Witam.
O stronie dowiedziałem się pod koniec lutego bieżącego roku. Artykuły przejrzałem głównie z lewej strony ale myślę, że nie przykładałem się aż tak bardzo. Po pewnym incydencie o którym opiszę postanowiłem na zmiany.
Mój kontakt z internetem rozpoczął się na początku roku 2006. Wtedy to uległem "bumom" na portal społecznościowe. "Epuls", "fotka" - tak wiem, nie było to najlepsze posunięcie o czym dziś wiem, ale wydaje mi się, że każdy tego spróbował.
Relacje z kobietami - zawsze stały bardziej w "przyjacielskich" nastawieniach. Najpierw wyjdę od tego, iż jeszcze kilka lat temu byłem w około 99% nastawiony pesymistycznie do życia. Poznałem na portalu "epulsa" - powiedzmy że tak ją nazwiemy - buźkę. Jest to dziewczyna rok młodsza (rocznik 91). Nastawienie miała w sumie jeszcze gorsze ode mnie. Poniekąd zacząłem rozumieć, że nie tędy droga, że no nie można być aż takim "ponurakiem", albo jak ja to ostatnio używam tego stwierdzenia - "ramolem". Buźka opowiadała o swoim życiu, o swoich relacjach z facetami i jak w czwartek miała nawet dobry humor tak w piątek na wszystko się obrażała i kręciła nosem. Po jakimś czasie zaczęła kręcić się z "Michasiem" ode mnie z technikum a kiedy zdecydowałem się spotkać - wybrała właśnie "Michasia". Zdenerwowało mnie to i od tej pory (2007, I albo II połowa roku) staliśmy sobie na wojennej ścieżce. Wcześniej w gimnazjum poznałem "Oczko". Przyjaciółkę kumpla z ławki z gimnazjum. Do dziś jesteśmy przyjaciółmi ale tą "relację" opiszę kiedy indziej. Wróćmy do czasu technikum. Tu z kolei poznałem "Maczek". Rocznik ten sam co ja (1990), tak się złożyło, że wynikło to z zapisania na kurs prawa jazdy. Opis na portalu społecznościowym spowodował krótką humorystyczną wiadomość (dziś już wiem, że to był delikatny ST). Tak rozpoczęła się znajomość a dwa miesiące później (albo i trzy) pierwsze spotkanie. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z kimś poznanym przez internet. Ale mówię sobie, że skoro widzimy się w szkole co dzień... Jakoś to poszło, dałem się poznać z takiej nie najlepszej ale i nie najgorszej strony. I tak wiedziałem, że czeka mnie wiele porażek i muszę się jeszcze sporo nauczyć. Potem okazało się że "Maczek" i "buźka" walczyły kiedyś ze sobą o chłopaka z sąsiedniej miejscowości, który okazał się być jednym z buraków, którym zależy na "zalicz, zalicz, zalicz x 10 i idź sobie". Dziewczyny z tej że właśnie sytuacji bardzo się nie lubiły. Postanowiłem skupić się bardziej na "maczku" i na "princessie", którą poznałem na portalu "epuls" i która to przykuła mnie swoją urodą (wiem, niezbyt najlepsze to rozwiązanie). Z "Princessą" wydarzenia szły bardzo powoli (kto by pomyślał, że to ona właśnie zmobilizuje mnie do dzisiejszego stanu rzeczy jakim są "zmiany" i podrywaj.org...) Rozmowy na komunikatorze GG, wypytywanie o stan zdrowia, ogólne zapoznawanie się i wyrabianie sobie o Niej zdania. Nasze relacje z "maczkiem" z kolei opierały się na smsach pisanych do około godzin 12-tych, 1-szych w nocy na każdy temat. W międzyczasie na dzielnicy w której mieszkam, zaprzyjaźniłem się z "finką" (rocznik 92). Wyszło samo z siebie ale pewien jestem tego, że nie chciałem z Nią kręcić. Przyjaźń jest tu najlepszym wyborem (choć i tak przestaje wierzyć w przyjaźń męsko-damską.). Jedyna rzecz, która denerwuje mnie w "fince", że