
Pozwolę sobie płynąć myślom, bo chce coś wyrzucić z siebie, a przy okazji podzielić się moim doświadczeniem, którego ostatnimi czasy sporo mi przybyło..
Tak, tak wiem..
Jakoś ostatnio zwyczajnie nie miałem POWODU do pisania, jakoś dziś mam taki impuls..
Nie piszę tego na ogólnym, bo uważam, że nie znalazł bym tam poparcia w swoich górnolotnych przemyśleniach
Blog nie będzie miał żadnego tematu, pisze co ostatnio dzieję się u mnie, a więc będzie o wszystkim i o niczym
A może to tylko forma jakiejś autoterapii, w postaci dania wyrazu temu co aktualnie dzieje się w środku, swoją drogą to dobrze działa (Jak nie wierzycie to sprawdźcie sobie) wyrzucie z siebie wszystko na papier i sami sprawdźcie jaki będzie rezultat.
W sumie nigdy tego oficjalnie nie robiłem, bo jakoś nie było do tego okazji, nie mniej jednak wiem, że to działa.
Ostatnimi czasy napisałem taki list do swojej jednej z byłych dziewczyn, napisałem w nim wszystko co czuje, co mnie wkurwia, za co mam do niej pretensję, ale też z czego byłem zadowolony, co mi się podobało i za co jej dziękuje, czego mnie nauczyła itp.
I nie był to jeden z tych listów, gdzie stawiałem się w pozytywnym świetle jaki to jestem Oh.. i Ach.. Pisałem to co czuje, pełna inkorporacja mojego syfu, moich słabości, wad, ale nie myślcie sobie, że tylko o samych wadach było
hehe
Po prostu to była jedna z takich nocy, kiedy dusza robi bilans 
Rachunek sumienia (Całą noc pisałem ten list)
Taka forma wyrzucenia z siebie całego drenażu emocji to jedyna forma, żeby w końcu przestać uciekać od siebie, od PRAWDZIWEGO SIEBIE, od swoich emocji, od swojej nieakceptowanej części siebie, i zaakceptować siebie takiego jakim się jest, również akceptacja swoich emocji, zamiast kryć to i udawać zupełnie kogoś innego niż się jest. To forma poznawania siebie, PRAWDZIWEGO SIEBIE..
Ciekaw jestem ilu z was udaje kogoś innego i ukrywa to co mu w duszy gra..
Pewnie dla niektórych z was to frajerstwo (Mam nadzieję, że skoro jesteście w zaawansowanych to każdy już z tego wyrósł, ten okres ma już za sobą) i nie boi się pokazać prawdziwego siebie.
W sumie to pojebane jest, a niby czemu mam ukrywać siebie?
Bo co, bo laska mnie odrzuci, albo nie zaakceptuje?
To świetnie, nie boję się już tego.. bo wiem, że moja wartość nie zależy już od tego ile mam wyników, płynie raczej z rejonów odległych niż umysł, gdzie jestem wartością samą w sobie, a nie tego czy laska mnie zaakceptuje lub odrzuci
- Jej sprawa, skoro nie akceptuje mnie takim jakim jestem to niech spada - zaoszczędzi sobie czasu i mnie
I to jest właśnie zajebiste, to jedna z rzeczy, których nauczyło mnie Podrywaj org.
Może nie nauczyło, ale pokazało mi kierunek, rzuciło więcej światła na pewne rzeczy.
To gdzie dziś jestem i jaki jestem zawdzięczam w dużej mierze sobie, dużej pracy nad sobą popartej dużą ilością doświadczeń - nie tylko tych dobrych. Raczej więcej nauczyły mnie te złe, to one dały mi POWÓD dały mi motywację do zebrania się w sobie i budowaniu swoich prawdziwych jaj, nie wydmuszek !!
Na wydmuszkach daleko się nie zajedzie, a prędzej czy później wyjdzie gówno z majteczek - jeśli jeszcze nie wierzycie to prędzej czy później życie przyciśnie was do muru i zweryfikuje waszą siłę.
No więc wracając do tego listu
Odzew był taki, że była chęć napisania podobnego listu z jej strony, nie mniej jednak to nie takie proste itp.
tak samo jak mówienie kiedyś, że z jednej strony ją jaram a z drugiej wkurwiam..
Tak, tak sranie w banie - a ja wiem o co chodzi.. ale to ciężki temat, pewnie z was niektórzy kojarzą te tematy, to są ciężkie sprawy i wydaje mi się, że daleko odbiegające od idei treści tej strony, zainteresowanych bardziej odsyłam do literatury trudnych kobiet borderline i te sprawy..
Snoofie, którego pozdrawiam (Pewnie wie o co chodzi) swoją drogą co u Ciebie? 
Nie mniej jednak taki upust emocji działa jak katharsis
hehe
Może w dalszej części rozwinę dalej temat, trudnych kobiet, będzie on fajnym przedłużeniem tego co pisał w swoich blogach Snoofie. Co jak co, ale jego blogi do dziś mają dla mnie wysoką merytoryczną wartość - dużo się z nich nauczyłem, wyciąnąłem dla siebie.
Nie mniej jednak warto było by uprościć kilka spraw dla łatwości tematu, ponieważ mam tam jakieś doświadczenie w tym temacie i byłem w takiej relacji z jedną kobietą ponad 1,5 roku.
Czy to sporo czy mało? tego nie wiem, dla mnie było sporo, zresztą nie padło ziarno na skałę tylko na podatny grunt, bo i mnie swego czasu się mocno POJEBAŁO, tak pojebało, nie wstydzę się tego powiedzieć..
Pewne uwarunkowania sprawiły, że związałem się z taką kobietą - to zawsze nie jest przypadek, nie dajcie się nabrać - Pewna grupa ludzi dobiera do siebie Pewne grupy ludzi, czy tego chcecie czy nie, dopóki takim związkiem kieruje nieświadomość dopóty zachodzą pewne procesy.
