
Cześć Panowie,
Wpis będzie krótki. Heh. Pod tutejszym blogiem MrSnoofiego padło parę komentarzy i napisałem tam, że przechodzę chyba kryzys w związku.
Moim zajebistym związku.
Przynajmniej zajebistym do jakiegoś czasu
Czytam teraz na stronie a tu patrzę, że Kuba się rozstał ze swoją dziewczyną, z którą był dosyć długo.
Ja wczoraj doprowadziłem do spotkania ze "swoją" kobietą. Bylo to niełatwe. Najpierw piwo w barze, ale ciężko było na spokojnie pogadać, więc wybraliśmy się na ławkę w parku.
No i tam już sobie wszystko powiedzieliśmy. Ze coś pękło. Ze nie traktujemy siebie tak jak kiedyś. Emocji było wiele. I z mojej strony i z jej... To było bardzo ciężkie, ale postanowiliśmy się rozstać.
Choć tutaj nie koniec historii....
Kiedy już się na tej ławce trochę ogarnęliśmy, poszliśmy pić
Ona chciała pić piwo a ja wódę. Kupiliśmy flaszkę, zapoję, chipsy i poszliśmy do mnie pić.
I wiecie co? Gadało nam się tak jak na początku związku. Tak jakbyśmy się na nowo poznawali. Uczucie takie jak kiedyś. Tak jak to powinno ZAWSZE wyglądać.
Jedna flaszka poszła, więc skoczyłem szybko po drugą. Byliśmy już trochę wstawieni. Ona zasnęła a ja poszedłem do kumpli obok dokończyć flachę
Nasze relacje wyglądają tak jak zawsze, z tymże teoretycznie nie jesteśmy razem. Ale razem chcemy nadal wszystko robić. My to nazwaliśmy resetem. A teraz nazywamy sami siebie bardzo ważnymi osobami dla nas, czyli VIP - jesteśmy Vipami dla siebie. Heh.
I cóż - szczerze liczę, że ta przerwa w grze, zawieszenie działalności, reset , rozstanie czy jak kto woli - dobrze wpłynie na nasze relacje.
Bo tak naprawdę panowie - to nie jest koniec. Ja nie czuję się nawet, że ją straciłem czy coś w tym stylu. Ale ta rozmowa, ten reset - dał mi zajebisty feedback. I czuję się znacznie lepiej. Czuję, że ten związek ma swoją przyszłość.
Zobaczymy jak się życie potoczy. Nic na siłę. A nowe doświadczenie na pewno z tego wyniesiemy oboje.
Ale nigdy bym się nie spodziewał , że w taki sposób potoczy się moje rozstanie z kobietą.
Myślę, że jakbym to wszystko rzucił w pizdu, to nie byłoby czego zbierać.
NO i teraz zobaczymy. Mogę być dla niej VIPEM. Mogę być "w miarę" blisko. Ale uwiodę ją po raz kolejny. Wiem tym. I daję sobie na to miesiąc czasu, mimo że nie powinienem nic planować.
Salub wraca do gry.
I cóż panowie - pewnie któryś z was napisze, że być może robię źle. Ale czas pokaże co z tego będzie. Ważne jest , że ona mnie kocha. Ja ją też. I ta relacja przybiera nowych, ciekawych kolorów.
Jakby tego nie nazwać - czuję, że to jest kobieta mojego życia. I będę o to walczył. Amen.
Pozdrawiam Was i życzę miłego dnia
))))
Odpowiedzi
Zapomniałem dopisać - seksu
wt., 2012-10-16 10:30 — salubZapomniałem dopisać - seksu teraz nie będzie, a kupiłem więcej witaminek, magnez i kwasy omega więc nie wiem gdzie spożytkuję tę energię
Bruno! Dziękuję Ci, ale ja,
wt., 2012-10-16 10:52 — salubBruno! Dziękuję Ci, ale ja, jak każdy człowiek - potrzebuję rad. Bardzo cenię, gdy ktoś coś może doradzić. Uwielbiam uczyć się od innych a niejednokrotnie jakaś nawet cząstka wiedzy może się przydać w naszym życiu.
Jeśli chodzi o oddzielanie życzeń od faktów. Możesz to jeszcze bardziej sprecyzować? Przepraszam, ale mam zaburzoną zdolność rozumienia przez tego kaca.
Ciekawy kometn Bruno. Sporo
wt., 2012-10-23 09:09 — frozenKAICiekawy kometn Bruno. Sporo racji w nim jest. Cokolwiek o ile mozna to odnieść to mniej doświadczonych, to w przypadku Saluba - wg. mnie - nie bardzo się to ma...
