcie swoje błędy wynagrodzić i sprawić aby moja Ex poczuła się najwyjątkową osobą na świecie. Nie udało się, cóż nie z mojej winy.
Przynajmniej wiem, że zrobiłem wszystko, dosłownie wszystko, aby było dobrze. Mam nadzieję że będzie jeszcze dobrze Ale nadzieja kiedyś minie.
ACH!!!!!! ZIZOU - PRZEPRASZAM Z CAŁEGO SERCA ZA MÓJ OSĄD. Ale styl w jaki piszesz, no podsunął mi myśl że jest tak a nie inaczej. Jeszcze raz przepraszam.
Jednak trochę motasz. Najpierw piszesz, że nie chcesz do niej wracać, że jest jędza itp, a teraz wyskakujesz tu z pierścionkiem. Po co dlaczego? Zeby poczucie winy w niej wzbudzic? Zresztą... Skoro szykowales sie na zareczyny, to wyglada, ze musiala to byc milosc twojego życia. I tak szybko sobie odpusciles? Co jest nie tak? Ok, pisales o bledach swoich. Ona tez nie byla idealna. Ale zareczyny to jakas juz sprawa nie z tej planety, pelna powaga Nie walczyles? nZakonczyla zwiazek i wyglada, jakbys po prostu przyjal to do wiadomosci :/
A dlacego Ex nie napisze tutaj? Mysle, że nie ma po co. Zirytowales ja pewnie forma, w jakiej piszesz - kobiety na tym punckie tez sa przeczulone - to chciala sie zwyczajnie z kumpela pobawic, pisac jak facet na meskim forum. Rozumiem, ze cie to zabolalo, ale za to jej nie przekreslaj, bo jak juz pisalem - chyba krzywda ci sie przez to nie stala, nie skompromitowal cie nikt, siec jest anonimowa :] Co maja napisac "panowie bawilysmy sie przepraszamy o my glupie kobiety"??? Mysle, że teraz reszta spraw jest w waszych rekach, powinniscie pogadac w realu, a nie tu, przy swiadkach na forum... Jakby na to spojrzec z drugiej strony - ta smieszna w sumie wpadka moze wam cos dac... jesli bedziecie tylko chcieli... niekoniecznie na plaszczyznie zwiazku, ale zeby chociaz wspomnienia dobre zostawic (kiedys moze z tej syatuacji bedziecie sie smiac) i byc jak kumpel z kumpela dobra Mam 2 strasze siostry, jedna mlodsza i juz sie na baby w swoim życiu napatrzylem z róznych perspektyw
"Jednak trochę motasz. Najpierw piszesz, że nie chcesz do niej wracać, że
jest jędza itp,"
Wiesz - po pierwsze, zdenerwowanie, awanturkami, po drugie straszne niezdecydowanie, po trzecie, temat by poleciał
" a teraz wyskakujesz tu z pierścionkiem. Po co dlaczego?
Zeby poczucie winy w niej wzbudzic?"
Nie, tylko po to żeby wiedziała. I mi się jakoś lżej zrobiło, bo na prawdę ile ja się nalatałem żeby dorwać człowieka który zrobi 7mio częściowy pierścionek za dobrą kasę ....... I tak nie wierzy "jak masz to pokaż", oczywiście mogę pokazać, ale nie zrobię tego Wszystko zależy od niej
"Zresztą... Skoro szykowales sie na
zareczyny, to wyglada, ze musiala to byc milosc twojego życia. I tak
szybko sobie odpusciles? Co jest nie tak? "
Noooom, wiesz do czasu wyjazdu, dała mi całą siebie, ja praktycznie całego siebie dałem jej - praktycznie, bo mam jeszcze też inne cele w życiu - jak spokojna starość i dostatek dla moich przyszłych dzieci, więc własny interesik chciałem otworzyć. A w branżę w jaką uderzam trzeba wejść z "czymś" Czyli pokazać że się umie, na to potrzeba dużo pracy i kasy - na to coś - a tym czymś jest mój samochód, czasem poświęcałem temu w chój czasu, pracy i kasy. Co się nie podobało mojej Ex "nie chcę być bogata, chcę być szczęśliwa" - a ja nie chcę kiedyś powiedzieć, kotku wyjebali mnie z pracy, czy synku, wiem że dobrze się uczysz ale na wakacje nie pojedziemy w tym roku, bo książki trzeba kupić.
"Ok, pisales o bledach swoich.
Ona tez nie byla idealna. Ale zareczyny to jakas juz sprawa nie z tej
planety, pelna powaga Nie walczyles?
nZakonczyla zwiazek i wyglada, jakbys po prostu przyjal to do wiadomosci
:/"
No a co mam zrobić Wiesz ja jestem lekki panikarz Kiedyś w zimie lałem sobie bokami na parkingu pod supermarketem i przy 20-30 na godzinę zahaczyłem krawężnik Chłopaki się śmieli, bo byłem wszędzie, z jednej strony samochodu z drugiej, zaraz pod samochodem I tak biegałem i gadałem - żeby tylko budy nie przestawił wózek, żeby tylko budy nie przestawił wózek . Kumpla w niedzielę wieczorem wyciągnąłem z chaty żeby samochód na pomiar geometrii karoserii wstawił - no cyrki, A wyszło że wahacz tylko się skrzywił 30 minut roboty z przerwą na fajka Więc wiesz, podbijam raz, piąty dziesiąty, mówię że kocham ponad życie, że wiem o co chodzi, no MÓWIĘ wszystko - szczerze co czuję. Ale to jak grochem o ścianę. Więc co mogę zrobić Jak ona cały czas przy swoim. Szanuję jej zdanie, skoro tak chce - jej wybór, może się zmieni, czas pokaże. A pokazać nie mogę, nie wiem co mam zrobić żeby pokazać że może mi zaufać. Że nie zdradzę znów, bo mnie to zajebiście boli - ta zdrada, że nie zrobię jej krzywdy. A to że odebrała ten temat tak jak piszesz to fakt, i z tego powodu też postąpiła tak jak piszesz
Dla mnie powrót jeśli by nastąpił, też byłby trudny, moje zaufanie do niej, w jej uczucie zostało poważnie nadszarpnięte, ale miałem taki przypadek już w swoim życiu, i ten przypadek jest moim najlepszym ziomkiem od kilku ładnych lat - więc ja wierzę w szczęśliwe powroty.
Wiesz Ona zarzuca mi że ją nigdy nie rozumiałem, że nie rozumiałem jej potrzeb, że nie rozumiałem że ją nie obchodzi jak będzie kiedyś że chce żyć teraz. Rozumiałem i rozumiem - ja też tak chcę, ale tak nie można podchodzić do życia - najlepszy przykład jej ojciec - od 7mej rano do 20 w pracy siedem dni w tygodniu, żeby jako tako żyć, zero wakacji, zero urlopu, jedynie tydzień na boże narodzenie. Ja tak nie chcę ....... ja chcę od 8mej do 16, pięć dni w tygodniu i wolne jak Bozia przykazała, i nie mieć nad sobą jakiegoś leszcza który traktuje Cię jak swoją własność, że masz dla niego zapierdalać po 12 godzin i chój go to obchodzi że też chcesz żyć. I jeszcze pośle w Twoją stronę kilka chóji. Zaryzykowałem już gdy Ex była w niemczech ja jeszcze w polsce - wiem że tak się da, wiem że mi się uda, na 100000% mieć takie życie, ale muszę temu niestety czas i zaangażowanie poświęcić. Oczywiście bez przesady, słomianą wdową nie zamierzam Ją uczynić Tylko wiesz jak to jest jak chcesz mieć coś swojego - interes. Albo masz pół miliona pln w kieszeni, odchodzisz z roboty i zaczynasz swoje, albo robisz u kogoś a po godzinach swoje, i po jakimś czasie wychodzi na to że opłaca się Tobie zrezygnować z pracy dla kogoś - ja tego pół miliona pln nie miałem i nie mam A być na łasce kogoś nie na widzę być, i żebrać o kasę.