Świadomość wypierdala system na zewnątrz i wybija z tego kołowrotu i wtedy jest O FAK !! wszystko wskakuje na odpowiednie miejsca, zazwyczaj później pierwsze skrzypce przy wyborze partnera odgrywa już inna rola..
traktuje was jako normalnych gości a więc nie będę też ściemiał, czysty spontan, nie wiem czy mam lekkie pióro (Podobno mam) hehe, piszę swoimi słowami, każdy ma jakąś swoją charyzmę - ja mam taką.
Nikt nie musi mnie czytać, ale jeśli chociaż jedna osoba wyniesie coś dla siebie to uważam, że warto jej pomóc, napisać..
No więc, właśnie mam wakacje.. w końcu (Mam już z głowy wszystkie sprawy związane ze studiami)
To był dla mnie ciężki okres, ale tylko podczas sesji
hehe
między zaliczeniami sporo sobie bimbałem, poznałem zajebistych ludzi, fajną ekipę z którą mogę porozmawiać o wszystkim na forum romanum (może to dlatego, że to specjaliści po fachu) i dobrze znany nam wszystkim temat.
Takie środowisko dobrze robi, tu u mnie w mieście rodzinnym, gdzie aktualnie piszę tego bloga jest chujnia z grzybnią - nie utrzymuje żadnych kontaktów z ludźmi z swojego gimnazjum (Wyjątkiem jest jedna moja koleżanka, z którą mogę o wszystkim porozmawiać, jak i zdarzy się jakiś seks) to taka transakcja wymienna, ona wie, że nigdy nic z tego nie będzie, nie oszukuje jej, jestem z nią szczery, oboje akceptujemy tą formę relacji. Dużo rozmawiamy ze sobą i ona zna moje podejście, zresztą jest między nami różnica charakterów, jest ładna, mądra, inteligętna, ale zwyczajnie brakuje jej czegoś co doceniam w kobiecie, a mianowicie charyzmy, takiej kobiecości w moim wydaniu - to świetna kumpela nic poza tym.
Również nie utrzymuje żadnych kontaktów poza cześć co słychać? kiedy spotkam się z kimś z dawnej szkoły średniej..
No bo niby Po co? Zwyczajnie nie mam ochoty z nimi rozmawiać, to są ludzie przegrani życiowo, którzy walą wódę na umór i codziennie biorą narkotyki.
Nie mam POWODU z nimi rozmawiać, no bo niby O czym?
Tacy ludzie mnie nie interesują, oczywiście wielu z nich to fajni goście lub koleżanki, ale nie czuje wielkiej potrzeby spoufalania się z nimi po za cześć co słychać i pogadaniu kilku minut.
Taka gadka raz na jakiś czas dobrze robi, kiedy nie widziało się z kimś długi okres czasu, nie mniej jednak codzienne spotykanie się z takimi ludźmi działa chamująco na mój rozwój - tacy ludzie mnie nie interesują
Wyjątkiem jest jeden mój zajebisty znajomy z szkoły średniej, którego część pewnie zna z dawnego podrywaj org, a mianowicie Kejszyna.
Zaprzyjaźniłem się z nim, bo połączył nas jeden wspólny temat a mianowicie - Kobiety.
Ale nie tylko ten, bo mamy wiele podobnych zainteresowań
Coś w tym jest, że z przeciwnościami charakteru tworzymy związki i relację, a z podobnymi do nas ludźmi tworzymy znajomości
Pewnie w tym pierwszym przypadku to forma dopełniania siebie - a raczej napewno ! Tak dla balansu 
Kejszyn to zajebisty gość, zaradny, przedsiębiorczy, nie ma żadnych problemów z kobietami. To co pisał na podrywaj org było prawdą. Dziś świetnie prosperuje, nie jest jak większość tych CIOT na podrywaj org, którzy udają kimś kim nie są.
Ja w sumie też nie odczuwam wielkiej potrzeby pisania wielkich poematów tu na stronie, bo znam swoją wartość i nie muszę się dowartościowywać - jakoś zawsze nie miałem wielkiego parcia na pisanie tu na stronie, bo większość ludzi z tej strony traktuje jak lamerów.
Z większość rzeczy się śmieje, resztę omijam a z ogarniętymi ludźmi dyskutuje i wymieniam swoje poglądy na zasadzie ja pomogę tobie, ty pomożesz mi. Taka synergia dobrze robi, bo w sumie skoro ktoś przeżył coś to warto się tego nauczyć i połączyć to z dotychczasową naszą wiedzą. Przecież wszystkiego nie jestem w stanie przeżyć.
1 + 1 = 2
Co dwie głowy to nie jedna jak to się mówi 
Wracając do tematu, to takimi ludźmi chce się otaczać, zaradnymi, przedsiębiorczymi, ponieważ kieruje się tym co mnie inspiruje.
Co w relacjach?
A no całkiem świetnie, poznałem ostatnimi czasy w chuj
zajebistych kobiet, mądrych inteligętnych wartościowych, znających swoją wartość, a co najważniejsze takich którzy mają już kontakt z swoją BAZĄ, rozpoznają swoje emocje, nie są jak rozchwiane emocjonalnie galarety, jak i prawie tyle samo ich straciłem.
Ale to wszystko jeszcze bardziej umacnia mój charakter, wyciągam wnioski, poprawiam i staje się bardziej wartościowym facetem.
Tak jestem WARTOŚCIOWYM facetem - i tego również wam życzę, żeby każdy z was stanął przed lustrem i powiedział sobie w ten sposób!!
Dlatego też jestem wybredny, mam swoje wymagania, wiem że zasługuje na zajebiście wartościową kobietę, która jest na podobnym poziomie do mnie.
Nie chadzam po wiejskich imprezach, ani po żadnych tego typu miejscach gdzie zbierają się ludzie przegrani życiowo. Gdzie kobiety szukają tylko CHUJA do dupy.
