Witam ponownie:)
Dla wielu z nas zima to czas w którym przestawiamy się na bardziej energooszczędny tryb, raz, że pogoda często nie sprzyja aktywności dwa...przecież nie można cały czas działać na wysokich obrotach. Już wyjaśniam do czego zmierzam. Pół roku temu gdy zaczynałem przygodę z podrywaj.org zaczynało się lato - idealne warunki do treningu.
Piękna pogoda, odpowiednia temperatura, chodniki wypełnione niespiesznie poruszającymi się "targetami". Lepiej i łatwiej być nie może.. Lato jednak minęło, ciepła jesień też i nadeszły gorsze dni - za oknem mróz i śnieg. Zapytasz co to zmienia? Niestety zimą ulica przestaje być tak przyjazna jak wcześniej, przy temperaturze poniżej zera zaczepienie i zatrzymanie kogoś na ulicy to ciężka sprawa. A o pozytywne efekty jeszcze trudniej. W sumie nie ma się czemu dziwić gdy odkrywasz powoli narastającego sopla pod nosem 
Miałem właśnie taki problem. Powiesz że można się przecież wybrać do galerii handlowej - niestety nie w każdym mieście jest takie z prawdziwego zdarzenia - odpowiednio duże, z szatnią i mnogością sklepów.
Powiesz że można ten czas przeczekać poświęcając się uzupełnianiu wiadomości teoretycznych. Pewnie masz rację ja jednak nie czułem się z tym dobrze i zacząłem myśleć nad zimowymi poligonami.
Nie było to zbyt trudne - wszakże jestem jeszcze studentem.
Niby oczywista sprawa gdyby nie fakt że odkryłem pewną blokadę.. Za nic nie mogłem się przełamać do podejścia do kogoś na uczelni. Wiążę się to chyba z tym że wydział na którym studiuje nie jest zbyt liczny (łącznie może 500osób) przez co większość osób widuje przynajmniej raz w tygodniu. Obawiałem się też spotkania znajomych i dziwnych spojrzeń ludzi przechodzących obok, I jeszcze..sporo tego by się zebrało:)
Dawniej darowałbym sobie zwyczajnie i nie dręczył się tym. Jednak dysponując wiedzą zdobytą tutaj poddanie się byłoby aktem wręczenia Gracjanowi oświadczenia o frajerstwie totalnym. Czegoś takiego bym nie zdzierżył:D
W końcu zapadła decyzja - czas brać się do działania..
Następnego dnia:
Idę korytarzem, widzę sympatyczną dziewczynę siedzącą pod dziekanatem..szybka decyzja...podchodzę...uśmiecham się(ona również)..Pytam czy czeka może na audiencję..ona zaskoczona(uśmiecha się jeszcze bardziej):"nie".. a ja dziękuje jej za pomoc i.. odchodzę..
Myślałem że mnie coś trafi po tym - tyle teorii a tu coś takiego?? Szafir...co to ma być? Jak to co:D Dałeś dupy na całej linii - stado napalonych skazańców wygrzmociło ci tyłek że tydzień nie usiądziesz.. No takiego potwarzu od samego siebie znosić bezczynnie nie można:D
Tego samego dnia zacząłem się zastanawiać w czym problem.. i doszedłem w końcu..(do wniosku
) że to właśnie przez te uczelniane lęki. Trzeba było coś z tym zrobić..Zaczynam nocną potyczkę z serii mój "inner game" Nieprzespana noc i nad ranem olśnienie..
Skoro frontem własnych zasiek i okopów przeskoczyć nie mogę trzeba będzie obejść tą linię Maginota i zmiażdżyć ją totalnym atakiem od tyłu, bez jeńców bez litości..
Jak to rozwiązałem?
Postanowiłem oszukać samego siebie..tak tak..to jest możliwe:)
Skoro blokuje się na uczelni gdy podchodzę myśląc o tym że chce ją poderwać..spróbuje podejść tak żeby nie tylko ona ale i ja sam uwierzył w to że cel jest gdzie indziej.
POMOGŁO!!!
Przygotowuje się do wprowadzenia na rynek nowego dla nas produktu - czegoś co wzbudza spore zainteresowanie wśród Pań. Prace są już bardzo zaawansowane tak że mam już pierwsze prototypy. Przydałoby się więc zebrać opinie na ich temat od osób do których chcę trafić z tym gadżetem.
A że od pomysłu do realizacji droga już niedaleka następnego dnia przystąpiłem do kolejnej potyczki.
Siedząc na uczelni widzę bardzo interesującą blondynkę przepisującą jakieś notatki:) Raz..dwa..trzy.. podchodzę..
