Tytuł dosyć kontrowersyjny, ale stronka w końcu traktuje o kontaktach damsko-męskich w ogólności, o samorozwoju, więc podzielę się tym, co mi we łbie siedzi i spokoju nie daje. Jeśli komuś moje pisanie wyda się w tej chwili dziwne, zaznaczam że od piątku spałem w sumie z 10h w różnych porcjach.
Pisząc "celibat" nie mam na myśli AFC'owskiej mimwolnej i niechcianej absencji w wyrku.
Celibat jest powstrzyywaniem się od seksu a nie brakiem okazji, więc krąg odbiorców tego tekstu pragnałbym zawęzić do tych, którzy mają się od czego powstrzymywać. Tylko powód tego powstrzymywania nie jest dla mnie jasny.
Skąd pomysł na ten tekst - ano ostatnie 5 lat mojego życia można zaliczyc do kategorii "celibat". Po okresie burzliwego życia damsko-męskiego rok "duchowego" (słowo "duchowy" użyte z przymrużeniem oka) związku z pewną dziewczyną. Po prostu nirwana - wspólne zainteresowania, pasje, wszystko razem, co prawda zero seksu ale też zero potrzeb w tym kierunku i tęsknoty za tym, okres matury, dziwnym zbiegiem okoliczności najszczęśliwszy rok mojego życia. Następnie trzyletni związek, już nie taki "platoniczny" ale na sferę intymną w omawianym okresie wolałbym spuścić zasłonę miłosierdzia - w innym wpisie było kilka szczegółów. Potem rok kompletnej samotności i dochodzenia do siebie, którego wynik na ten moment oceniam na 90%. Czyli teraz jest cały dawny Limba, ze swoimi pasjami i radością życia, tyle że ciągle w ni3chcianym ale silniejszym od niego celibacie, do którego organizm już przywykł. A "ciśnienie" nauczył się przeczekiwać aż przejdzie, chociaż teoretycznie nie ma problemu, żeby to upuścić.
W weekend byłem na imprezie schroniskowej w Tatrach. Impreza środowiskowa, więc 120 ze 130 obecnych osób jest mi znane bliżej lub dalej i stanowi jedno koło zainteresowań - podróżnicy i inne świry tego pokroju zjechały się dobrze bawić oglądając slajdy z tras z ostatniego roku. Tyle słowem wyjaśnienia, skąd pewien dystans w moich reakcjach przez te 3 dni.
Pierwszego dnia kumpela szefa mojej sekcji, dosyć atrakcyjna babka, wyraźnie zwracała na mnie uwagę, wręcz dawała mi duże miękkie piłki (z uchwytami żeby łatwiej było złapać). Ale jakoś nie potrafię już zabrać się za kobietę jak za kogoś więcej niż kumpelę. Jako, że pojechałem głównie obejrzeć zdjęcia m.in. z wielkiej wyprawy w Andy a nie "plażować", nie widziałem w tym nic dziwnego. W tym czasie kumpel z sekcji swoim zwyczajem znalazł na szybko wypełniacz klasy SHB do śpiworka, co jak zwykle wywołuje u mnie rozbawienie (trzeba znać Maćka żeby wiedzieć dlaczego).
Z soboty na niedzielę odbywała się impreza taneczna w stylu wczesnych lat 90. Mimo że to moje klimaty, wolałem posiedzieć z kumpelą z sekcji i pogadać. Jakiś czas temu zerwał z nią facet, więc mimowolnie zeszło na tematy "byłych" (jej, moich), potem inne wspólne. W końcu wyciągnąłem Agę na parkiet. Wspomnienia szkolnych dyskotek, wczesnonastoletniej magii kina, eurodance, w przerwach trochę etanolu, EC, dużo dotyku (nie mylić z kinem), same bliskie tematy. Po jakichś 2h stara intuicyjna kontrolka w głowie, która nigdy mnie nie zawodziła, a którą dzisiaj znając terminologię nazwałbym "SC 99% possible", zaświeciła się na zielono. Wystarczyłoby kilka kroków, wszyscy wiemy jakich. Parę lat temu na pewno zakończyłoby się w jakimś wolnym pokoju, no po prostu taką miałem naturę. Skoro ona mi się podoba, skoro nie ma żadnych przeciwwskazań, skoro dwoje ludzi chce o czymś zapomnieć. Ale wiecie co? Coś kazało mi to olać. Drugie mocniejsze światło we łbie mi podpowiedziało "stary, nie. Cofnęliście się o pół życia, jest magiczne, dobrze się bawicie, po co to psuć?".
