Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zbyt piękny świat

Portret użytkownika Amelia

Trafiłam do Was przypadkiem, szperając w Internecie w poszukiwaniu materiałów do pracy zaliczeniowej. Ostatecznie nie wykorzystałam treści zawartych w żadnym z artykułów, przeczytałam jednak wszystkie teksty Gracjana i odwiedziłam wiele Waszych blogów. Po czym naszła mnie refleksja smutna i wstrząsająca...

Uświadomiliście mi coś bardzo ważnego. Uświadomiliście mi, że mój piękny świat umiera, albo nawet już umarł, bądź też- o zgrozo- nigdy nie istniał.
Uświadomiliście mi też, że jestem dziwna.

W większości piszecie tu o podrywaniu, o niezobowiązujących spotkaniach i luźnych relacjach. Jest jednak sporo artykułów i wpisów dotyczących związków i ten temat między innymi mnie zainteresował.

Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym w jakikolwiek sposób kontrolować mojego mężczyznę i jak on mógłby kontrolować mnie. Dwoje ludzi decyduje się być ze sobą między innymi dlatego, że sobie wzajemnie ufają, a to wyklucza ciągłą inwigilację, czy całkowicie już dla mnie egzotyczne założenie, że partner/partnerka nie może wyjść gdzieś sam/a, ze swoimi znajomymi płci obojga.
Związek oparty na tego rodzaju zasadach to związek wypaczony i chory.
U Was na forum i w blogach często spotykam się z poglądem, że jeśli kobieta rusza się gdziekolwiek bez swojego faceta, to jest to jakaś tragedia, początek kryzysu, powód, by zagrozić odejściem, albo- tego już nie rozumiem w żadnym stopniu- perfidna gra z jej strony.
Po co, po kiego grzyba, pytam, wiązać się z kobietą, do której nie ma się za grosz zaufania?
Ja, jeśli zdecydowałabym się na związek, to tylko i wyłącznie wtedy, gdybym- na ten moment- miała pewność, że partner jest człowiekiem, którego nie wyobrażam sobie zdradzić. A gdyby coś w tym względzie się zmieniło, do cholery, powiedziałabym mu o tym! Mniej obciążyłabym swoje sumienie odchodząc, niż oszukując.
I tego samego oczekuję od drugiej strony.

Niepojęte jest dla mnie strzelanie fochów, czy jakieś prymitywne i prostackie "sprawdzanie" partnera. Samo życie dostatecznie przetestuje nas oboje, kiedy będziemy się wzajemnie poznawać i wspólnie stawiać czoła przeszkodom.
Niepojęte jest obrażanie się za dzień bez SMSa, czy bez spotkania, za brak kwiatka na randce, zbyt mało emocjonalną reakcję, za brak emotki na gg... To jest głupie, bezsensowne i dziecinne stwarzanie sobie problemów.

Skoro ludzie decydują się na związki świadomie, skoro jest to decyzja obustronna, to skąd takie podejście rodem z piaskownicy?! Skąd niepoważne konflikty, których nie powinno być?!
Tak narzekacie na te straszne kobiety, które Wami manipulują, więc po co takie sobie wybieracie? Po co wybieracie kobiety wyrachowane, perfidne, zimne, które nie potrafią kochać, nie potrafią dać niczego od siebie, potrafią tylko knuć, spiskować i wysuwać żądania?

Po co?
Bo to spore wyzwanie- zdobyć taką. Nieważne, że jedyne, co z tego macie, to jej cipa. Nieważne, że nie możecie na nią liczyć. Nieważne, że nie możecie jej ufać. Nieważne, że nie możecie być jej pewni.
Jest cipa- jest sukces.

Kobiety są "złe", bo im się to opłaca. Zamiast się wysilać, żeby ująć faceta inteligencją, oryginalnością, dowcipem, zamiast dać coś od siebie, one zasłaniają się sukotarczą i męcz się teraz, chłopie, próbuj!
A Wy to łykacie jak młode pelikany. Nieważne, jaka jest, ważne, że ładna i ma się za Bóg wie co. Pół biedy, jeśli chodzi o akcję na jedną noc, ale jeżeli na takiej zasadzie buduje się cały związek, to jak może być on zdrowy i udany?

