
Cześć,
Za parę dni powinienem tutaj skrobnąć jeszcze jeden, krótki blog. Ot tak, żeby coś ruszyć, bo ostatnimi czasy klawiatura bardzo mi zardzewiała...
Chciałbym przedstawić Wam pewną kwestię i ujrzeć Was stosunek do tego co napiszę. Podkreślam od razu. Chcę, żebyście to napisali z doświadczenia swojego, a nie co by było gdyby
Otóż. Tak się składa, że w swoim związku mamy pewną równowagę i zasadę, która jest dosyć ciekawa i wydawać by się mogło - oczywista. Moja kobieta, jak wiadomo, ma koleżanki. Dokładnie cała ich paczka składa się z 5 samic. I one od jakichś tam czasów organizują sobie spotkania pod słynnym hasłem: "LADIES"
Zasady są proste. Jeśli mają "Ladies" to nie biorą ze sobą żadnych facetów. Łatwo zrozumieć, że mnie też nie. Powiem szczerze, że moja niunia również nauczyła się przedstawiać swoje zasady, zresztą my się świetnie dogadujemy, więc jak słyszę "W środę mamy Ladies" , to wiadomo o co chodzi.
Zastanawiałem się kiedyś jak to może wyglądać w realu. Ich "Ladies" odbywają się np w domach jednej z nich, piją sobie wtedy wino, ewentualnie coś mocniejszego i rzecz jasna plotkują. Jednak te spotkania przybierają również inną formę - wychodzą do klubu na imprezę. I kiedyś rozmyślałem sobie.... Hmm... to dziwne, bo do kluby wychodzi się po to, żeby podrywać prawda? Przyznam szczerze, że przez dłuższy czas miałem to w głowie nieźle zakodowane (oczywiście gdybym był singlem to na pewno bym tego nie odkodowywał, ponieważ nie miało by to sensu). I tu się pojawiała kwestia - typowo klasyczna - idzie na imprezę, więc ktoś ją będzie podrywał. No i na pewno tak się dzieje. Raz nie spodobało mi się jej zachowanie, bo coś mi nie pasowało i "wyciągnąłem" z niej pewne info i przyznała się że dała swój numer telefonu w dobrej wierze (chodziło o poglądy piłkarskie). Nie wiem jak byście zareagowali, ale ja wyraźnie przedstawiłem swoje zniesmaczenie tym faktem i nie jako oburzenie, poirytowanie. Gdybym nie miał mózgu to pomyślałbym, że ona zaraz będzie chciała mnie zdradzić, czy coś w tą deseń, ale tutaj Was panowie zapewniam - trzymam silną ramę.
Jak widzicie, te spotkania LADIES mogą być nieco podejrzane. Ja jednak do nich nic nie mam, mimo, że zdaję sobie sprawę, że ktoś będzie podrywał moją dupę, tym bardziej, że jest najatrakcyjniejsza z tej jej "pussy band" Gdy ona ma Ladies ja nie zawsze "odpłacam" się tym samym, że muszę iść na imprezę, skoro ona idzie. Mi się nie zawsze chce. Ale zawsze coś robię. Albo się z kimś spotykam, albo siedzę ze znajomymi, albo faktycznie idę na imprezę i takie tam.
Uważam, że kobieta potrzebuje takich spotkań. W gronie kobiet. Nawet niech tam będzie podrywana. Ostatnio jak do niej jakiś chłopaczek podbijał to powiedziała mi, że powinien do mnie przyjść na naukę. Heh. Nie mogę mieć jej za złe, że jest podrywana, tym bardziej, że ja też się bawię w klubie bez niej i też sobie lubię ..porozmawiać z innymi. W ostatnią środę z kumplem bawiliśmy się tak zajebiście, że cały parkiet był nasz i powiem szczerze tańczyłem sobie wszędzie, niezależnie, full wyluzowany. Dawno takiej imprezy nie miałem. I wtedy właśnie poczułem, że można się naprawdę bawić w klubie, mając kobietę i nie próbując czegoś "wyrywać".
Jaki wy macie stosunek do spotkań Waszych kobiet z przyjaciółkami? Czy jesteście temu przeciwni, czy pochwalacie takie idee? Mam kumpli, którzy uważają, że nigdy by na coś takiego pozwolili.. Mam nadzieję, że Wasze zdanie jest jednak podobne do mojego i chętnie poznam Wasze odpowiedzi.
Odpowiedzi
Będąc w związku nie można
pt., 2012-02-10 08:02 — GDPBędąc w związku nie można zakładać sobie nawzajem kajdanów.
