
To już jakieś dwa miesiące po rozstaniu z moją byłą ukochaną. Kochałem ją i nie wiem czy się domyślała- nigdy jej nie powiedziałem... starałem się pokazać całym sobą. Zerwałem, podejmując świadomą decyzję, że będę cierpiał, jednak rozum tak kazał. Trzeba zarówno wybierać partnera ze względu na uczucia, jak również na możliwości predyspozycyjne oceniane przez intelekt. Przed wejściem w związek wszystko wydawało się być idealne (że będzie git). I było, do pewnego czasu!
Gdzie popełniłem błąd? Gdzie zawiniłem? Czy przez to, że odkryłem się? Czy to dlatego, że pierwszy raz byłem sobą, bez statusu społecznego, bez maski, bez udawania, bez pokazywania moich zalet i pozytywów? Stopniowo odkrywałem swoje cienie, a ona mnie nie oceniała za to, bo ja nie oceniałem jej. Zobaczyła prawdziwą siebie, w 'moim lustrze', jak również i ja tak samo. Prawdziwy, szczery związek bez fantomowych relacji. Ja wkurwiałem się o byle co, ona tak samo. Kłóciliśmy się, by się czegoś nauczyć! Niesamowite! Związek o jakim marzyłem. I tak kiedy pokazywałem swoje słabości, to stawały się moimi zaletami, mocnymi stronami. Strach przerodził się w odwagę. Przyznanie do kłamstwa w szczerość. Skrępowanie w totalny luz. Zniszczyłem, a raczej porzuciłem poczucie bezpieczeństwa budowane wcześniej na zasadach, których rzekomo powinienem się trzymać, a zacząłem żyć beztrosko, reagując na rzeczywistość. Co prawda, nie potrafiłem utrzymać zwiazku, ale uznałem że tak ma być...i się rozstaliśmy.
Ostatnio spotkałem się z nią przypadkiem, porozmawialiśmy. Później jakieś wymiany smsów, umówienie na spotkanie. I coś niessamowitego. Spełniłem dzięki temu związkowi, tym zdarzeniom, moją postawą- sens mojego życia, moją życiową misję. Zostawiłem ją lepszą, niż zastałem. Wziąłem zranioną, taką która bawiła się facetami, bo jakiś dupek skrzywdził, a więc ona czuła się źle. Na podświadomym poziomie zbudowała historię, że aby nie czuć się źle to ona musi krzywdzić, bo wtedy nie boli. Jednak entuzjazm w porównaniu do szczęścia ze mną był mizerny. Kochała mnie i była prawdziwie przy mnie szczęśliwa. JEdnak nic nie trwa wiecznie. I teraz, w rozmowach, nadal utrzymujemy przyjacielską relację. Wiecie co? Ona teraz jest happy, odkrywa się przed facetami, nie udaje i nie bawi się nimi. Prościej mówiąc zrobiłem kawał dobrej roboty: bo teraz następny facet zrywa plony, które ja zasadziłem. A w tym wypadku, faceci będą mieli łatwiej.
Tak samo my, jeżeli kobieta zostawi nas w lepszym stanie, następna kobieta będzie miała prościej. Czyż to nie piękne, że możemy zmieniać świat na lepsze?
Odpowiedzi
Dobre! Też do tego dążę i mam
ndz., 2012-09-16 16:33 — GDPDobre! Też do tego dążę i mam nadzieje, że kobiety się czegoś ode mnie uczą. Tzn na pewno się uczą!
P.S.
Fan wlazłbyś czasem na facebooka, bo Cie złapać w ogóle nie moge
Fan , odwaliles kawał dobrej
ndz., 2012-09-16 18:06 — salubFan , odwaliles kawał dobrej roboty..niczym Franek Smuda ...
Ja tam nie zamierzam zostawiać swojej kobiety lepszej, bo w ogóle nie zamierzam jej zostawiac...
naprawdę.
I jest fajnie.
Dlugo byliście razem?
