
Każdy ma swoje zdanie, swoje własne okulary przez które patrzy na świat, lecz nikt się z nimi nie narodził, tylko wpłynęły na niego pewne czynniki. Ta strona i wy jesteście jednym z takich czynników - i choć od dawna już się nią w wielu kwestiach nie sugeruje, teraz chciałbym poznać waszą opinię na temat stanu w którym się znajduję.
Zawsze myślałem, że kręcenie z wieloma dziewczynami jest super. Zwiększa ego, pozwala na więcej luzu w relacjach damsko-męskich bo nawet jak z jedną nie wyjdzie, to nie przejmę się tym jako, że są inne. Myliłem się. Obecnie walczę na 4 frontach i zamiast czuć się zajebiście czuje wyrzuty sumienia. Żadna z nich nie podoba mi się na tyle mocno, żeby pozostałe odstawić na bok. Choć tak naprawdę, z żadną z nich nie uprawiałem jeszcze seksu, więc może potrzeba czasu żeby je lepiej poznać. W skrócie o każdej:
Diana
Ukrainka. Najładniejsza z wszystkich opisywanych tu dziewczyn. Starsza o rok, wyższa. Może trochę próżne, ale to mi się zawsze podobało. Podczas gdy stereotypy głoszą, że to mężczyzna powinien być starszy i wyższy, to tendencja odwrotna pieści moje poczucie wartości. Bo ona spotyka się z nim POMIMO tego, że jest młodszy i niższy, więc musi być naprawdę wyjątkowy.
Poznałem ją w klubie - tańczyliśmy, później się całowaliśmy. Wymieniliśmy się kontaktami, jak zaproponowałem jej spotkanie nie odezwała się. Spotkałem ją innym razem w klubie, widziałem jak się całuje z innym chłopakiem. Byłem jeszcze innym razem w klubie - ona podchodzi sama do mnie i zaczyna przepraszać, że wtedy nie odpowiedziała na propozycje spotkania. Powiedziałem, że może to i dobrze, bo widziałem jak się całuje z innymi nowo poznanymi chłopakami w klubie, i co prawda nie mam prawa jej oceniać, ale to po prostu chyba nie mój klimat. Zrobiłem jej moralniaka. Ona zaczęła się tłumaczyć że to nie tak i wgl.
( Słaba ta moja natura, samemu całuje się z nowo poznaną laską ale chciałbym aby to było tak, że ona nie całuje się z innymi tylko z takimi co zrobią na niej naprawdę dobre wrażenie, naiwne i egoistyczne wiem )
Spotkaliśmy się jeszcze 3 razy, w tym dwa razy u mnie, całowaliśmy się. Podoba mi się w niej jeszcze to, że ma zupełnie inne spojrzenie na świat niż ja, niepokorna dziewczyna, problemy z prawem za nielegalny obrót tytoniem i alkoholem. Raczej nie materiał na związek, wątpię czy była by w stanie być wierna. Poza tym faceci którzy się w okół jej kręcą są moim przeciwieństwem - typ przypakowanych, łysych dresiarzy. Nie wiem więc co jej się we mnie spodobało, dużo z niej żartuje, cisnę jej i ironizuje ale poza tym chyba widzi, że jestem raczej grzecznym i ułożonym chłopcem.
Kasia
W moim wieku. Poznałem ją w klubie, gadałem, tańczyłem, całowałem i wymieniłem kontakt. Po mimo takiego poznania miałem wrażenie, że to przeciwieństwo Diany, grzeczna dziewczynka i nawet trochę typ kujonki, która rzadko odwiedza kluby. Nie myliłem się, ale po kolei.
Następne spotkanie było dość sztywne, przepraszała mnie za swoje zachowanie. Później było spotkanie u mnie. Spędziła u mnie 6h, nigdy nie spotkałem osoby co tyle gada, co mnie irytuje. Próbowałem ją z 2 - 3 razy pocałować, ale nie chciała. Tłumaczyła, że nie chodzi o to, że jej się nie podobam ale o to, że ma do mnie blokadę bo całowaliśmy się wtedy w klubie ledwo się znając. Pożyczyła jednak ode mnie kabel do laptopa i następnego dnia przyszła zwrócić - myślałem że już nic z tego nie będzie, jednak gdy przyszła mi zwrócić ten kabel znow się zasiedziała na kolejne 6h. Pomyślałem, że skoro spędza u mnie tyle czasu, to chyba coś znaczy. Próbowałem ją pocałować z prawie 10 razy, w końcu się udało i później całowaliśmy się do konca spotkania wielokrotnie bez oporów.