. Podryw w klubie... hmmm moja była pojechała kiedyś na obóz do Hiszpanii. Ja oczywiście zostałem w Polsce z braku kasy na taki wyjazd. Okazało się, że na tym obozie była ciągle podrywana przez jednego kolesia o czym mi opowiadała, ale jako że nie wariowałem jakoś bardzo z tego powodu to i ona go zlewała ciągle, bo przecież byłem taki kochany
.
Oboje partnerzy powinni mieć swoje własne zainteresowania i znajomych. To normalne, że kobieta musi sobie popaplać z przyjaciółeczkami. Przecież gdybyś ją zamknął na cztery spusty i nie pozwolił się z nimi spotykać to cała ta paplanina spadłaby na Ciebie... Potem ludzie się dziwią że nie mogą z kobietą wytrzymać
Co Ty byś czuł gdyby Ci laska zabroniła się z kumplami spotykać? Miałem taką sytuację i co? I z kumplami dalej się spotykam, a laski nie widziałem już kilka lat
Nigdy nie pozwoliłbym na to,
pt., 2012-02-10 08:14 — salubNigdy nie pozwoliłbym na to, aby mi ktoś zabraniał spotkań z kumplami i dodam, że równie źle był się czuł jakbym ja miał komuś zabraniać. To nie ma żadnego sensu. Wiadomo, że jak kogoś zamkniesz z klatki, to jedynym wyjściem jest co? Wiadomo że ucieczka z tej klatki, bo innego w niej robić?
Trzeba się liczyć, że nasze kobiety były, są i będą podrywane. Ale zaufanie gra tutaj ważniejszą rolę i ja naprawdę w to wierzę. Może zgłupiałem, ale jak kraść to miliony, jak spadać to z wysokiego konia. Jednak uważam, że nic takiego nie nastąpi, a swój milion już chyba skradłem.........
Salubie jestem młodszy od
pt., 2012-02-10 09:16 — HedonizSalubie jestem młodszy od Ciebie ale jeżeli chodzi o tę kwestię znam ją bardzo dobrze z autopsji pomimo kilku różnić w tamtym okresie
Powiedz, czy te koleżanki są singielkami czy również w związku ? - niby mały szczegół i nieistotny ale w szczegółach tkwi diabeł.
Nie ma wielkiego znaczenia w tym momencie czy lubią Cię czy nie - chociaż wydawałoby się inaczej.
Moje zdanie - jeżeli trzymasz odpowiednio ramę to NIGDY nie zabraniać tego typy wyjść, kobiety a szczególnie ten typ imprezowy uwielbiają pobawić się same dla siebie, tańczyć dla siebie itd. Spotkania z kumpelami to musi być, tak jak i Ty potrzebujesz spotkać się ze znajomymi -> napić się itp. -> dla niej odzwierciedleniem jest ten klub, taniec, bycie podrywaną. Jak coś wydarzy się to wcześniej czy później poczujesz/ dowiesz się o tym i wtedy wiadomo, najważniejsze, że TY w tym wszystkim nie zawiniłeś.
Nauczyłem również się, że tak szczerość to podstawa - ale nie ta "wymuszona" przez nas, inaczej dopiero zaczyna się "kabaret"
Jedna jest w związku,
pt., 2012-02-10 09:14 — salubJedna jest w związku, pozostałe nie są.
Domyślam się do czego zmierzasz - i uprzedzając Twoje pytanie - wydawać by się mogło, że te które nie są singielkami szukają przygód i wyciągają moją kobietę na imprezy itp?
Uaktualniłem wypowiedź tę
pt., 2012-02-10 09:45 — HedonizUaktualniłem wypowiedź tę wyżej i tutaj dalsze wnioski.
Lubią Twoją kobietę -> to ich dobra znajoma jak mają takie "Ladies" - nieuniknione jest takie wyjście.
Nie koniecznie przygód, czy wolna czy nie to nie możemy wrzucać do worka wszystkich po co one tam idą.
Wiem jedno, że one będąc "wolne" -> mają bardzo duże pole do "popisu", zabawy, żadnych ograniczeń. Twoja kobieta to widzi i ona też tego "chce".
Teraz najważniejsza część - według mnie.
Gdy ona -> może poczuć się tak jak one, nie mając z góry "kajdan" i wie dlaczego jest z Tobą i Ty jesteś odpowiednią osobą w sensie wewnętrznie dla samego siebie - nic nie zrobi !