Nie długo. Razem miesiąc i
ndz., 2012-09-16 19:16 — FanNie długo. Razem miesiąc i wcześniej świru riru
Też jej nie chciałem zostawiać salub, ale tak się złożyło, że w takim związku nie chciałem żyć, a manipulować sytuacją na swoją korzyść nie chciałem. Ona wybrała co innego niż mnie, więc odszedłem. Zero żałowania. Decyzja czysto egoistyczna dla mnie, wybrana z miłości do siebie.
I dobrze się stało, bo po tym okresie powyjeżdżałem na wiele wypraw, no a tam nie miałem już żadnych zobowiązań. Ale co do związku, to naucz mnie utrzymywać takie długie związki jak twoje : ) główny powód zerwania to brak jej czasu, co wiązało się ze złamaniem mojej życiowej 'zasady/wartości': codziennie 1% lepszy, czy to związek, czy samorozwój. Codziennie progres!
GDP Jak będę to będę
Gadałem z N. ostatnio i słyszałem, że masz...
Haha
gratuluję i muszę do was się wybrać.
Fan , miesiąc związku to tak
ndz., 2012-09-16 20:13 — salubFan , miesiąc związku to tak naprawdę niewiele czasu... Gdy kiedyś miałem dziewczynę 3 miesiące, to tez mało rzeczy z tego pamiętam, choć pewne momenty w pamięci zostały. W każdym bądź razie nic do niej nie czułem.
Teraz jest inaczej. A czy ja mógłbym kogoś uczyć? Mysle, ze każdy , no prawie każdy facet, sam bedzie umial dojść z "czym to sie je", a ja mogę tylko pomagac, o ile bede potrafil
A co do tej dziewczyny, to wydaje mi sie ze byłeś nią mocno zauroczony
Fan którą to kobietę już tak
ndz., 2012-09-16 20:19 — SneakersFan którą to kobietę już tak zostawiasz? 2? 3?
Zostawianie kobiet to NIE JEST cel, no chyba, że jesteś Matką Teresą w męskim ciele..
Tak, zauroczony byłem. Ja
ndz., 2012-09-16 20:26 — FanTak, zauroczony byłem. Ja nazywam to miłością. Dla mnie miłość to nie oznacza 'na wieki wieków'. Trwa tyle ile trwa. Zakochałem się w niej, bo akurat kiedy byłem zauroczony, porobiłem sobie NLP na sobie i tak oto się zakochałem. Hehe,później podobnymi metodami się odkochałem. Nie wspomniałem, że ta dziewczyna to złoto, tak pięknie na niej trenowałem NLP... no i ją wiele nauczyłem, co się właśnie wiąże Sneakers z matką teresą, bo mam misję życiową: uczenie innych. Dla mnie życie to nauka. każdego dnia uczymy się czegoś, a ja staram się robić to w sposób świadomy. Dlatego wybrałem taką a nie inną drogę w rozwoju osobistym.
Sneakers i jeszcze jedno: nie ilość a jakość
moje związki uważam za dosyć intensywne i nigdy mi o czas nie chodziło, bo w ten koncept nie wieże, ale w umiejętności, których ja najwidoczniej nie mam na takim poziomie jak wy, bo widzę że wasze związki są dłuższe i potraficie dbać o tą miłość. 
Ale jakoś dojrzeję do tego.
"bo w ten koncept nie
ndz., 2012-09-16 21:53 — Foxy"bo w ten koncept nie wieże"
wierzę....
Po co wchodzisz w związki
ndz., 2012-09-16 20:33 — SneakersPo co wchodzisz w związki skoro masz założenie uczenie innych, które kończy się rozstaniem? a uczenie innych niby wymaga bycia w związku?
Widzisz tu błędną zależność?
Równie dobrze można porównać to do kobiety, która pcha się do "resocjalizacji" skurwiela... dupą
a może w inny sposób NAUCZYĆ go np. zostać psychologiem czy tam innym psychiatrą.
Dziwne Fan naprawdę dziwne to co robisz
W taki sposób szczęścia i dojrzenia nie znajdziesz.