Jednak słabo, że kolejne spotkanie było aż za 2 tygodnie. Nie mogliśmy się zgrać terminami. Poza tym przyszła i oświadczyła że będzie tylko 30 minut, bo wraca z lekcji gitary u jakiegoś przyjaciela i ustalili, że jak szybko skończy spotkanie ze mną to wróci na dalszą lekcję. Strasznie mnie to odrzuciło, jednak wyszło tak, że znowu się całowaliśmy a ona została u mnie na całą noc. Początkowo było świetnie - potem dzwonił ten jej przyjaciel i miał pretensje że nie wróci do niego na dalszą lekcje gitary, ostatecznie wymusił na niej, że on podjedzie pod mój akademik, a ona zejdzie mu oddać jego usb.
Powiedziała mi, że to potrwa chwilę - wróciła po 40 minutach. Całkowicie smutna, nastrój wcześniejszego całowania odpłynął. Zaczyna mi opowiadać historię, że to jej przyjaciel którego zna od roku i nie była nawet pewna, że on chce czegoś więcej a teraz gdy on się dowiedział, że ona jest u mnie, robi jej wyrzuty, pierwsze pytanie jakie jej zadał to czy się całowaliśmy, ona kłamała, że nie itp. Mówi, że bardzo go lubi, ale jako przyjaciela, nigdy nie było między nimi jakiejś namiętności jak między nami, próbował ją kiedyś pocałować ale ona się nie dała, poza tym odrzuca ją że on ma 30 lat i mówi, że szuka dziewczyny z którą chciałby się ustabilizować, a ona w wieku 21 lat o tym nie myśli.
Nie zależało mi na niej wtedy aż tak mocno, a tamtemu kolesiowi - mimo, iż postępował jak typowy piesek - z pewnością, więc uznałem, że uczciwie było jej powiedzieć: żebyśmy więcej się nie spotykali i żeby ona spotykała się z nim i zobaczyła co z tego będzie. Ona się popłakała i płakała jeszcze kilkukrotnie za każdym razem gdy przypominałem jej w trakcie rozmowy, że to nasze ostatnie spotkanie. Ja szczerze mówiąc też się popłakałem bo patrzeć jak ona płacze to był smutny widok. Powiedziała, że to pewnie coś znaczy skoro jestem w stanie doprowadzić ją do łez, ale że racja, iż pewnie powinna zrobić tak jak mówię. Zrobiło się bardzo późno, zaczęła się martwić jak wejdzie do siebie do akademika więc zaproponowałem, żeby nocowała u mnie. Miałem czyste intencje, ale gdy już leżeliśmy obok siebie przy zgaszonym świetle nie powstrzymałem się - mizialiśmy się prawie przez całą noc, z godzinną przerwą na spanie a później obudziliśmy się i znowu do rana. Odchodząc ustaliliśmy, że więcej się nie zobaczymy. Wysłała mi pożegnalnego, pięknego esa, ja odpisałem jej jeszcze piękniejszego, na co ona się posypała i zaczęła pisać, że nie wie czy nie straciła właśnie czegoś cennego na rzecz nic nie znaczącej relacji, że płakała dzisiaj ale że nie powinienem się tym przejmować i takie babskie gadanie. Zaproponowałem, żeby przyszła do mnie jak to jej pomoże ale nie chciała.
Po kilku tygodniach odwaliło mi i się do niej odezwałem, zaproponowałem spotkanie, powiedziała, że bardzo chętnie. Sytuacja potoczyła się tak, że postanowiłem zrobić domówkę - i zamiast przyjsc na spotkanie ze mną przyszła na mini imprezę. Ekipę bardzo dobrze znałem z wyjątkiem kolegów ze studiach, których średnio lubię ale zaprosiłem ich tylko dla tego, że zawsze jak oni chcieli się integrować to ich olewałem. Kasia jest osobą bardzo łatwo nawiązującą znajomości z ludźmi, nie ma jednak wyczucia jak to mogą odbierać inne osoby. Jeden koleś na tej domówce uznał, że być może uda ją się upić i przelecieć - strasznie mnie to wkurwiło. Ponadto złapał z nią dobry kontakt i ona uznała, że jest bardzo fajnym, szczerym i sympatycznym człowiekiem i chciała wiedzieć dlaczego jestem wobec niego taki oschły, więc w końcu wydusiłem z siebie co on mówił w kuchni do mnie i innego kolesia "że może ją upijemy i weźmiemy na 3 baty". I tutaj ona mnie wkurzyła naiwnością, nie uwierzyła mi, powiedziała, że musiałem coś źle usłyszeć albo sobie dopowiedzieć bo on jest bardzo miły i szczery. Wybuchłem śmiechem.
