Dzień dobry drodzy,
wróciłem dziś do domu i przez paręnaście chwil, a może i minut dudniło mi w głowie, dudniły mi słowa kobiety z która się kiedyś spotykałem i prowadzilismy dosyć skomplikowaną relację.
Dudniły i dudnią jak pojebane bo dziś właśnie się widzieliśmy i...
Nie chce wdawać się w szczegóły dlaczego było to skomplikowane, jednak byłem pełen podziwu dla niej, że mimo wszystko ona trzymała się mnie i trwało to tak długo.
W pewnym momencie parę miesiecy temu, jednak relacja zeszła na drogę równi pochyłej w dół. Trafiliśmy do situation shipu w którym jesteśmy ze sobą bardzo blisko jednak nie było miedzy nami większej intymności. Mimo wszystko spotykaliśmy się nadal i tkwiło to w martwym punkcie.
W tym momencie mogę powiedzieć, że zjebałem to z pewnych powodów.
Pierwszy z nich to - wiedząc, że jestem poza relacją aktywnie grałem na rynku matrymonialnym z różnymi przygodami i sukcesami, jednak nic na stałe, wiedząć, że ona i tak tam gdzieś jest no i sobie będzie.
Druga z nich - był pewnien temat nie do przeskoczenia z przeszłości, który nie potrafiłem doprowadzić do końca.
Suma sumarum relacja była i delikatnie sobie umierała.
Zauważyłem z biegiem czasu reakcje na wiadomości, na moją osobę się zmieniły. Zaczeły się problemy z znalezniem czasu na spotkanie, z reguly każda próba spotkania kończyła się zlewką.
Tak sobie siedziałem i myślałem...no dobra ciekawe czemu.
Pewnie bym zastanawiał się bardziej ale od niej wychodziły czasami inicjatywy spotkania i chęci pomocy na różnym polu(o które nie prosiłem) które skutecznie uspiły moją czujność.
No i nastał dzisiejszy dzień. Zaproponowałem wyjście, zgodziła się o dziwo. No i tak sobie spacerujemy, rozmawiamy, jest miło, w sumie tak jak było zawsze. Człowiek przyzwyczaja się do dobrego do tych emocji, do rozmówcy, który potrafi Cię zrozumieć i wysłuchać.
Idziemy następuje moment ciszy i padają słowa..."wiesz Vet spotykam się z kimś"
Miałem wrażenie, że świat się na chwilę zatrzymał, myśle sobie kurde czekaj to ja jej ex idę z nią teraz a ona mówi, że kogoś ma, kurwa wtf? Czy ją do reszty pojebało, na co ten kurwa koleś sobie pozwala..
Odpowiadam "ok rozumiem" i idziemy dalej. Jednak w tej chwili już nic nie było takie samo. Ona idzie mówi, nawija do mnie a mi dudni w głowie, dudnią te słowa. NO kurwa wiedziałeś zjebie, że tak to się skonczy i właśnie tak to się skończyło.
Doszlismy finalnie do samochodu, ona stoi i coś mówi na temat przysługi, którą miała dla mnie zrobić i jeszcze jakiś innych rzeczy. Nie ma to jednak dla mnie większego znaczenia w tej chwili.
Patrzę na nią i mówie -
ja- "słuchaj kochana, ja już nie będę do ciebie pisał"
ona- " echhhhhh"
ja - "ja to rozumiem, że masz kogoś i źle bym się z tym czuł, że się widujemy, to nie w moim stylu"
ja - "życzę ci na prawdę powodzenia, 3maj się"
Przytuliliśmy się i poszedłem. Serce mi się krajało na każdy kurwa możliwy sposób jak wracałem do domu, w głowie dudniły mi bębny nagłosniej jak to tylko możliwe.
Czy mogłem coś zrobić? Tak, poprowadzić relację inaczej od samego początku i nie doprowadzić do tego.
Czy mogę coś teraz zrobić? Nie i nie zrobię, przepracuję stratę, dopiszę do swojej listy świetnych kobiet, kolejny zjebany przeze mnie temat na LTR i pójdę dalej.
Czy będzie łatwo - pewnie nie, ona pracuje 3 minuty ode mnie, widuję jej auto codziennie, mieszka obok mojego kolegi gdzie często jestem. Muszę być twardy.
Shit, here we go again...
Odpowiedzi
Nieźle się wkręciłeś jak na
pon., 2024-04-29 22:13 — SIKSNieźle się wkręciłeś jak na gracza. No ale jak Ci spasowała to rozumiem.
Situationship to nowa nazwa na FWB?
Wkręcony byłem bo: 1)
wt., 2024-04-30 05:59 — PUAvetWkręcony byłem bo:
1) początkowo to był LTR i trwał >rok
2) kolejny rok z jej decyzji to było spędzanie razem czasu ale bez seksu(dlatego rozumiem to jako Situation ship a nie fwb, swoją drogą ten etap też był lol) - ja rozumiałem dlaczego tak jest i zaakceptowałem nie wchodźmy w szczegóły (nie był to w każdym razie przejaw bycia needy , uległym etc)
3) ostatnie 3 miesiące to był ostatni etap powolnego umiera i spadku z momentem kulimacyjnym wczoraj.
Gdzieś w głowie miałem, że to jest materiał na powrót do LTRu ale nie śpieszyłem się z tym, bo przecież ona zawsze jest.
No już była