Myslę sobie, że Salub wie co robi. Mimo stałego związku. Co tu dużo mówić, relacje z jedną kobietą wyglądają zgoła inaczej niż z wieloma kobietami. Sam mogę to potwierdzić, bo też w związku jestem.
Jeśli przetrwają to ok, jak pierdolnie to trudno. W jedną czy w drugą - Salub pewnie zrobi wszystko co możę.
Więcej zaufania Panowie
Wszak to jeden z najlepszych wśród nas 
Dzięki. Bardzo trafne
śr., 2012-10-24 06:43 — salubDzięki.
Bardzo trafne porównanie. Tak jak mówisz - kryzys kiedyś musiał nastąpić, nawet kiedyś nad tym chwilę pomyślałem - bo jest zajebiście, a co będzie jeśli pojawi się kryzys?
Jak widać - gówno będzie.
A kryzys zaczął się brać z tego, kiedy zacząłem czuć, że ona zbyt mało daje od siebie do tego związku. Więc nastał czas, że to ja zacząłem dawać mniej , nawet po to, żeby zrozumiała, że takie coś trzeba cały czas pielęgnować. No ale nie to jest raczej powodem naszego "rozstania". O ile można to nazwać rozstaniem.
Wstrząsy defibrylatorem poniękąd staram się stosować,ale zadania nie mam łatwego. Widzimy się codziennie i tego nie da się zmienić ze względów niezależnych od nas.
Kluczową rolę może odegrać zazdrość o inną kobietę. Ale to też muszę robić z wyczuciem.
Zresztą, ostatnie zdanie jest bardzo słuszne.
Nie wiadomo czy ja będę tego jeszcze chciał. Coraz częściej dochodzą do mnie różne myśli...
A ja nie bardzo rozumiem. No
wt., 2012-10-16 11:02 — baudelaireA ja nie bardzo rozumiem. No bo niby się rozstaliście- a jednak się nie rozstaliscie. I co teraz? Ty sobie a Ona sobie? Nie wydaje mi się jakoś.
Mam wrażenie Salub że pomimo że widzisz że sie coś psuje- już nie jest jak kiedyś, to jednak nie masz odwagi przeciąć tego, albo po prostu nie chcesz tego odcinać, bo jednak tak Ci dobrze, albo wedle zasady że lepiej z Nią, choć nie do końce według ideałów, niżeli samemu. I ja takie stanowisko rozumiem, tylko nie rozumiem w takim razie, po co te wszystkie rozkminy, skoro radykalnych zmian nie ma...
Nie wiem jak jest u Ciebie w realacji z kobietą, niemniej jednak powiem Ci że w związku w którym byłem przez 8 lat, tak serio to już po 4 latach powinienem powiedzieć "dość". Co mnie powstrzymywało? Ano oszukiwałem siebie, nie widziałem, nie rozumiałem. I wtedy też uważałem że słusznie robię, że to ta z którą chce być. Jak znajdę chwilę to Wam skrobnę o tym krótką opowieść.
Zedytowałeś, więc nie
wt., 2012-10-16 11:08 — salubZedytowałeś, więc nie zdążyłem odpisać na wszystko.
Właśnie! Ja nie zamierzam się oszukiwać - nie widzieć - nie rozumieć - jeśli coś będzie cholernie źle wyglądało - nie będzie powrotów, nie będzie wznawiania działalności.
Mam tylko nadzieję, że ten nas reset nie jest jedynie drogą do prawdziwego końca. Nie chce żeby okazało się, że "tak jak jest teraz jest lepiej"
Ja jestem popieprzonym wariatem i nie zamierzam stać się dla niej friendem.
baudelaire - rozumiem o co Ci
wt., 2012-10-16 11:05 — salubbaudelaire - rozumiem o co Ci chodzi i sam przed chwilą siedząc na kiblu zastanawiałem się, czy lepiej byłoby skończyć to wszystko, rozpieprzyć system i mooooże kiedyś na nowo poukładać.
My rozstaliśmy się z klasą. Wczorajsze spotkanie było prawdziwym resetem. O szczegółach po prostu pisać nie chcę, ale teraz czuję tak nowonarodzony.
A jeśli chodzi o to, że mi jest tak dobrze, aniżeli samemu to nie - oboje podjęliśmy decyzję , że nie może być tak jak ostatnio - bo było źle. Nie było w nas iskry, który popędza do działania. A teraz tą iskrę zaczynam znowu czuć.
Ona potrzebuje odpoczynku. Ja również. Co będzie - zobaczymy.