EDIT: O pierścionku nic nie pisałem, nic nie mówiłem nikomu - wiedziałem o nim tylko ja i mój przyjaciel u którego on jest teraz w polsce. Nawet moja rodzina o niczym nie wie. A to dlatego, bo miała to być mega niespodzianka, ale że się zaczęło psuć, nie chciałem żeby to była karta przetargowa.
Panowie. Postanowiłam napisać tu w końcu oficjalnie jako Ex Choodego. Nie chciałam tego robić ale moje prośby o zakończenie tego tematu nie przyniosły jak widzę skutku. Zacznę więc w miarę od początku. Wbrew temu co tu było pisane, nie wchodziłam specjalnie w komputer mojego ex by dowiedzieć się co tu pisze. To było znacznie prostsze, bowiem on sam mi podał link do tej strony mówiąc jaka jest mądra. I faktycznie, zaczęłam ją sobie przeglądać, czytać i przypadkiem trafiłam na post Choodego. Nie powiem, może nie powinnam była tego czytać, ale głupia ciekawość zwyciężyła. I coraz bardziej szczerze mówiąc było mi przykro widząc jak ten człowiek mnie postrzega, bo ja mimo wszystko miałam do niego szacunek. Pomysł na "Martin82"wyszedł od mojej przyjaciółki, która zna nas oboje i bardzo wkurzyło ją co mój ex tu pisał. I szczerze to był żart, taki czarny humor. Po prostu kiedy czyta się na swój temat takie rewelacje to aż człowieka skręca:) Ale do rzeczy. Ja nie zamierzam tu zniżać się do poziomu Choodego i interpretować każde jego za przeproszeniem "pierdnięcie", bo nie o to chodzi. Ja dla Was Panowie jestem najgorsza bo z nim zerwałam. Spoko. Ale szczerze mówiąc jak czytam bujdy które on tu wypisuje to aż boli. Najbardziej rozbawił mnie ostatni post na temat pierścionka. Jest to dla mnie o tyle interesujące, że mój ex nie miał wówczas pracy, co do firmy którą "zajebiście" rozkręcił, to składał przez 1,5 miesiąca jeden samochód, którego i tak nie złożył. A stać go było na pierścionek na 2500zl, ciekawe. Szkoda tylko, że zadłużył mi wówczas mieszkanie na ponad 1000 zl, które to zadłużenie spłacił mój ojciec. Ja teraz widzę, jak duży błąd popełniłam dążąc do jego przyjazdu do Niemiec. Ale nie oszukujmy się, on nie miał nic. Choody pisze, że tyle dla mnie poświęcił. A ja się pytam co?Rodzinę?do której dzwoni jak mu przypomnę choć nic za rozmowę nie płaci, pracę, której nie miał? Ja szczerze mówiąc myślałam, że robię dobrze, mój błąd. Mi na tym człowieku na prawdę zależało i szczerze wierzyłam, że wyjazd tu uratuje nasz związek i też pomoże jemu. Cóż, myliłam się. Za dużo mój ex mi kłamał i niestety te kłamstwa mnie przerosły. Wszystko ma granicę. Nie byłam w stanie już mu wybaczyć kolejnej fikcji, którą mnie raczył przez miesiące. Coś we mnie pękło. Nie chcę już więcej pisać na ten temat, bo to dla mnie już zamknięta kwestia. Przykro mi tylko, że mój były nie potrafi się rozstać z klasą. Mam tylko takie trzy wnioski na koniec. Pierwszy dla Was Panowie: nim wyrazicie opinie na temat jaka to "zła kobieta" byłam, to podzielcie sobie to co on pisze na pół, bo prawda wszak leży po środku. Po drugie, dla Choodego: chłopcze zastanów się nad pisaniem książek fantastycznych, bo możesz na tym zbić fortunę. I po trzecie dla mnie: "kto ma miękkie serce niech ma twardą dupę". Pozdrawiam:)
Panowie. Postanowiłam napisać tu w końcu oficjalnie jako Ex Choodego.
Nie chciałam tego robić ale moje prośby o zakończenie tego tematu nie
przyniosły jak widzę skutku.
Temat się skończył - ale napisałaś
Zacznę więc w miarę od początku. Wbrew temu co tu było pisane, nie
wchodziłam specjalnie w komputer mojego ex by dowiedzieć się co tu
pisze. To było znacznie prostsze, bowiem on sam mi podał link do tej
strony mówiąc jaka jest mądra. I faktycznie, zaczęłam ją sobie
przeglądać, czytać i przypadkiem trafiłam na post Choodego.
No fakt dałem linka - zanim jeszcze nawet pomyślałem o takim temacie.
Nie powiem, może nie powinnam była tego czytać, ale głupia ciekawość
zwyciężyła. I coraz bardziej szczerze mówiąc było mi przykro widząc jak
ten człowiek mnie postrzega, bo ja mimo wszystko miałam do niego
szacunek.
Szacunek Nie będę polemizował na ten temat. Bo do końca oboje nie mamy go dla siebie odkąd tutaj przyjechaliśmy. Każde drugiemu na złość robiło.
Pomysł na "Martin82"wyszedł od mojej przyjaciółki, która zna nas oboje i
bardzo wkurzyło ją co mój ex tu pisał. I szczerze to był żart, taki
czarny humor. Po prostu kiedy czyta się na swój temat takie rewelacje to
aż człowieka skręca:)
Koleżanka zna mnie z Twoich opowieści co najwyżej. Ze mną spędziła kilka godzin, przez kilka godzin nie poznasz człowieka. Czarny humor, to fajny jest w filmach W życiu kilka razy zmienił się w czarny worek - weź to pod uwagę jeśli będziesz miała okazję by się pobawić. I nie rewelacje tylko Twoje zachowanie, które wybiórczo przedstawione faktycznie wyglądają jak coś złego. Ale za bardzo Cię jak zawsze fantazja ponosi - i dzięki temu na tej płaszczyźnie bazując robisz ze mnie kogoś kim nie jestem.
Ale do rzeczy. Ja nie zamierzam tu zniżać się do poziomu Choodego i
interpretować każde jego za przeproszeniem "pierdnięcie", bo nie o to
chodzi. Ja dla Was Panowie jestem najgorsza bo z nim zerwałam.
Ja właśnie ze swojego poziomu interpretując twoje "pierdnięcia" troszkę się podniosłem, troszkę się czegoś dowiedziałem. I to że ze mną zerwałaś nie znaczy że jesteś najgorsza - to nic nie znaczy. Jak postanowiłaś tak zrobiłaś, Twoja sprawa. Ja wiem co potrafię, jeśli nie chcesz się przekonać, jesteś zła ale sama dla siebie.