To tylko przykład. Tak jest kuffa za każdym razem kiedy się robi fajnie i miło ;(.
Ktoś mi tu już podpowiadał, że do pełnego "wyleczenia się" z tamtego paskudnego związku potrzeba mi kontaktu fizycznego. Zgadzam się z nim, ale jakoś nie potrafię, zupełnie jakbym z tego wszystkiego "wyrósł", chociaż to niemożliwe wyrosnąć. Kobiety, dziewczyny znów zwracają moją uwagę. Jest pociąg, "ciśnienie", okazje żeby je zredukować, ale zero motywacji ku temu. Zero powiązania tego pociągu z kobietą, coś się we mnie "rozwarstwiło" przez te lata. Jak te pigułki z Seksmisji, "zamieniające popęd seksualny na pęd ku karierze". U mnie pędu ku karierze nie ma, jednak popęd ulatuje. Zwyczajem ostatnich lat przeczekuję jego napady, które nie trwają już tygodniami uniemożliwiajac normalne funkcjonowanie, tylko co najwyżej kwadrans. I zazwyczaj zdarzają się wtedy, kiedy jestem sam. Zanim więc zdążę się puknąć w głowę, że nie tędy droga, cała para idzie w gwizdek. Zostaje tylko jakaś pustka, którą wypełnia (albo przesłania) praca, hobby. Za każdym razem kiedy na horyzoncie pojawia się fajna babka, całkiem rozsądnie brzmiący głos podpowiada coś w stylu "nie próbuj nawet. nie niszcz jednym zamachem wszystkiego, co przez lata udało Ci się osiągnąć, tej odporności i neutralności". Taki byczy excus, którego nie umiem się pozbyć.
Czy proszę o pomoc, o pomysły? Pewnie ktoś z Was mnie i tak poczęstuje jakimś pomysłem, więc nawet nie musiałby pisać tego zdania. Ale sam tego nie rozkminię. Przynajmniej pokażę jedną z możliwych opcji, jaka się u faceta może pojawić.
Edit: sądząc po komentach źle się wyraziłem. Opcji wcale niechcianej.
Odpowiedzi
Limba czy Ty jestes z miasta
pon., 2011-01-10 20:18 — AbrakadabraLimba czy Ty jestes z miasta swietej wiezy?
Ja doskonale wiem o co chodzi
pon., 2011-01-10 20:37 — GDPJa doskonale wiem o co chodzi niestety i faktycznie muszę przyznać, że nie jest łatwo się z tego błędnego koła wydostać.
Jednak terapia typu lepszy wróbel w dziupli niż w gołąb garści jest najskuteczniejsza
.
Stary taki banał powiem, ale żeby się pozbierać trzeba zrobić jeden duży krok. Cytując Gracjana "dwoma małymi krokami nie przeskoczysz przepaści". Musisz się po prostu przemóc
Masz swój zajebiście dziwny
pon., 2011-01-10 20:44 — CasanoVVaMasz swój zajebiście dziwny świat , nie wiem czemu...
Czy to tylko wina , ze żyjesz przeszłością?
Przecież jesteś podróżnikiem tacy ludzie są bardzo spontaniczni , pełni energii werwy do życia i poszukiwania przygód.
Nie czas zobaczyć w spodnie co się tam ma?
Albo to zaburzenia w twojej głowie wprowadzone przez iluzję twojej ex czy ty sam na razie nie wiesz czego chcesz kim jesteś i do czego dążysz?
Nie rozumiem i nie zrozumie nigdy.
Czemu ktoś tak mocno może tłamsić w sobie taką skrytość i drugą osobę która pierdoli mu co ma robić a co nie.
Oglądałem kiedyś film pokazujący jak człowiek ma kilka osobowości z ciężkim chlebem wyszedł z tego..
Czego tobie życzę żebym sam wiedział czego naprawdę chcesz .
i pierdol ten celibat bo penis nie jest tylko od sikania.
Na darmo nie staje?
I na darmo kobiety nie mają pochw .
trzymaj się.
