
Trafiłam do Was przypadkiem, szperając w Internecie w poszukiwaniu materiałów do pracy zaliczeniowej. Ostatecznie nie wykorzystałam treści zawartych w żadnym z artykułów, przeczytałam jednak wszystkie teksty Gracjana i odwiedziłam wiele Waszych blogów. Po czym naszła mnie refleksja smutna i wstrząsająca...
Uświadomiliście mi coś bardzo ważnego. Uświadomiliście mi, że mój piękny świat umiera, albo nawet już umarł, bądź też- o zgrozo- nigdy nie istniał.
Uświadomiliście mi też, że jestem dziwna.
W większości piszecie tu o podrywaniu, o niezobowiązujących spotkaniach i luźnych relacjach. Jest jednak sporo artykułów i wpisów dotyczących związków i ten temat między innymi mnie zainteresował.
Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym w jakikolwiek sposób kontrolować mojego mężczyznę i jak on mógłby kontrolować mnie. Dwoje ludzi decyduje się być ze sobą między innymi dlatego, że sobie wzajemnie ufają, a to wyklucza ciągłą inwigilację, czy całkowicie już dla mnie egzotyczne założenie, że partner/partnerka nie może wyjść gdzieś sam/a, ze swoimi znajomymi płci obojga.
Związek oparty na tego rodzaju zasadach to związek wypaczony i chory.
U Was na forum i w blogach często spotykam się z poglądem, że jeśli kobieta rusza się gdziekolwiek bez swojego faceta, to jest to jakaś tragedia, początek kryzysu, powód, by zagrozić odejściem, albo- tego już nie rozumiem w żadnym stopniu- perfidna gra z jej strony.
Po co, po kiego grzyba, pytam, wiązać się z kobietą, do której nie ma się za grosz zaufania?
Ja, jeśli zdecydowałabym się na związek, to tylko i wyłącznie wtedy, gdybym- na ten moment- miała pewność, że partner jest człowiekiem, którego nie wyobrażam sobie zdradzić. A gdyby coś w tym względzie się zmieniło, do cholery, powiedziałabym mu o tym! Mniej obciążyłabym swoje sumienie odchodząc, niż oszukując.
I tego samego oczekuję od drugiej strony.
Niepojęte jest dla mnie strzelanie fochów, czy jakieś prymitywne i prostackie "sprawdzanie" partnera. Samo życie dostatecznie przetestuje nas oboje, kiedy będziemy się wzajemnie poznawać i wspólnie stawiać czoła przeszkodom.
Niepojęte jest obrażanie się za dzień bez SMSa, czy bez spotkania, za brak kwiatka na randce, zbyt mało emocjonalną reakcję, za brak emotki na gg... To jest głupie, bezsensowne i dziecinne stwarzanie sobie problemów.
Skoro ludzie decydują się na związki świadomie, skoro jest to decyzja obustronna, to skąd takie podejście rodem z piaskownicy?! Skąd niepoważne konflikty, których nie powinno być?!
Tak narzekacie na te straszne kobiety, które Wami manipulują, więc po co takie sobie wybieracie? Po co wybieracie kobiety wyrachowane, perfidne, zimne, które nie potrafią kochać, nie potrafią dać niczego od siebie, potrafią tylko knuć, spiskować i wysuwać żądania?
Po co?
Bo to spore wyzwanie- zdobyć taką. Nieważne, że jedyne, co z tego macie, to jej cipa. Nieważne, że nie możecie na nią liczyć. Nieważne, że nie możecie jej ufać. Nieważne, że nie możecie być jej pewni.
Jest cipa- jest sukces.
Kobiety są "złe", bo im się to opłaca. Zamiast się wysilać, żeby ująć faceta inteligencją, oryginalnością, dowcipem, zamiast dać coś od siebie, one zasłaniają się sukotarczą i męcz się teraz, chłopie, próbuj!
A Wy to łykacie jak młode pelikany. Nieważne, jaka jest, ważne, że ładna i ma się za Bóg wie co. Pół biedy, jeśli chodzi o akcję na jedną noc, ale jeżeli na takiej zasadzie buduje się cały związek, to jak może być on zdrowy i udany?
Dlatego taki dziwoląg jak ja nie ma co marzyć o związku. Te "normalne" kobiety zrobiły Wam wodę z mózgu.
Jeśli nie odzywacie się przez kilka dni i nie ma awantury, jeśli dziewczyna sama z siebie, bez Waszej zmyślnej "tresury" nic nie mówi na Wasze wyjścia z kolegami, jeżeli nie obraża się na każdym kroku, wniosek jest jeden- nie zależy jej.
To smutne, że młodzi mężczyźni wyrabiają sobie zdanie o kobietach na podstawie znajomości z durnymi, ale cwanymi panienkami z dyskoteki, tudzież innymi łatwymi manipulantkami. Ani im, ani Wam nie chce się wysilić, żeby znaleźć coś prawdziwego, a potem gorycz, żółć, żale i pretensje...