Spoko. Ale szczerze mówiąc jak czytam bujdy które on tu wypisuje to aż
boli. Najbardziej rozbawił mnie ostatni post na temat pierścionka. Jest
to dla mnie o tyle interesujące, że mój ex nie miał wówczas pracy, co do
firmy którą "zajebiście" rozkręcił, to składał przez 1,5 miesiąca jeden
samochód, którego i tak nie złożył. A stać go było na pierścionek na
2500zl, ciekawe.
Praca była, a że płacili obietnicami - nie życzę Tobie takiej pracy, ale zdarza się. Ten samochód to był ostatni Zastanów się, na skypie rozmawialiśmy po 21 - 22 godzinie, jak myślisz co robiłem do tej godziny?? Zapewne wmawiasz sobie że jebałem się gdzieś po kątach - no masz rację, tylko że z kolejnym silnikiem i kolejnym samochodem. Ostatni samochód nie został przeze mnie skończony ze względu na skrzynię biegów, która przyszła pod koniec stycznia dopiero, więc jak mogłem skończyć samochód bez skrzyni?? O niczym Tobie nie mówiłem, bo wiedziałem, że będziesz chciała, poświęcić coś, czego na pewno w przyszłości nie będziesz miała okazji ponownie zrobić, a ja będę mógł. Więc zamętu nie chciałem siać. Bo jestem pewien, że wróciłabyś, i miałabyś żal że nie pozwoliłem Tobie na rozwój. Więc poświęciłem swój rozwój odkładając go na później.
Szkoda tylko, że zadłużył mi wówczas mieszkanie na ponad 1000 zl, które
to zadłużenie spłacił mój ojciec.
Wiesz wyleczyłem się z materialnego podejścia do życia w dużej części, więc lepiej Ty pochwal się ile kasy ja w Ciebie wpakowałem. Ty traktujesz to jako "prezent" ja w tej chwili jako wyłudzenie I Twojego ojca spłaciłem
Ja teraz widzę, jak duży błąd popełniłam dążąc do jego przyjazdu do
Niemiec. Ale nie oszukujmy się, on nie miał nic. Choody pisze, że tyle
dla mnie poświęcił. A ja się pytam co?Rodzinę?do której dzwoni jak mu
przypomnę choć nic za rozmowę nie płaci, pracę, której nie miał? Ja
szczerze mówiąc myślałam, że robię dobrze, mój błąd.
Ja widzę jeden błąd, miałem perspektywę, którą wykorzystałem, wiem że jest realna Więc miałem klucz do wszystkiego. Na pewno stałbym materialnie lepiej jak teraz stoję, będąc w polsce. No poświęcił. Do rodziny nie dzwonie bo co mam im powiedzieć - jak tu chUjowo jest?? I dołożyć problemów - moich problemów których nie chcą mieć - przypomnij sobie rozmowę z moją Ciotką, którą przeprowadziłyście sobie. Czy mam ich oszukiwać?? Że jest zajebiście?? I później znów płakać, bo nie jest. Zrobiłaś dobrze ale nie wykorzystałaś tego. Tzn, wykorzystałaś - sama przyznałaś, na zemstę za to że nie poświęciłem Tobie czasu kiedy przyjechałaś na miesiąc do polski. Tą zemstą było nie poświęcenie mi czasu w niemczech.
Mi na tym człowieku na prawdę zależało i szczerze wierzyłam, że wyjazd
tu uratuje nasz związek i też pomoże jemu. Cóż, myliłam się. Za dużo mój
ex mi kłamał i niestety te kłamstwa mnie przerosły.
Skoro zależało, trzeba było to okazać kiedy praktycznie o to błagałem - wolałaś dać mi drugą kołdrę, a następnie wyjebać na podłogę Wyjazd uratowałby, wystarczyło mnie posłuchać i wyciągnąć rękę w moją stronę, kiedy ja miałem wyciągniętą. Tak pomyliłaś się nie wyciągając jej do mnie, tylko chowając w kieszeń i wyciągając Swoją DUMĘ. Kłamstwa ..... były żeby nic się nie sypnęło ...... a sypnęło się coś innego. Tego nie przewidziałem.
Wszystko ma granicę. Nie byłam w stanie już mu wybaczyć kolejnej fikcji,
którą mnie raczył przez miesiące. Coś we mnie pękło.
J.W. Nie było by sprawy, gdybyś ze mną rozmawiała, a nie zbywała tekstami na poziomie "ogarnij się"
Nie chcę już więcej pisać na ten temat, bo to dla mnie już zamknięta
kwestia. Przykro mi tylko, że mój były nie potrafi się rozstać z klasą.
Ja też już nic nie chcę pisać na ten temat. Mi także przykro, że Ty i Twoja koleżanka, pokazałyście swoją KLASĘ Ja tylko chciałem Cię odzyskać - a że tonący brzytwy się łapie........
Mam tylko takie trzy wnioski na koniec. Pierwszy dla Was Panowie: nim
wyrazicie opinie na temat jaka to "zła kobieta" byłam, to podzielcie
sobie to co on pisze na pół, bo prawda wszak leży po środku.
No fakt dzielcie na pół Bo nawet w całości nie zdradziłem - bo seksu nie było - całus jedynie, i wyznanie miłości do mojej pierwszej, w czasie jak moja druga bawiła się w gdańsku z kolegami ....... Ja to traktuję jak zdradę, ale Ex każe dzielić na pół, więc już sam nie wiem czy zdradziłem czy nie.
Po drugie, dla Choodego: chłopcze zastanów się nad pisaniem książek
fantastycznych, bo możesz na tym zbić fortunę.
A ty bierz się za magię - bo iluzje dobre robisz z tym kochaniem nad życie.
I po trzecie dla mnie: "kto ma miękkie serce niech ma twardą dupę".
Serca nie masz Gdybyś miała, szczęśliwa szła byś ze mną przez życie - a tak miej Twardą dupę, bo życie ciężkie, oj ciężkie.
Również gorąco pozdrawiam. I dziękuję za poprawę pisowni - Dobrze wiesz że w liczeniu jestem lepszy
@Gen
Kuriozalny przypadek - ludzie mieszkają w jednym mieszkaniu w Niemczech,
a przez internet na polskim forum swoje brudy piorą... Jesteście siebie
warci nawzajem, bez dwóch zdań. Wiecie co, bzyknijcie się porządnie ten
ostatni raz, potem kiss na pożegnanie i rozstańcie się jak dorośli
ludzie, bo na farsę to zakrawać zaczyna.
Tak jesteśmy siebie warci Dlatego tak ją kocham Wiesz dla mnie seks nie ma w tej sytuacji tej magii, więc go nie będzie, bo nawet miłego wspomnienia nie będę po nim miał raczej Ja rozstałem się jak dorosły człowiek, nie bawiłem się jej uczuciami, jak widać. Uszanowałem jej decyzję, choć próbowałem to odkręcić, pozwoliłem jej żyć, a że sama zaczęła gierkę, nie pozwoliłem tylko zrzucić całej winy na mnie Bo wina leży po środku. Tyle w temacie.