Dla mężczyzny kochającego kobieta jest świętością jak ołtarz. Otóż jeżeli pierwszy lepszy awanturnik zbliża się do tej świętości jak do krzesła i postępuje z nią jak z krzesłem, a ołtarz prawie zachwyca się podobnym traktowaniem, wówczas... Zaczynamy przypuszczać, że ów ołtarz jest naprawdę tylko krzesłem - Wokulski
Impreza w końcu się skończyła, wszyscy poza mną i Kasią wyszli, ten mój "kolega" z grupy wychodząc namawiał Kasię, żeby też szła to ją odprowadzi, ona nie chciała. Przez najbliższą godzinę o tym gadaliśmy. Było mi źle bo pomyślałem, że ona tak naprawdę nie jest trudnym celem i to co między nami stworzyłem mógłby bez problemu stworzyć inny koleś, który z resztą nie był w moich oczach atrakcyjny (a jego dziewczyna - też moja koleżanka z grupy, zwierzyła mi się że z nim nie uprawiała seksu, mimo ponad rocznego związku). Wkurzyłem się w swej zazdrości na niego i na Kasię, ona nie wiedziała w czym jest problem na co ja wyłożyłem, że w dwóch sprawach, nie w tym, że on do niej bajerował, ale w tym, że ona mi nie uwierzyła gdy jej powiedziałem jakie on ma intencje. A druga sprawa jest taka, że ona i ja inaczej pojmujemy granice między flirtem a zwyczajną rozmową z nowo poznaną osobą i że ja nigdy nie zachowywałbym się tak wobec jej koleżanek jak ona wobec moich kolegów, bo czułbym że robię coś niewłaściwego. Ona nie rozumiała. Nie mogliśmy dojść do porozumienia do tego stopnia, że znów uznaliśmy, że to powinno być nasze ostatnie spotkanie i ona znów z tego powodu płakała.
Moim problemem jest zazdrość. Z tego co dowiedziałem się niedawno od mojej babci - mężczyźni w naszej rodzinie mają jej zdaniem do tego genetyczne tendencje. Przestrzegając mnie przed tym mówiła jak mój dziadek miał do niej pretensje o to, jak na balu którego byli organizatorami inny jego kolega poprosił ją do tańca. Opowiadała o tym psychologowi i w tamtych czasach on już stwierdził, że to choroba. Z kolei jego ojciec - a mój pradziadek, był takim powalonym zazdrośnikiem, że ludzie którzy go znali żartowali sobie z niego. Na jednej "domówce" kazali się jego żonie schować za kominek, a gdy on wszedł do izby i zapytał się gdzie ona jest, powiedzieli mu, że chyba poszła obściskując się z jego kolegą za dom. Pradziadek od razu dostał furii i złapał za sierp - na co wszyscy zaczęli się śmiać, żona wyszła zza kominka a on zrobił się czerwony i było mu głupio. Aż tak źle ze mną nie jest, ale boje się, że faktycznie odziedziczyłem coś z tej zazdrości. Zaczynam powtarzać sobie czasem gdy robię się zazdrosny w duchu: "nie jestem moim dziadkiem".
Gdy skończyliśmy się z Kasią kłócić, było późno więc znów zaproponowałem, żeby u mnie przenocowała. Znów skończyło się na całowaniu i mizianiu, seksie przez ubrania, z tym, że bardziej zacząłem grać tak, żeby doszło do seksu, byłem zdziwiony jej olbrzymimi oporami gdy schodziłem ręką w dół. W końcu bardzo nieśmiało powiedziała mi, że jest dziewicą i chciałaby to zrobić z kimś wyjątkowym w kim była by bardzo zakochana i bardzo go pewna. Rozłożyło mnie to na łopatki i zazdrość odeszła niczym ręką odjął. Może jednak nie jest taka łatwa jak po tym wieczorze myślałem. Mam prawdziwy chaos w swojej głowie co do tego jak ją ocenić. Btw ostatecznie wyszło tak, że spędziliśmy 12h na pieszczotach w moim łóżku, z drobnymi przerwami na picie i toaletę.