W ogóle nie ogarniam tego
ndz., 2012-09-16 20:32 — nomenW ogóle nie ogarniam tego FAN...
Ty tak na poważnie czy sobie jaja robisz?
Poważniej mówię. Ja lubię
ndz., 2012-09-16 20:36 — FanPoważniej mówię. Ja lubię związki i się z chęcią w to pakuję, jeżeli spotkam fajną kobietę, z którą uznam, że chcę dzielić swoje życie. Obecne życie, bo nie przyszłość.
Sneakers, ale tu chodzi o mnie. Będąc w związku sporo się uczę
Nomen, już się nawyrywałem, to teraz związki mnie kręcą. Proste. Kolejny etap.
"z którą uznam, że chcę
ndz., 2012-09-16 21:02 — Guest"z którą uznam, że chcę dzielić swoje życie. Obecne życie, bo nie przyszłość."
sformułowanie "dzielić obecne życie", które brzmi bardzo górnolotnie, zamień na "spędzać fajnie czas"...
Prostsze, bardziej oddające sedno twoich zamierzeń...
No właśnie FAN o to mi
ndz., 2012-09-16 20:41 — SneakersNo właśnie FAN o to mi chodzi...o Ciebie.
Ja Ci mówię, kiedyś te matkowanie teresowskie wyjdzie Ci bokiem, jeszcze wspomnisz moje słowa
Sneak, wychodzi. Ale to
ndz., 2012-09-16 20:45 — FanSneak, wychodzi. Ale to świadomy wybór. Sam chcę. Lubię to. Ale właśnie odnośnie tego, to w tym związku uczyłem się właśnie egoizmu, męskości i stanowczości. Dużo mi to dało. Między innymi była bardzo ostra, męska decyzja odnośnie zerwania, z czysto egoistycznego punktu widzenia, bo wiedziałem, że ona nie będzie się cieszyć wtedy z zerwania.
Dla mnie to tak głupie co
ndz., 2012-09-16 20:46 — nomenDla mnie to tak głupie co teraz piszesz, że aż nie wiem jak się do tego ustosunkować...
Ok, poznajesz kobietę, jesteś z nią MIESIĄC.
Zakładamy, że miesiąc ma 30 dni, spotykasz się z nią co 3 dni na 4 godziny - otrzymujemy 40h spotkań.. kurde, ja bym tego nawet związkiem nie nazwał.
Bardzo intensywne napisałeś... oooooookej, ale wciąż jak można miesięczne "bycie razem" nazywać związkiem w którym czułeś miłość którą odnalazłeś dzięki nlp i skończyłeś też dzięki nlp.
Kurde, stary, pojebane to w chuj!
Ja bym na Twoim miejscu na prawdę zastanowił się nad tym wszystkim..
Nie wiem na prawdę, zjebane to dla mnie w chuj... weź napisz coś więcej o tym bo nie mogę tego ogarnąć ni w ząb.
Zmienianie świata na lepsze,
ndz., 2012-09-16 20:49 — ItalianoZmienianie świata na lepsze, ciekawe, ciekawe... Ale według mnie teraz to ty zmieniasz świat ale innym, mam przypuszczenia że nawet za bardzo poddałeś się temu, aby innym zmienić świat pomóc a sobie za bardzo nie. Bo ty z tej zmiany dziewczyny masz satysfakcję, wystarczy ci to? Jak ktoś inny teraz jak to sam przyznałeś będzie zrywać plony?
Może mam takie podejście nie bezinteresowne, jednak zmieniając świat innych pamiętaj też o swoich potrzebach. Tego co ty potrzebujesz przez to, sama radość i satysfakcja ci da poczucie spełnienia tylko na krótką chwilę takie moje obiektywne zdanie.
Jak myślisz kiedyś przyjdzie moment zwątpienia, w którym powiesz: "Ja zmieniam to i to, robie tak dobrze a i tak ktoś za mnie to wykorzystuje"? Myślałes już o czymś takim?