Tylko Ona musi mieć możliwość poczucia tego - wtedy nie jest w żaden sposób ograniczona. Podkreślam poczuć/mieć stan - nie coś zrobić by to osiągnąć.
Gdy zarzucamy nawet lekkie ograniczenie - odbieramy jej to. Zaczyna w niej wzbierać się ta "chęć" poczucia a jedynym sposobem będzie wtedy zrobić by poczuć !
Bardzo dużo analizowałem ten tym zachowań bo poprzez taką kobietę na stronę trafiłem, dzisiaj z nią mam świetną relację, świetny feedback -> rozmawiam z nią o tym co było i koleżankami, wyciągam wnioski i również rozmawiam z parami. Bardzo otwarci jesteśmy na "wyznawaniu sobie" co, dlaczego i po co ! Warto dodać, że ta kobieta to wiek 26 lat, w mniej więcej takich gustuje -> podejrzewam, że może Twoja kobieta jest w takim wieku.
No i pamiętajmy o tym, że jak dostarczmy kobiecie tego czego ona "potrzebuje" - sfera emocjonalna, intelektualna, seksualna -> Nie ma potrzeby szukać/brać od kogoś innego nawet jak trafi się jakiś amant, kobiety, którym dostarczamy to wszystko bardzo mocno przywiązują się
Takie moje wnioski
"szukają przygód i wyciągają
pt., 2012-02-10 09:39 — Italiano"szukają przygód i wyciągają moją kobietę na imprezy itp?" - z tego co zauważyłem w męskim gronie też się tak dzieje...To tak bardzo od kobiet się nie różnimy.
W związkach dużych doświadczeń nie mam więc dużo do tematu nie wrzucę ale poznałem przykład takich spotkań. (Jednak moje "kobiety" w wieku 18 lat znacznie odbiegają od takich dorosłych więc potraktujcie mój komentarz z dystansem) U twojej panny to są spotkania LADIES a w młodszych rocznikach takie coś nazywa się PIDŻAMA PARTY, dziewczyny się spotykają u którejś w pustym domu i imprezują. Największa atrakcją bywa ZIOŁO... tak
i później rozluźniające plotkowanie jak to określa moja "była" ale jeszcze obecna dziewczyna.(Swoją drogą znalazłem też ciekawy temat w których chętnie poznam wasze doświadczenia).
Wracając do tematu, ja nie zabraniam mojej dziewczynie nigdzie wychodzić... Uważałem, że takie spotkania dają nam zawsze ciekawy materiał do podglądu na związek. Dlaczego, już tłumacze. Jeśli wiążemy jakieś większe nadzieję z kobietą tak jak Ty Salub a dziewczyna też jest w związek zaangażowana to nie sądzę aby przez jedno spotkanie z koleżankami i nawet jej namowy miała by na tyle siły aby zmarnować związek, w którym czuje się bezpieczna a co najważniejsze spełniona - czyli wiemy, że można jej ufać i jej wartość rośnie w naszych oczach - trzyma sie zasad. Przy innych przypadkach gdybać mi się nie chce... ale ja zawsze takie coś traktowałem jak rzut okiem na mój związek(zdobycie informacji zwrotnej). Jeśli widziałem, że dziewczyna po takim spotkaniu wraca do mnie z uśmiechem na twarzy i znowu chce położyć się na moich barkach uważałem to za sukces i kolejne wnioski wyciągałem, że dobrze prowadzę ten związek.
Ponadto jak kobieta wychodzi zawsze dobra okazja wyjść na meczyk i obejrzeć meczyk na żywo z kumplami: teraz moje Podbeskidzie sobie radzi
.
Podkreślam - nie chodzi mi o
pt., 2012-02-10 10:40 — salubPodkreślam - nie chodzi mi o analizowanie mojego przykładu. Ja to podałem głównie po to, abyście opisali swoje doświadczenia, ponieważ ja nie mam z tym żadnego problemu.
Słowa mojej kobiety bardzo mi się spodobały, to co mi powiedziała:
"Jestem wolnym człowiekiem, ale zajętą kobietą"
i jeszcze Karol:
"Wiem jedno, że one będąc "wolne" -> mają bardzo duże pole do "popisu", zabawy, żadnych ograniczeń. Twoja kobieta to widzi i ona też tego "chce".
Teraz najważniejsza część - według mnie.
Gdy ona -> może poczuć się tak jak one, nie mając z góry "kajdan" i wie dlaczego jest z Tobą i Ty jesteś odpowiednią osobą w sensie wewnętrznie dla samego siebie - nic nie zrobi !"