Dlatego taki dziwoląg jak ja nie ma co marzyć o związku. Te "normalne" kobiety zrobiły Wam wodę z mózgu.
Jeśli nie odzywacie się przez kilka dni i nie ma awantury, jeśli dziewczyna sama z siebie, bez Waszej zmyślnej "tresury" nic nie mówi na Wasze wyjścia z kolegami, jeżeli nie obraża się na każdym kroku, wniosek jest jeden- nie zależy jej.

To smutne, że młodzi mężczyźni wyrabiają sobie zdanie o kobietach na podstawie znajomości z durnymi, ale cwanymi panienkami z dyskoteki, tudzież innymi łatwymi manipulantkami. Ani im, ani Wam nie chce się wysilić, żeby znaleźć coś prawdziwego, a potem gorycz, żółć, żale i pretensje...

PS Oczywiście moja obserwacja nie dotyczy wszystkich facetów, jako, że słowa "wszyscy" unikam, jak morowej zarazy. Nie istnieje chyba żadne zjawisko, które dotyczy wszystkich, z wyjątkiem niektórych czynności fizjologicznych Wink

Odpowiedzi

bardzo realistyczne podejście

bardzo realistyczne podejście koleżanko nie do konca z tym sie zgodze ale w wiekszoci masz racje pozdrawiam cieplutko Amelko;)

Portret użytkownika Gongo

Są ludzie i taborety.

Są ludzie i taborety. Pamiętaj, dla przeciętnego faceta w wieku 18-25 lat liczy się zdobywanie panienek jedna za drugą.
Dopiero potem dorastają i wiedzą, że seks to nie wszystko i liczą się też inne wartości.

Pozdrawiam i zaliczenia pracy życzę Smile

Portret użytkownika Platon

Hmm... dziwisz się że faceci

Hmm... dziwisz się że faceci wybierają ładne zimne suki jak to nazwałaś które kryją się za suko-tarczą i nas manipulują tak jak my jej. Nigdy do końca nie wiesz czy ty jesteś manipulantką czy może jesteś manipulowana.

Wyobraź sobie iż spotykasz jakiegoś chudego brzydala z googlami na nosie o grubości 3 cm hmm... który nawet nie spojrzy ci w twarz, który jest przez nas traktowany jako frajer nie ze względu na wygląd lecz na zachowanie ponieważ według jego kobiecie trzeba nosić kwiaty w zębach być miłym wiązać buty i jeszcze huj wie co i teraz załóżmy że go spotkałaś w Łodzi i co docenisz jego duszę jego charakter to że w sercu ma takie ideały jakie ty zauważyłaś u kobiet, że jest inteligenty chociaż tego nie ujawnia. Nie, uznasz go za frajera i ominiesz szerokim łukiem więc nie dziw się że faceci wybierają takie kobiety .

Hmm... i jak mam nazwać twoją ILUZJĘ hmm... może sama mi pomożesz..

Portret użytkownika Amelia

Bardzo spłyciłeś moją myśl.

Bardzo spłyciłeś moją myśl. Nie mam zamiaru pleść banałów pod tytułem "może ma dobry charakter", bo wyżej dupy nie podskoczysz i autentyczny wstręt fizyczny jest czymś, czego się nie przezwycięży. Bo i po co? Po co się zmuszać?
Nie podoba się, a ma dobry charakter? To pogadać, pośmiać się i pa. Podoba się, a jest sucz, albo manipulantka nie z tej ziemi? Wziąć na seks, czy nawet nawiązać dłuższą znajomość bez zobowiązań, jeśli obojgu to pasuje.
Proste. Ale żeby od razu związek?

Zdarzyło mi się tylko raz, że po bliższym poznaniu facet okazał się tak zajebisty, że jego niezbyt imponująca powierzchowność przestała być jakąkolwiek przeszkodą, ale zdaję sobie sprawę, że to są przypadki jednostkowe.
Ja nie czepiam się tego, że lubicie ładne kobiety. Niech będą jak najładniejsze! Nie jesteście przecież miłosiernymi Samarytanami, żeby z litości zmuszać się do brzydkich, to oczywiste!
Chodzi o to, że może warto poszukać trochę dłużej, a znaleźć taką, która się Wam spodoba, a jednocześnie będzie godna zaufania i na tyle dojrzała, by nie obrażać się za brak dwukropka i gwiazdki w SMSie.
Chyba, że jednak lubicie, jak dziewczyna podnosi Wam ciśnienie tanimi chwytami...
To jest oczywiście indywidualna sprawa każdego. Ja tylko tak sobie głośno (czy może raczej publicznie) myślę...