z natury jest cichą, małomówną osobą. Ale może wspólnie z drugim "uwodzicielem" (obytym już nie jako w temacie) postaramy się o zmiany dla Niej. Wracając do "maczka". Kilka spotkań (jeszcze takie trochę "drętwe" ale początki zawsze są trudniejsze) na które się ona zgadzała, dało mi już jakieś niewielki "progres". To było takie delikatne ruszenie z miejsca. Na pewnym spotkaniu chodziliśmy po polach, na zakończenie poszliśmy do parku na takim "wzniesieniu" nie opodal szpitala miejskiego. Wieczór już trwał od godziny a mrok delikatnie zastępował światło dzienne. Nastąpiło samo z siebie przytulenie "maczka" od tyłu. Potem dowiedziałem się, że bardzo lubi "trwać" w takiej pozie obejmowana od tyłu. To miało miejsce w okolicach letnich roku 2008. Pod koniec lutego 2009 świętowaliśmy rocznicę znajomości "na żywo" wspólnym wyjazdem z mojej miejscowości gdzie żyję, do Krakowa. Tam niestety nie spisał się za dobrze, gadając o wszystkim byleby tylko nie było głupich "cisz". W drodze powrotnej "maczek" był zmęczony a ja w dalszym ciągu za wszelką cenę chciałem unikać "cisz" ale w końcu poddałem się, gdyż twierdziła, że jest nieziemsko zmęczona. Kilka dni potem dostałem odpowiedź że było "ok" a dzień później pokłóciliśmy się ale już nie pamiętam o co. Od tej pory były wzloty i upadki. Największym "nietaktem" moim zdaniem, wykazała się gdy poprosiła o 70 zł na wyjazd do Czech na wakacje. W tym to czasie byłem w samochodzie z bratem, gdyż odwoziliśmy matkę do kurortu wypoczynkowego (coś a'la sanatorium). Niestety nie wiedziałem czy mogę jej to pożyczyć więc napisałem (sms ofc), że zobaczę na wieczór. Dostałem jednak bardzo dziwną odpowiedź, że "na mnie nie można liczyć i że będzie to pamiętać". Od tego momentu "chłodnik". Nie interesowałem się "maczkiem". Od czasu jednak wyników matury (bieżący rok, czerwiec) zauważyłem, że ona jakby o tym zapomniała natomiast ja dalej poniekąd przez tą sytuację zachowuję się w stosunku do Niej chłodno. Teraz nasz etap znajomości wygląda z mojego punktu widzenia, że pisze do mnie sms z zapytaniem "czy sprawdzę autobus", jako że ona jest często poza domem i nie ma jak sprawdzić na daną chwilę autobusu jakiegokolwiek. Niestety ja już nie jestem na tyle głupi i już praktycznie takie smsy ignoruję. Tak jak to opisałem "maczkiem" taki to właśnie stan relacji utrzymuje się do dzisiaj. Wróćmy jednak na chwilę do "Finki", która prezentuje styl podobny do "buźki". Można wywnioskować, że trochę jej ten pesymizm przeszedł ale być może "gra". Ja jednak uważam, że mimo wszystko tworzy się z Niej "zamknięta osoba", która mówi tylko gdy odpowiada na pytanie...
W następnej części o tym jak trafiłem na stronę, o "princessie", dlaczego tak ją nazywam, jakie błędy popełniałem jeszcze w zeszłą środę, o celach w związku z zarejestrowaniem się na tej stronie i o "buźce" - dlaczego się tak przywiązała...
Do następnego wpisu. Wszelkie komentarze - mile widziane 
Pozdrawiam, Paweł z Jaworzna.
Odpowiedzi
Dawaj kolejną część i jeszcze
pon., 2010-10-11 21:05 — kempaDawaj kolejną część i jeszcze raz mnie nazwiesz uwodzicielem to Ci pierdolne.xD
popierdoliles, zagmatwales i
wt., 2010-10-12 12:32 — mistrzuuupopierdoliles, zagmatwales i wogole ze nic z teog sie kurwa nie chce czytac.
Pisz wyrazisciej - bardziej po ludzku. I rób przerwy bo oczy bola od takiego słupa.