Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Nowe horyzonty w starej szkole

Portret użytkownika boom

Drugi września. Pierwszy prawdziwy Dzień w szkole. Z tym że szkoła zmieniła się w moich oczach tak jak ja sam zmieniłem się w ostatnim czasie. Sztoby było śmieszniej - chciałem wyrwać konkretnie jakąś pierwszoklasistkę lub nawet kilka z nich. I nawet udało się, choć zupełnie inaczej niż planowałem. A jak to było opowiem; pozwólcie jednak że napiszę również  w zarysie o innej rzeczy jaka mi się udała. Splażowałem otóż żeby było miło również drugą dziewczynę - ta z kolei przeniosła się z innego liceum do równoległej klasy. Tyle jeżeli chodzi o wstęp. Chcecie szczegółów? Pewnie nie, ale i tak was nie oszczędzę Laughing out loud

Przyszedłem otóż do szkoły z moim wiecznym optymizmem. Moja postawa znacznie się zmieniła od zeszłego roku. Zacząłem traktować siebie i innych z większym dystansem, przestałem się garbić, wyzbyłem się znacznej części frajerstwa. Nie oznacza to jednak że spocząłem na laurach zwycięstwa i przestałem nad sobą pracować. Ok, wracając do tematu: po standardowym powitaniu z klasą i odsłuchaniu waty nudowej o wakacjach poszedłem na obchód szkolnych korytarzy. Taka moja tradycja, że chodzę sobie podczas przerwy po budzie, witam się ze znajomymi. Chyba nigdy się tego nie wyzbędę, zresztą po co?

Zaszedłem otóż frontalnie klasę, którą darzę szczególnym sentymentem: mat-fizów. Miałem być wśród nich ale jakoś tak się złożyło że zabrakło mi punktów by się tam dostać. Genialnemu boomowi nie chciało się oczywiście pisać odwołania i w ten sposób zostałem biol-chemem. Dla odmiany znów odbiegam od tematu. Powitawszy się więc z kumplami ruszyłem w stronę stojącego opodal Kostka, mojego dobrego przyjaciela. Stał ze swoją dziewczyną oraz jeszcze jedną laską. B7+ na moje wprawne. Okazało się że ona kojarzy mnie – była to Patrycja, kiedyś chodziła do jednej klasy z moim kuzynem. Cóż podgadaliśmy chwilę w czwórkę po czym Kostek lekko odleciał wraz ze swoją blond-pięknością. Na to niżej podpisany zareagować mógł tylko w jeden sposób:
- Hej, Patrycja, miałaś już przyjemność odbyć lekcję chemii?
- Jeszcze nie, ale będę dziś miała. Przy okazji słyszałam że jest naprawdę ostro.
- Oj tak dość niefajnie. Ja miałem już dzisiaj ten zaszczyt. Facet opieprzył kumpla, że nie umie podwiesić firany.

I dalej takie teksty. W sumie nic specjalnego. Pogadaliśmy kulturalnie po czym poszedłem bodaj na biologię. Zdecydowanie uległa mojemu czarowi osobistemu jednak ja jej urokowi niespecjalnie. Przesiedziałem jakoś biologię po czym wyszedłem na dużą przerwę. Zimno jak jasna cholera.