Sam nie wiem jak to wszystko będzie wyglądało. Zostawiliśmy sobię otwartą furtkę. A wczoraj przecieliśmy to wszystko, tak jak piszesz, bo czuliśmy, że coś się psuje.
Wiesz kwestia nazewnictwa,
wt., 2012-10-16 11:27 — baudelaireWiesz kwestia nazewnictwa, ale zerwanie to według mnie zerwanie wszelakich kontaktów, tego co Was łączy itd. Ja Ci nie mówię: zrób to, tylko że: nie da się tak zerwać trochę. Nie można mieć marchewki i zjeść marchewki.
Dlatego nazwałem to resetem i
wt., 2012-10-16 11:31 — salubDlatego nazwałem to resetem i zawieszeniem działalności.
Wiesz, nie pomyśl że jestem
wt., 2012-10-16 13:44 — baudelaireWiesz, nie pomyśl że jestem upierdliwy, bo nie o to tu chodzi, ale wrażenie mam że nie masz po prostu odwagi zagrać na całość. Być może liczysz na to że coś jednak w tej Waszej relacji pójdzie na lepsze, w przeciwnym razie nie miałbys złudzeń, jednak ja wiem jak ciężko z czegoś co do końca wcale takie złe nie jest zrezygnować.
Mam wrażenie że kiedy ludzie boją się coś stracić, asekuracyjnie właśnie zrywają ze sobą na chwilę, na przysłowiowe 3 tygodnie żeby zobaczyć jak to będzie, niby nie są razem ale KOMPLETNIE NIE SĄ NA TO GOTOWI by właśnie zrobić ten odważny krok- powiedzieć: dziękuję było miło, ale tu się musimy rozejść NAPRAWDĘ. Stąd wymyślanie stanów pośrednich, że się zobaczy itd.
Być może liczysz na to że coś
wt., 2012-10-16 18:23 — salubByć może liczysz na to że coś jednak w tej Waszej relacji pójdzie na lepsze, w przeciwnym razie nie miałbys złudzeń,
Tak właśnie jest.
Ale dodales, ze uwiedziesz ja
wt., 2012-10-16 12:52 — skautAle dodales, ze uwiedziesz ja na nowo. I tak sie stanie, bo jej po jakims czasie poprostu zacznie Ciebie brakowac. Jestescie dla siebie kims waznym w swoim zyciu i ciezko Wam sie z tym rozstac. Jezeli 'jestescie dla siebie przeznaczeni' to bedziecie razem. Ona bedzie sie z kims spotykac i zobaczy, zd ten ktos nawet sie do Ciebie nie umywa. Ty bedziesz (musisz) sie z kims spotykal i porownywal.
Widzisz nie ma tu gena. On pewnie napisalby Ci to co kazdy widzi, ze zabraklo w jakims czasie jakiejs odpowiedniej decyzji: dziecka to raczej nie, ale chocby zareczyn, czy wspolnego zamieszkania. Nauczylismy sie budowac zwiazki na emocjach zapominajac o tym, ze kobiety w koncu szukaja ostoji i stabilizacji. Bezpieczenstwa i pewnosci, ze jutro sie kolo nas obudza i razem zaczniemy zyc i 'walczyc' z dniem codziennym.
Kazda kobieta chce prasowac swojemu facetowi koszule, robic obiady, poprostu o niego dbac i czuc, ze jest on JEJ facetem, a ona jest JEGO JEDYNA kobieta. Po to jest WSPOLNE zycie. Ile mozna sie tylko ruchac, chodzic do kina i odpierdalac przypaly ? Kobiecie trzeba zajac czyms glowe. Planowaniem wystroju mieszkania, planowaniem slubu, planowaniem imirnia dla dziecka i jego pierwszym przedszkolem.
Wiesz co robic. Ja sie o Ciebie nie boje.
troche wodki, wspomniane wariactwo, glupie wyobrazanie i o SKOMPROMITOWANIE SIE nie trudno. A tego nie chcemy, bo glupote z milosci to tylko na filmach wybaczaja, a nie kazdy ma za kobiete Mile Kunis z Teda...
Tzn. troche boje sie o goscia, ktory slyszac o tym, ze 'taka sztuka' jest wolna zacznie do niej podbijac
Co to za zwiazek gdyby wszystko bylo idealnie... ?
