Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

|Moje zmiany, cele i możliwości|

Portret użytkownika Italiano

Dzień już się powoli kończy a razem z nim mój pobyt w rodzinnych stronach. Nadeszła pora na kolejny wyjazd do Krakowa, na mierzenie się ze swoją samodzielnością i chęcią osiągnięcia czegoś więcej, niż przeżycie od poniedziałku do piątku za kilka złotówek….

Chcę was poinformować, że zacząłem studia. Studiuje na Politechnice w Krakowie, na wydziale Inżynierii Lądowej. Jestem z siebie zadowolony. Jeszcze kilka miesięcy temu zastanawiałem się, czy dam radę napisać maturę rozszerzoną, aby dostać się na studia inżynierskie. Uczyłem się dokładnie 7 miesięcy praktycznie codziennie mierząc do swojego celu, zdania rozszerzenia z matmy wyżej niż 70 procent. Udało się! Wykręciłem wynik 80 i poczułem przypływ satysfakcji, zrobiłem coś co wyznaczyłem sobie jako cel. Poczułem się spełniony. A teraz mogę dalej uczyć się tego co sobie założyłem mimo, że przy wyborze kierunków/studiów miałem dużo dylematów, załamań że nie dam rady a nawet myśli, że po takich studiach/kierunku będę nikim.

To na tyle ciekawego wstępu o mojej nauce. Przejdźmy do wydarzeń obecnych. Przez rok planowałem, działałem i wyznaczałem sobie cele aby znaleźć się w Krakowie. Robić coś ciekawego i mieć ambicję na osiągnięcie sukcesu. Nauczyłem się determinacji w działaniu. To jednak nie jest tak ważne jak systematyczność. Na tym zacząłem budować swój sukces, swoje podejście do świata. Doświadczyłem tego! Uświadomiłem sobie to! Uczę się tego! Cieszę się z tego!

Co mam powiedzieć więcej, jestem zadowolony z tego jak o sobie myślę.

Żeby nie zatrzymać się w miejscu w Krakowie stworzyłem nowy jeszcze ambitniejszy cel przez, który chce budować siebie a nawet swoje marzenia. Na przestrzeni 6 lat chce stworzyć sobie możliwości do tego, aby móc kupić mieszkanie. Pfuuu. Chce stworzyć możliwości? Gówno. Kupie mieszkanie po skończeniu studiów! Możecie myśleć, że jak na razie jestem strasznie naiwny. Nawet jeszcze dziecinny. Ale ja mam swoje ambicję, mam swoje plany i będę do nich dążył. Przechodząc ulicami zobaczyłem jak mieszkają ludzie, jakie mogą mieć możliwości oraz warunki do życia. Oszołomiło mnie to, wiedziałem że życie może wyglądać zupełnie inaczej niż w mojej małej miejscowości ale jednak poczułem jakby to wszystko przechodziło obok mnie zamiast dotyczyć mnie. A co stoi mi na przeszkodzie? W sumie to dużo, dużo i jeszcze więcej rzeczy, mimo to decyduję się podnieść rękawicę i znowu dążyć do linii mety.

Jarają mnie finanse, wszystko co związane z biznesem i pieniędzmi. Mam cel aby tą pasję rozwinąć, na półce już mam, kilka nowych książek dotyczących tego jak poprawić swoją finansową inteligencję. Wśród nich też są pozycję odnośnie giełdy. Chcę spróbować swoich sił. Ryzyko jest duże, mogę przegrać – zdaję sobie z tego sprawę. To pcha mnie też do tego, aby dalej się rozwijać dążyć do swojego i uczyć się życia. Tak postanowiłem zdobyć doświadczenie, to mnie kształtuje. Wierzę w swoje możliwości! Smile