Fan.. zmiana dziewczyny o
ndz., 2012-09-16 20:58 — SneakersFan.. zmiana dziewczyny o której pisze Italiano faktycznie jestem w stanie zrozumieć.. aczkolwiek SENSEM bycia z kobietą jest BUDOWANIE CZEGOŚ jakiejś relacji, a nie wchodzenie w związek by się "nauczyć" związku. Wchodzić w związek trzeba z innym nastawieniem aniżeli NAUKA
Związek ma to do siebie, że owszem uczymy się lecz dobre momenty się docenia, a ze złych wyciąga się wnioski i w przypadku rozstania wykorzystuje się doświadczenie by potem było jeszcze lepiej.
a tutaj co? tak naprawdę po chuju to wszystko..
jeszcze istnieje opcja, że dziewczyna ma dobrą minę do złej gry - tego nie można wykluczyć.
Italiano miałem tak jak
ndz., 2012-09-16 21:00 — FanItaliano miałem tak jak napisałeś. Nie raz, ja najebałem się jak głupi i zostałem wykorzystany. I to właśnie rozwój, nauka. Determinacja. To że ktoś mnie wychujał o mnie świadczy, że jestem frajer, czy o nim, że jest fałszywy i oszust? Ja robię swoje. A zmieniając świat na lepsze, zmieniam również dla siebie.
Idę ulicą uśmiechnę się do dziewczyny i powiem, że ładnie wygląda. A przypuśćmy to twoja panna i będzie happy. Przyjdzie do ciebie i ci opowie jak ktoś ją bajerował i że jej się podobało, zapewniając że ciebie kocha najmocniej. Ty dostaniesz feedback jak można podrywać i też może będziesz happy. Wejdziesz na stronę i przekażesz to dalej dodając nowe rzeczy, o których może ja się dowiem, a które może zmienią moje życie.
Nomen, coś więcej:
Przed panną którą opisywałem w tym dziale miałem równocześnie naprawdę 7 fajnych znajomości. Uwierz, że ciągle brakowało mi i musiałem cały czas nowe zdobywać. Ostatnio to powróciło z chwilą, gdy z tą zerwałem i znowu zacząłem masowo podrywać. Dobrze, że są balety na których nic nie idzie, bo wtedy mógłbym popaść w samozachwyt, a tak to cały czas robię rozwój osobisty. A dla mnie rozwój osobisty to sprawa numer jeden w życiu. Dla ciebie to może być co innego, np. zdrowie, a dla mnie to jest rozwój osobisty. Wchodząc w związek, nabywam nowe umiejętności i wiedzę z tematu dla mnie obcego, dzięki czemu rosnę. Efektem ubocznym jest pomoc innym i to mnie kręci. To samo wychodzi z siebie. Bo jak można robić rozwój osobisty i np. zaczynać krzywdzić kobiety wykorzystując je seksualnie? Wtedy to nie rozwój. A jak robisz coś dla siebie dobrego, to wiadome jest, że daje to korzyść innym, bo musi się uzewnętrznić.
W skrócie: związek to rozwój osobisty, super zabawa. Dlatego lubię 'związkować' zamiast zaliczać na baletach.
Też jakoś średnio to ogarniam
ndz., 2012-09-16 21:01 — peperTeż jakoś średnio to ogarniam Fan. Według mnie trochę przesadnie szukasz górnolotnych przesłań w każdym detalu swojego życia.
A co do tej misji nauczania ludzi, to za coś takiego trzeba być gotowym ponosić odpowiedzialność, czy naprawdę uważasz, że jesteś gotowy brać pełną odpowiedzialność za treść swojej nauki, ludzi których nauczasz i konsekwencje które te rady mogą za sobą nieść?
Chłopak kiedyś się prawdziwie
ndz., 2012-09-16 21:03 — nomenChłopak kiedyś się prawdziwie zakocha, odjebie mu i całe jego wielkie doświadczenie które zebrał za pomocą swojego zakochiwania i odkochiwania się tajnymi technikami NLP chuj strzeli.
