
Jak zwykle bywa, do napisania artykułu na blogu popycha mnie jedno z dwóch uczuć. Pierwsze to euforia, stan zadowolenia z osiągnięcia nowego celu lub też przeżycie dotychczas niewyobrażalnej dla mnie sytuacji. Drugie to załamka pytaniami użytkowników i chęć uświadomienia niektórym prostych rzeczy. Rola nauczyciela walczącego z ignorancją. Dziś trafiło na drugi powód.
Co to jest w ogóle ta strefa komfortu i o co chodzi? Jak pewnie się domyślacie, strefa komfortu to sytuacje i poczynania, z którymi nam jest dobrze. Wyjaśnić na obrazkach?! Spoko. Wyobraź sobie gorące lato, godzina 13:00, żar leje się z nieba, na termometrze mocno powyżej 30*C, a ty siedzisz sobie wygodnie w aucie. Klima włączona i się chłodzisz. Uśmiech na twarzy. Nagle obok ciebie staje na światłach twoja wymarzona bryka, jednak o dziwo w środku nie ma klimy. Uchyla się szyba, jakiś koleś wystawia głowę i mówi do ciebie: "Hej stary. Masz się ochotę zamienić na chwilę, bo w tej mojej metalowej puszce jest z chyba z 50*C."
Teraz, jak wygląda twoja strefa komfortu. Tworzy ją wszystko co do tej pory wiesz, umiesz, robisz, znasz. Wszystko czego możesz się nauczyć, robić inaczej, zdobywać, doświadczać leży poza tą strefą. Wyjście poza strefę komfortu wzbudza w nas dziwne uczucia. Po prostu boimy się nieznanego. Strach przed nieznanym jest normalną reakcją. Cały problem polega na tym, że poza strefą komfortu leżą również rzeczy których pragniemy, nasze marzenia, zmiany
prowadzące ku lepszemu.
Co zrobić, aby opuścić strefę komfortu? Tak, jak we wszystkim. Zacznij od małych kroków. Lubisz długo spać?! Nastaw budzik na pół godziny wcześniej. Nie wyobrażasz sobie dnia bez porannej kawy? Zastąp ją herbatą albo sokiem. Jeździsz windą? Zacznij wchodzić po schodach, etc, etc. Małe kroki są najlepsze, ponieważ pokazują ci, że wyjście poza swoją strefę komfortu wcale nie jest trudne i nieosiągalne. Jeśli już się z tym oswoisz, postaw sobie śmielsze cele. Pójdź sam do kina, oderwij się na 3 dni od internetu...
Czaisz o co chodzi? To świetnie. Od kiedy zaczynasz? Od jutra. Tak, myślałem. Siedzisz wygodnie przed kompem i myślisz, że jeden dzień cię nie zbawi. Tylko, gdy jutro będziesz o tym myślał, znów powiesz: "nie teraz, później" Jeśli naprawdę chcesz choć trochę powiększyć swoją strefę komfortu, zacznij od teraz. Inaczej nie zmieni się nic.
Trzymajcie się 
Odpowiedzi
Spoko art, chociaż nie jestem
śr., 2010-02-10 19:42 — NeofitaSpoko art, chociaż nie jestem pewien czy małe kroki są najlepsze... Przecież nawet na stronie Gracjan pisze, żeby nie bać się zrobić dużego kroku, bo małym nie przekroczymy przepaści... Gdzieś czytałem, żeby w celu pracy nad sobą zrobić coś takiego: iść do restauracji i zamówić danie, którego się nigdy jeszcze nie jadło, a na samą myśl o nim zbiera ci się na wymioty. Nie wyrzucać tego dania, tylko je zjeść...
Małe kroki, wielkie
śr., 2010-02-10 19:50 — kusmi19Małe kroki, wielkie rezultaty:D moje motto życiowe..
Rozumiem twoje dobre
śr., 2010-02-10 22:40 — Alf CannabiRozumiem twoje dobre intencję, tyle, że mam wątpliwości czy taka droga ma sens w kwestii "chcę nauczyć się podrywać piękne kobiety". W terapii stosującej tę technikę (choć tego nigdy żaden terapeuta nie powie wprost) "małe kroczki" są polecane ludziom o słabej psychice, czy też tym którzy mają bardzo niską inteligencję emocjonalną. Czy tacy ludzie są materiałem na zostanie podrywaczem? Nie wiem.
To już wole polecić przykład znanego chorwackiego PUA: zjedz w restauracji kolację, i wyjdź nie płacąc rachunku. Jest tu to co najważniejsze w treningu wyjścia poza strefę bezpieczeństwa - ryzyko.
"zjedz w restauracji kolację,
śr., 2010-02-10 22:41 — glinx11"zjedz w restauracji kolację, i wyjdź nie płacąc rachunku" powiedzial chorwacki PUA zza krat wiezienia w Zagrzebie