Jeśli chodzi o relację relacje z kobietami. Wszedłem w związek, już dość dawno temu. W ostatnim blogu tutaj pisałem jakie jest moje podejście do związków, że jeszcze nie czuje się na siłach, że nie wiem czy byłbym w stanie się odnaleźć z drugą osobą. Cóż…. Nie lubię tworzyć górnolotnych wymówek, aby nie zdobywać doświadczenia. Gdy zauroczyłem się dziewczyną z którą byłem na studniówce to postanowiłem spróbować swoich sił. Nie jest bajkowo, bywa różnie. Raz eleganckie spotkania i seksowne uniesienia a z drugiej strony starcia dwóch upartych osób stawiających na swoim. Zawsze chce wysłuchiwać drugiej strony, sprawiać aby z każdej kłótni znaleźć odpowiednie wyjście, dowiedzieć się co robię źle i co chce żebym poprawił w naszej komunikacji i związku. Uspokoje was, też wymagam od partnerki, żeby potrafiła zaspokoić moje wymagania oraz to jaki związek chce tworzyć. Mimo wszystko poczucie humoru oraz podejście do życia ma idealne, śmiem twierdzić, że badzo podobne do mojego. Takie pozytywne, jednak z dużą ilością czarnych myśli. Uczę ją jak sobie z tym radzić, chce wbijać w nią pewność siebie i widzieć jak rozkwita, gdy wierzy w to, że jest atrakcyjną kobietą. Jak długo to potrwa? Nie mam pojęcia ale będę miał fajne i miłe wspomnienia, z których wypłynie kolejne doświadczenie.

A jeśli chodzi o moje czarne myśli. Właśnie tutaj zwracam się do was. Od dłuższego czasu w towarzystwie osób czuje się jakoś tak obco. Wydaje mi się, ze wynika to z sytuacji z moimi kumplami, którzy zaraz przed studiami odwrócili się ode mnie. Zachowali się wobec mnie chamsko na studniówce, gdy chciałem się bawić, fajnie spędzić noc z partnerką i zabrałem ją do towarzystwa to stałem się duchem, od tamtej pory nie istnieje dla nich. Staram się mieć na to wyjebane, jeśli kolesie z nijakich przyczyn odwracają się, nie zauważają albo obgadują to z jaką dziewczyną się spotykam to nie mogę dłużej z nimi trzymać relacji. (Co ważniejsze nie jest to też wina tej dziewczyny, gdyż np. moja bliska przyjaciółka już ma do nas zupełnie inne podejście. Nawet nie leży problem we mnie bo ja im tylko zdążyłem przedstawić dziewczynę). Sądziłem, że na studiach będzie inaczej szybko poznam jakiś nowych ludzi, być może znajdę jakiegoś dobrego ziomka, który będzie dobrym materiałem na kumpla z którym można wyskoczyć na miasto. Jednak po pierwszym tygodniu, mam mała załamkę nie jest tak jak sobie wyobrażałem. Wiem, może to przez to, że mam jakieś za duże oczekiwania. Ale na razie czuje się obco zamiast swobodnie w nowym towarzystwie. Zobaczymy jak to się rozwinie w przyszłości. Będę pracował mimo wszystko nad swoją komunikacją jeśli chodzi o znalezienie odpowiedniej grupki znajomych czy przy próbach podrywu na ulicach Krakowa( do czego okazji jest mnóstwo). Na razie dążę w przyszłość z ciekawą dziewczyną, jedną oddana przyjaciółką z lat dziecięcych i głową pomysłów na zrealizowania swojego celu.

A wasze jakie jest doświadczenie ze studiami, ze znajomymi z ustalaniem sobie celów oraz ich spełnianiem? Jak mają się wasze relację towarzyskie z bliskimi znajomymi? Nie ukrywam, przez to że brakuje mi jakiejś takiej małej oddanej grupki znajomych, z którymi wyskoczę na miasto albo powiem jak wkurwiła mnie ostatnio moja dziewczyna mam czasem jakieś „samotnicze czarne myśli.” Jeśli macie rady, wskazówki piszcie śmiało w komentarzach.

Pozdrawiam
Italiano.

PS. Jeśli jest ktoś z działu ADV w KRK, jestem otwarty na spotkania! Smile

Odpowiedzi

Portret użytkownika baudelaire

Gdzie mieszkasz w tym

Gdzie mieszkasz w tym Krakowie?Wink

Portret użytkownika Italiano

Na Rakowickiej, a Ty?

Na Rakowickiej, a Ty? Laughing out loud

Portret użytkownika baudelaire

Ja mieszkam na Klinach na

Ja mieszkam na Klinach Smile na południu Krakowa:)

Portret użytkownika Italiano

Snoofie uczenie się długo

Snoofie uczenie się długo falowego myślenia? Przecież, siadasz wieczorem w wolnej chwili przed kartką papieru wypisujesz Sobie co chciałbyś zmienić oraz osiągnąć. Dalej wkładasz tą kartkę w jakieś miejsce, do którego zaglądasz po miesiącu czy 2 tygodnaich, sprawdzasz efekty i jedziesz dalej! Smile Nie trzeba się niczego uczyć, wystarczy wyćwiczyć systematyczność!