Powiem tak, sex jest piekny
pon., 2011-01-10 20:55 — ErykowskiPowiem tak, sex jest piekny kolego !
i nikt Ci nie kaze wykorzystywac kazdej okazji bo to by bylo zbyt tandetne moim zdaniem. Jak ktos tu kiedys napisal nasz penis jest tak samo cenny jak ich cipki
Moja rada: przypomnij dobie chociaz raz jak to jest a wszystko wroci do normy. Ja rozumiem szacunek do wlasnej osoby bo tez nie daze na chama do dupczenia ale korzystaj z tej magi sexu puki jestes mlody bo pozniej mozesz tylko i wylacznie zalowac, ze bawiles sie w jakies celibaty.
To nie kwestia szacunku do
pon., 2011-01-10 21:25 — LimbaTo nie kwestia szacunku do własnej osoby ANI WYBÓR. Świadomie bym takiej opcji nie wybrał. Dla mnei to chore, ale we mnie siedzi.
Nie mówię o wykorzystywaniu każdej okazji, bo to rzeczywiście zalatuje "homo erectusem". Ale nie znajduję żadnej motywacji.
Źle się chyba wyraziłem z tym celibatem, powinno być bardziej ironicznie. Bo to nie kwestia że "założyłem że od dzisiaj nic".
Trafiłem na stronę właśnie po to, żeby wrócić do tego świata, gdzie i na sex jest miejsce.
I opisuję również dla innych, nie dla siebie największą blokadę z jaką przychodzi mi się zmagac, tylko nie wiem do końca co to. Bo nie powstrzymuje mnie narzucona czy własna ideologia, ani jakieś dziwaczne pojęcie samorozwoju poprzez ograniczenie. Tylko nie mogę rozkminić czemu mi się coś rozsynchronizowało. Że pociąg i obecność kobiet nie indukują, tylko istnieją jak całkowicie niezwiązane rzeczy.
Z tym podróżnikiem to żeś pojechał
Ani spontaniczności ani poszukiwania przygody nie można mi odmówić.
A z tym zaglądaniem w gacie - nigdy święty nie byłem i wiem co się tam znajduje, nie tylko w moich. Tylko powoli już nie pamiętam jak się to działo i za czym tak właściwie tęsknię.
Napisałem to również dlatego, żeby pokazać "zrezygnowanym", jak glupio można się wpakować.
Limba nic ci nie poradzę ale
pon., 2011-01-10 21:35 — piekłoLimba nic ci nie poradzę ale cię rozumiem
Ja czegoś takiego nie mam,
wt., 2011-01-11 00:16 — anuJa czegoś takiego nie mam, ale wiem ze można być aseksualnym (nawet tak to chyba nazwali). Moim zdaniem traktujesz sex jak coś co trzeba zrobić, nie sprawia Ci to przyjemności. Piszesz "...po co to psuć" Boisz się ze laska zobaczy że masz małego? jeśli tak lubisz jak jest że "Cofnęliście się o pół życia, jest magiczne, dobrze się bawicie ..." to czemu się nie bzykać z tym nastawieniem? Raczej nikt tutaj Ci nie napisze tego co chcesz przeczytać bo tylko Ty masz to w głowie, a jak już to dojdziesz do wniosku ze nie o to Ci chodziło. Wypierasz coś ze świadomości i do puki sam tego nie odkryjesz to taki stan rzeczy będzie trwał.
Wydaje mi sie, że zbyt dużą
wt., 2011-01-11 19:59 — LunejWydaje mi sie, że zbyt dużą wagę przywiązujesz do seksu i traktujesz go jak jakieś nie wiem... Zło ? Ten tekst o ,,psuciu", seks nie musi nic psuć może nawet polepszać, myślę, że główny problem to Twoja psychika i nastawienie do seksu.
Jeśli będziesz neutralny to
czw., 2011-01-13 13:50 — agm88Jeśli będziesz neutralny to oczywiście nic nie stracisz, ale też nie zyskasz.
Z tym seksem to może po prostu wolisz bardziej seks z uczuciem niż seks z samym pożądaniem.
Ja przez pewien czas po ,,first love" miałem tak samo, niby jakaś kobieta fajna ale jako kumpela... jedyne co to można się przemóc i wszystko wróci do normy. Odrobina chęci tylko.
Czas leczy rany i inne chore zagadnienia.