Ula
W moim wieku, wyższa. Poznałem ją na imprezie, tańczyłem, gadałem, całowałem i wymieniłem kontakt - czyli standardowo. Śmiesznie bo to było haloween, miałem umalowaną twarz i ona na pierwszej randce powiedziała, że była ciekawa jak tak naprawdę wyglądam, ale że ta niepewność była fajna i tajemnicza. Była pierwszą dziewczyną która zaprosiła mnie do kina - tak mi się to spodobało, że ona wyszła z taką inicjatywą, że oczywiście się zgodziłem mimo iż były to seans pt. Muzea Watykańskie ( choć nie było aż tak nudno jak mi się wydawało, nawet mi się niektóre aspekty spodobały ).
Ma na mnie dobry wpływ, przestałem dzięki niej pić energetyki. Jak patrzę na jej zdjęcia na fb to widzę, że dopiero w tym roku zaczęła godnie wyglądać, a jeszcze rok temu nie zwróciłbym z wyglądu wcale na nią uwagi. A nawet teraz jej urodę oceniłbym zaledwie na ponad przeciętną, ale nie na śliczną. Jednak spodobało mi się w niej coś innego - to, że z innymi dziewczynami zawsze wygląda to tak, że to ja inicjuję dotyk a one tylko biernie się na to godzą nie odwzajemniając go lub odwzajemniając w stopniu minimalnym (to się odwraca dopiero po pierwszym pocałunku). A Ula sama potrafi go zainicjować, w czasie spotkań naprawdę mocno czuję, że jest mną zainteresowana. Czuję równowagę 50% na 50 % w dotyku.
Zastanawiam się, czy jest dziewicą. Całuje się kiepsko, co raczej świadczy o niedoświadczeniu. Nawet dawałem delikatne pouczenia "spróbujmy trochę bez języka, żeby było sucho i postarajmy się nie otwierać tak szeroko ust". Jednak gdy zaczęło się bardziej seksualne mizianie - to ona zaczęła mi dawać pouczenia - "dotykaj mnie w tych miejscach na plecach, nie prostopadle tylko równolegle, nie po kręgosłupie tylko obok niego, tutaj są zakończenia nerwowe, ach no tak zapomniałam Ty nie miałeś na studiach anatomii, ale spokojnie nauczę Cię".
Przed powrotem na święta do domu urządziliśmy z współlokatorami i kilkoma najbliższymi znajomymi wigilię u nas w akademiku, zakończoną wypadem na całonocny maraton hobbita. Ula zgodziła się przyjść mimo, iż nie oglądała nigdy hobbita i raczej jej to nie interesowało. Znajomi i znajome którzy z nami byli twierdzą, że bardzo na mnie leci. Poza tym mieliśmy wspólnie spędzać sylwestra, dlatego też specjalnie przyjechałem z rodzinnego Gdańska do Lublina w którym studiuje. Dzień przed sylwestrem pod wieczór napisała mi że chyba coś ją bierze i martwi się jak to jutro będzie, a następnego dnia napisała, że nie przyjedzie do Lublina bo jest zachrypnięta i zakatarzona. Myślę, że nie kłamie bo faktycznie jest przewrażliwiona pod względem zdrowia a poza tym jeszcze poprzedniego dnia rano ustalaliśmy szczegóły techniczne sylwestra.
Ewelina
Jednak było mi bardzo smutno, że z Ulą nie spędzimy razem sylwestra, nastawiłem się już psychicznie, a tu na ostatnią chwilę taka wiadomość. Starałem się więc dobrze bawić na sylwestrze, żeby poprawić sobie nastrój. Chyba nawet za dobrze, bo poznałem Ewelinę.
Niższa, ale starsza o rok. Poznaliśmy się na klatce schodowej akademika w którym spędzałem sylwestra. Gadaliśmy z 2 godziny przy reszcie jej znajomych, zanim zgodziła się ze mną przejść. Pełno oporów z jej strony, mówienie, że na następny dzień i tak jej nie będę pamiętać, że faceci to świnie bo krzywdzą, sprawdziło się podejście potwierdzania jej słów i przyznawania, że jesteśmy świnie a ja największa. Po kilkunastu próbach udało mi się ją w końcu pocałować, później przez dwie godziny całowaliśmy się non stop.
Wczoraj byłem z nią na pierwszej randce na kawie, zrobiłem na niej bardzo dobre wrażenie, mówi, że dawno tyle się nie śmiała - niestety ona na mnie mniejsze. Uroda która w noc sylwestrową wydawała się śliczna, okazała się tylko powyżej przeciętnej. Poza tym, trochę mało poważna jak na swój wiek, ale pewnie jeszcze się z nią spotkam bo coś w niej lubię.