Dobrze, że dodałeś ten drugi akapit
Zachęcam innych do dyskusji.
Podkreślam - nie chodzi mi o
sob., 2012-02-11 18:37 — FanPodkreślam - nie chodzi mi o analizowanie mojego przykładu. Ja to podałem głównie po to, abyście opisali swoje doświadczenia, ponieważ ja nie mam z tym żadnego problemu."
Okej, to wypowiem się.
"I wtedy właśnie poczułem, że można się naprawdę bawić w klubie, mając kobietę i nie próbując czegoś "wyrywać"."
Tak samo poczułem w Wawie jak przez moment dwie byłem z chłopakami w klubie... Nawet z założenia nie wychodziłem, że ją zdradzę, albo nie zdradzę. Pokusy zawsze są, na razie uznawałem, że nie warto zdradzać (psuć związku) mojej panny.
Hmm, moja ma dwie grupki "ladys', przyjaciółki, z którymi chla wódę i lata po klubach, oraz starsze siostry, które wprowadzają ją w ten magiczny świat... Ma na prawdę dość 'hardkorowe' życie. W pewnym czasie jej zazdrościłem, bo jak to kurwa: więcej imprezuje ode mnie? I to nie kwestia przyzwyczajenia się do tego faktu, ale zrozumienie, że takie ma życie i okej. To, że moim głównym hobby jest ona, nie musi być tak, że cały czas mam spędzać z nią czas.
Teraz cieszę się, że ma znajome, te przyjaciółki, z którymi pisze te smsy, gada przez telefon, spotyka na mieście, nocuje u nich i chodzi do klubu........
No właśnie, pojawia się kwestia klubu. Co mnie zaskoczyło, zaproponowała mi wyjście do klubu, tylko taki psikus, że ja nie za bardzo mam gdzie nocować po balecie i jej mówię, że pewnie nie idę. I mega manipulacja z jej strony, aż momentalnie zmieniłem zdanie (heh, a to dobre, ale jakże prawdziwe): 'kotek, ja bez ciebie nie idę, chcę tylko z tobą'. I mnie wtedy zamurowało. Układa się doskonale teraz, rame wyrzuciłem do kosza, bo już masło zjadłem i mi po prostu puste opakowanie niepotrzebne. Najedzony, tak, że już tego nie potrzebuję- po prostu. Takie jej zachowanie, jeszcze miesiąc temu nie wchodziło w grę- teraz diametralnie sytuacja się poprawiła. TO był miły supprise.
Czy to było zagranie manipulacyjne? Nie wiem, ale na pewno moja panna jest sprytna, oj sprytna ;]
kolejna kwestia, może nie zwiazana z Ladys, ale z jej najlepszym przyjacielem. no jak się wkurwiałem na tego psikutasa... nie widząc oczywiście, że robiłem to samo w tym samym czasie= jakbym autodisował sam siebie! I moja panna mi mówi 'kotuś, jesteś dla mnie najważniejszy. jak ci przeszkadza, że tak często widuję się z 'psimkutasem' to mogę ograniczyć z nim kontakt.'. No to wtf?! Z przyjaciela ze mnie rezygnuje? Więc jej mówię: 'cieszę się, że masz przyjaciela który cię rozumie i możesz mu się wyżalić gdy cię ktoś wkurwi, który ci również pomoże jak ja.'
Tutaj się naprawdę śmiałem w duchu, że nagle chce zrezygnować z przyjaźni pod pretekstem idei, żeby związek lepiej funkcjonował.
I teraz ten spryt... parę dni później mówi mi, że pokłóciła się z 'psimkutasem'....
Nie wiem jak to jest z tymi kobietami, może mnie w chuja robią, może są szczerze i mają dobre zamiary względem nas, a nie tylko ich własnych ego... I to chyba najważniejsze, aby robiły coś dla nas, a nie dla siebie
Z mojego doświadczenia
sob., 2012-02-11 20:37 — saveriusZ mojego doświadczenia wynikają 2 rzeczy.
1: Chodziły na babskie spotkania i absolutnie nie znam żadnych szczegółów. Co mnie to obchodzi, co, gdzie, kiedy, po co. Dlaczego tracić czas na analizę...