Dzięki, za dobre wskazówki i miłe słowa!

Portret użytkownika nomen

Co do znajomych na

Co do znajomych na studiach... dwa razy zmieniałem środowisko, w sumie to nawet trzy.
Z racji kierunku studiów mam bardzo dużo bananowych osób w swoim najbliższym otoczeniu (w grupie, synusie i córeczki lekarzy/innych bogatych osób) którzy dopiero wyrwali się z chałupy i szaleją - mają prawo, każdy przez to prędzej czy później musi przejść.
Ale z mojego doświadczenia wynika, że tak na prawdę ludzie "zmienią obóz" (znajomych) wielokrotnie jeszcze nie raz dymając Cię przeokrutnie, życie.
Do wszystkiego dystans i korzystaj, łaź po imprezach - nie odmawiaj, grupki szybko się tworzą a później ciężko wbić aby ludzie Cię zapraszali na imprezy jeżeli będziesz odmawiał.
Nauka nauką, nie samą człowiek żyje - pamiętaj, że to nie papierek sprawi, że będziesz bogaty a to w czym będziesz najlepszy. Ja mam wyjebane na 3/4 przedmiotów aby do przodu, to co mnie interesuje i czego będę faktycznie kiedyś używał, ogarniam.

Baaardzo ciekawą opcją są przeróżnego rodzaju grupy, ja poznałem bardzo dobrych kumpli na sekcji pokerowej.
Każda nowa aktywność na studiach poszerzy bardzo Twoje grono znajomych także łaź i korzystaj.

No i pamiętaj o tym aby się nie spinać, to tylko studia... dookoła mam pełno ludzi którzy się spinają, dygotają przed każdą wejściówką, kolosem czy nawet ćwiczeniami...
Po co to komu?
Czy warto się tak stresować?
Uczyłem się tyle ile dałem rady/miałem ochotę - zdam, fajnie, nie zdam - zdam w kolejnym terminie.. trafi się warunek? A co to kurwa koniec świata?
Wiadomo, trochę kasy zazwyczaj taka nieprzyjemność kosztuje ale na pewno nie jest warta stresu, wrzodów na żołądku czy tygodniowej sraczki ze stresu.

I kręć się w okół medycznej jak dasz radę, tam to są dopiero kobitki Wink

Portret użytkownika Guest

taaaaa? chyba na stomatologii

taaaaa? chyba na stomatologii albo farmacji! Wink

Portret użytkownika nomen

Na stomie to z co trzeciej

Na stomie to z co trzeciej bym tydzień nie schodził Wink

Ale na lekarskim i innych kierunkach też się trafiają na prawdę fajne dziołchy!
Nie wiem, może to ten wschód... albo niższe progi Laughing out loud

Portret użytkownika Guest

trafiają.... te potem zostają

trafiają.... te potem zostają okulistkami albo dermatolożkami
Nie wiem jak wschód, ale zachód....
ale w porównaniu z czasami moich studiów teraz faktycznie jest o niebo lepiej:)

Portret użytkownika nomen

Ja tam nie narzekam całkiem

Ja tam nie narzekam Wink całkiem spoko są, i przynajmniej większość coś tam o życiu wie...
Dermatolog, okulistka? Dla mnie bomba Wink

Zachód z tego co patrzę czasami po zdjęciach dobrej koleżanki też całkiem całkiem Tongue

A jakie to lata były jak można wiedzieć? Wink

Portret użytkownika Guest

ale i tak uniwerek lepszy

ale i tak uniwerek lepszy Wink
lata? Ubiegły wiek Wink

Portret użytkownika Italiano

Medyczna? Dobra wskazówka -

Medyczna? Dobra wskazówka - skorzystam! Ja dalej jestem oszołomiony jakie dziewczyny mogą chodzić po Politechnice... ehhh te architektki Laughing out loud!!

Wiadomo studia nie pępek świata, ale trudno zmienić tak podejście, że od osoby, która wynaga dużo od siebie stanę się nagle kolesiem, który potrafi machnąć na coś ręką i powiedzieć, że to nie dla mnie.... Co nie oznacza tego, że jestem jakiś spięty i kujonowaty... Po prostu mam swój własny, charakterystyczny dystans do pewnych spraw.