Teraz mamy przykład dla potomnych. Jak się kończą "wielkie miłości" ze strony kobiet/dziewczyn.
Temat proponuję zamknąć Bo moja Ex miała nie zabierać głosu w ogóle - a jednak zabrała, więc ta farsa może się jeszcze ciągnąć i ciągnąć Ja ten etap zamykam, jeśli ktoś (EX) będzie miał coś do dodania (chęć powrotu) niech napisze do moderatora (do mnie) A temat otworzę.
Już zakończony Więc spoko Jutro się wyprowadzam, na reszcie z jednej strony. Z drugiej jednak, dziś była zajebiście miła znów, pokazała - a przynajmniej tak mi się wydaje, że chce żebym był na jej występie - dziś pierwszy raz będzie "śpiewać do kotleta" w jednym barze. I nie wiem czy iść, bo nie wiem co mam tam robić Bo z drugiej strony mam lepszą perspektywę, zabawę w klubie ....... z nowymi znajomymi - i to mnie bardziej interesuje w sumie.
EDIT: I czy mogę prosić moda o zmianę mojego statusu na forum?? Z technika na początkującego bo jeszcze nic na razie nie wyrwałem I moja wiedza nie zasługuje jeszcze na wyższe miano
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
a ja myślę że koleś przedstawił bardzo ale to bardzo subiektywny obraz sytuacji i pewnie ni jest tak że ona suka a on tylko cipka
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
PANOWIE PISZĘ TO JA CHOODY!!!!!!! BEZ ŻADNEGO KITU!!!!!!!!
PAN MARTIN82 to spółka mojej Ex i jej przyjaciółki. W jakim celu założona?? Nie wiem. Ale się dowiem. Są dwie opcje, albo w ten sposób chcą pomóc ratować mój były związek /dlaczego napiszę poniżej/, albo druga opcja, postanowiły zabawić się moimi uczuciami. Żeby było zabawniej, we czwartek miałem sytuację, o 6tej rano wraca moja Ex z urodzin koleżanki, pijana, klęka nade mną, zaczyna śpiewać piosenkę którą zawsze mi śpiewała, głaszcze po głowie i wyznaje jak mnie kocha, jak tęsknie i w ogóle, na moje prośby o pójście spać nie reaguje, w pewnym momencie zabiera się do całowania, tak mnie to wkurwiło, że do pracy poszedłem pieszo, nie jak dotychczas z jej tatą samochodem /pracujemy razem/, trasa liczy spokojnie 8 kilometrów jak nie lepiej. Po powrocie do domu zapytałem czy pamięta, cokolwiek z ranka, odpowiedź że nic i pytanie czy coś zrobiła, kazałem jej sobie przypomnieć. Następnego dnia jak emocje opadły ja jej przypomniałem, przepraszała bardzo. Tłumaczenie jak zawsze, w takiej sytuacji, byłam pijana nie kontrolowałam się, nie chciałam tego, wieczorem dostałem esa, a w nim oprócz przeprosin, prośba o to żebm przyjął że tego poranka nie było.
Teraz moje pytanie brzmi, KTO TU JEST NIE W PORZĄDKU??
Popełniłem błędy, Zdradziłem, nie okazywałem uczuć, w listopadzie gdy EX, przyjechała do polski byłem zajęty przygotowaniami do złożenia kilku samochodów, więc w tym popłynąłem, nie dbałem za bardzo o siebie. JAK WIDZICIE MOJE DROGIE PANIE JA OTWARCIE SIĘ PRZYZNAJĘ DO BŁĘDÓW!!!!! A CZY WY JESTEŚCIE W STANIE PRZYZNAĆ SIĘ DO BŁĘDÓW EX?? Jak szantaż, sprzedaj samochód /moje marzenie i szansa na lepszą przyszłość/ bo inaczej będzie źle?? Jak sytuacja gdy zostawiono mnie samego, też z lekkim szantażem, gdy chodziło o los mojej trzy letniej siostry?? Sytuacja była taka, że groziło mojej siostrze dom dziecka, moja rodzina /trochę/ naciskała mnie abym podjął się adoptowania jej. Gdy sprawa była jeszcze łagodna miałem pełne wsparcie Ex, lecz gdy stanęła na ostrzu noża, wycofała się z zarzutami to twoja siostra dlaczego mnie chcesz w top mieszać!!!! Jak mi się wtedy kurewsko przykro zrobiło. Nawet sobie nie wyobrażasz. Gdy okazałem zainteresowanie starszej siostrze, wiadomo wiek dorastania trudny okres, nie chciałem żeby stała się taka jak ja, też było wsparcie pomoc itd. Fakt że w jednej sytuacji przegioąłem, ale to moja siostra którą kocham nade wszystko i chcę dla niej jak najlepiej. DLA WSZYSTKICH CHCĘ, a wychodzi jak zawsze.
Zależy mi na Ex, ale mam też tą świadomość, że są lepsze.
Tak więc jak tylko mogę, jak tylko sobie coś przypomnę, dobrego czy złego, nie omieszkam o tym napisać, i poddać krytyce.
A wiecie jak Ex ze wspólniczką wpadły?? Ponieważ, Ex dała mi swojego lapka, bo odsypiałą z koleżanką i jej chłopakiem imprezę, wszedłem na stronę i zobaczyłem login i hasło. wcisnąłem zaloguj i piszę.
Nie stawiam sobie za zadanie, urazić kogoś, skrzywdzić, choć wiele moich słów tutaj, na to wskazuje. Chcę tylko wyjścia z sytuacji, czy wóz czy przewóz, niczego nie chcę żałować, nowy związek zawsze mogę zacząć, jeśli zrezygnuję z walki o stary, mogę żałować że nie walczyłem.
ZNAM SWOJE BŁĘDY, TERAZ WIEM JAK KIEROWAĆ TYM WOZEM.
Nie to nie są objawy rozdwojenia jaźni. Znam ją, wiem że to dobre dziewczę, tylko doradców ma chujowych. Wiesz jak to działa, znalazł się problem, konsultacja z koleżankami, te nie znają całej sytuacji i co najważniejsze SYTUACJE ICH NIE DOTYCZĄ I CO JESZCZE NAJWAŻNIEJSZE NIE ZNAJĄ MNIE
. I wyszło. Ex opisała sprawę, koleżanki sobie na wyobrażały to i owo, to i owo sobie dopowiedziały, zaczęło się gdybanie, z gdybania wyszła "porada", Ex sobie "przemyślała" "rady", dopowiadając i wyobrażając sobie jeszcze coś pod wpływem "rad",decyzja. Tak samo błędna jak "rady".
Całe forum chce wiedzieć z pierwszej ręki dlaczego panienki robią takie akcje - przecież od dziwek nikogo nie wyzywałem, nikogo nie szpiegowałem, nie szkalowałem, tylko powiedziałem co czuję. To wszystko. To raczej ja powinieniem się mścić, ale to nie moja natura, ja swoje porażki przyjmuję na klatę i z nimi żyję, skoro WY MARTINKI nie potraficie, WASZ PROBLEM. Ale to co zrobiłyście, wskazuje na to że jesteście emocjonalnie jakieś 15 lat młodsze, niż wskazuje na to wasz rok wbity w dowodzie osobistym, i zadajecie kłam teorii jakoby kobiety dorastały emocjonalnie szybciej jak mężczyźni.