Tak jak to powiedział Skaut pod blogiem Trancera - wybieram sobie takie środowiska gdzie są wartościowe cele bogate w zasoby intelektualne.
Opowiem wam zaraz historię o Pani ,,I'' jak ją poznałem i jak dalej potoczyła się nasza relalcja..
Preferuje zazwyczaj środowiska takie jak uczelnia (akurat na mojej chadzają naprawdę fajne i wartościowe)
Ulice, dobre kluby, knajpki, galerię handlowe.
Tam buduje swojej jaja czasami zdarza mi się spotkać jakiegoś celebrytę z pierwszych stron gazet, wtedy podchodzę podaje rękę i chwilę rozmawiam (Nie będę wymieniał nazwisk, bo to nie o to chodzi, ale to naprawdę znani ludzie.
Staram się robić rzeczy, których inni się boją idąc za prostym paradygmatem
Jeśli robisz przeciętne rzeczy, będziesz nikim innym jak przeciętnym człowiekiem
To mi daje dużą wolność, bo rzeczy później nie są mi obce, zakres mojej strefy komfortu jest w kurwe duży co pozwala mi na swobodne brylowanie w środowisku biznesowym czy też robinie rzeczy ponad przeciętność
Ostatnio podrywałem sobie taką jedną celebrytkę która chodzi na moją uczelnie, widuje ją czasem, jest młoda ok 24, 25 lat - dokładnie to sam do końca nie wiem. Nie będę również podawał nazwiska, bo nie w tym rzecz, ale jest to osoba z kolorowego ekranu dobrze wam znana.
Nie będę ściemiał, że coś z tego wyszło, bo nie.. Co jak co, ale takie babki mają wyżej dupę niż głowę, ale przynajmiej próbowałem, dało mi to wiele cennego doświadczenia, dużo pewności siebie.
Chodzę po drogich knajpkach, finansowo też całkiem nieźle prosperuje, w najbliższym czasie spodziewam się o wiele większego prosperity niż do tej pory
i czemu to wszystko robię?
a no z prostego powodu.
Żeby mieć jebany POWÓD jebaną motywację do zarabiania jeszcze większych pieniędzy i do realizacji swoich marzeń
jestem zdania, że jak ktoś nie wie po co mu pieniądze, to niech wcale się za nie nie zabiera, bo narobi sobie więcej szkód niż pożytku.
Mam swoje cele, swoje pasję, swoje pragnienia i do realizacji ich dążę.
Myślę że to myśl przewodnia idei bycia zajebistym gościem, mieć swoje zainteresowania, które są PONAD kobietą, zrozumienie że kobieta to tylko jeden aspekt w życiu i to wcale nie najważniejszy to klucz do zdrowych relacji damsko - męskich.
Obecnie zbieram sobie na paralotnię, która kosztuje z całym osprzętem ok. 12.000 PLN bo lotnictwo i sporty ekstremalne związane z wysokością to pasja nr.1 w liście czekają też inne istotne dla mnie rzeczy, takie jak skok ze spadochronu nad sztuczną palmą w Dubaju i wiele innych, których nie sposób tu wymienić
Sprawdźcie sobie takie sporty, jeden z instruktorów z którym latałem na Motolotni powiedział mi że z tymi sportami to jest tak, że jeden wsiądzie wzbije się w górę i morda sama się uśmiecha, od razu będzie wiedział, że to jest to, a drugi powie, że już nigdy więcej nie wsiądzie.
W moim przypadku było to pierwsze, zakochałem się w tym i chce egzekwować to w moim życiu.
To jest moja jebana Pasja, gdzie zanika cały umysł, nie trapią mnie żadne problemy jest tylko pełne skupienie na chwili obecnej, na Tu i Teraz.
Drugą moją zajebistą pasją są narty, snowbord - naprawdę jest ich wiele. Każdy sport ekstremalny jest dla mnie.
Nie ma sensu wszystkich wymieniać, ale policzyć w sposób, który można było by je wszystkie spokojnie bez nerwów materializować przez resztę życia to koszt rzędu u ok. Miliona złotych.
Do tego dochodzą podróże - które uwielbiam i zawsze z nich uczę się coś ciekawego. Chciałbym zwiedzić cały GLOB, zobaczyć najładniejsze widoki i miejsca na ziemii.
To jest klucz kochani, to jest zajebisty klucz do szczęścia w relacjach damsko - męskich, mieć swoje pasję, swoje życie - z takim mindsetem rozgrywa się nieco inaczej, na luzie bez spiny o wynik.
Bo przecież już się jest szczęśliwym, robiąc rzeczy, które się lubi..
Często widuje gości którzy jedyny cel jaki mają to wyrwanie fajnej dupy w celu potwierdzenia swojej chujowej egzystencji i trzymaniu jej jak obrazka, który przyświeca blaskiem ładnej łani jego własny image.
Błąd - to jest odpychające jak sam skurwysyn, jak nie wierzycie to sprawdźcie sobie jak reagujecie na żebraka, który chce od was pieniędzy. Tacy ludzie są naturalnie nie atrakcyjni.
Tylko nie pierdolcie proszę, że pieniądze szczęścia nie dają, bo to również mentalność ludzi przegranych życiwo, OWSZEM nie dają, ale znacznie pomagają w życiu, życie jest znacznie łatwiejsze, przyjemniejsze.
Chociażby im lepsza sytuacja zewnętrzna, tym łatwiej okiełznać umysł z destrukcyjnych myśli co bezpośrednio przekłada się na spokój ducha. Mniej dystraktorów które zaburzają równowagę w życiu.
Im trudniejsza i gorsza sytuacja, tym więcej wkurwów, które są niezdrowe chociażby dla serducha itp..
Ktoś może teraz powiedzieć, że to wszystko zależy od mięśnia świadomości, tak żeby nie wpadać w jakieś pojebane koleiny umysłowe, ale po chuj sobie utrudniać życie..