Snoofie dobrze pisze, odbije Cis się to wszystko jeszcze niemiłą czkawką.
Wydaje mi się, że zachłysnąłeś się troszkę tematem i zaczynasz żyć jak robot po przeczytaniu paru książek myśląc, że posiadłeś jakąś magiczną wiedzę.
Ba, nie zdziwił bym się jak byś teraz po przeczytaniu kilku schemacików chodził i każdej osobie która znasz/spotykasz próbował uświadamiać jak świat działa, jak być szczęśliwym itp.
Fan i ta satysfakcja bardzo
ndz., 2012-09-16 21:04 — SneakersFan i ta satysfakcja bardzo szybko minie.. naprawdę zadbaj o swój tyłek
Nomen, srele morele. Pytaj
ndz., 2012-09-16 21:14 — FanNomen, srele morele. Pytaj ludzi co mnie znają i rozmawiali ze mną na dayach. Nikomu się nie wpierdalam z butami na ryja, by być w jego świecie. U mnie jest sporo miejsca w życiu, można spokojnie wejść, nauczyć się, wziąć co tylko chcesz, a na co pozwalam i wyjść.
Nomen i snoofie, a jak mi takie tajne metody nlp itd pomagają i chuja o tym wszystkim wiecie, a mimo to krytykujecie?
Żyjcie jak chcecie, wasza sprawa
będziecie chcieli sprawdzić moich 'rzeczy' to sprawdzicie i tyle. Róbmy tak, aby nam się dobrze żyło. Mi się bardzo dobrze żyje, a techniki NLP mi pomagają, aby np. zakochać się szalenie w dziewczynie, by świata poza nią nie widzieć i przeżywać tak zajebiście emocje przy niej, by później nie cierpieć jak niektórzy pół roku po rozstaniu, tylko tak jak ostatnio tylko już 4h?
Jestem bardzo ciekaw, co będzie się ze mną działo, po dłuższym okresie związku, tj. bardziej intensywnym.
No nic, ja tam Ci szczęścia
ndz., 2012-09-16 21:23 — nomenNo nic, ja tam Ci szczęścia życzę.
Swoje zdanie na ten temat mam, Ty widzę, że nawet nie przemyślisz tego co Ci inni piszą tylko od razu hejtujesz Twoja sprawa.
No offence, szczęścia.
Nie hejtuję nomen, pytałeś
ndz., 2012-09-16 22:28 — FanNie hejtuję nomen, pytałeś się jak ja myślę, to ci napisałem.
"proszę Cię o jedno: myśl, co robisz i łap dystans, bo przeoczysz coś i się wjebiesz w problemy ze sobą"
Ale o co konkretnie ci chodzi MrSnoofie? Będę wtedy uważał. Bo teraz dałeś taką generalizację, że można tego tekstu użyć odnośnie każdego. Mam uważać z technikami NLP, z samorozwojem? O to ci chodzi?
EDIT: Co do przeoczania, po to właśnie nabywanie umiejętności i doświadczeń życiowych, aby nie 'przeoczać'.
wszystko bylo okej ( chociaz
ndz., 2012-09-16 23:20 — skautwszystko bylo okej ( chociaz troche gornolotnie z tym zmienianiem swiata na lepsze ) dopoki nie napisales, ze ten "zwiazek" trwal miesiac
Fan nie bądź Paulo Coelho
pon., 2012-09-17 07:02 — baudelaireFan nie bądź Paulo Coelho podrywaj.org. Za mało w tym wszystkim prostych wniosków a za dużo górnolotnych założeń.
Fan -to nie nlp, ze
pon., 2012-09-17 07:52 — salubFan -to nie nlp, ze odkochałeś sie w 4 godziny po miesięcznym związku. To bylo po prostu słabe uczucie, a tak naprawdę ciężko stwierdzić czy sie odkochałeś, bo nie wiadomo czy sie zakochałeś.... A wspomnieniami na pewno jeszcze powrocisz.