Jak to w końcu jest
Bo jestem troszkę pogubiony 
Trudno nie było - pół dnia myślenia, i sklecania wszystkich sytuacji w całość, i analiza przyczynowo skutkowa, przepuściłem to jeszcze przez różne filtry, wyliczyłem rachunek prawdopodobieństwa, postawiłem tarota
A dla pewności, zapytałem się wróżki
Sam zresztą widzisz co "Martin" pisał, w jakim stylu (pominąwszy ostatni post który ja napisałem), że ja KŁAMIĘ, że nie piszę prawdy. JASNE KURWA, o swoich błędach napisałem, bo siedzi to we mnie jak drzazga we fiucie, ale kilka jak widać wyżej błędów nie swoich zapomniałem opisać.
DROGIE MARTINKI JAK TAK PISZECIE ZE CHCECIE WIDZIEĆ ZDANIE DRUGIEJ STRONY TO PROSZĘ MACIE SWOJE 5 MINUT, JA SIĘ NICZEGO NIE BOJĘ. ALE PROSZĘ TEŻ O SPROSTOWANIE NA CHÓJ TEN ZAMĘT WPROWADZIŁYŚCIE?? ABY MNIE ZMOBILIZOWAĆ, CZY POGRAĆ NA UCZUCIACH?? CZY MOŻE DLA WASZEGO ŚMIECHU??
Ciekawe czy zdobędzie się któraś z nich na ODWAŻNĄ SZCZEROŚĆ i da odpowiedź.
EDIT: Doszedłem kto jest wspólniczką mojej EX.
HAHAHAHAHA A do tego ZIZOU
DWA KONTA DWIE PERSONY Ex jako ZIZOU I JEJ KOLEŻANKA JAKO MARTIN 82.
Lub odwrotnie, lub oba konta prowadzone jednocześnie.
JA PIERDOLEEEEE.
Nie wiem, co spowodowało, że na mnie padło - może ta lekka krytyka? Tak czy siak, pudlo
Ale spox, niegrożna pomylka 
Piszesz tez cos o Ex i kolezanki problemach... Skoro tak sobie pograly, to chyba problemow z tym nawyraźniej nie maja, a wysmienita zabawe
ktora nie wyglada, jakby miala w sobie cokolwiek z zemsty. Bo czy jakos cie to dotknęlo? tutaj, w domu?
Choody, jak twoja Ex weszla i zobaczyla co piszesz i w jaki sposob, to może się chciala po prostu pobawić. Jakos by mnie to nie zdziwilo. Tym bardiej jesli uznala, że to co piszesz nie ma niczego wspolnego z aktualnościa.
Teraz tez piszac cos o dowodach osobistych itd. nie do konca stajesz na wysokości zadania
Szkoda cie, chlopie, ale...
Zizou - fakt pudło
Tak ta zabawa mnie dotknęła, wiesz na tyle była nie fair, że gdybym miał, nie wiem, słabą psychikę, zajebiście niską samoocenę, skończyłoby się jak pisali niegdyś w gazetach. O tym nie pomyślały
Wtedy zaczęłyby się problemy, dla nich. Dowód na forum, to chyba by wystarczyło. Ja nie ważne co by się działo szanuję innych jak tylko mogę, nigdy bym takiego czegoś nie zrobił. To była czysta zemsta
A dla koleżanki Ex czysta zabawa. Tak mi powiedziała Ex. Teraz zastanów się dlaczego nie napisały tego tutaj jak prosiłem
Strach?? Nie - przecież jesteśmy anonimowi, praktycznie. Nikt nikogo nie zna. Odpowiedź brzmi - BO JA WSZYSTKO NAPISAŁEM
Prawie wszystko, na pewno wszystko o sobie.
Ale nadzieja kiedyś minie.
Wczoraj załatwiłem jeszcze jedną sprawę, pochwaliłem się pierścionkiem zaręczynowym, więc jest mi lżej. Nie mam go co prawda przy sobie lecz w polsce, bo tam miały się odbyć zaręczyny. Nie przywiozłem go ze sobą ze względu na dziwną atmosferę między nami - to raz, a dwa, żeby mnie nie korciło. Panowie, tą okazję, ten pierścień przemyślałem od A-Z. Każdy element tej ceremonii był symbolem mojego uczucia. Cóż teraz ten tytanowy krążek, będzie czekał na inny paluszek. Dlaczego tytan - otóż, po pierwsze, w polsce nie do zdobycia, musiałem ze szwecji ciągnąć przez kumpla, Sam materiał symbolizuje kilka rzeczy, Tytan jest metalem niezniszczalnym wręcz, jak moja miłość do Ex, taki pierścień z tego co wiem jest jeden w PL - jak jedyna jest dla mnie Ex, Tytan jest metalem zajebiście trudnym w obróbce (Nawet firma KRUK nie chciała się podjąć pracy nad tym pierścieniem, z początku ale ich przekonałem ale propozycja cenowa mnie troszkę odstraszyła, ale dałem radę) - symbol naszego trudnego związku i mojego charakteru, ale wygląd pierścionka, symbolizuje że z tych wszystkich rzeczy można zrobić coś niepowtarzalnego i zajebiście pięknego. Tytan ma barwę od stalowo szarego, przez srebrny, po beżowy. Wszystkie barwy subtelnie się zlewają, efekt jak odbierałem pierścionek - bezcenny. Takiego czegoś nie widziałem, złoto, srebro, platyna, to może mieć każda od każdego, ja czułem się wyjątkowy, chciałem wreszcie swoje błędy wynagrodzić i sprawić aby moja Ex poczuła się najwyjątkową osobą na świecie. Nie udało się, cóż nie z mojej winy.
Przynajmniej wiem, że zrobiłem wszystko, dosłownie wszystko, aby było dobrze. Mam nadzieję że będzie jeszcze dobrze
ACH!!!!!! ZIZOU - PRZEPRASZAM Z CAŁEGO SERCA ZA MÓJ OSĄD. Ale styl w jaki piszesz, no podsunął mi myśl że jest tak a nie inaczej. Jeszcze raz przepraszam.
Nie no, nie ma sprawy
Nie walczyles? nZakonczyla zwiazek i wyglada, jakbys po prostu przyjal to do wiadomosci :/



Jednak trochę motasz. Najpierw piszesz, że nie chcesz do niej wracać, że jest jędza itp, a teraz wyskakujesz tu z pierścionkiem. Po co dlaczego? Zeby poczucie winy w niej wzbudzic? Zresztą... Skoro szykowales sie na zareczyny, to wyglada, ze musiala to byc milosc twojego życia. I tak szybko sobie odpusciles? Co jest nie tak? Ok, pisales o bledach swoich. Ona tez nie byla idealna. Ale zareczyny to jakas juz sprawa nie z tej planety, pelna powaga
A dlacego Ex nie napisze tutaj? Mysle, że nie ma po co. Zirytowales ja pewnie forma, w jakiej piszesz - kobiety na tym punckie tez sa przeczulone - to chciala sie zwyczajnie z kumpela pobawic, pisac jak facet na meskim forum. Rozumiem, ze cie to zabolalo, ale za to jej nie przekreslaj, bo jak juz pisalem - chyba krzywda ci sie przez to nie stala, nie skompromitowal cie nikt, siec jest anonimowa :] Co maja napisac "panowie bawilysmy sie przepraszamy o my glupie kobiety"???