Owszem można być jak mnich tybetański i akceptować wszystko co się przydarza, ale ci ludzie siedzą pod palmą kokosową na jakiejś rajskiej wyspie gdzie jest szum wiatru i fal i zajebiście piaszczyste plaże. Na rowerach wozi się prosiaki itp. jest się odciętym od telewizji, radia itp. Zerwie się z drzewa parę bananów i w taki sposób się żyję, jest mało dystraktorów, które wybijają człowieka z rytmu równowagi, jednak Indie czy Indonezja to nie POLSKA tu trzeba żyć, płacić podatki, myśleć o życiu i sprawach bieżących.
Zarówno mentalność ludzi zachodu nastawionych na świat materialny (ale za to nieszczęśliwych) jak i również mentalność ludzi wschodu (Gołodupców, ale za to szczęśliwych nie jest dobra) w naszym środowisku
Moim zdaniem synergiczne połączenie tych obu środowisk jest kluczem do szczęścia
A czemu pieniądze szczęścia nie dają, a no nie dają z prostego powodu, bo nie można pewnych rzeczy kupić za siano
chociażby zdrowia czy miłości.
A jeżeli nawet ktoś jakimś cudem zdobędzie to czego potrzebował, to teraz co to za komfort srania po gaciach, że się to straci - Ja bym tego szczęściem nie nazwał !
Dopóty jest BRAK w człowieku, dopóty lipa
Dopóki ktoś nie jest szczęśliwy sam ze sobą, to żadna baba czy kasa mu nie pomoże. Bo dopóty jest BRAK to teraz każdy sra po gaciach, że taką babę teraz straci.
Co innego w postaci człowieka wewnętrzne spełnionego, autonomicznego samemu zaspokajającego swoje potrzeby - wówczas taka relacja jest dążąca DO.. do wspólnego wzrostu obu stron, niż jeżeli spierdalania od swoich BRAKÓW w życiu - to zupełna zmiana paradygmatu w życiu.
Siano jak siano to tylko papierki, prędzej czy później dochodzi się do takich wniosków, zazwyczaj jak sie te pieniądze już ma.
Ja obecnie nie patrzę ile na coś wydaję.. bo to głupie
Powiem wam co moim zdaniem odróżnia człowieka sukcesu od przegranego
Człowiek sukcesu nie patrzy ile na coś wyda, tylko na profity które mu ta rzecz przynosi, a często profity te są znacznie większe od ilości pieniędzy które zainwestował.
Przykładowo nie żałuje, sobie dobrego telefonu czy laptopa, nie patrzę na to od strony tej rzeczy, patrzę na profity jakie mi to przynosi.
a profity te zwracają się już po kilku tygodniach, bo dzięki tym rzeczom zdobywam wartościową wiedzę, staram się być profesjonalistą w swoim fachu, który ma jakość, a jeżeli ktoś jest w czymś dobry i lubi to robić, to zazwyczaj jest bogaty, spytajcie Bila Gejtsa lub Marka Cukerberga
hehe
Pamiętam jak kupiłem sobie jakieś dwa lata temu mp3 - trójkę za którą dałem coś ponad 200 PLN ta sama mp3 - trójka działa do dziś a ilość ważnych informacji która jest mi pomocna do mojej pracy, kariery zawodowej, już dawno przekroczyła ten koszt. To nieporównwalny ekwiwalent.
Słucham sobie na niej mądrych książek, słucham muzyki którą lubię, jak i również muzyki która mnie uspokaja a dzięki temu mam dobry nastrój, bardziej pozytywnie reaguje z ludźmi co bezpośrednio przekłada się na inne aspekty w moim życiu - tak naprawdę to wszystko jest ze sobą skorelowane
Przyczyna - Skutek 
Przykładowo też taki obiad na mieście
Czasami naprawdę lepiej jest wydać te 15, czy 20 PLN i zjeść coś na mieście niż w domu pichcić samemu obiad z którego więcej jest minusów niż profitów z tego idących.
Trzeba poświęcić na to dużo czasu, przynajmiej dwie godziny, a smród w domu, a przesiąknięte ubrania, które trzeba później wyprać, a pralkę trzeba włączyć, a prąd zużyć, a proszek do prania itd. itd. wychodzi czasem na to że naprawdę lepiej jest zjeść coś na mieście
Nie mówię tutaj o jakichś fast foodach, ale czasami też można sobie pozwolić..
Ja przykładowo na swojej uczelni za 15 PLN mam zajebisty obiad, a zapachy idące z niego są jak zapachy rodem z Francji
hehe
Ggdyby popatrzeć na to z innej strony, że można mieć dwie godziny więcej, można przeczytać mądrą książkę dzięki której zdobyte informację, zwrócą się w postaci większej jakości życia, większej ilości zarobionych pieniędzy.
Przez te dwie godziny można spędzić czas z rodziną, wyjść z kobietą na spacer, porozmawiać co komu w duszy gra, co bezpośrednio przekłada się na relację z kobietą, a i seks wtedy lepszy, w łożu fajniej.
Można poświęcić ten czas na relację z dzieckiem, dać mu najlepszy prezent swoją obecność i bezwarunkową miłość, zamiast kilka emocjonalnych spadków po swoich rodzicach które sam ktoś nabył, poprzez zabieganego tatusia i kontynuowaniu schedy rodzinnej.
Ja patrzę na to wszystko w ten sposób, myślę, że to odróżnia człowieka sukcesu, od przeciętnego, przegranego !!
Owszem można mieć też radość z gotowania w kuchni z swoją kobietą lub samemu, ale nie rozbijajmy tak tego na czynniki pierwsze - schemat tak czy inaczej został wam przedstawiony.
Kasa = Lepsza jakość życia i oszczędność czasu czy się tego chce czy nie.
