
How I changed my life.
#E5S1
Był mroźny wieczór i lekko posypywało śniegiem. W sumie na początku mieliśmy iść do kina ale okazało się, że prawie wszystkie miejsca są już zajęte a te co zostały były do niczego. Więc poszliśmy do klubu.
Na rynku mało osób, ale było kilka grup przy klubach, ponadto miał być jakiś koncert metalowy w jednym z nich. Spotkaliśmy starszych kolegów i zaproponowali byśmy weszli na chwilę pod ich opieką. Trochę się wahaliśmy no ale i tak nie było nic innego do roboty. Weszliśmy do środka, masa ludzi, głośna muzyka - ogólnie fajnie ;] Ciężko się było nawet dostać do środka. Prawie wszyscy starsi od nas, sami dorośli więc trochę dziwnie się czuliśmy bo byliśmy tam 30 minut i było na plus, trochę się pobawiliśmy i poszliśmy się przewietrzyć. Wychodzimy na dwór, na ławce siedzą jakieś trzy dziewczyny na rynku - przegląd, w środku najładniejsza - po jej bokach jak na mój gust niezbyt ładne koleżanki jakbym miał oceniać to przybiłbym "piątkę". Chwilę tak staliśmy i jedna woła "Hejj! Chcecie się poznać?" - były starsze od nas i to o dużo - bo jak się potem okazało po 21 lat... Więc wiecie już, że tak nie poznałem mojej żony ;] (kocham ten tekst ;D) Niewiem czy to był żart z ich strony czy nie - kumple się śmiali a ja mówię "Oczywiście!" (jeden kumpel w tym momencie mówi mi "Co!?") i podchodzę... Trochę się zaskoczyły bo chyba się nie spodziewały, że pójdziemy pogadać z nimi. Wszystkie trzy fajki w ręce, podchodzę, siadam obok jednej i mówię "Dziewczyny palicie.. nie ładnie" - ogólnie tu nie było szans na cokolwiek chciałem tylko pogadać bo i tak do nikogo nie podeszliśmy dzisiaj a chciałem tak pogadać by nie czuć się jakoś słabszy czy mniej ogarnięty od nich bo w końcu 5 lat różnicy to sporo. No więc jakieś wyzwanie było. Ta najładniejsza w środku odzywa się:
HB8: "No nieee... patrz go"
IM: "No co nieee?"
HB8: "Myślałam, że zapalicie z nami a ty tutaj taki tekst"
IM: "Uu straszna sprawa, panowie mamy coś?" (i tak bym nie palił a wiedziałem, że nie mamy)
-koledzy stali gdzieś z boku i się patrzeli - no ale chrzanić to. Jeden mówi 'Niee' - ogólnie nie podjęli nawet rozmowy, dali se pokój tylko ja mówiłem.
HB8: "Nie macie nic? No wiesz... to co wy tu robicie?"
IM: "Byliśmy w klubie i ciepło nam było więc wyszliśmy."
HB8: /mówi w żartach/ "Nie no jak nie macie fajek to możecie nam dać marihuanę, palicie marihuanę?"
IM: "Ja nie."
HB8: "Jezu to co wy robicie... a narkotyki, cokolwiek?" /znowu w żartach, śmiejąc się/
IM: "Przykro mi ;]"
HB8: "No nie, nie dogadamy się ;]"
IM: "No wiem dziewczyny, nie mamy ekwipunku, nie przygotowaliśmy się... niestety" - mówię śmiejąc się
One też strasznie zaczęły się śmiać szczególnie ta w środku powtarza "haha nie mają ekwipunku".
Koledzy w międzyczasie zaczynają sami rozmawiać - i coś tam mówią o gimnazjum - w tym czasie:
HB8: "Co? Jesteście z gimnazjum?"
IM: "Nieee no coś ty..."
HB8: "Boże już myślałam ;]"
IM: "A wy gdzie do szkoły?"
HB5: "My studiujemy." / W tym czasie mówi też HB8: "Czyli wy Liceum ta?"
IM: "Tak, technikum. A wy?"
HB5: "No przecież Ci mówię, że Studiujemy!"
IM: "Dobra! Nie usłyszałem."
HB5: "No to mnie słuchaj no! haha"
IM: "A gdzie to studiujecie?"
HB5: "Ja tam i tam bla bla bla"
HB8: "Ja na uniwersytecie wrocławskim, socjologię."
IM: "O ciekawe."
HB8: "No. Pewnie niewiesz co to socjologia haha
IM: Nie mam pojęcia."
HB8: "No nieee. Z kim ja rozmawiam haha"
IM: "No to powiedz co to jest socjologia" /wyzywająco/
/wszyscy łącznie z kumplami się zaczynają śmiać/
HB5 mówi do HB8: "no co to jest?"
HB8: "No... dokładniej definicji nie znam, coś tam, że zajmuje się zmianami społeczeństwa."
HB5: "Aha.. no to powiedz mu to."
HB8: "Nie to i tak nic nie zmieni."
Nagle zadzwonił tej ósemce telefon, odebrała, jakiś koleś - spytała "gdzie wy jesteście?" - skończyła i powiedziała "Ok my musimy iść". I to był ostatni raz kiedy ją widziałem.
Odpowiedzi
"Chwilę tak staliśmy i jedna
pt., 2012-01-06 14:09 — Przemo"Chwilę tak staliśmy i jedna woła "Hejj! Chcecie się poznać?"
Takie rzeczy się zdarzają jeszcze w Polsce?
"dziewczyna da Ci numer
pt., 2012-01-06 15:43 — Przemo"dziewczyna da Ci numer telefonu - sama zaproponuje, żeby Ci go dać"
To się zdarza chyba rzadziej niż zaćmienie księżyca
Na blisko 2000 podejść nie miałem nigdy takiej sytuacji, stąd sceptycyzm. Mojemu znajomemu ze społeczności raz się zdarzyło, ale to było dla niego HB3 max, a dla mnie też nie więcej, bo byłem przy tym. Byliśmy w szoku, że laska sama podeszła, usiadła koło niego i zagadała. Tego samego wieczoru chwilę wcześniej 3 dziewczyny z wieczoru panieńskiego też usiadły koło nas i zagadały w sprawie koloru majtek. Taka dezorientacja to dla nas była, że równowaga nam się zachwiała i do końca imprezy już jej odzyskać nie mogliśmy 
"po prostu chciała mi go dać"
To niewiele zmienia, bo laski są tak zaprogramowane społecznie, że nawet jeśli chciałyby niewiadomo jak, to same nie wychylą się, bo wyszłyby na łatwe
Takie rzeczy się chyba
pt., 2012-01-06 15:27 — ColdPlayTakie rzeczy się chyba zdarzają bardzo rzadko. Tak te społeczeństwo programują "nie bierz cukierka od obcego, nie rozmawiaj z obcymi" - no i potem tak jest, że zagadanie na ulicy to jest rzecz nadzwyczajna dla niektórych ;]
BTW Przemo - 2000 podejść? łał. ja narazie zrobiłem 3 i to jeszcze z oporami. Nieźle.