Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Co dalej jeśli chodzi o związek?

Portret użytkownika eldoka

Dobra teraz coś już związanego z tematyką. Tym razem o związku.

Jestem z kobietą obecną, z paroma przerwami (po kilka, kilkanaście dni) około 1,5 roku. Ogólnie dobra dziewczyna, SHB. Dba o mnie, gotuje obiadki, sprząta (choć sama jest bałaganiarą). Wiadomo, jak to baby, czepia się o jakieś durnoty ale nie cały czas. Tak jak każda, bym napisał.

Ciśnie mnie za alkohol ale ma rację. Sam od jakiegoś czasu chciałem mocno ograniczyć i z jej pomocą i terapeuty praktycznie nie pije. Czasami browarka ale nie o tym chciałem.

Znam siebie bardzo dobrze i wiem, że poprzez swoje doświadczenia i wiedzę nabytą ciężko mi jest się do kogoś przywiązać tak na 100 procent. Czuję to nawet teraz. Chciałbym związać się z kimś już tak by założyć rodzinę, mieć dziecko. I wiem, że jest to odpowiednia osoba ale...
No właśnie, nie wiem czy chce z nią i czy chcę w ogólę. Czy nie znajdę lepszej czasem i czy jak znajdę inną to też będzie to samo uczucie co mam teraz.

Pewnie napiszecie, skoro mam takie myśli i odczucia to na pewno nie ta. Ale dam se rękę uciąć, że z innymi będzie to samo. Poprzednią rzuciłem bo też tak się czułem.

Kurczę, wiem, że jak idę z obecną gdzieś wśród ludzi, czy nawet sam i inne kobiety za mną się oglądają, uśmiechają się do mnie i jak z nimi rozmawiam to nagle czuję jak mi się skrzydła rozwijają.

Odkąd ogarnąłem się z kobietami, podrywanie i flirt sprawiają mi taką radość, że głęboko w sercu czuję, że mógłbym być podrywaczem i singlem całe życie.

A kiedy byłem laik, to marzyłem by znaleźć kobietę ogarniętą, ładną - w ogóle kobietę na stałe i przeżyć z nią życie całe.

Też tak macie?

Ona jest w stanie dla mnie zrobić wszystko, nie ukrywam, prócz kilku głupich zachowaniach będąć z nią, prowadzę relację wzorowo. Wybaczy mi pewnie wszystko. Ma fochy swoje ale nie przeszkadza mi to aż tak.

Mimo wszystko, ciągnie mnie do innych ale czuję też, że będę żałował jeśli to się skończy.

Ciekaw jestem waszych opinii.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Vego

Moze potrzebujesz powiewu

Moze potrzebujesz powiewu swiezosci, bo juz ja dobrze poznales, wiem ze to jie etyczne, ale moglbys sprobowac naraz z inna sie spotkac na kawe, piwo itp zeby zobaczyc, czy to nie czasem tylko chwilowa zachcianka, ale nie ukrywam ze niektorzy maja 3 relacje naraz i tez wszyscy sa zadowoleni, wiadomo ze nie mowisz kazdej, ale zalezy od podejscia, niektore zaplaca ta cene za mozliwosc spedzenia czasu z mezczyzna, do ktorego wzdycha.

Portret użytkownika eldoka

podejrzewam, że to bardziej

podejrzewam, że to bardziej chodzi o codzienność. Teraz już nie ma tych emocji co na początku. Tzn. wciąż mamy na siebie ochotę, nie raz nie dwa biorę ją na ostro, chodzimy na randki, oboje inwestujemy mniej więcej po równo w związek. Tylko nie wiem czy to normalne, że w sumie mi ryba czy będę z nią.
Niby nie problem z nią się rozejść i znaleźć inną ale obawiam się tego, że z inną będzie to samo.
Myślałem, żeby może pójść z tym do psychologa ale co on mi doradzi? Że to nie to, skoro tak czuję?

Portret użytkownika Kensei

Miewam dokładnie takie

Miewam dokładnie takie dylematy, co prawda nie miałem problemu z alko, ale też pływam czasem za daleko. W każdym razie, myślę, że takie dylematy będziesz mieć zawsze, utrzymywać odpowiedni balans pomiędzy dwoma światami jest ciężko. Grunt to po prostu poukładać sobie priorytety, w zgodzie z Tobą i tym co dla Ciebie lepsze. A później podjąć decyzję, pomimo tych dylematów. Decyzyjnosc i branie konsekwencji swoich decyzji na klate - o to kaman.

EDIT: https://psychocentrum.pl/fazy-ro...

Przeczytaj i zdecyduj, czy chcesz się nadal bawić w seryjną monogamię do wyczerpania namiętności, czy włożyć więcej wysiłku i bardziej się zaangażować.

Portret użytkownika eldoka

z alko mam taki problem, że

z alko mam taki problem, że po vódzie odpały robię a ogólnie browarki za często piłem sobie na tygodniu, np. jednego do meczu, jednego na wieczór.
Nie miałem akcji, że coś zawalałem przez alko na drugi dzień czy jakieś cugi.
Po prostu w porę się ogarnąłem, że piwko można wypić od czasu do czasu przy okazji, czy w sobotę wieczorem a vódki nie tykam.
Co do reszty bardzo cenne rady.
Dzięki.