Ja osobiście nie lubię gotować, nie mam do tego drgawki, ani talentu, a szkoda, bo lubię dobrą kuchnię, jak i dobrze zjeść. Może kiedyś się nauczę, mam nadzieję 
Ale za to jestem dobry w czymś innym i na tym się skupiam.
Dobra opowiem wam o ,,I''
To taka pani o imieniu Iza która jest studentką akademii medycznej w Warszawie i studiuje farmaceutykę.
Pani ,,I'' to mądra inteligętna kobieta, poliglotka - znająca kilka języków obcych i zapierdalająca 3x dziennie na Hiszpański
Poznałem ją w tramwaju, byłem bardzo zmęczony, ale w dobrym nastroju.
Zobaczyłem ją jak siedzi sobie na fotelu, obok było wolne miejsce więc się przysiadłem krótko mówiąc do niej i zagadałem. Powiedziała mi że właśnie wysiada
więc powiedziałem wówczas do niej, że wysiądę razem z nią i powiem jej coś ważnego (i to mi dało dużo pewności siebie) zrozumiałem tą zajebistą prawdę z podrywaj org, że nie ważne jest co się mówi, ważne jest w jaki sposób się to mówi. W sumie wiedziałem to już wcześniej, ale to tylko jeszcze bardziej potwierdziło to co dotychczas wiedziałem i jeszcze bardziej ugruntowałem to w sobie co dotychczas wiedziałem. W sumie cała akcja była komiczna.
Jakbyście ją zobaczyli to powiedzielibyście, że to nagięcie i pogwałcenie totalne zasad podrywaj org, ale zaraz..
jakich kurwa znowu zasad?
A są jakieś zasady, poza tymi, które sam ktoś ma..
Trzeba pierdolić zasady, robić swoje, mieć jaja..
Pamiętam jak kiedyś w zimowy wieczór było chyba ok. 19 wracałem ze szkolenia o tematyce rozwojowej, było wkurwe zimno chyba - 20, stałem na przystanku i czekałem na tramwaj, który zawiezie mnie do domu. Ze względu, że było kurewsko zimno zacząłem podskakiwać jak pojebany w góre i w dół w celu rozgrzania samego siebie, wymachiwałem się jak pajac a obok stała jakaś fajna i sympatyczna dziewczyna, więc zapytałem się jej co sądzi o takiej formie rozgrzewania siebie?
Myślicie, że coś straciłem?
- Nie, laska się uśmiechneła po czym porozmawialiśmy ok 15 min. Nic z tego nie wyszło, bo była już zaręczona, ale to nie o to chodzi..
Wtedy naprawdę zrozumiałem, że nie ważne jest co, ważne JAK i w jaki sposób podchodzi się do wielu spraw..
wracając do ,,I''
No więc wysiedliśmy razem na ruchliwym skrzyżowaniu dwóch ulic gdzie znajdował się przystanek. Było tam tłoczno i zarazem głośno, bo co chwila przejeżdzał tam jakiś tramwaj, a innej opcji izolacji tam nie było.
Rozmawialiśmy spokojnie 30 min na luzie, po czym bez problemu dała mi swój nr i się pożegnaliśmy. Była nieziemsko atrakcyjna - taka azjatycka uroda (taką uwielbiam najbardziej)
Kilka dni później zadzwoniłem do niej i umówiliśmy się na spotkanie. Tego samego dnia co miałem się z nią spotkać wracając do domu poznałem kolejną panią o imieniu chyba Marika czy jakoś tak - w każdym bądź razie nie pamiętam już, bo nie utrzymuje z nią kontaktu. Ale cała akcja jej poznania była jak z filmu, bo nagle oberwała się chmura i zaczeło zajebiście padać. a więc przyszło nam czekać 30 min pod drzewem żeby nie zmąknąć - a więc był i czas do rozmowy, wybadania czy ma te cechy charakteru, które potrafią mnie urzec.
Byliśmy cali mokrzy, a w dodatku było nam zimno, instynktownie wziąłem ją i przytuliłem ją do siebie to była akcja jakbyśmy byli razem parą, ale widać było że spodobało się jej - potrzebowała chyba trochę dramatu i jakiegoś samca.
nadal nie przestawało padać, a więc wziąłem ją za rękę przy jej niechęci biegnięcia do przystanku, a tym samym do autobusu, do którego moglibyśmy wsiąść. Ona również była nieziemska, a więc postanowiłem ją rozgrywać mimo że o 19 byłem umówiony z ,,I" a była już chyba godzina 15. Pojeździliśmy trochę w autobusie zanim przestało padać, nie wiem jak to się stało, ale cały czas przytulaliśmy się do siebie, a ona wcale nie protestowała, nie mniej jednak nie zrobiła na mnie większej fazy na beret więc co prawda wymieniliśmy się nr, ale już do niej nie zadzwoniłem.
A co najlepsze spotkałem ją kilka dni później w centrum Warszawy, i powiedziałem, że do niej zadzwonię, bo myślę sobie zobaczymy co z tego będzie. Co prawda później odebrała, ale powiedziała, że nie może się spotkać, więc ją olałem, a jaki był ku temu powód to nie wiem, może uniosła ją duma.
No więc byłem umówiony z ,,I'' po drodzę do domu poznałem jeszcze jedną Ukrainkę - Ukrainki są spoko powiem wam
Normalne kobiety bez żadnego zgrywania się i manipulacji kim to się kurwa nie jest.. ale z nią również nie utrzymuje teraz kontaktu.
a więc pojechałem do domu, gdzie wziąłem szybko prysznic, wysuszyłem sobie buty, które były całe mokre i pojechałem spotkać się z ,,I" Pani ,,I'' wracała ze swojego Hiszpańskiego..