Mysle, że teraz reszta spraw jest w waszych rekach, powinniscie pogadac w realu, a nie tu, przy swiadkach na forum...
Jakby na to spojrzec z drugiej strony - ta smieszna w sumie wpadka moze wam cos dac... jesli bedziecie tylko chcieli... niekoniecznie na plaszczyznie zwiazku, ale zeby chociaz wspomnienia dobre zostawic (kiedys moze z tej syatuacji bedziecie sie smiac) i byc jak kumpel z kumpela dobra
Mam 2 strasze siostry, jedna mlodsza i juz sie na baby w swoim życiu napatrzylem z róznych perspektyw
"Jednak trochę motasz. Najpierw piszesz, że nie chcesz do niej wracać, że
Wszystko zależy od niej 
Nie walczyles?
Wiesz ja jestem lekki panikarz
Kiedyś w zimie lałem sobie bokami na parkingu pod supermarketem i przy 20-30 na godzinę zahaczyłem krawężnik
Chłopaki się śmieli, bo byłem wszędzie, z jednej strony samochodu z drugiej, zaraz pod samochodem
I tak biegałem i gadałem - żeby tylko budy nie przestawił wózek, żeby tylko budy nie przestawił wózek
. Kumpla w niedzielę wieczorem wyciągnąłem z chaty żeby samochód na pomiar geometrii karoserii wstawił - no cyrki, A wyszło że wahacz tylko się skrzywił
30 minut roboty z przerwą na fajka
Więc wiesz, podbijam raz, piąty dziesiąty, mówię że kocham ponad życie, że wiem o co chodzi, no MÓWIĘ wszystko - szczerze co czuję. Ale to jak grochem o ścianę. Więc co mogę zrobić
Jak ona cały czas przy swoim. Szanuję jej zdanie, skoro tak chce - jej wybór, może się zmieni, czas pokaże. A pokazać nie mogę, nie wiem co mam zrobić żeby pokazać że może mi zaufać. Że nie zdradzę znów, bo mnie to zajebiście boli - ta zdrada, że nie zrobię jej krzywdy. A to że odebrała ten temat tak jak piszesz to fakt, i z tego powodu też postąpiła tak jak piszesz
Tylko wiesz jak to jest jak chcesz mieć coś swojego - interes. Albo masz pół miliona pln w kieszeni, odchodzisz z roboty i zaczynasz swoje, albo robisz u kogoś a po godzinach swoje, i po jakimś czasie wychodzi na to że opłaca się Tobie zrezygnować z pracy dla kogoś - ja tego pół miliona pln nie miałem i nie mam
A być na łasce kogoś nie na widzę być, i żebrać o kasę.
jest jędza itp,"
Wiesz - po pierwsze, zdenerwowanie, awanturkami, po drugie straszne niezdecydowanie, po trzecie, temat by poleciał
" a teraz wyskakujesz tu z pierścionkiem. Po co dlaczego?
Zeby poczucie winy w niej wzbudzic?"
Nie, tylko po to żeby wiedziała. I mi się jakoś lżej zrobiło, bo na prawdę ile ja się nalatałem żeby dorwać człowieka który zrobi 7mio częściowy pierścionek za dobrą kasę ....... I tak nie wierzy "jak masz to pokaż", oczywiście mogę pokazać, ale nie zrobię tego
"Zresztą... Skoro szykowales sie na
zareczyny, to wyglada, ze musiala to byc milosc twojego życia. I tak
szybko sobie odpusciles? Co jest nie tak? "
Noooom, wiesz do czasu wyjazdu, dała mi całą siebie, ja praktycznie całego siebie dałem jej - praktycznie, bo mam jeszcze też inne cele w życiu - jak spokojna starość i dostatek dla moich przyszłych dzieci, więc własny interesik chciałem otworzyć. A w branżę w jaką uderzam trzeba wejść z "czymś" Czyli pokazać że się umie, na to potrzeba dużo pracy i kasy - na to coś - a tym czymś jest mój samochód, czasem poświęcałem temu w chój czasu, pracy i kasy. Co się nie podobało mojej Ex "nie chcę być bogata, chcę być szczęśliwa" - a ja nie chcę kiedyś powiedzieć, kotku wyjebali mnie z pracy, czy synku, wiem że dobrze się uczysz ale na wakacje nie pojedziemy w tym roku, bo książki trzeba kupić.
"Ok, pisales o bledach swoich.
Ona tez nie byla idealna. Ale zareczyny to jakas juz sprawa nie z tej
planety, pelna powaga
nZakonczyla zwiazek i wyglada, jakbys po prostu przyjal to do wiadomosci
:/"
No a co mam zrobić
Dla mnie powrót jeśli by nastąpił, też byłby trudny, moje zaufanie do niej, w jej uczucie zostało poważnie nadszarpnięte, ale miałem taki przypadek już w swoim życiu, i ten przypadek jest moim najlepszym ziomkiem od kilku ładnych lat - więc ja wierzę w szczęśliwe powroty.
Wiesz Ona zarzuca mi że ją nigdy nie rozumiałem, że nie rozumiałem jej potrzeb, że nie rozumiałem że ją nie obchodzi jak będzie kiedyś że chce żyć teraz. Rozumiałem i rozumiem - ja też tak chcę, ale tak nie można podchodzić do życia - najlepszy przykład jej ojciec - od 7mej rano do 20 w pracy siedem dni w tygodniu, żeby jako tako żyć, zero wakacji, zero urlopu, jedynie tydzień na boże narodzenie. Ja tak nie chcę ....... ja chcę od 8mej do 16, pięć dni w tygodniu i wolne jak Bozia przykazała, i nie mieć nad sobą jakiegoś leszcza który traktuje Cię jak swoją własność, że masz dla niego zapierdalać po 12 godzin i chój go to obchodzi że też chcesz żyć. I jeszcze pośle w Twoją stronę kilka chóji. Zaryzykowałem już gdy Ex była w niemczech ja jeszcze w polsce - wiem że tak się da, wiem że mi się uda, na 100000% mieć takie życie, ale muszę temu niestety czas i zaangażowanie poświęcić. Oczywiście bez przesady, słomianą wdową nie zamierzam Ją uczynić
EDIT: O pierścionku nic nie pisałem, nic nie mówiłem nikomu - wiedziałem o nim tylko ja i mój przyjaciel u którego on jest teraz w polsce. Nawet moja rodzina o niczym nie wie. A to dlatego, bo miała to być mega niespodzianka, ale że się zaczęło psuć, nie chciałem żeby to była karta przetargowa.