Amelia teraz to Ty spłyciłaś

Amelia teraz to Ty spłyciłaś jego słowa. Jego ekstremum miało tylko ułatwić przekaz. Ty jednakże uznajesz, że ktoś kto korzysta z wiedzy PUA to osoba rzucająca się na każdą możliwą dziewczynę. Wręcz jest na odwrót. Im jest się lepszym tym lepiej zna się siebie, tym pewniej (świadomiej) dąży się do jak najlepszego związku z daną kobietą. Ofiarując jej siebie ale jednocześnie egzekwując i od niej te zasady na których danemu facetowi zależy.
To o czym on pisał powyżej przedstawię Ci w innym przypadku - mijacie się w sklepie między regałami. Facet fizycznie Ci odpowiada a on pomimo Twoich kobiecych starań nie reaguje - bo nie wie jak, może w ogóle nie wie iż jesteś zainteresowana. Co wtedy? W znamienitej ilości przypadków pójdziesz swoją drogą i tyle.

Portret użytkownika Alejandro

Gongo - napisales: dla

Gongo - napisales: dla przecietnego faceta.

uzytkownicy, ktorzy maja pojecie o podrywaniu nie sa przecietni.

przecietny tylko mysli o zaliczaniu, bo bedac przecietnym, jak to napisal pieknie salub "frajerem" nie zaliczysz nic.

Amelio - Ty ciagle piszesz o zwiazku, a my o podrywaniu.

Rozumiesz, dlaczego Gracjan napisal "Witam Panów, żegnam Panie*! Kilka słów o stronie." bo Wy, kobiety, tego nie rozumiecie, Wasz idealny swiat rozni sie od naszego idealnego swiata.

Masz swoje zdanie, mozesz je wyrazic, kazdy z nas moze je oczywiscie krytykowac. Sledz nowe blogi, widze, ze czas opublikowac mojego.

W dodatku czesto bazowalas na bardzo slabych blogach, cytujesz glupoty, ktorych tutaj nie uczymy.

Pozdrawiam,

Portret użytkownika Amelia

Wiedziałam, że ktoś zacytuje

Wiedziałam, że ktoś zacytuje tę wypowiedź! Pewnie miałam jasnowidzenie Wink

Zazdrość o penisa mi nie grozi i Wasze wypowiedzi za bardzo mnie nie bulwersują. Wiadomo, z częścią się zgadzam, a z częścią nie, ale bez przesady, nie wypowiadam nikomu świętej wojny. Ani żadnej innej. Zatem pozwoliłam sobie jednak nie uciekać stąd w podskokach, zwłaszcza, że strona mnie zaciekawiła.

Napisałam o związkach, bo taka refleksja akurat mnie naszła. Co najmniej jeden ze swoich artykułów Gracjan poświęcił właśnie związkom, wielu facetów proszących o radę na forum jest w związkach, więc ten temat tu istnieje.
Ideę podrywu jak najbardziej rozumiem i nie mieszam z pojęciem związku.

Niczego nie cytuję, jak znajdę cytaty, to ewentualnie uzupełnię. Blogi są różne, opinie są różne, ale wielu facetom to przeszkadza, a stwierdzenie dziewczyny, że idzie na imprezę, albo spotkanie traktuje się jako shit test, który wymaga odpowiedzi w rodzaju "dobrze, idź, ja sobie w tym czasie pójdę do Marty/Ani/Kasi, żeby była zazdrosna i żeby zastanowiła się dwa razy, zanim następnym razem wyjdzie gdzieś sama.