Fakt muszę przyznać ona zrobiła mi fazę na beret - pomyślałem sobie dobra partia, laska którą ze świecą można szukać.. i to chyba mnie zgubiło..
no więc poszliśmy razem na gorącą czekoladę i rozmawialiśmy ze sobą kilka godzin, a później spotkaliśmy się jeszcze kilka razy, trochę nas poróżniła różnica charakterów, ale kurwa tu jest paradoks
czy ja mam kurwa grać kogoś kim nie jestem, takiego kogoś jakiego ona chce
- Nie..
z drugiej strony idąc na ryby nie daje się na przynęte rybom tego co samemu się lubi, tylko robaki..
i tu jest problem, bo albo jest się sobą, prawdziwym sobą, i przyciąga się do siebie laski, które chcą mnie takiego jakim jestem, albo się daje lasce to czego ona doskonale chce.
a swoją drogą wiecie kim jest podrywacz?
Jak tak się zastanawiałem nad tym i doszedłem do wniosku, że to najlepszy diler w mieście i zaspokajacz kobiecych potrzeb, które taka babka ma. Wystarczy wiedzieć tylko co trzeba jej dostarczyć i normalnie można poczuć się jak na targu. Jeśli ktoś daje więcej to idzie się do niego, chore co nie?
No wszystko spoko, no ale kurwa powiedzcie mi, bo mnie to nurtuje.
Czy ja jestem kurwa od tego, żeby dawać babce czegoś czego ona chce, przykładowo dawać jej akceptacje, bo czuję się pierdolnięta sama ze sobą i zaspokajać jej braki, które to ONA sama ma i to ONA powinna sobie ja sama autonomicznie bez potrzeby kogoś innego dostarczać?
Kurwa - niech do psychologa sobie pójdzie
Odwróćmy paradygmat, to tak samo jak facet czuje się odrzucony i nieakceptowany i potrzebuje babki, żeby wypełniła jego braki.
Jak się napotoczy lasce taki chłop to spierdala od niego w podskokach, bo sam jest taki żałosny i do tego nieatrakcyjny
a więc czemu MY FACECI mamy tolerować to samo GÓWNO i je zaspokajać takim laskom - Ja tego nie kumam
a później się biorą takie blogi, gdzie laska jest fajna, zajebista - no ale pech że taka pierdolnięta, a w dodatku facet ryczy i żałuje, że nic z tego nie wyszło..
No ja tego nie kumam.
No a z drugiej strony no to co, ale co to ja mam dawać to co ona chce, a później zgrywać przez cały okres trwania relacji kogoś innego - moim zdaniem nie, zresztą co to za komfort w relacji.
Warto jest się zmieniać i poprawiać pewne rzeczy, jeżeli czuje ktoś, że samemu wewnętrzne i spójnie CHCE a nie jeżeli oczekuje to tylko od niego laska.
W tym przypadku również widziałbym w sobie niektóre rzeczy, które mógłbym jeszcze poprawić, ale wiem, że chce tego JA a nie laska. w takim wypadku warto jest pracować nad sobą.
No więc byłem sobą, bo uważam, że każdy pozna mnie na tyle na ile zna siebie.
niezgadzaliśmy się z wieloma rzeczami, przykładowo dotyczącymi życia, relacji itp. co akurat nie jest dziwne..
Ja tam się nie dziwie że jak się miałczy do psa to on szczeka, jeszcze nie spotkałem polaka żeby dogadał się z chińczykiem, bo to dwa różne odmienne języki
Wtyczki są niekompaktybilne i nie ma tranferu
hehe
Tak czy inaczej z tej relacji też nic nie wyszło, poznałem też kilka innych babek, jedna obecnie wyleciała do Chicago do pracy na wakacje, i nie mam za bardzo mobilności poprowadzić tej relacji w jakiś intymny sposób, no ale jak wróci to zobaczymy jak dalej się to potoczy.
Tak czy inaczej jestem sam, ale nie czuję się z tego powodu jakoś samotny, czasami owszem mam tam jakieś fazy i chwilę słabości, ale to chyba jak każdy człowiek.
Tak sobię teraz myślę, że fajnie było by być z kimś, poznawać siebie, robić ze sobą zajebiste rzeczy, fajnie spędzać razem czas, ale to już nie ma nic wspólnego, że aktualnie samemu jest mi źle.
Jest dobrze, czuje się sam ze sobą szczęśliwy, a gdy napotoczyła by się jakaś kobieta, to byłbym z nią jeszcze bardziej szczęśliwy, ale czy jest w tym coś złego?
Ja uważam, że nie - bo to głupie w taki sposób myśleć. Owszem bez kobiety jest może i gorzej, no ale nie na tyle gorzej, żebym był w dzikiej depresji czy coś w tym stylu.
Brak kobiety już w żaden sposób mnie nie definiuje, a w przypadku jej obecności, sprawia mi jeszcze tylko większą radość, którą i tak już posiadam 
Miałem wam opisać więcej, ale wyszedł by już z tego pewnie tasiemiec, temat trudnych kobiet też wyszedł z kadru, ale może jeszcze będzie na niego czas i pora.
Tak czy inaczej trzymajcie się 
Napiszcie w komentarzach swoje wnioski jakie wy macie, spostrzeżenia jak wy to widzicie, chętnie was wysłucham, bo
co dwie głowy to nie jedna.
No i więcej w życiu pasji, która daję wam radość, podsyłam kilka filmików i a i dla fanów kobiecego piękna się coś znanjdzie, żebyście nie osiedli na laurach, bo jak to mówią..
Kto nie ćwiczy, ten nie umacza w piczy, lub kto nie trenuje ten koroduje
hehe
Pozdro 
http://www.youtube.com/watch?v=q...
Odpowiedzi
"zawodowo idzie jak burza,
wt., 2014-07-15 17:22 — Ulrich II"zawodowo idzie jak burza, coraz częściej bąka o własnej działalności. Wspieram ją w tym i jak znam życie to kwestia maks roku, jak będzie działała na swoim."
zauważyłem nie pierwszy raz że często kobiety szukają takiego "wsparcia" typu "przy nim się ustawie" może jestem przewrażliwiony, niby bezpośrednio o kasę nie chodzi ale ...
raczej wole jak jest ze mną dla mnie a nie "wsparcia"
a no chyba że tak, tylko
czw., 2014-07-17 09:47 — Ulrich IIa no chyba że tak, tylko często to przechodzi na stronę korzyści i dlatego zagaiłem w tym kierunku, ale jak trzymasz rękę na pulsie to ok
No dla mnie to w chuj za duzo
pon., 2014-07-14 09:54 — baudelaireNo dla mnie to w chuj za duzo tu myslenia o sprawach tak prostych ze az glowa boli.