To nie jest naturalne. Takie usilne wpływanie na swoje zachowanie. To jest bez sensu. Ja żyje szczęśliwie w swoim związku, ale jak na przykład zrobię błąd, to czuje sie z tym zle i wolę wtedy zadzwonić i przeprosic, ze głupio wyszlo, moja wina. Takie uczenie sie na błędach. W długim związku ludzie sie docieraja i wzajemnie dają sobie ten cały "fidbek". Życie jest m.in. po to, aby doświadczac wszystkiego. Tych dobrych jak i złych emocji. Jeśli Ty za pomocą tych technik chce sie doskonalić to znajdziesz sie w czarnej dupie. Ja sie cieszę sie, ze za gowniarza w 6 klasie panna mnie nie chciała to napisałem jej list na 6 stron płacząc przy tym. Cieszę sie, ze kilka lat później miałem prawie dwuletni zwiazek, cieszę sie ze potem "zakochiwalem" sie w psiapsiolach, a one mnie nie chciały. Cieszę sie, ze miałem dziewczynę przez 3 miesiące i stosowalem na niej wszystkie techniki bez zakochania sie. Cieszę sie, ze potem żyłem jak wolny ptak na niebie. A teraz, jestem tu gdzie jestem. Z tego sie cieszę najbardziej, ze jestem szczęśliwy ze swoją kobieta, a ona ze mną. Ale tego by nie bylo gdyby nie wszystko moje porazki i sukcesy.
Dobry komentarz. Zamiast
pon., 2012-09-17 11:07 — skautDobry komentarz. Zamiast szukac sposobow na zycie trzeba poprostu zyc.
Tak jest.... Kurwa mać, tak
pon., 2012-09-17 15:35 — TrancerTak jest....
Kurwa mać, tak jest....
Ja ten błąd popełniłem, zbyt mocno się skupiając na poprawianiu siebie, zamiast łapać okazje i żyć tym co jest TERAZ.
Teraz zbieram tego plony w postaci rozgoryczenia, że ta i ta zamiast być ze mną, jest już z kimś innym.
Eh....
Kurewskie życie Asasyna.
Podobnie mam właśnie Salub i
pon., 2012-09-17 09:19 — FanPodobnie mam właśnie Salub i jestem w tym momencie :" Cieszę sie, ze potem żyłem jak wolny ptak na niebie. "
TEraz mam taki okres, że się bawię. I kurde, ile jeszcze można?
To taki zastój się robi w końcu. DObrze, że znowu mam 'zajawkę' o trzy razy większą na rozwój, dlatego nieobecny przez parę dni będę, bo wracam do oglądania szkoleń, dlatego dziękuję za dyskusję. 
pozdrawiam
Spoko fan - ale mnie same
pon., 2012-09-17 12:37 — salubSpoko fan - ale mnie same określenia: rozwój, szkolenie, doskonalenie itp, przyprawiaja o mdłości. Rozwijac sie trzeba, ale niech nie przesłania to Twojego życia.
Pozdrawiam
Vide: Mój komentarz wyżej
pon., 2012-09-17 15:36 — TrancerVide:
Mój komentarz wyżej
Ten temat i wymiana poglądów
pon., 2012-09-17 13:13 — salubTen temat i wymiana poglądów zainspirowały mnie do napisania bloga. Spróbuję coś skrobnąć.
Miesięczny związek, okej
pt., 2012-09-21 17:53 — kokoskopMiesięczny związek, okej niech tak będzie. Przez miesiąc ją tak zmieniłeś ?? to raczej chwilowe, albo po prostu przeszły jej stare zadry
Chłopaki chwilowe to
sob., 2012-09-22 19:15 — FanChłopaki chwilowe to zmienienie było HEHEHE, Ale numer. Wczoraj na balecie ją spotkałem i jak sobie z nią pogadałem to ma taki okres jak ja kiedyś 'brać co się rusza'. Kupa w głowie większa od mojej śmiem twierdzić.