Podsumowanie
Mam wyrzuty sumienia, że kręcę z nimi wszystkimi naraz. W każdej podoba mi się coś innego, Diana jest niepokorna, Kasia bardzo ułożona, przy Uli czuje motywacje, żeby zmieniać się na lepsze i fajnie potrafi odwzajemniać to co ode mnie dostaje, a Eweliny jeszcze nie poznałem na tyle żeby coś prognozować, ale czuje, że to jeszcze coś innego.
Najwyżej w hierarchii stała Ula, rozważałem wejście z Nią w związek, ale po ostatniej nocy z Kasią, przepełnioną huśtawką emocjonalną "pocałunki-> zazdrość -> płacz -> wspólna noc pieszczot -> dowiedzenie się, że jest dziewicą ( 21 lat i do tego ładna a wciąż dziewica, wymarły gatunek ) mam mętlik w głowie, nie jestem pewny, czy z Kasią też nie chciałbym związku.
Boje się też, że jak zazwyczaj potrafię trzeźwo ocenić sytuację, teraz czasem zazdrość przysłania mi rzeczywistość.
Odpowiedzi
posłuchaj intuicji i w końcu
pon., 2015-01-05 10:19 — Ulrich IIposłuchaj intuicji i w końcu doprowadź z którąś sprawę do końca, bo to przypomina takie głaskanie cycka przez szybę, niby coś tam możesz, ale nie robisz ...
ty nie masz rozważać i robić kastingu na związek, po prostu baw sie dobrze, niech tez trochę chemia cie prowadzi i w zasadzie tyle, na rozważania o związku przyjdzie czas ...
Hhah, to sie nazywa bycie
pon., 2015-01-05 10:43 — skautHhah, to sie nazywa bycie Kasanowa. A bycie kims takim 'zmusza' do brania tego co jest, bawienia sie zyciem i pozwolenia o to by to one o Ciebie walczyły. Naprawde.
Nie bede tu chłopakowi wypisywal by robil tak czy siak, byle tylko nikogo nie skrzywdzil, bo po 1. Tak sie nie da, po 2. Niech kazdy przejmuje sie soba, po 3. Niektorzy to az prosza sie o to by byc skrzywdzonym, po 4. Jak na dloni syndrom Kassy
wiec trzymaj sie tego kim jestes i nie rozkminiaj, juz nas tu takich jest paru. Ty sie baw poki mozesz.
Bo moze byc i tak, ze jak przelejesz to wszystko co teraz siedzi w Tobie na 'jedna jedyna' to staniesz sie mniej atrakcyjny, niepewny i zagubiony. A na to jeszcze za wczesnie.
P.s z poczatkiem roku zdalem sobie sprawe, ze nie ma co sie zwiwzywac przed powiedzmy 25rokiem zycia, chociaz lata to akurat hujowo to troche odzwierciedlaja. Pokis mlody to sie baw i luzno sobie to wszystko traktuj. Bo pozniej to sie troche to kurwa zmienia
Okej, dzięki za rady,
śr., 2015-01-07 01:38 — peperOkej, dzięki za rady, wyleczyliście mnie z przesadzonych rozkminek moralnych. Z Eweliną już się przespałem, było świetnie. Jest jednak 2 lata ode mnie starsza ( rocznikowo 23 ale jest z grudnia więc stąd mój błąd ) Trochę mnie zdziwiła jak tak sama z siebie, po wszystkim powiedziała, że jestem drugim chłopakiem z którym to zrobiła, a pierwszym był jakiś koleś z którym była zaręczona ale przed rokiem zerwali bo ją zdradził (tu jakaś lampka mi się zapala, że ona już w wieku 22 lat się zaręczyła).
Co do Uli i Kasi zdziwienie - okazuje się, że obie są dziewicami. Kasia wprost mi o tym powiedziała podczas pieszczot, co do Uli wywnioskowałem z dzisiejszego spotkania, mam 4 przesłanki które mocno o tym świadczą. Myślę, że to bardzo nie zmienia sytuacji, dalej planuje robić swoje i poczekać aż same w końcu nie będą mogły się powstrzymać - póki co mówią mi w pewnych momentach podczas zabaw żebym przestał bo są zbyt napalone. Jeśli macie jakieś dodatkowe sugestie co do kwestii dziewic, to chętnie przyswoję rady, być może oszczędzi mi to kilka tygodni zmagań
Co do Diany to na pewno nie jest dziewicą, dziwnie to zabrzmi ale powiedziala mi to już na pierwszym spotkaniu w kontekście historii za co ksiądz nie chciał dać rozgrzeszenia
ale to mało ważne, z Nią mam na chwile obecną najsłabszy kontakt z tej czwórki