Portret użytkownika peper

Po pierwsze to gratuluję

Po pierwsze to gratuluję dobrze zdanej matury i ambicji do dalszego działania - sam dwa lata temu nie potrafiłbym się zmobilizować żeby 7 miechów uczyć się do matury, a i teraz mógłbym mieć z tym problem.

Odnośnie znajomości na studiach - faktycznie nie ma co z góry zakładać, przez te kilka lat wiele może się pozmieniać, może spotkasz tam świetnych ludzi może nie, zobaczymy co życie przyniesie, akurat w tej jednej kwestii nie myśl w przód Smile

Wymagania wobec samego siebie co do nauki to wd. mnie fajna rzecz. Może Nomen ma rację i lepiej nie wypruwać sobie żył - ale i tak będę dalej próbował i Tobie polecam to samo. Ucz się, baw się i staraj się obie te rzeczy robić na maksa

Szczerze życzę Ci powodzenia Italiano, zwłaszcza, że w wielu kwestiach nasze cele są zbieżne Wink

Portret użytkownika Italiano

ooo! Jakie cele masz na

ooo! Jakie cele masz na myśli? Smile

Portret użytkownika peper

Z tych fundamentalnych to

Z tych fundamentalnych to dążenie do systematyczności, chęć osiągnięcia godnych zarobków w przyszłości, plany zainteresowania się na poważnie zagadnieniem finansów/biznesu
no i oczywiście poznawanie wartościowych kobiet!

Z tych pomniejszych to chęć przekonania się na studiach, jak to jest mieszkać samodzielnie ( przez pierwszy rok mieszkałem z dalszą rodzinką, teraz dopiero przyjdzie mi poczuć prozę życia codziennego, co znaczy gotować, prać i sprzątać samemu przy jednoczesnym obowiązku nauki i chęci prowadzenia bogatego życia towarzyskiego )

A poza tym obaj potrafimy czerpać satysfakcję z wysokich wyników w nauce Wink

Portret użytkownika Redds

ema Osiągasz cele,

ema Smile

Osiągasz cele, realizujesz marzenia, stajesz na własne nogi, podejmujesz próbę usamodzielnienia się, jesteś szczęśliwy i czujesz spełnienie, a dodatkowo stawiasz sobie nowe wyzwania, planujesz, analizujesz swoją przyszłość i patrzysz wprzód z wyprzedzeniem kilku lat, a nie kilku dni lub godzin, jak to robi większość Twoich nowych znajomych z roku - czego chcieć więcej? Ta machina będzie sama się napędzać, po zaliczeniu pierwszej zimowej sesji, później drugiej, całego roku, być może po wstępnym ogarnięciu zasad giełdy i amatorskiego inwestowania, przyjdzie czas na kolejne cele i postanowienia, które z Twoją dzisiejszą determinacją i samodyscypliną jesteś w stanie osiągnąć - to jest Twoja największa wartość, działaj dalej, spełniaj się i wygrywaj.

Jeśli chodzi o studia, to byłem w Twojej sytuacji dokładnie rok temu. Zamiast Krakowa, była Warszawa - nie znałem tam ani jednej osoby, z którą mógłbym się spotkać, wyjść na piwo, czy ot tak po prostu pogadać, dodatkowo 30 września wprowadziłem się do mieszkania, gdzie czekały na mnie 2 obce laski, z którymi do rozpoczęcia inauguracji złapałem wspólny język, a właściwie z jedną z nich.
2 października pamiętam mieliśmy imprezę integracyjną, najpierw w mieszkaniu obecnej już dobrej znajomej, a później w klubie. 3 października znałem już 40 osób z roku, a po 2 miesiącach wszystkich - 120 osób. Zrobiły się grupki - tak jest zawsze i wszędzie na początku, ale osobiście nie chciałem się ograniczać tylko do jednego towarzystwa, więc wkręcałem się wszędzie tam, gdzie uznawałem, że warto. Po 2 tygodniach zrobiłem domówkę u siebie w mieszkaniu, co również korzystnie wpłynęło na kontakty uczelniane. Średnio 2x w miesiącu była u mnie jakaś większa impreza, nie wspominając o spontanicznych inicjatywach po zajęciach, w trakcie zajęć, przed zajęciami o 8 rano też się zdarzało - tak jak u Snoofiego, były na roku grupki głównie lubiące się alkoholizować, ale radzę też zapoznać ludzi do notatek, kserówek, kolokwiów itp. Takim sposobem na moich urodzinach, których nie mogłem sobie odpuścić było trochę twarzy, a nawet trochę bardzo dużo twarzy, co mega wspominam - pierwsze takie uro w tak zajebistej atmosferze, z tyloma osobami, polecam! 16 litrów wódki w postaci prezentów przydało się do opijania sesji i zalaniu smutków jednej poprawki ^^
Swoją drogą był też taki jeden podobny do mnie gość, który również "wkręcał się", z tym, że robił to bez gracji i bardzo namolnie, co prowadziło do zrobienia z niego socjologicznej maskotki, więc to poznawanie innych z umiarem i głową Smile