Portret użytkownika Guest

nie ma problemu, jeżeli

nie ma problemu, jeżeli dziewczyna spotyka się z facetem i koleżankami. Problem jest jeżeli spotyka się TYLKO z koleżankami, a dla faceta przestaje mieć czas

Portret użytkownika Smuel

W dużej części masz rację,

W dużej części masz rację, ale jak sama unikasz słowa "wszyscy" tak samo my nie używamy słowa "wszystkie"...
Nikt nie napisał, że wszystkie kobiety to zimne suki u manipulantki. Jednak duża część kobiet w przedziale wiekowym większości naszych użytkowników taka jest.
Nie wszystkim chce się czekać na tą odpowiednią.
Podczas szukania "bawią" się innymi/ z innymi... każdą mają pod kontrolą, znają jej sukowate zachowania.
Jesteśmy nad nimi.
Jednak gdy znajdziemy właściwą kobietę to nie musimy z nią grać. I to jest najpiękniejsze, że tą kobietę traktujemy na równi.
Dlatego jak widać Ty się wyróżniasz z rzeszy suk i możesz być pewna, że jak spotkasz jednego z PUA/ PUM to będziesz traktowana lepiej niż większość kobiet...

Ale my jesteśmy ogólnikowi i te porady w większości są dostosowane do głupich "nastolatek".

EDIT: Bo z mądrymi kobietami nie trzeba się bawić w gierki.
Ale i tak frajerem nie można być, więc edukacja frajerów na mężczyzn zawsze aktualna Wink

Zaliczenia pracy Wink

Portret użytkownika Italiano

"U Was na forum i w blogach

"U Was na forum i w blogach często spotykam się z poglądem, że jeśli kobieta rusza się gdziekolwiek bez swojego faceta, to jest to jakaś tragedia, początek kryzysu, powód, by zagrozić odejściem, albo- tego już nie rozumiem w żadnym stopniu- perfidna gra z jej strony"Głowne zasady związku osób mądrzejszych i dłużej siedzących w temacie to SZCZEROŚĆ SZACUNEK ZAUFANIE - ZAUFANIE - czyli bardziej doświadczone osoby nigdy nie napiszą , nie doradzą , nie powiedzą itp tego co zacytowałem wyżej . Nie wiem , w którym wpisie mogłaś coś takiego wyczytać ale autor musiałbyć desperatem lub początkującym , który się pogubił przez co źle to odebrałaś;)

Portret użytkownika Gongo

Nie jest powiedziane, że

Nie jest powiedziane, że frajerzy nie uprawiają seksu, frajer to facet, który ma złe podejście do kobiet i nie potrafi zachowywać się jak na mężczyznę przystało.

Zaliczenie 5,10 czy 15 panienek nie oznacza, że wyzbyłeś się frajerstwa.

Portret użytkownika knokkelmann1

Jest cipa- jest sukces. Ta

Jest cipa- jest sukces.

Ta Pani rozwala mnie na kawałki. Ona inna, rzecz jasna, lepsza od panienek z dyskoteki.

Knokk to Ty nie wiesz, że to

Knokk to Ty nie wiesz, że to tylko te solar laski mają sukotarcze??? A te wspaniałe kobiety, które chociażby pną się po drabinach rozkoszy pfu kariery to już intelektualistki wysublimowane wpisujące się w kanwy code of contact;P:P:P:P:P:P No i abym nie zapomniał o tych niby normalnych tak te nie mają żadnej sukotarczy och nie ... są jak do rany przyłóż;)TongueTongue:P

No jakże to tak Knokk nie wiedziałeś o tym?Tongue heheheh

Portret użytkownika Amelia

Czy lepsza- nie wiem. Pewnie

Czy lepsza- nie wiem. Pewnie zależy, co dla kogo jest lepsze.
Czy inna- pewnie trochę tak. Chociaż może przeświadczenie, że wszystkie kobiety są takie same każe Wam wierzyć, że jednak inna być nie mogę.

O manipulacji wiem wystarczająco dużo, by z niej rezygnować, jeśli tylko się da- zwłaszcza w kontaktach z najbliższymi- i nie pozwolić innym, by stosowali ją wobec mnie.
Nie cierpię kłamać. Jeśli mi się zdarzy, niekonieczne w związku, w związku mi się nie zdarza, czuję się z tym źle. Nie obrażam się o głupoty, jeśli ktoś mnie naprawdę urazi, mówię mu to.
Nie wyobrażam sobie obecnie być w związku z kimś, do kogo nic nie czuję (w okresie młodzieńczych błędów i wypaczeń wypróbowałam i nie wytrzymałam długo, to nie dla mnie).