Nie wiem po co sie zadreczac tematami niezwiazanymi ze spaniem, jedzeniem, popiciem i podupczeniem. To wszystko co powinno Cie determinowac w mysleniu.
Wedlug mnie jak za duzo kminisz to znak ze masz z tym wszystkim problem.
To widzę Snoofie, że u Ciebie
pon., 2014-07-14 10:59 — FrostTo widzę Snoofie, że u Ciebie prawdziwe ,,Eldorado'' Powodzenia w dalszej relacji a i w robocie dobrze, że ci się w końcu ułożyło..
Fajnie opisujesz co robicie i jak to wygląda i to jest właśnie zajebiste - Czy ja jestem ciotą w tym momencie kiedy to mówię?
- Nie
niby czemu facet pragnący ciepła, zdrowej bliskości ma byc od razu pojebany?
Myślę że to jeden z tych powodów, dla których nie został bym dobrze zrozumiany na ogólnym, bo powiedzieli by mi że jestem ciotą, skoro tak mówię - hehe
No ale o co chodzi?
Mam podobne podejście do twojego, fajnie jest byc z kimś, i jasne jest jak słońce, że wszyscy ludzie są ze sobą z jakiegoś POWODU, tylko niekiedy taki POWÓD jest uciekający OD.. (Przykładowo taki pierwszy z brzegu przykład - czyjegoś chujowego życia, lub braku własnego szczęścia)
Wówczas taka relacja jest chora, patologiczna, fantomowa
Lub też są ze sobą z POWODU dążącego DO.. do fajnego wzrostu i poznawania się obydwu stron - Czego dałeś wyraz w swoim wpisie i to uważam za zdrową relację - oby później jeszcze nie wyszły zwłoki listonosza z szafy
hehe
No ale o co chodzi z tym zaspokajaniem potrzeb?
to trochę to uproszczę teraz jeszcze..
Jeżeli babka ma POWÓD byc z kimś, i ten POWÓD jest uciekający OD.. od swojego chujowego życia - to niby czemu ja mam go zaspoakac i robic tak żeby było jej dobrze?
Skoro to ona sama doskonale powinna sobie go zaspoajac - ja nie jestem od tego, żeby się dwoic i chujac żeby wpasowac się w takiego siebie jakiego ona chce, a przy okazji tracic na własnej autentyczności - Serio niech do Psychologa sobie pójdzie, takiego jestem zdania
Czemu jest tak, że jeżeli natrafi się taki facet z problemami i jest nieszczęśliwy i szuka dla siebie baby, to jest dla kobiet nieatrakcyjny?
A czemu jeśli natrafi się taka baba facetowi - to facet ma zapierdalac i akceptowac to samo gówno i się chujac żeby jej dogodzic?
Kurwa - Ja mówię nie, stanowcze NIE. I walczę tu o jakaś solidarnośc.
Jestem facetem świadomym swojej własnej wartości i nie w mojej gestii jest żeby zaspokajac jej potrzeby, KTÓRE TO ONA SAMA POWINNA SOBIE DAWAC
Tak jak w przypadku faceta nieszcześliwego, baba nie jest od tego żeby uszczęsliwiac od strony negatywnej faceta, tak samo facet nie jest od tego żeby USZCZĘSLIWIAC KOBIETĘ, bo to ona sama powinna się USZCZĘSLIWIC
a jeżeli tak nie jest to wychodzi w tym na to, że to kurwa jest jakiś cały cyrk i targ, i ludzie zakochują się nie w człowieku jako człowieku, tylko od tego co ta druga strona daje..
a że daje fajne emocje, to jest tak zajebiście, że ludzie się uzależniają od tego dobrego samopoczucia, a co za tym idzie są ze sobą
Jak ktoś da więcej to się spierdala do kogoś innego, jak zanika POWÓD trwania relacji, to relacja się sypię, i te inne patologiczne sprawy..
Czemu ja mam zaspojac chore potrzeby takiej babki, skoro nie mam na to ani ochoty, ani czasu, ani szkoda mi mojego zdrowia. Zamiast marnowac ten czas wolę zwyczajnie pozajmowac się tym co lubie, swoją pasją itp.
I to mnie właśnie wkurwia, bo sam widzę takie akcję na codzień, a i na podrywaj org ich nie brakuje.
Powtają blogi jak grzyby po deszczu, że laska jest fajna zajebista, tylko pech że taka pierdolnięta, bo przez przypadek jak była mała to wyleciała z wózka, i zakotwiczyła sobie, że jest niekochana. A teraz w życiu dorosłym, chuj wie czego oczekuje od takiego BIEDNEGO FACETA, szuka chuja do dupy i tym podobnych
i jeszcze wyobraź sobie że taki facet lamentuje i chlipie w podusie, bo nie WYSZŁO - NO KURWA - a w dodatku facety jeszcze się za wszystko obwinia i mówi że to jego wina.
NIE! ja mówie NIE!
FACET NIE JEST OD TEGO ŻEBY USZCZĘSIWIAC KOBIETĘ, TAK SAMO JAK KOBIETA NIE JEST OD TEGO ŻEBY USZCZSLIWIAC FACETA
najpierw sami muszą byc ze sobą szcześliwi, tylko wtedy można stworzyc, fajny wartośiowy związek oparty o przyjaźń lub cokolwiek - tak jak Snoofie piszesz w swoim przypadku.