Takim oto sposobem po 2 miesiącach znałem wszystkich z roku i wszyscy znali mnie. Później przyszedł czas na perełki płci przeciwnej z innych kierunków, z którymi mieliśmy wykłady lub ćwiczenia. I tak krok po kroku stajesz się rozpoznawalny na uczelni, masz możliwość wyboru towarzystwa i masę numerów do ludzi, do których możesz w każdej chwili zadzwonić i spędzić z nimi fajnie czas. Pamiętaj o tym, żebyś sam mógł dobierać sobie znajomych, koleżków, koleżanki, przyjaciół, przyjaciółki, przeleciółki i kogo tam jeszcze sobie zażyczysz.

Gdy zacząłem wkręcać się w towarzystwo uczelniane, to nigdy nie uzależniałem swojego dobrego samopoczucia od tego, czy będę lubiany, czy poznam kogoś wartościowego, czy uda mi się nawiązać głębszą znajomość z jakąś dziewuchą, czy dostanę zaproszenie na domówkę od tego ziomka, czy od tamtej koleżanki. Znałem swoją wartość, wiem co sobą reprezentuje i że jestem silną jednostką, która kocha przebywać z innymi, ale jak przyjdzie czas na osamotnienie, to również sobie poradzę.

Moja skromna rada, początkowo nie wyważaj proporcji, nauka/praca/kobiety/odpoczynek/samorozwój itp. Daj sobie swobodę, wrzuć na luz i powiedzmy przez 2 miesiące (ja dałem sobie 3, czyli do grudnia) baw się, po prostu korzystaj ze studenckiego życia, łap zajebiste chwilę, poznawaj nowych ludzi, ciesz się i doświadczaj życia, abyś miał co wspominać - mówi Ci to ten, który już może to robić. Pierwszy rok jest najlepszy i szczerze powiem, że nie mogę się doczekać, jak znowu będę na I roku, gdy ogarnę drugi kierunek na nowej uczelni, ale to jak na razie ciche plany Smile

Pozdrawiam!

Portret użytkownika Redds

Napisałem o początkowym nie

Napisałem o początkowym nie wyważaniu proporcji, a nie o całkowitym zaniedbaniu szali np. studiów i nauki, na poczet wyłącznych imprez.

Faktycznie, na początku dużo się dzieje, ale nie jest to aż tyle, żeby nie móc na luzie tego ogarnąć i pogodzić np. z zabawą. Oczywiście wszystko musi być w granicach rozsądku, dać sobie swobodę nie oznacza w pełni olać podstawowe obowiązki. Jak jest kolos, wykład, na którym jest lista, która później podwyższy ocenę semestralną o 0,5+ lub ćwiczenia, na których trzeba być, aby nie wylecieć za nieobecności, to jak najbardziej chodzić, działać i być na bieżąco, ale też nie spinać się i nie przerażać, że czegoś się nie zaliczy lub co to będzie jak trafi się poprawka z jakiegoś przedmiotu.

Wrzucić na luz, dbać o relacje z towarzystwem, na którym nam zależy, ale też jak jest coś do zrobienia, to raz, dwa zrobić, zaliczyć, zaangażować się, aby później mieć więcej czasu na przyjemności. Jeśli podejście do studiów jest poważne i rzetelnie podchodzi się do tematu, to i tak jest się w stanie pogodzić materiał, egzaminy, kolosy, nawet systematyczną naukę z imprezowym życiem - sam tak żyłem i dobrze mi to wychodziło w 2 semestrze Smile

Portret użytkownika Italiano

Masz racje w pierwszym

Masz racje w pierwszym akapicie pisząc o wartościach i tym co napędza moje życie, ale problem też mam w tym że czasem zapominam o tym wszystkim co mnie cieszy i się po prostu załamuje zamiast walczyć! Smile

Hah, co Ty kombinujesz z studiami, że znowu zaczynasz 1 rok? Smile

Portret użytkownika skaut

I tak trzymac. P.s czekaj,

I tak trzymac.