Wszystko, co napisałam wyżej, to prawda. Czy którykolwiek z Was uwierzył?
Nie. Nie sądzę.

I to jest właśnie mój cholerny problem przez całe życie! Może i miewam niewyparzony jęzor, może jestem, delikatnie mówiąc ekscentryczna, może mam spaczone pojęcie romantyzmu i w ogóle to nie mogę być dziewczyną, bo lubię science fiction. Tak, właśnie tak!
Ale jeśli się zakocham i zdecyduję na związek (do tej pory zdarzyło mi się to aż raz, czyli nie jestem kochliwa, jak stado królików i nie zmieniam "ukochanych" dwa razy w miesiącu) to jestem szczera, wierna i ufna, jak dziecko.

Ale, nie, psiakrew, przecież muszę coś knuć, przecież to niemożliwe...

Portret użytkownika knokkelmann1

Cud malina...trochę to

Cud malina...trochę to niekobiece, to chyba że to kolejna manipulacja...

Portret użytkownika Dil

Hah ładna iluzja.Jesteś takim

Hah ładna iluzja.Jesteś takim chłopczykiem z iluzjami tylko w żeńskiej wersji.

Portret użytkownika Dil

Hah ładna iluzja.Jesteś takim

Hah ładna iluzja.Jesteś takim chłopczykiem z iluzjami tylko w żeńskiej wersji.

Portret użytkownika Dil

Hah ładna iluzja.Jesteś takim

Hah ładna iluzja.Jesteś takim chłopczykiem z iluzjami tylko w żeńskiej wersji.

Portret użytkownika Priapos

mmm nie wiem jak

mmm nie wiem jak zacząć...
więc napisze tylko, że Amelia to lekki film ze śliczną aktorką Laughing out loud

Portret użytkownika szusti

"Ja, jeśli zdecydowałabym się

"Ja, jeśli zdecydowałabym się na związek, to tylko i wyłącznie wtedy, gdybym- na ten moment- miała pewność, że partner jest człowiekiem, którego nie wyobrażam sobie zdradzić."

tak, Ty, bo Ty jesteś kobietą

"gdybym- na ten moment- miała

"gdybym- na ten moment- miała pewność" - to, że jest kobietą to zawarła dodatek w postaci takowej jak wyżej. Teraz dodajmy zmienną, która oznacza kobiece odczucie "że to nie jest to" i już możesz słowa o partnerstwie i brzydzeniu się zdradą w między bajki włożyć. Wszak kilka zdań dalej już znajdziesz fragment o czyszczeniu sumienia, a że nastąpić ono może po chwilowym flircie bo on nagle nie był już taki jak trzeba (brak definicji świadomy) był ku temu powodem;)

Och tak ...kobiecy punkt widzenia.

Portret użytkownika Amelia

Miałabym nadużywać słowa

Miałabym nadużywać słowa "zawsze"? Dlaczego?
Teraz jest teraz. Tak czuję, tego chcę. I oby tak pozostało do końca moich dni. Jestem gotowa zrobić wiele, żeby pozostało. Naprawdę, bardzo wiele.
Wiem, co mówię. Może kiedyś podzielę się z Wami moją życiową historią, kto wie...
Mówiąc o tym, że moja pewność może zostać zachwiana, nie mam na myśli tego, że nagle zakocham się w kim innym, albo radośnie uznam, że puszczanie się jest fajne. To- w moim przypadku- byłaby skrajność granicząca z niemożliwością.
Istnieją jednak sytuacje, które sprawiają, że człowiek w danym związku przestaje czuć się dobrze. (Kto mi obieca, że mnie coś takiego nie spotka?) Nie chodzi o znudzenie się partnerem, czy jakieś nagłe przejrzenie na oczy i przekreślenie wszystkiego ot tak. Nie o palpitację macicy, PMS, czy inne humory, które mi tu imputujecie, bo jestem kobietą.