Ale chyba dotarliśmy do podobnego momentu, tak jak kiedyś mi mówiłeś, że szybko analizujesz i odzielasz ziarna od plew w relacji i szybko rozpoznajesz takie chore babki i relację bez przyszłości, które nie mają sensu i nie warto w nie inwestowac, bo zwyczajnie szkoda czasu, energii, itp.
ale żeby do tego dojśc to też samemu trzeba byc w jakkimś tam stopniu spełniony, bo w innym wypadku facet z brakiem nawet MIMO TO będzie wpierdalał się w takie relację, tylko po to żeby samemu coś zyskac dzięki temu, a wtedy mamy dwóch nałogowców
Trzeba miec wyjebane na to, szybko rozpoznawac sytuację gdzie nie mają przyszłości, ale żeby do tego dojsc to najpierw samemu trzeba byc szczęsliwym, a wtedy można stac się wolnym
Co innego w przypadku kobiet zdrowych, normalnych tak jak mówisz Snoofie, normalne jest to, że jakieś te potrzeby babka których jest świadoma a nie, (NIE SWIDOAMA) - dla mnie to bardzo ważne.
Chociażby babka ma potrzebę żeby gościu był inteligętny, bo sama taka jest i chciała by z facetem z sensem porozmawiac.
Bo normalne jest to że szuka się ludzi podobnych do siebie, do takich POTRZEB kobiet nic nie mam - to zupełnie normalne zjawisko, ale to już zupełnie inny rodzaj potrzeby, niż ten nałogowy.
A jeśli jest wariant I to wynika tylko z tego tyle
FACET MA BYC SAM SZCZĘSLIWY i ma promieniowac energią kosmosu, --- > swoją energią zajarac babkę, bo ona taka nieszczęsliwa a przy nim jest wniebowzięta --- > I razem są w 7 niebie
A czemu to FACET ma byc szczęsliwy, i ma uszczęśliwiac kobiety
Tyle tu lepków na podrywaj org, którzy są nieszczęsliwi, może niech ich babka uszczęśliwi, no ale jak już jest tak, to zaraz ten facet w oczach to FRAJER
a jak baba jest POJEBANA (JESLI facet też) to wszystko gra, śpiewa i tanczy, ale to tylko w przypadku gdzie oboje są pojebani
ZDROWY FACET będzie również spierdalał w podskokach od chorej baby, tak jak zdrowa baba od chorego faceta, co pewnie sami zauważyliście, albo zauważycie
JA SPIERDALAM, bo mnie takie nie interesują - wysyłka do psychologa
a z tymi świadomymi, chce budowac zdrową relację, opartą na przyjaźni i jeśli chodzi o podryw takich kobiet, to warto się zmieniac, stawac się lepszym facetem (jeżeli również samemu się tego chce)
Ciągle się człowiek czegoś uczy..
Baude - Jak dla mnie człowiek nie tylko samym dupczeniem, jedzeniem i piciem człowiek żyje, są też inne aspekty w życiu, które są również bardzo ważne..
Każdy ma jakaś swoją charyzmę - jeden będzie dupczył na lewo i prawo a drugi nie będzie wcale tym zainteresowany. Mi już to przeszło, szukam bardziej jakości w kobiecie, a niżeli tylko ładnego ciała
CO z tego że jest ładna, sexowana - chuj z tego?
Poruchasz, spuścisz się i proza chujowego życia wkrada się przez tylne drzwi od kuchni, wieczorem ekstra sex (nie wiem w jakim wydaniu) a w normalnym życiu masz życiową nogę i kłodę, która jest kompletnie nie zaradna życiowo, nie umie załatwic prostych spraw.
Naprawdę uroda to cały wielki chuj, fajnie jak babka jest ładna, ale i balansuje to z jej mądrością, wówczas taka mieszanka jest jeszcze lepsza, a sex - nieporównylna z jakością Och, ach ii tyle że się tyko spuścisz i nic więcej..
krótko: przekombinowujesz,
pon., 2014-07-14 15:37 — Guestkrótko: przekombinowujesz, Frost. Fajnie, że Snoofie się z tego wyzwolił (przynajmniej na tą chwilę, bo coś czuję, ze demony psychoanalizy i rozwalania wszystkiego na czynniki pierwsze jeszcze wyjdą, choć mam nadzieję, że przy tej panience nie będzie mu się chciało)...
Dlaczego zakładasz, że związek ma być ucieczką od czegoś? A może lepiej to interpretować jako wejście w coś, poprawę swojego i tak fajnego życia?
,,A może lepiej to
pon., 2014-07-14 16:52 — Frost,,A może lepiej to interpretować jako wejście w coś, poprawę swojego i tak fajnego życia?''
Guest - chyba nie do końca dokładnie mnie czytałeś
Przecież pisałem o tym w blogu 
Pozdro
A Snoofie to mądry gośc - Poradzi sobie, a jak nie to weźmie ją w obroty
hehe 
a być może:P:P:P bo w
pon., 2014-07-14 16:57 — Guesta być może:P:P:P bo w połowie się pogubiłem

i lepiej dla związku, zeby S nie brał jej w obroty, a raczej ona jego:)
z tym listem do ex mógłbym
wt., 2014-07-15 17:27 — Ulrich IIz tym listem do ex mógłbym przysiąc że widziałem odnośnik na wp.pl w dziale kobieta
jak dla mnie teraz zbyt wiele kobiecego rozmyślania w facetach, przez to nasuwają sie wątpliwości co prowadzi do mniejszej pewności siebie i w efekcie porażki na kilku frontach życiowych, ja nigdy nie uważałem siebie za twardziela i daleki jestem od tego, ale to co teraz się dzieje napawa mnie zdumieniem, faceci nadmuchani po siłowniach gdzie pewnie rozdusiliby moją głowę jak grejpfruta rozpadają się emocjonalnie jak niewiasty, popadają w alko czy inne używki, co sie dzieje na tym świecie sam nie wiem