Zreszta, jak pewnie wiesz, Tobie tez takie cos sie przyda. Bedziesz mial chwile by wniknac w samego siebie i zobaczyc jaki teraz jestes. Czy nie zatraciles sie w tym wszystkim, czy potrafisz bez niej zyc, czy to co robiles tylko z nia, samemu (lub z kims innym) przynosi Ci podobna radosc i satysfakcje. Czy nie stales sie wiekszym pantoflarzem niz uwazasz, czy sie od niej Twoj umysl nie uzaleznil za bardzo, czy Twoi kumple nie mowia Ci teraz innych rzeczy i nie zachowuja sie bardziej otwarcie niz wtedy gdy byles z nia.
Wiem tylko, jak i pewnie Ty to wiesz, ze to nie czas na gierki. Nie czas na granie na jej zazdrosci, nie czas na udawanie niedostepnego, nie czas na pokazanie, ze 'dajesz sobie swietnie rade sam, tylko popatrz'. To czas na to by sie wszysko wyjasnilo.
Tak jak w ty glupim aforyzmie czy inny ki huj, co na facebuku u co drugiej widac:
Jesli cos kochasz to pusc to wolno, bo jezeli mialo Ci byc pisane, to samo wroci.
Czy cos w ten desen przyjacielu.
P.s jeszcze sie z tego wszystkiego bedziecie smiac. I dziekowac za ten czas. Albowiem dopiero sie cos naprawde doceni, gdy sie to straci. A, ze ja Cie jakos tam cos znam i jak by nie bylo jestem facetem, to mam tu na mysli Twoja kobiete i jej wnioski, ktore niedlugo wyciagnie
P.s2 chociaz moge sie we wszystkim mylic hehehe. To jest w koncu zycie, a nie mecz pilkarski lub partia szachow.
nie chcesz być jej
wt., 2012-10-16 14:14 — Guestnie chcesz być jej przyjacielem, ale wszystko do tego zmierza.
A nie uważasz, że wasza rozmowa to ubrane w inne słowa "nie wiem, czego chcę, potrzebuję czasu"? Brzmi znajomo.
Z byłą miałem podobnie...
wt., 2012-10-16 14:38 — nomenZ byłą miałem podobnie...
Oboje dostrzegliśmy to, że nie jest już tak jak kiedyś - głośno szczerze o tym rozmawialiśmy.
Doszliśmy do wniosku, że przydała by się jakaś przerwa... trwała krótko, bo raptem ze 2-3 dni - przyzwyczajenie zrobiło swoje, odnowiły się chęci do pracy nad tym wszystkim, oboje zaczęliśmy się strać.. 2-3 tygodnie, zaczęło się znowu jebać i taki rollercoaster się zaczął.
Wydaje mi się, że u mnie bardzo duże znaczenie miało to, że z nią mieszkałem - nie było czasu na odetchnięcie, zdystansowanie się, przemyślenie pewnych kwestii.
Mam nieodparte wrażenie, że Ty też nie masz możliwości od niej odetchnąć w żaden sposób i dlatego właśnie w ten a nie inny sposób się oboje zachowujecie - bo podświadomie wiecie, że jesteście skazani na swoje towarzystwo (nie wiem, studia, praca, mieszkacie razem, wspólne towarzystwo - nie ważne), niby było ok, więc może warto by spróbować popracować dalej nad tym wszystkim...
Ja szczerze mówiąc postaram się więcej tego błędu nie popełnić bo wiem, że to niestety jest reanimowanie trupa i prędzej czy później któraś strona pęknie, pozna kogoś, zrobi coś głupiego.. whatever.
Za cienki w uszach jestem aby dawać Tobie jakieś górnolotne rady jak żyć, prowadzić związek szczególnie, że z pewnością mam mniejsze doświadczenie.
Niestety czułem/przechodziłem podobne rzeczy dlatego musiałem to napisać, może da Ci coś do myślenia, może uznasz to za zwykłe pierdolenie bo sam znasz lepiej swoją relację z Tą kobietą.
Mam nadzieje, że wam się ułoży i się mylę ale widzę bardzo podobny schemat do tego jaki był w moim poprzednim związku.
baudelaire napisał Mam wrażenie Salub że pomimo że widzisz że sie coś psuje- już nie jest jak kiedyś, to jednak nie masz odwagi przeciąć tego, albo po prostu nie chcesz tego odcinać, bo jednak tak Ci dobrze.
I tu kolega ujął to co ja wtedy odczuwałem (ale za chuja nie chciałem dopuścić tej myśli do siebie) i domniemam, że właśnie przechodzisz to samo.
Niby wszystko ok zajebiście ale jednak powoli czar pryska, nudzicie się sobą - dociera do was, że to nie to.