Gdyby, na przykład, człowiek, z którym jestem, którego tym samym kocham i któremu ufam bezgranicznie podniósł na mnie rękę (to się przecież zdarza), coś by się między nami zmieniło. Choćby to był jednorazowy "wyskok", choćby nawet nie bolało zbyt mocno, choćby było spowodowane wzburzeniem i choćby przeprosił i szczerze żałował, to dla mnie wytworzyłaby się między nami przepaść nie do pokonania. Emocjonalnie oddaliłabym się od takiego człowieka o lata świetlne.
Czy w tym wypadku lepiej, żebym została z nim i oddalała się coraz bardziej, aż do momentu, w którym w sekrecie poszłabym szukać pocieszenia u kogo innego, czy jednak lepiej szczerze powiedzieć, że to było zbyt wiele, bym mogła dalej z nim być?

Decyzja kobiety o odejściu nie musi być nielogiczna, spowodowana babskimi humorami, czy perfidią (choć pewnie czasem bywa, nie wiem). Ludzka psychika jest jednak nieco bardziej złożona.
I żebym nie wiem, jak się starała, by było "na zawsze", nie wszystko mogę przewidzieć...

Portret użytkownika Smuel

Jeśli taki wyskok zdarzy się

Jeśli taki wyskok zdarzy się komuś kogo KOCHASZ i nie będziesz w stanie mu przebaczyć...
to go nie kochasz.
"Prawdziwa miłość wszystko wybacza." stwierdzenie najczęściej słyszane przez frajerów, którzy przebaczają setki grzechów, bo... no sami wiecie.
Ale stwierdzenie trafne, pod warunkiem, że PRAWDZIWA miłość.

Ja nie wierzę w przeznaczenie, pech, zabobony, upiory, zjawy i inne takie.
Jednak wierzę w świat duchowy i uważam, że jest bardzo ważny i rozwinięty, tak że wiele nigdy nie pojmiemy.

Wierzę w Boga i MIŁOŚĆ- prawdziwą bezwarunkową miłość.
Dlatego twoją wypowiedz uważam za lekko przesadzoną. Osoba, którą kochasz i mały wyskok? Mały na tyle duży by rozstać się z najbliższym?

Nonsens!
Pozdrawiam.

Oczywiście w życiu nie ma

Oczywiście w życiu nie ma manipulacji i nigdy nie występuje. Zwłaszcza w dłuższych związkach. Kochanie kupmy nowe zasłony - rzekła nie skruszona niewiasta o perłowych oczach gdy on właśnie jestestwo swe jej przekazał w atmosferze "rozkoszy".

Jednak i to nie jest najważniejsze, ważne jest to aby mieć świadomość jak utrzymać związek bo czy chcemy czy nie to są pewne zachowania nie zmienne u Was. Wiedza i umiejętności jaka jest propagowana na tej stronie to świadome poruszanie się w labiryncie kobiecych zachowań. Dziwnym zbiegiem okoliczności zbieżność tychże przesłanek jest zgodna z rzeczywistością. Och my Szaleńcy - wróćmy zatem do bycia tymi nieświadomymi. Kupujmy stosy prezentów, podwóźmy gdzie księżniczki karzą, zakupy nośmy za nimi. Czekajmy aż jakaś zechce się do nas odezwać etc.etc. Wink

Portret użytkownika knokkelmann1

Och my Szaleńcy - wróćmy

Och my Szaleńcy - wróćmy zatem do bycia tymi nieświadomymi. Kupujmy stosy prezentów, podwóźmy gdzie księżniczki karzą, zakupy nośmy za nimi. Czekajmy aż jakaś zechce się do nas odezwać etc.etc.

A potem kop w dupę i sakramentalne - nie pasujemy do siebie, zostańmy przyjaciółmi - jak w życiu, jak zawsze.

no fucking way

Portret użytkownika jelon

Po co wybieracie kobiety

Po co wybieracie kobiety wyrachowane, perfidne, zimne, które nie potrafią kochać, nie potrafią dać niczego od siebie, potrafią tylko knuć, spiskować i wysuwać żądania?