Pytam się czy mogła by mi pomóc gdyż potrzebuję kobiecej opinii..(przy tym postawa standardowa - uśmiech musi być)
Spojrzała na mnie a ja o dziwo czuję wewnętrzny spokój. I zaczynam bla bla bla... pokazuję jej książeczkę i pytam o opinie, o to co jej się w niej podoba itd.. Pierwszy strzał i od razu miłe zaskoczenie - okazało się że trafiłem na kogoś kto interesuje się fotografią.. Myślę sobie..no lepiej być nie mogło.. i dalej ciągnę temat..coraz częściej widzę uśmiech na jej buzi. Zaczyna mi opowiadać o sobie, o tym czym się zajmuje..ograniczam się do słuchania i zadawania dodatkowych pytań aby ją jeszcze bardziej wciągnąć.. kilka żartów(również z niej, tego czym się zajmuje i co mówi)i robi się naprawdę sympatycznie, dziewczyna co chwile się uśmiecha...zapomniała o notatkach:D A że miejsce jest dość publiczne i ciche wszyscy dookoła słyszą o czym rozmawiamy. Po chwili podchodzi jakaś całkiem ładna dziewczyna i zaciekawiona zaczyna podpytywać o to i o tamto.. W sumie nawet mi to nie przeszkadzało mimo iż byłem tym lekko zaskoczony - niech sobie poogląda a ja dalej z blondynką gadam już od paru chwil zupełnie o czym innym:)
Trwało to wszystko ze dwadzieścia minut po czym stwierdziłem że wystarczy już tego...podziękowałem za pomoc i zwinąłem się.. Blondynkę chwile później spotkałem ponownie - gdy mnie tylko zobaczyła uśmiechała się tak słodko że aż mi dziwnie było, pytam czy już przepisała wszystko a ona że nie ale się umówiła.. Po pół godzinie widzę że faktycznie siedzi z jakimś gościem ale gdy mnie tylko zobaczyła dostaję kolejny uśmiech..
Podsumowując:
Spędziłem miło czas, nie brałem nr telefonu gdyż nie czułem takiej potrzeby. Chciałem po prostu się przełamać.
Po wszystkim czułem się tak dobrze że tego dnia jeszcze kilka podobnych akcji przeprowadziłem z podobnym skutkiem.
Działo się to wszystko tydzień temu.. Od tamtej pory praktycznie każdego dnia udawało mi się nawiązać kontakt z dziewczynami z uczelni.. Po tygodniu było już dużo łatwiej.
Kulminacją była chyba najciekawsza rozmowa z naprawdę śliczną dziewczyną, taką do której tydzień wcześniej na pewno bym nie podszedł - i chyba o to właśnie w tym wszystkim chodziło:)
PS.
Chyba za długi ten wpis..może ktoś go jednak doczyta i coś z niego dla siebie wyciągnie:)
PS2.
Publiczne podziękowania dla skauta za wskazanie świetnej i niby oczywistej lektury - warto było przeczytać:)
Odpowiedzi
Uczelnia to świetne miejsce
czw., 2010-12-23 22:29 — JacekDrwalUczelnia to świetne miejsce na wybieranie targetów. A przecież wydziałów jest cała masa. Poznawaj ludzi (wszystkich, nie tylko laski), a na imprezach będziesz miał mega social proof, bo wszyscy Cie beda znać, a przez to duzo łatwiej w podrywie.
Pozdrawiam
A po "przełamaniu bariery"
czw., 2010-12-23 22:34 — sofistikejtedA po "przełamaniu bariery" stosowałeś zainteresowanie w postaci opinii czy po prostu tak wychodziło, że nowe dziewczyny poznawałeś ; >?
A co to za lekturka, chętnie zobaczę. Teraz święta i dużo czasu wolnego.
JacekDrwal - Tego mi jeszcze
czw., 2010-12-23 23:28 — saphireJacekDrwal - Tego mi jeszcze brakuje - jakoś tak wyszło że grupa moich znajomych jest dość nieliczna:) przydało by się to nadrobić.
Zauważyłem że z facetami też warto pogadać - czasem idzie z tego wyciągnąć więcej niż z rozmowy z jakąś naburmuszoną dziewczyną. Nie samym seksem i laskami człowiek żyje..
sofistikejted - różnie z tym bywało, ostatnio dwa razy tak się złożyło że "samo wyszło", jednak puki co zauważyłem następującą rzecz. Denerwuje się samym podejściem, po pierwszych 2-3 minutach przechodzi to już i dalej jest ok.
Dlatego właśnie stosuje na początku pytanie o opinie żeby samemu się nie nakręcać - naprawdę interesuje mnie jej opinia:) Staram się jednak dość szybko wmanewrować ją w inny temat i dalej już na spokojnie ciągnąć sprawę dalej:)
Całą barierę uznam za ostatecznie opanowaną gdy podejdę, powiem jej coś głupiego na start lub prosto z mostu że wygląda na interesującą osobę i że chciałbym ją poznać:D
Jeśli to przejdzie to będzie kolejny krok do przodu:)
Książka to "GRA" autorstwa
czw., 2010-12-23 23:27 — saphireKsiążka to "GRA" autorstwa Neil'a Strauss'a.
Jestem na 80 stronie i to
pt., 2010-12-24 13:45 — sofistikejtedJestem na 80 stronie i to jest cholernie ciekawe.
Już się dalszej części doczekać nie mogę.
Książka bardzo wciąga -
pt., 2010-12-24 14:26 — saphireKsiążka bardzo wciąga - chociaż nie jest podręcznikiem uwodzenia to jednak po jej przeczytaniu można uświadomić sobie wiele..wiele prawd o których istnieniu wcześniej nie zdawaliśmy sobie sprawy:)
Także jeszcze raz polecam tym którzy jeszcze jej nie poznali.
- No i? - zapytałem. Marko
pt., 2010-12-24 16:33 — sofistikejted- No i? - zapytałem. Marko nigdy nie był specem od okazywania emocji.
- Zapisuję się na następny warsztat Mystery 'ego.
No wiedziałem, po prostu wiedziałem ;D.
Praktyki trzeba Ci
pt., 2010-12-24 20:56 — W.W.Praktyki trzeba Ci
przyjacielu mój, smakoszu sera pleśniowego