Salub zbyt ogólnikowo jak dla
wt., 2012-10-16 16:22 — SneakersSalub zbyt ogólnikowo jak dla mnie napisałeś
Napisz coś bardziej szczegółowo bo pisanie "coś pękło, nie gadamy tak jak kiedyś itp." jest bardzo..tępą wymówką.
Bez wyciągnięcia wniosków z owego stanu i nie znalezieniu przyczyny NIC się nie osiągnie.
Ja nie chcę pisać bardziej
wt., 2012-10-16 19:04 — salubJa nie chcę pisać bardziej szczegółowo, bo pewne rzeczy chcę zachować dla siebie i - ja tu nie widzę - żadnej wymówki.
To taki nowy etap związku
wt., 2012-10-16 17:21 — FanTo taki nowy etap związku
Powodzenia Salub, tylko tylę mogę napisać
Mimo zę wpis niby inny niz
pon., 2012-10-22 15:06 — frozenKAIMimo zę wpis niby inny niz wszystkie to i tak mi do Ciebie pasuje!
Salub jakiego znam - zawsze pozytywny wojownik
Dasz radę !!!
Pozdro
Sry, za offtop, ale autor
wt., 2012-10-23 06:50 — skautSry, za offtop, ale autor akurat mi wybaczy:
Wlasnie sie dowiedzialem, ze jestem chory na cyklotomie i nie wiem czy sie smiac czy plakac. W wieku 27 lat znalazlem odpowiedz na moje wszystkie pytania.
Cyklotymia jak już. I wiem co
wt., 2012-10-23 18:50 — TrancerCyklotymia jak już.
I wiem co to za gówno, bo siebie też podejrzewałem o to.
Ale na szczęście to był fałszywy alarm.
Poczytałem o tym w necie.
śr., 2012-10-24 06:46 — salubPoczytałem o tym w necie. Dziwna ta choroba o ile w ogóle można ją nazwać chorobą.
Lepiej to nazwać chorobą,
śr., 2012-10-24 12:45 — TrancerLepiej to nazwać chorobą, aniżeli defektem w mózgu
Chociaż jedną z przyczyn tej choroby są potężne traumy i wstrząsy emocjonalne z młodszych lat.
Myślałem swego czasu, że przez tą siekę z mózgu jaką miałem przez byłą (i nie tylko) mogłem mieć tak zryty beret, że w mózgu doszło do poważnych zmian w fizjologii, i w efekcie do tych sinusoidalnych skoków emocjonalnych.
Ale na całe szczęście były to zbędne obawy
Poza tym ta choroba z czasem ewoluuje (o ile się jej nie leczy) w afektywność dwubiegunową, co już jest bardzo poważnym schorzeniem.
Skrajne popadania w stany euforii i rozpaczy popychającej do samobójstwa musi być straszliwą udręką.
Wiele osób lekceważy te choroby, i przez może mamy odpowiedź na to, czemu niektóre kobiety są tak rozchwiane albo mówiąc brzydko - popierdolone.
To może być wynik tej dziwnej choroby, a nie efekt totalnej niedojrzałości.
Zastanawiałem się Kto prócz
śr., 2012-10-24 15:13 — NeofitaZastanawiałem się Kto prócz mnie zdecydował się na związek.
Jestem ze swoją od lutego i jak na razie lecimy prościutko(w wielkim uogólnieniu).
Co do Twojej sytuacji- spoko, alko mogło rzeczywiście pomóc. Szczególnie miło, że poczęstowałeś również kumpli.
Spokój.
I tego bys dalej lecial
śr., 2012-10-24 20:48 — skautI tego bys dalej lecial prosciutko Ci zyczymy, chociaz w glebi duszy wiemy, ze to W huj NIE da rady.. ale przeciez nie ma rzeczy nie mozliwych...
P.s czy wierzycie w cos ? W prawo przyciagania ? W prawo wiary, czy tez zaprzeczenia ? Piszac dzisiaj bloga o tytule 'nic na sile', a tematyce nawiazujacej do tego by sie o laske nie zabijac i lepiej czasami odpuscic bo za rogiem za te same starania inna panna bedzie nas nosic na barana, dostalem wiadomosc od 'mojej inspiracji i doswiwdcseniu tego wszystkiego' z propozycja wprowadzenia sie do niej..... Czujesz klimat.... Stara sie czlowiek tyle lat i huj, a ostatnio palanta z siebie wali jak nigdy i ona chce zamieszkania razem... Heh.
Neo ja lece od początku
czw., 2012-10-25 15:37 — SneakersNeo ja lece od początku czerwca.
a Skaut jak zawsze trafnie pisze