P.s czekaj, czekaj... Kiedy to ja juz mowilem, ze beda z Ciebie ludzie??

Aaa parenascie lat temu Wink to to sie nie liczy.

Towarzystwo samo sie znajdzie, uksztaltuje. Nie spinaj sie. Ja tam nigdy nie szukam kolegow, a odkad pamietam to mam ich zawsze troche, a ilu stoi jeszcze w kolejce Wink

Pzdr.
Jestem dumny z Ciebie.
Respect.

Portret użytkownika Italiano

Tyy Skaut to zawsze mi

Tyy Skaut to zawsze mi wypomnisz mój wiek! Laughing out loud haha.

Ale jak to nie szukać, przecież trzeba inicjować kontakt z ludzmi, żeby nie stać się człowiekiem, który nie potrafi z kimś rozmawiać albo obronić swoje zdania! Smile

Dzięki wielkie za wiarę w moje możliwości od samego początku!

Portret użytkownika baudelaire

Kontakt tak, ale z wiekiem

Kontakt tak, ale z wiekiem przekonasz się że to nie takie znów najważniejsze;).
Z wiekiem zmieniają się priorytety i zmieniają się też oczekiwania wobec znajomych, grunt żebyś wiedział czego chcesz.
Wiesz, jak miałem naście lat i mieszkałem jeszcze wtedy z rodzicami taka sobota czy piątek, jak nie była zaliczona imprezowo to mnie skręcało, a jak miałem w domu siedzieć wieczorem to myślałem że mnie na kawałki rozłupie;)- teraz jakoś nie zależy mi na tym wcale żeby iść w tango, pić z kumplami, bawić się itd z prostej przyczyny- wolę np wstać rano(zamiast odsypiać imprezowe noce), jechać w góry, wsiąść na rower i zrobić sobie wycieczkę itd.
Jeśli mogę coś dodać od siebie to się szybko weź za pracę i rób sobie CV na przyszłość bo bez tego to Ci studia niewiele pomogą.
Z Rakowickiej masz UE niedaleko więc możesz ćwiczyć na dziewczynach w pobliżu miejsca zamieszkania;)

Portret użytkownika Italiano

Właśnie ja mam teraz taki

Właśnie ja mam teraz taki okres, że gdy siedzę i nic nie robię to czuje się tak jak Ty! Smile Tylko w tym problem, że jeszcze w mieście nie znam za dużo osób a dawni znajomi to lepiej dać sobie spokój..... Ale nie załamuje się, myślę że szybko się odnajdę.

Właśnie, jeszczee UEK jest! Ahh, Kraków i jego możliwości Laughing out loud

Portret użytkownika baudelaire

Spokojnie;). Poznasz i całe

Spokojnie;). Poznasz i całe miasto i mnóstwo nowych ludzi Wink. Ważne żebyś pamiętał po co tu przyjechałeś i jakie Ci miałeś cele związane z przyjazdem. A tak z ciekawości, skąd przyjechałeś?

Portret użytkownika Italiano

Wiesz wszystko zależy od

Wiesz wszystko zależy od podejścia do finansów i moich celów. Wiadome, że osoby mieszkające( a bardziej szczegółowo dopiero mające tam zamieszkać bo wszystko w fazie budowy, jednak już na dalekim etapie) będą miały kredyty lub z jakiś innych źródeł zapożyczoną kasę. Jednak patrząc z mojej perspektywy, cel jako kupno mieszkania za 6 lat nie jest na podstawie, znajdę pracę biorę kredyt. Ojj nie nie nie! To mieszkanie jest jakby metaforą mojej mety, przy której uznam, że osiągnąłem to co założyłem. Czyli wszystko swoimi siłami, bez pożyczania pieniędzy od banków itp... Ja moja wiedza, determinacją i doświadczenie! Na takiej zasadzie chce to wszystko zdobywać.! Smile

Bądź ostrożny?! Kto nie ryzykuje nie pije szampana można powiedzieć, ale tak wiem, że muszę też uważać bo mimo wszystko pieniądze mimo, że są ważne w życiu to nie są najważniejsze.

Na dodatek to co Ty teraz uważasz, za małe pieniądze czyli 500 zł to ja chce od takich zacząć! Zobaczymy jak to się rozwinie.

Dzięki za dużo ciekawych wskazówek i również pozdrawiam! Smile