Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zbyt piękny świat

Portret użytkownika Amelia

Trafiłam do Was przypadkiem, szperając w Internecie w poszukiwaniu materiałów do pracy zaliczeniowej. Ostatecznie nie wykorzystałam treści zawartych w żadnym z artykułów, przeczytałam jednak wszystkie teksty Gracjana i odwiedziłam wiele Waszych blogów. Po czym naszła mnie refleksja smutna i wstrząsająca...

Uświadomiliście mi coś bardzo ważnego. Uświadomiliście mi, że mój piękny świat umiera, albo nawet już umarł, bądź też- o zgrozo- nigdy nie istniał.
Uświadomiliście mi też, że jestem dziwna.

W większości piszecie tu o podrywaniu, o niezobowiązujących spotkaniach i luźnych relacjach. Jest jednak sporo artykułów i wpisów dotyczących związków i ten temat między innymi mnie zainteresował.

Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym w jakikolwiek sposób kontrolować mojego mężczyznę i jak on mógłby kontrolować mnie. Dwoje ludzi decyduje się być ze sobą między innymi dlatego, że sobie wzajemnie ufają, a to wyklucza ciągłą inwigilację, czy całkowicie już dla mnie egzotyczne założenie, że partner/partnerka nie może wyjść gdzieś sam/a, ze swoimi znajomymi płci obojga.
Związek oparty na tego rodzaju zasadach to związek wypaczony i chory.
U Was na forum i w blogach często spotykam się z poglądem, że jeśli kobieta rusza się gdziekolwiek bez swojego faceta, to jest to jakaś tragedia, początek kryzysu, powód, by zagrozić odejściem, albo- tego już nie rozumiem w żadnym stopniu- perfidna gra z jej strony.
Po co, po kiego grzyba, pytam, wiązać się z kobietą, do której nie ma się za grosz zaufania?
Ja, jeśli zdecydowałabym się na związek, to tylko i wyłącznie wtedy, gdybym- na ten moment- miała pewność, że partner jest człowiekiem, którego nie wyobrażam sobie zdradzić. A gdyby coś w tym względzie się zmieniło, do cholery, powiedziałabym mu o tym! Mniej obciążyłabym swoje sumienie odchodząc, niż oszukując.
I tego samego oczekuję od drugiej strony.

Niepojęte jest dla mnie strzelanie fochów, czy jakieś prymitywne i prostackie "sprawdzanie" partnera. Samo życie dostatecznie przetestuje nas oboje, kiedy będziemy się wzajemnie poznawać i wspólnie stawiać czoła przeszkodom.
Niepojęte jest obrażanie się za dzień bez SMSa, czy bez spotkania, za brak kwiatka na randce, zbyt mało emocjonalną reakcję, za brak emotki na gg... To jest głupie, bezsensowne i dziecinne stwarzanie sobie problemów.

Skoro ludzie decydują się na związki świadomie, skoro jest to decyzja obustronna, to skąd takie podejście rodem z piaskownicy?! Skąd niepoważne konflikty, których nie powinno być?!
Tak narzekacie na te straszne kobiety, które Wami manipulują, więc po co takie sobie wybieracie? Po co wybieracie kobiety wyrachowane, perfidne, zimne, które nie potrafią kochać, nie potrafią dać niczego od siebie, potrafią tylko knuć, spiskować i wysuwać żądania?

Po co?
Bo to spore wyzwanie- zdobyć taką. Nieważne, że jedyne, co z tego macie, to jej cipa. Nieważne, że nie możecie na nią liczyć. Nieważne, że nie możecie jej ufać. Nieważne, że nie możecie być jej pewni.
Jest cipa- jest sukces.

Kobiety są "złe", bo im się to opłaca. Zamiast się wysilać, żeby ująć faceta inteligencją, oryginalnością, dowcipem, zamiast dać coś od siebie, one zasłaniają się sukotarczą i męcz się teraz, chłopie, próbuj!
A Wy to łykacie jak młode pelikany. Nieważne, jaka jest, ważne, że ładna i ma się za Bóg wie co. Pół biedy, jeśli chodzi o akcję na jedną noc, ale jeżeli na takiej zasadzie buduje się cały związek, to jak może być on zdrowy i udany?

Dlatego taki dziwoląg jak ja nie ma co marzyć o związku. Te "normalne" kobiety zrobiły Wam wodę z mózgu.
Jeśli nie odzywacie się przez kilka dni i nie ma awantury, jeśli dziewczyna sama z siebie, bez Waszej zmyślnej "tresury" nic nie mówi na Wasze wyjścia z kolegami, jeżeli nie obraża się na każdym kroku, wniosek jest jeden- nie zależy jej.

To smutne, że młodzi mężczyźni wyrabiają sobie zdanie o kobietach na podstawie znajomości z durnymi, ale cwanymi panienkami z dyskoteki, tudzież innymi łatwymi manipulantkami. Ani im, ani Wam nie chce się wysilić, żeby znaleźć coś prawdziwego, a potem gorycz, żółć, żale i pretensje...

PS Oczywiście moja obserwacja nie dotyczy wszystkich facetów, jako, że słowa "wszyscy" unikam, jak morowej zarazy. Nie istnieje chyba żadne zjawisko, które dotyczy wszystkich, z wyjątkiem niektórych czynności fizjologicznych Wink