Panowie. Postanowiłam napisać tu w końcu oficjalnie jako Ex Choodego. Nie chciałam tego robić ale moje prośby o zakończenie tego tematu nie przyniosły jak widzę skutku. Zacznę więc w miarę od początku. Wbrew temu co tu było pisane, nie wchodziłam specjalnie w komputer mojego ex by dowiedzieć się co tu pisze. To było znacznie prostsze, bowiem on sam mi podał link do tej strony mówiąc jaka jest mądra. I faktycznie, zaczęłam ją sobie przeglądać, czytać i przypadkiem trafiłam na post Choodego. Nie powiem, może nie powinnam była tego czytać, ale głupia ciekawość zwyciężyła. I coraz bardziej szczerze mówiąc było mi przykro widząc jak ten człowiek mnie postrzega, bo ja mimo wszystko miałam do niego szacunek. Pomysł na "Martin82"wyszedł od mojej przyjaciółki, która zna nas oboje i bardzo wkurzyło ją co mój ex tu pisał. I szczerze to był żart, taki czarny humor. Po prostu kiedy czyta się na swój temat takie rewelacje to aż człowieka skręca:) Ale do rzeczy. Ja nie zamierzam tu zniżać się do poziomu Choodego i interpretować każde jego za przeproszeniem "pierdnięcie", bo nie o to chodzi. Ja dla Was Panowie jestem najgorsza bo z nim zerwałam. Spoko. Ale szczerze mówiąc jak czytam bujdy które on tu wypisuje to aż boli. Najbardziej rozbawił mnie ostatni post na temat pierścionka. Jest to dla mnie o tyle interesujące, że mój ex nie miał wówczas pracy, co do firmy którą "zajebiście" rozkręcił, to składał przez 1,5 miesiąca jeden samochód, którego i tak nie złożył. A stać go było na pierścionek na 2500zl, ciekawe. Szkoda tylko, że zadłużył mi wówczas mieszkanie na ponad 1000 zl, które to zadłużenie spłacił mój ojciec. Ja teraz widzę, jak duży błąd popełniłam dążąc do jego przyjazdu do Niemiec. Ale nie oszukujmy się, on nie miał nic. Choody pisze, że tyle dla mnie poświęcił. A ja się pytam co?Rodzinę?do której dzwoni jak mu przypomnę choć nic za rozmowę nie płaci, pracę, której nie miał? Ja szczerze mówiąc myślałam, że robię dobrze, mój błąd. Mi na tym człowieku na prawdę zależało i szczerze wierzyłam, że wyjazd tu uratuje nasz związek i też pomoże jemu. Cóż, myliłam się. Za dużo mój ex mi kłamał i niestety te kłamstwa mnie przerosły. Wszystko ma granicę. Nie byłam w stanie już mu wybaczyć kolejnej fikcji, którą mnie raczył przez miesiące. Coś we mnie pękło. Nie chcę już więcej pisać na ten temat, bo to dla mnie już zamknięta kwestia. Przykro mi tylko, że mój były nie potrafi się rozstać z klasą. Mam tylko takie trzy wnioski na koniec. Pierwszy dla Was Panowie: nim wyrazicie opinie na temat jaka to "zła kobieta" byłam, to podzielcie sobie to co on pisze na pół, bo prawda wszak leży po środku. Po drugie, dla Choodego: chłopcze zastanów się nad pisaniem książek fantastycznych, bo możesz na tym zbić fortunę. I po trzecie dla mnie: "kto ma miękkie serce niech ma twardą dupę".
Pozdrawiam:)
Ps. Choody. ChUj, ChUjowy itp. pisze się przez U nie Ó
Ortografia się kłania:)
Panowie. Postanowiłam napisać tu w końcu oficjalnie jako Ex Choodego.
Nie będę polemizował na ten temat. Bo do końca oboje nie mamy go dla siebie odkąd tutaj przyjechaliśmy. Każde drugiemu na złość robiło.
W życiu kilka razy zmienił się w czarny worek - weź to pod uwagę jeśli będziesz miała okazję by się pobawić. I nie rewelacje tylko Twoje zachowanie, które wybiórczo przedstawione faktycznie wyglądają jak coś złego. Ale za bardzo Cię jak zawsze fantazja ponosi - i dzięki temu na tej płaszczyźnie bazując robisz ze mnie kogoś kim nie jestem.
Zastanów się, na skypie rozmawialiśmy po 21 - 22 godzinie, jak myślisz co robiłem do tej godziny?? Zapewne wmawiasz sobie że jebałem się gdzieś po kątach - no masz rację, tylko że z kolejnym silnikiem i kolejnym samochodem. Ostatni samochód nie został przeze mnie skończony ze względu na skrzynię biegów, która przyszła pod koniec stycznia dopiero, więc jak mogłem skończyć samochód bez skrzyni?? O niczym Tobie nie mówiłem, bo wiedziałem, że będziesz chciała, poświęcić coś, czego na pewno w przyszłości nie będziesz miała okazji ponownie zrobić, a ja będę mógł. Więc zamętu nie chciałem siać. Bo jestem pewien, że wróciłabyś, i miałabyś żal że nie pozwoliłem Tobie na rozwój. Więc poświęciłem swój rozwój odkładając go na później.
I Twojego ojca spłaciłem
Więc miałem klucz do wszystkiego. Na pewno stałbym materialnie lepiej jak teraz stoję, będąc w polsce. No poświęcił. Do rodziny nie dzwonie bo co mam im powiedzieć - jak tu chUjowo jest?? I dołożyć problemów - moich problemów których nie chcą mieć - przypomnij sobie rozmowę z moją Ciotką, którą przeprowadziłyście sobie. Czy mam ich oszukiwać?? Że jest zajebiście?? I później znów płakać, bo nie jest. Zrobiłaś dobrze ale nie wykorzystałaś tego. Tzn, wykorzystałaś - sama przyznałaś, na zemstę za to że nie poświęciłem Tobie czasu kiedy przyjechałaś na miesiąc do polski. Tą zemstą było nie poświęcenie mi czasu w niemczech.
Wyjazd uratowałby, wystarczyło mnie posłuchać i wyciągnąć rękę w moją stronę, kiedy ja miałem wyciągniętą. Tak pomyliłaś się nie wyciągając jej do mnie, tylko chowając w kieszeń i wyciągając Swoją DUMĘ. Kłamstwa ..... były żeby nic się nie sypnęło ...... a sypnęło się coś innego. Tego nie przewidziałem.
Ja tylko chciałem Cię odzyskać - a że tonący brzytwy się łapie........
Bo nawet w całości nie zdradziłem - bo seksu nie było - całus jedynie, i wyznanie miłości do mojej pierwszej, w czasie jak moja druga bawiła się w gdańsku z kolegami ....... Ja to traktuję jak zdradę, ale Ex każe dzielić na pół, więc już sam nie wiem czy zdradziłem czy nie.
Gdybyś miała, szczęśliwa szła byś ze mną przez życie - a tak miej Twardą dupę, bo życie ciężkie, oj ciężkie.
Dlatego tak ją kocham
Wiesz dla mnie seks nie ma w tej sytuacji tej magii, więc go nie będzie, bo nawet miłego wspomnienia nie będę po nim miał raczej
Ja rozstałem się jak dorosły człowiek, nie bawiłem się jej uczuciami, jak widać. Uszanowałem jej decyzję, choć próbowałem to odkręcić, pozwoliłem jej żyć, a że sama zaczęła gierkę, nie pozwoliłem tylko zrzucić całej winy na mnie
Bo wina leży po środku. Tyle w temacie.