Typowe, skończył się czas

Typowe, skończył się czas pierwszych uniesień, euforii, motyle już tak we flakach nie buzują, powoli sex staje się coraz bardziej rutynowy i schematyczny, jednym słowem zaczyna się okres stagnacji... a to już początek równi pochyłej, i przychodzi czas na podjęcie decyzji - albo przesuwamy związek na wyższy level, albo czekamy aż się sam rozsypie... prędzej czy później w każdym związku tak się dzieje, zmienisz dupę a za jakiś czas będzie podobnie... i tyle...

Portret użytkownika Trancer

Kluczowe pytanie jest

Kluczowe pytanie jest takie...
Tak naprawdę to dlaczego dalej Cię ciągnie do podrywu ?

Co ci daje ten podryw? Do czego on prowadzi ? (tu akurat nie mam na myśli sytuacji gdy podrywasz konkretną kobietę. Wiadomo przecież po co się to robi... Mi tu chodzi o "zjawisko" podrywania, czyli te wszystkie wypady,dreszczyk emocji,robienie masówek itp.).

Gdy już sobie odpowiesz na to pytanie, to trzeba poruszyć następną sprawę (przy założeniu że naprawdę myślisz o dzieciach)...

Jakie wzorce możesz na ten moment przekazać dzieciom? Jak w roli matki widzisz swoją dziewczynę?

Nad tymi pytaniami trzeba poważnie pomyśleć Wink wiesz czemu?

Chodzi o to żeby to zabranie się za zakładanie rodziny nie przypominało "kupienia pieska"...

Jak ludzie kupują sobie szczeniaczka, to na początku jest fajnie i słitaśnie. Cud miód i orzeszki... Lecz gdy piesek podrośnie, to wtedy pies robi się "obowiązkiem" a czasami też balastem, który się po prostu porzuca w lesie.

Wbrew pozorom podobnie jest z podejściem co niektórych do wychowania dzieci. Małe dzieci są takie fajnie i cudowne, ale gdy podrosną to już zaczyna kończyć się sielanka... Co prawda takie dziecko nie jest porzucane w lesie jak niepotrzebny piesek (abstrachuje oczywiście od ekstremalnych przypadków, które niestety też się zdarzają) ale wtedy to dziecko doznaje emocjonalnego "porzucenia". Nie będę tu już robił wykładu na temat wychowania, ale myślę że to jest rzecz którą trzeba koniecznie zrobić. Myślę że rozumiesz moja metaforę Wink

I nie zgadzam się z Dobrodziejem że to przychodzi z wiekiem. Niektórzy nigdy nie myślą nad tym co zrobi gdy pojawią się dzieci.

Portret użytkownika eldoka

jeśli chodzi o dziecko to już

jeśli chodzi o dziecko to już od paru lat myślałem o tym ale teraz dopiero jestem na to gotowy (w sensie finansów, dojrzałości psychicznej). Mam zajebisty kontakt z dziećmi. Jestem trenerem w piłkę nożną dzieci. Zawsze u znajomych gdzie są dzieci to nie mogę się od nich odpędzić, bratanki też zajarane wujkiem. Tak, wiem, że to nie jest to samo ale ogólnie podstawy są.
Po prostu chciałby człowiek mieć kogoś dla kogo będzie się poświęcał. No bo chyba nikt nie wierzy tutaj z obecnych w coś takiego jak wielka miłość do kobiety - kobieta jest, później jej nie ma i tak w kółko Laughing out loud a dziecko to co innego, zgodzicie się ze mną?
Także dziecko to jak najbardziej na tak, pytanie czy to z tą już czy skoro są wątpliwości to czy nie znaleźć innej?
Ale czy inna będzie lepsza? Czy nie okaże się gorsza i będzie męczarnia.
Zapewne wielu facetów ma podobne rozterki, tylko jak je rozwiązać? Smile

Dobre pytanie z tym podrywem. Może po prostu skoro teraz mi to łatwo przychodzi to chcę się pobawić tym?
Może obecna nie daje mi tego czego oczekuje w 100% i kminię czy nie szukać innych?

Trochę mam siekę w głowie teraz nie powiem...

Portret użytkownika Kensei

Nie kmiń tyle bo Cię sokiści

Nie kmiń tyle bo Cię sokiści za puszkę w ręku dojadą z ostrej amunicji bo tako oni majo. Wink

A może przemyśl jakie braki próbujesz uzupełnić poprzez podryw i spróbuj nad tym popracować w sobie, poprzez zrozumienie, akceptację, oraz w relacji?

Portret użytkownika huka

Ja wierze w miłość, gdybym

Ja wierze w miłość, gdybym nie wierzył, to chyba bym sobie palnął w łeb, bo co po życiu, w świecie bez miłości.
Tylko, aby tą miłość poczuć trzeba wierzyć w Boga, a teraz takie są modne, te wszystkie bolszewickie ateizmy. Które czynią ludzi nieszczęśliwymi, za większością depresji stoi ateizm.