To samo pytanie kieruję do kobiet. MOja koleżanka jest z facetem a mają oni już ponad 25 lat. ONas za nim lata, za to on ją olewa, gdy ona chce gdzieś iść on albo z nią pójdzie albo nie, zrywa kiedy chce, ma swoje zdanie i ogólnie im bardziej ją olewa to ona bardziej leci. A jak się rozstają to tylko czeka z radością aż napisze smsa. Właśnie tacy faceciu mają wzięcie.

Portret użytkownika Amelia

Też mam taką koleżankę,

Też mam taką koleżankę, tylko, że ona jest tym czubkiem zachwycona i już. Cudowny, idealny, wspaniały, sra miodem i ona już świata nie widzi poza nim. Jeśli to lubi- jej sprawa.
Ale Wam te jędzowato-sukowato-fochowate zachowania wyraźnie przeszkadzają.
A przecież są chyba jeszcze na tym świecie kobiety normalne. Taką mam nadzieję, w każdym razie...
Życzę, żebyście w końcu trafili na takie Smile
No, chyba, że ktoś lubi jędze Wink W końcu jak dranie mają wzięcie, to i jędze mogą.
A co do drani i wzięcia, to co za dużo, to niezdrowo, zdecydowanie. Znajdą się takie, jak nasze koleżanki, ale znajdą się i takie, dla których pewien poziom eskalacji draństwa będzie przegięciem.

Portret użytkownika knokkelmann1

każdy szuka jakiejś tam

każdy szuka jakiejś tam normalnej kobiety, bo ta która go kopneła w dupę była nienormalna. Słusznie Gen - jak sobie pozwoli na łeb nasrać to sam to gówno potem żre

Portret użytkownika Amelia

Dowartościować? A kto tutaj

Dowartościować? A kto tutaj dowartościowuje kobiety? Z tego, co zauważyłam, raczej je gnoicie.

I skąd mniemanie, że chciałam komukolwiek cokolwiek udowodnić? Zainteresowała mnie strona, Wasze poglądy i przemyślenia. Z częścią się zgadzam, a z częścią nie, ale nie mam żadnego ogólnego twierdzenia, które mogłabym chcieć "udowodnić".
Opisuję tylko swoje wrażenia i przemyślenia, które nie mogą być dowodem na nic, nawet na to, że jestem taka, jak twierdzę i tak właśnie myślę, jak to przedstawiam. To w końcu Internet, każdy może napisać, co chce. Przecież większość z Was mi tu nie wierzy, część uznała, że się popisuję, a jeszcze inni, nie wiem, dlaczego, że Was atakuję (kobieta= wróg).

A już czego super inteligentnego Ty próbowałeś się tam dopatrzeć, to nie mam pojęcia. Przecież to wszystko proste, jak konstrukcja cepa (czyżby jednak dla Ciebie zbyt skomplikowane?)

Aha, wisisz mi dyszkę Tongue

Portret użytkownika Amelia

Za to Ty, jak sądzę, widujesz

Za to Ty, jak sądzę, widujesz cep codziennie, bo to Twoje podstawowe narzędzie pracy. Nie ma się czego wstydzić, rolnictwo to niezwykle szlachetne zajęcie.

A skąd Ty wiesz, co byś powiedział, jakbyś mnie zobaczył? Nie dałam żadnej przesłanki, po której można by wnioskować o tym, jak wyglądam.
Twoje przekonanie niepoparte żadnymi dowodami jednoznacznie wskazuje, że należysz niestety do osób, które wypowiadają się o czymś, o czym nie mają pojęcia. Rozmowa z takimi ludźmi jest jałowa.
Czyżbyś spodziewał się, że zacznę Cię przekonywać, jaka jestem zajebiście seksowna i jakby Ci jęzor uciekł do dupy na mój widok? Albo może raczej czekasz, aż wyznam, że owszem, ważę 120 kilo i tydzień nie myłam włosów, ale jestem taka dobra, mądra i szlachetna, że przyćmiewa to mą powierzchowność?
Ani tego, ani tego się nie doczekasz.

Jeśli nie wiesz, skąd jest avatar, to się nawet nie przyznawaj. Ręce opadają. Ty w jaskini żyjesz?
Jeśli chodzi Ci o łyżkę, to nie widzę w niej nic zdrożnego.