Bo moja Ex miała nie zabierać głosu w ogóle - a jednak zabrała, więc ta farsa może się jeszcze ciągnąć i ciągnąć
Ja ten etap zamykam, jeśli ktoś (EX) będzie miał coś do dodania (chęć powrotu) niech napisze do moderatora (do mnie) A temat otworzę.
Nie chciałam tego robić ale moje prośby o zakończenie tego tematu nie
przyniosły jak widzę skutku.
Temat się skończył - ale napisałaś
Zacznę więc w miarę od początku. Wbrew temu co tu było pisane, nie
wchodziłam specjalnie w komputer mojego ex by dowiedzieć się co tu
pisze. To było znacznie prostsze, bowiem on sam mi podał link do tej
strony mówiąc jaka jest mądra. I faktycznie, zaczęłam ją sobie
przeglądać, czytać i przypadkiem trafiłam na post Choodego.
No fakt dałem linka - zanim jeszcze nawet pomyślałem o takim temacie.
Nie powiem, może nie powinnam była tego czytać, ale głupia ciekawość
zwyciężyła. I coraz bardziej szczerze mówiąc było mi przykro widząc jak
ten człowiek mnie postrzega, bo ja mimo wszystko miałam do niego
szacunek.
Szacunek
Pomysł na "Martin82"wyszedł od mojej przyjaciółki, która zna nas oboje i
bardzo wkurzyło ją co mój ex tu pisał. I szczerze to był żart, taki
czarny humor. Po prostu kiedy czyta się na swój temat takie rewelacje to
aż człowieka skręca:)
Koleżanka zna mnie z Twoich opowieści co najwyżej. Ze mną spędziła kilka godzin, przez kilka godzin nie poznasz człowieka. Czarny humor, to fajny jest w filmach
Ale do rzeczy. Ja nie zamierzam tu zniżać się do poziomu Choodego i
interpretować każde jego za przeproszeniem "pierdnięcie", bo nie o to
chodzi. Ja dla Was Panowie jestem najgorsza bo z nim zerwałam.
Ja właśnie ze swojego poziomu interpretując twoje "pierdnięcia" troszkę się podniosłem, troszkę się czegoś dowiedziałem. I to że ze mną zerwałaś nie znaczy że jesteś najgorsza - to nic nie znaczy. Jak postanowiłaś tak zrobiłaś, Twoja sprawa. Ja wiem co potrafię, jeśli nie chcesz się przekonać, jesteś zła ale sama dla siebie.
Spoko. Ale szczerze mówiąc jak czytam bujdy które on tu wypisuje to aż
boli. Najbardziej rozbawił mnie ostatni post na temat pierścionka. Jest
to dla mnie o tyle interesujące, że mój ex nie miał wówczas pracy, co do
firmy którą "zajebiście" rozkręcił, to składał przez 1,5 miesiąca jeden
samochód, którego i tak nie złożył. A stać go było na pierścionek na
2500zl, ciekawe.
Praca była, a że płacili obietnicami - nie życzę Tobie takiej pracy, ale zdarza się. Ten samochód to był ostatni
Szkoda tylko, że zadłużył mi wówczas mieszkanie na ponad 1000 zl, które
to zadłużenie spłacił mój ojciec.
Wiesz wyleczyłem się z materialnego podejścia do życia w dużej części, więc lepiej Ty pochwal się ile kasy ja w Ciebie wpakowałem. Ty traktujesz to jako "prezent" ja w tej chwili jako wyłudzenie
Ja teraz widzę, jak duży błąd popełniłam dążąc do jego przyjazdu do
Niemiec. Ale nie oszukujmy się, on nie miał nic. Choody pisze, że tyle
dla mnie poświęcił. A ja się pytam co?Rodzinę?do której dzwoni jak mu
przypomnę choć nic za rozmowę nie płaci, pracę, której nie miał? Ja
szczerze mówiąc myślałam, że robię dobrze, mój błąd.
Ja widzę jeden błąd, miałem perspektywę, którą wykorzystałem, wiem że jest realna
Mi na tym człowieku na prawdę zależało i szczerze wierzyłam, że wyjazd
tu uratuje nasz związek i też pomoże jemu. Cóż, myliłam się. Za dużo mój
ex mi kłamał i niestety te kłamstwa mnie przerosły.
Skoro zależało, trzeba było to okazać kiedy praktycznie o to błagałem - wolałaś dać mi drugą kołdrę, a następnie wyjebać na podłogę
Wszystko ma granicę. Nie byłam w stanie już mu wybaczyć kolejnej fikcji,
którą mnie raczył przez miesiące. Coś we mnie pękło.
J.W. Nie było by sprawy, gdybyś ze mną rozmawiała, a nie zbywała tekstami na poziomie "ogarnij się"
Nie chcę już więcej pisać na ten temat, bo to dla mnie już zamknięta
kwestia. Przykro mi tylko, że mój były nie potrafi się rozstać z klasą.
Ja też już nic nie chcę pisać na ten temat. Mi także przykro, że Ty i Twoja koleżanka, pokazałyście swoją KLASĘ
Mam tylko takie trzy wnioski na koniec. Pierwszy dla Was Panowie: nim
wyrazicie opinie na temat jaka to "zła kobieta" byłam, to podzielcie
sobie to co on pisze na pół, bo prawda wszak leży po środku.
No fakt dzielcie na pół
Po drugie, dla Choodego: chłopcze zastanów się nad pisaniem książek
fantastycznych, bo możesz na tym zbić fortunę.
A ty bierz się za magię - bo iluzje dobre robisz z tym kochaniem nad życie.
I po trzecie dla mnie: "kto ma miękkie serce niech ma twardą dupę".
Serca nie masz
Również gorąco pozdrawiam. I dziękuję za poprawę pisowni - Dobrze wiesz że w liczeniu jestem lepszy
@Gen
Kuriozalny przypadek - ludzie mieszkają w jednym mieszkaniu w Niemczech,
a przez internet na polskim forum swoje brudy piorą... Jesteście siebie
warci nawzajem, bez dwóch zdań. Wiecie co, bzyknijcie się porządnie ten
ostatni raz, potem kiss na pożegnanie i rozstańcie się jak dorośli
ludzie, bo na farsę to zakrawać zaczyna.
Tak jesteśmy siebie warci
Teraz mamy przykład dla potomnych. Jak się kończą "wielkie miłości" ze strony kobiet/dziewczyn.
Temat proponuję zamknąć
Pozdrawiam.
-Ridge
-Brook
-Ridge
-Brook
-Ridge
-Brook
-Ridge
-Brook
kolejny odcinek telenoweli
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Już zakończony
Więc spoko
Jutro się wyprowadzam, na reszcie z jednej strony. Z drugiej jednak, dziś była zajebiście miła znów, pokazała - a przynajmniej tak mi się wydaje, że chce żebym był na jej występie - dziś pierwszy raz będzie "śpiewać do kotleta" w jednym barze. I nie wiem czy iść, bo nie wiem co mam tam robić
Bo z drugiej strony mam lepszą perspektywę, zabawę w klubie ....... z nowymi znajomymi - i to mnie bardziej interesuje w sumie.
bo jeszcze nic na razie nie wyrwałem
I moja wiedza nie zasługuje jeszcze na wyższe miano
EDIT: I czy mogę prosić moda o zmianę mojego statusu na forum?? Z technika na początkującego
POZDROWIONKA.