2: Sam je namawiałem, żeby wychodziły do koleżanek.
a ja mam problem inny... Ja
pon., 2012-02-13 08:34 — Guesta ja mam problem inny... Ja chcę, żeby moja wychodziła na spotkania z koleżankami, na ploty. Niestety, specyfika jej pracy i związku powoduje, że nie zdarza się to czesto. Natomiast jak już sie zdarzy to jej proponuję podwiezienie na imprezę, daje kase na taxi powrotną. Chodzi o to, żeby była równowaga w wyjsciach na imprezę. (Nie)stety ja mam ich zdecydowanie więcej. I drugi problem: ona jak już wychodzi to z koleżankami... Ja też tylko z koleżankami:)
Fuckin hell tez mam takie
pon., 2012-02-13 10:47 — skautFuckin hell tez mam takie odczucia, ale wierzac mocno w osobowosc saluba jestem przekonany, ze on to ogarnie.
Niech sobie chodzi gdzie chce, to jest jej potrzebne by sie Toba pochwalic, zobaczyc, ze 'inni tak nie maja' itd.
A Ty ?
Ty jej nie potrzebujesz. Pragniesz jej, ale jej nie potrzebujesz salub. Nie daj sie przyjacielu 'wkrecic'.
Pytanie - co masz na myśli
pon., 2012-02-13 20:08 — salubPytanie - co masz na myśli pisząc abym nie dał się wkręcić? I kogo nie potrzebuję? Swojej kobiety? Jeśli tak, to dlaczego jej nie potrzebuję?
Doszukujecie się we mnie problemu, a jasno nakreśliłem jaki mam stosunek do tego i dlaczego powstał ten wpis. Tu nie ma żadnego haczyka. Tu nie ma opcji, żeby na około chcę uzyskać od Was jakąś radę. Nie tędy droga.
Gen - jesteś w błędzie, ale ludzką rzeczą jest błądzić. Cóż, najlepszym się zdarza....
Wlasnie, nie doszukujmy sie
wt., 2012-02-14 08:04 — skautWlasnie, nie doszukujmy sie wszedzie problemow, bo to prowadzi do tego, ze nikt nie bedzie mial odwagi napisac o tym co mu na sercu lezy. W sumie nie bede sie wtedy temu dziwil bo dana osobie nie bedzie chcialo sie pozniej tlumaczyc z tego, ze zapytal z ciekawosci lub chcac poznac nasze zdanie na ten temat itp.
Daleko mi rowniez do wypowiadania sie na temat mojej 'filozofii' zwiazku, bo ja to czasami calkowicie inaczej widze.
Niemniej jednak co mialem na mysli piszac, bys nie dal sie wkrecic ?
Ty, salub o tym wszystkim wiesz, Ciebie nie trzeba pouczac, Ty tu rad nie szukasz. Jednak zastanawiaja mnie Twoje rozkminki dotyczace jej 'nocnego zycia', jej przypuszczalnych zachowan i pisania potencjalnych scenariuszy. To nazywam 'wkrecaniem sie' - kobiety podswiadomie do tego daza, dazymy do tego my robiac rozne rzeczy, ktore na celu maja wywolanie w niej stanu 'niech mysli i sie zastanawia'.
Kogo nie potrzebujesz ?
Swojej kobiety.
Dlaczego ?
Bo jestes mezczyzna, ktory partnerstwo stawia zawsze na drugim miejscu. Poswiecasz sie wiekszym celom, wiekszym wartosciom, za swoje priorytety uwazasz wlasna wolnosc i spojnosc. Cenisz wlasne szczescie, dzielisz sie z nim chetnie z najblizszymi osobami, ale pamietasz, ze jestes nieugiety we wlasnych postanowieniach/naturze. To z tego czerpiesz SILE. To dlatego przyciagasz do siebie ludzi.
Pragniesz jej, bo... (Tutaj sobie wpisz dlaczego z nia jestes).
Jestesmy w zwiazkach, ale czesto jest to bycie wolnym w niewoli - jak spiewala Kasia Kowalska.
Dobry temat, ale i kontrowersyjny dlatego doszukujemy sie ukrytych haczykow. Dobrze, ze masz dystans do tego.
Widzisz, ja Ci nie bronie
wt., 2012-02-14 18:26 — salubWidzisz, ja Ci nie bronie wydawać swoich opinii - trafnych czy mylnych. Możesz przypuszczać cokolwiek chcesz, tego nikt Ci nie zabierze.
Jednak nie zamierzam sie tłumaczyć i udowadniac swego zdania czy jego słusznosci , bo najzwyczajniej w świecie tego nie potrzebuje.