Nota bene, posłuchałem waszych rad, by żyć bez rozwoju. No i kurwa, wyszło bez rozwoju a już mi przychodziły do głowy 'linia czasu, kotwica, jakieś ćwiczenia', by tego baletu 'pomóc' sobie wyrwać kobietę do której niewątpliwie mam sentyment, daże ja mega sympatią czy czymś co ciężko mi określić (ta ta poprzednia opisywana na tej stronie). Pozwoliłem sobie zapomnieć o tym wszystkim i w plecy mi wyszło. Nie podbiłem, nie zaryzykowałem, stchurzyłem i przeraziłem się. Ale nie chciałem akurat ingerować technik w to, dzięki czemu pod koniec imprezy zobaczyłem ją szczęśliwą w ramionach jakiegoś faceta. Taaak
to jest to, jest szczęśliwa z kim innym. A ja dzięki temu wczorajszemu baletowi, gdzie tą ostatnią byłą znowu.... to odechciało mi się jakichkolwiek podrywów, bo jest to tak nudne, że nie potrafię na razie mieć tego pierdolnięcia do kobiet co do jednej mojej byłeś. No ale, co dobre to dobre: bo mam olbrzymią ilość czasu dla siebie i w końcu po miesiąch lenistwa wracam do sportu, wideo, książek i zabawy życiem codziennym. Moje motto (by Michał Wawrzyniak): DOPÓKI MOGĘ TO ZAPIERDALAM 
Nie ogarniam Cię w ogóle,
sob., 2012-09-22 19:27 — nomenNie ogarniam Cię w ogóle, niezły masz rozpierdol w tej głowie sam nie wiesz czego chcesz chłopie...
W ogóle nie mogę sobie określić Ciebie w żaden sposób, co tydzień jesteś inny i inne posty walisz, cieszysz się czyimś szczęściem po tym jak nie podbiłeś bo wydygałeś... weird.
to że nie potrafisz czegoś
ndz., 2012-09-23 07:52 — Fanto że nie potrafisz czegoś pojąć to nie moja wina
zdaje mi się, że w ogóle nie chcesz zrozumieć i to dlatego. Nomen, daj spokój bo mi się nie chce z tobą kłócić, inaczej myślimy i nie mów mi tego na każdym kroku bo tak naprawdę nie obchodzi mnie to od teraz
Fan najpierw rzucasz a potem
ndz., 2012-09-23 17:30 — SneakersFan najpierw rzucasz a potem jesteś psem ogrodnika
tak odbieram Twoje nowe posty.
To teraz na dobrą sprawę bo
ndz., 2012-09-23 18:24 — ItalianoTo teraz na dobrą sprawę bo nie kapuję, ty jesteś szczęśliwy przez to co się wydarzyło czy nie? W czymś ci pomogło to zmienienie przekonania, że swojej byłej "pomogłeś" czy jak to jest?
) prawda wyszła, że wszystko jednak nie takie piękne, kolorowe jak to piszą w książkach o rozwoju.
"Nota bene, posłuchałem waszych rad, by żyć bez rozwoju. " - posłuchałeś nas na dwa lub góra trzy dni, bo jakoś tak wymienialiśmy się tutaj poprzednio poglądami, to jest nic. Możesz mieć przeświadczenie, że to ci i tak nic nie da jak z twoją byłą... też myślałeś że masz coś bitego i murowanego, już coś się udało a tutaj naga(przenośnie oczywiście
To na czym teraz się skupisz?
Wrócić każdy może, na tydzień góra dwa. Ale ja tobie życzę systematyki w utrzymaniu takiego trybu życia.
Napierdalaj!
Dzięki Italiano : ) "też
ndz., 2012-09-23 19:45 — FanDzięki Italiano : )
"też myślałeś że masz coś bitego i murowanego, już coś się udało a tutaj naga(przenośnie oczywiście ) prawda wyszła, że wszystko jednak nie takie piękne, kolorowe jak to piszą w książkach o rozwoju."
tak tak, to odkryłem wcześniej, jak myślałem że pro jestem, a się spaliłem. Dzisiaj robię za amatora, bo więcej się uczę i wiem jak dużo przede mną.