Chwilę pośmiałem się z jakimiś zupełnie mi nieznanymi kolesiami w garniakach. Miałem właśnie zamiar uciekać przed zimnem do wnętrza budynku kiedy zatrzymała mnie moja... hmm przyjaciółka to chyba za dużo powiedziane... moja dobra koleżanka Daria wraz z jakąś nieznaną mi towarzyszką. Oooo ta była niezła. HB 8+. Szybko pozbierałem opadniętą szczękę z asfaltu i zacząłem pogawędkę. Ot pierdoły. Że niedobrze iż wakacje się skończyły, że były za krótkie. Pieprzyłem bzdury jak mało który. Nawiązałem wreszcie do tematu, który naprawdę mnie interesował. Musicie otóż wiedzieć moi bracia w podrywaniu, że rysuję praktycznie non-stop, to moje hobby, moja pasja , wprost kocham to robić. A jeden z moich ulubionych tematów, mój nauczyciel PO przestał zdaje się na dobre uczyć w naszej szkole. Obwieściłem więc wszem i wobec:
- Kuuuuurwa ale zmienili mi peowca. To by znaczyło koniec mojej wielkiej rysunkowej serii.
Daria, która wie o co chodzi natychmiast podchwyciła temat
-Zmienili pana P? No nie i co teraz?
Monika zaś (wymieniałem ją już z imienia?), która wtajemniczona nie była spytała o co chodzi. Po krótkich wyjaśnieniach, które były niezbędne do wprowadzenia jej w temat stwierdziłem
- W plecaku mam teczkę. Tam jest tego kilka sztuk. Przynieść?
- Jasne, dawaj! - miękka piłka? - Przynieś!
- Dobra, czekajcie tu na mnie.
I czekały jak takie głupie na zimnie. Ja zaś zadbałem by czekały chwilę za długo. Mam czas, co się będę spieszył.Smile
-No i jest, w zasadzie powinienem to spalić.
- Co ty, zdurniałeś? To jest sztuka, nie chcesz, ja to wezmę!
Daria wyłączyła się z rozmowy na dobre. I wcale mnie to nie martwiło.
- Pokaż jeszcze inne prace!- uf nie nadążam łapać miękkich piłek. - No nie, to jest świetne! A to... łał a jaki portret. Jesteś świetny.
Wiem.
  Był to żart i jak żart zabrzmiał. Wolę to niż fałszywą skromność.
 -Ooo jaki skromny hahahahihi.
Ta, hehehehe, pomyślałem ironicznie. Naucz się tak rysować to pogadamy co to jest skromność.
- Hej, dasz mi jeden z tych obrazków?
Ta, jasne. Będę rozdawał na prawo i lewo aż zostanie mi najgorszy szmelc jaki narysowałem.
- Nie. Naprawdę się przy nich narobiłem i chcę żeby zostały w mojej prywatnej kolekcji.
- Daj jeden to nawet dostaniesz buzi.
Teraz naprawdę uśmiałem się w duchu. Oj Gracjan, kocham cię, pomyślałem. Jeszcze trzy tygodnie temu oddałbym za taką cenę choćby i wszystkie rysunki. Razem z teczką, węglem i wszystkimi ołówkami.
-A skąd pewność że będę chciał wziąć? - Neg ostro ją przygasił.
-No daj, proszę. - Tu spojrzenie w moje zajebiste oczęta.
-Nie dam. - Odwzajemniłem z uśmiechem spojrzenie. Naprawdę była dobra, więc patrzenie sprawiało mi wielką przyjemność.
Staliśmy tak i kłóciliśmy się cholernie długo. Kłóciliśmy to w zasadzie zbyt mocne słowo. To było o wiele bardziej w stronę flirtu. W sumie mógłbym tak stać choćby i do siódmej nieskończoności ale miała tak wspaniałe oczy, że poczułem, że autentycznie zaczyna mi stawać. Musiałem jak najszybciej się zwinąć żeby nie wyjść na napalonego frajera. -
Dobra będę spadał. Narka.

Jestem boom. Ja zawsze mam czas. Na wszystko. Pośpiech jest wrogiem ludzkości.

Spotkaliśmy się dziś jeszcze 2 razy. Ciągle to samo. Daj jakiś rysunek, nie dam, daj, nie, wciąż te zajebiste oczy lecz tym razem nie musiałem zwijać się wcześniej. Zapowiada się wspaniały rok szkolny.

Oczywiście najprostsze rozwiązanie jest zawsze najlepsze i zawsze przychodzi po niewczasie. I przyszło – na ostatniej lekcji, na polskim. Idioto, palnąłem się w czoło. Powiedz: „Chcesz rysunek proszę, chodź. Pozuj mi do portretu.” Na chuj liczysz? Na więcej piłek? Miałeś tak miękkie piłki, że aż przeciekały przez palce. Przyznałem rację sam sobie. Co się może stać? Podniecam ją samym widokiem. Albo przynajmniej tak myślę a autosugestia działa stymulująco.
Niestety już jej dziś nie znalazłem. Ale co tam. Jestem boom. Mam czas. Jutro też przyjdzie do szkoły.

Mam co do niej wielki plan. Plan skomplikowany, ale nie myślałem jeszcze nad szczegółami.

Narysuję ją. Ale nie chodzi o portret. W każdym razie nie tylko. Chodzi mi o prawdziwe piękno, o sztukę najstarszą i najwspanialszą ze wszystkich. O przedstawienie ciała. O akt.

W międzyczasie oczywiście zamierzam ją oczywiście zaliczyć, co do tego nie ma wątpliwości. I podołam temu zadaniu. Nie wierzycie? Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli albowiem zdarzają się na niebie i ziemi rzeczy o których nie śniło się filozofom.

Jestem boom. Mam czas.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Ashkael

Dokładnie..."Zdecydowanie

Dokładnie...
"Zdecydowanie uległa mojemu czarowi osobistemu(...)"

Wpis dobry i jak widzę, rok szkolny zaczyna się zajebiście dla większości niepełnoletnich na tej stronie... ahh te pierwszoklasistki Laughing out loud

nie planuj i będzie spoko

nie planuj i będzie spoko Smile powodzenia

PS. z drugiej strony to w sumie dobrze, że ją troche osrałeś i postawiłeś na swoim Tongue

teraz to pełno blogów o

teraz to pełno blogów o szkole Laughing out loud