Konkretny facet + butelka
pon., 2012-02-13 12:21 — skautKonkretny facet + butelka wodki = szansa na pare obitych ryjow, seks z siasiadka, morderstwo psa bylej dziewczyny, izba, kolegium, zawiasy, skok z okna...
Cogito - masz calkowita racje, tylko powiedz mi po co my mamy przejmowac sie takimi rzeczami. To jest wlasnie chore, ze ludzie wchodzac w zwiazki nakladaja na siebie obowiazki i zasady, a przeciez i tak kazdy czlowiek zrobi to do czego skusza go w danej chwili emocje i mysli.
Jak to spiewala Anita Lipnicka - wszystko sie moze zdarzyc.
Ale my nie bedziemy przeciez nikomu nic zabraniac.
Wcale tak nie mysle,
wt., 2012-02-14 12:02 — skautWcale tak nie mysle, Cogito.
Dales przyklad to podalem swoj, tak mozna w nieskonczonosc.
Dla mnie swiadomosc to oswiecenie jak i rowniez przeklenstwo. Ale to nie miejsce na to.
""Nie ważne jaką ramę się
pon., 2012-02-13 20:05 — salub""Nie ważne jaką ramę się trzyma, nie ważne jakie emocje się jej daje, nie ważne co ona o tobie myśli bo czasem się jej trafi zły dzień i konkretny koleś, który oczaruję ją i jej koleżanki - to jest ryzyko wpisane w atrakcyjną kobietę która chodzi na imprezy.""
Zastanawiam się czy to co napisałeś masz poparte doświadczeniem czy bzdurnym pierdoleniem o Szopenie?
Ryzyko o jakim piszesz wielu ludzi samych sobie wbija do głowy. Sami sobie wbijają iluzję, pierdoły i inne bzdety, zatracając przy tym normalną osobowość.
Ja jako, że byłem w jednym
pon., 2012-02-13 20:33 — JacekDrwalJa jako, że byłem w jednym długim związku napisze co o tej sytuacji uważam z tamtej perspektywy oraz wniosków z błędów.
Otóż - uważam, ze to jak najlepsze, jak najbardziej zdrowe jeśli kobieta spotyka się ze swoimi kolezankami. Dla mnie wręcz to było fajne, bo to oznaczało, ze i ja spotykałem się z normalną dziewczyną, która ma koleżankę, przyjaciółkę (poza tym dreszczyk, ze na 100% będzie gadac o mnie, a jak bedzie to byęłm pewien że w superlatywach
)
Potem zaczęło sie jebać, pojawiła sie zazdrośc nieuzasadniona, pojawiała sie zazdrośc uzasadniona, a nawet celowo wywoływana.
Na tę chwilę uważam, że popierał bym wyjścia mojej kobiety na babskie spotkania, imprezy, nawet do klubów. Choć wiadomo - zawsze jest ziarno niepewności. Teraz tylko kwestia tego, że ta niepewnosc jest chyba naturalna sprawą. Zakorzeniona głęboko w naszych psychikach.
""""Potem zaczęło sie jebać,
wt., 2012-02-14 13:28 — Trancer""""Potem zaczęło sie jebać, pojawiła sie zazdrośc nieuzasadniona, pojawiała sie zazdrośc uzasadniona, a nawet celowo wywoływana.""""
Ja miałem dość podobnie, jak jeszcze byłem w związku.
Na początku ok, potem rosnąca zazdrość, robienie jej wyrzutów, czemu np. nie dzwoniła mi nic...
EFEKT ????
Kopnięcie mnie w dupę.
Na to czemu tak się stało, można zrobić osobną rozprawkę, ale zazdrość była jednym z gwoździ do trumny, zwanej "porzucenie".
Dlatego też nie ma co się rozczulać zbytnio nad tym, co ona robi na jakiś tam wieczorkach kobiecych itp.
Bo nadmierne myślenie o tym prowadzi od obaw, niepewności, potem do zazdrości.
I ta zazdrość może zepsuć nawet najpiękniejsze i szczere uczucie, łączące kobietę i mężczyznę.
Wiem to po sobie.
Zresztą nawet jakbyś nie wyraził zgody na takie wieczory, wychodzenie do klubów, to i tak po jakimś czasie znalazłaby sposobność, aby urwać się od ciebie.
Może i skrajny przypadek trochę, ale taka opcja, lub podobna jest możliwa, jeśli to zbyt urośnie.
A podobnie jak gen uważam, że te obawy są jednak trochę większe aniżeli wynika to z treści bloga lub twych komentarzy.