PS Oczywiście moja obserwacja nie dotyczy wszystkich facetów, jako, że słowa "wszyscy" unikam, jak morowej zarazy. Nie istnieje chyba żadne zjawisko, które dotyczy wszystkich, z wyjątkiem niektórych czynności fizjologicznych 
Odpowiedzi
A skąd wiesz, że ja nie
pon., 2010-10-25 07:32 — AmeliaA skąd wiesz, że ja nie jestem ze wsi? Może do miasta przyjechałam dopiero kilka lat temu na studia?
Widzę, że dystans do siebie jest Ci całkowicie obcy. Podobnie zresztą, jak dystans w ogóle.
Znacznie rozsądniej byłoby z Twojej strony najpierw się czegoś o mnie dowiedzieć, a ewentualnie potem wykorzystać to przeciwko mnie (chociaż nie wiem po co, ale widocznie to lubisz). Skoro nawet tego Ci się nie chce, to mam wrażenie, że ta rozmowa nie ma sensu.
Obawiam się, że będę musiała zmienić zdanie i uznać, że być może cep jest Ci obcy, za to cepa widujesz codziennie w lustrze.
Nie musisz wierzyć, bowiem powiada "Pismo": "Błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli"
Ja Cię wcale nie zamierzam przekonywać i nie widzę powodu, żebym miała to robić. Myśl sobie co chcesz, to podobno jeszcze wolny kraj.
Znajomość z tak wrogo nastawionym człowiekiem mnie nie interesuje. Nie jestem masochistką pielęgnującą toksyczne relacje. Zgłoś się do mnie, jak zmienisz swoje podejście.
a może wystarczy tej
pon., 2010-10-25 12:10 — Guesta może wystarczy tej pyskówki?
Tak, myślę, ze zdecydowanie
pon., 2010-10-25 17:28 — AmeliaTak, myślę, ze zdecydowanie wystarczy.
Odnośnie narzędzia rolniczego
pon., 2010-10-25 17:27 — AmeliaOdnośnie narzędzia rolniczego nie miałam na myśli Twojego wyglądu, bo nie wiem, jaki on jest (zresztą trudno chyba być fizycznie podobnym do cepa). Była to raczej niezwykle subtelna i delikatna aluzja do faktu, że zdajesz się niestety człowiekiem bardzo nienachalnie inteligentnym, a na takich mojego czasu szkoda.
Zatem z mojej strony to już wszystko, nie mam Ci nic więcej do powiedzenia, zatem żegnam.
Oczywiście jeśli chcesz się jeszcze powyżywać i wylać na mnie swoją frustrację, tudzież na siłę mieć ostatnie słowo, to pisz sobie dalej, ale nie licz na odpowiedź.
Ależ ja nie generalizuję.
pon., 2010-10-25 07:18 — AmeliaAleż ja nie generalizuję. Przedstawiam po prostu pewną tendencję.Część społeczeństwa się w niej mieści, część nie. Kropka.
Gen ma rację, że to zależy w dużej mierze od wieku i indywidualnych przeżyć, choć nie tylko, niektórzy po prostu są niereformowalni.
Miałam wrażenie, że obcuję tu z inteligentnymi ludźmi i wystarczy raz zaznaczyć, że nie mam na myśli wszystkich, ale widocznie nie wystarczy. Strasznie się uczepiliście, mimo że powiedziałam wprost, że nie chodziło wszystkich.
No ale przecież to musiała być z mojej strony jakaś perfidna gra, bo kobieta mówiąca szczerze i wprost, to stworzenie w naturze niespotykane...Ech...
Mówiłam o tendencji, którą obserwuję, nie tylko na stronie ale też w moim otoczeniu- o ogólnej społecznej niechcicy. Kobietom nie chce się starać i szukać, więc bazują na tanich chwytach, mężczyznom też się nie chce, więc biorą, co jest, a potem rodzą się chore związki, oparte na próbie sił i wzajemnym "wychowywaniu".
Przeraża mnie, że jest chyba coraz mniej normalnych kobiet, które nie obrażają się o byle co i mogą być dla faceta kochanką,przyjaciółką, partnerka i towarzyszką, a nie kulą u nogi.
Ale to Wy generalizujecie, twierdząc, że wszystkie są takie i od początku znajomości jesteście nastawieni po prostu negatywnie- że trzeba będzie taką wychować, pokazać, gdzie jej miejsce itd.
Mówicie, że chcecie wartościowych kobiet, a ciągle opowiadacie o jakichś potworach z wieczną palpitacją macicy.
I znowu- żeby było jasne- nie wszyscy! Ale pewna część owszem. Tendencja istnieje i jeśli Ciebie, czy któregokolwiek z Was nie dotyczy, to możecie być z siebie tylko dumni.
Nie napisałam niczego, co deprecjonowałoby mężczyzn jako takich, wyraziłam tylko niezrozumienie dla pewnych ludzkich zachowań-zarówno męskich, jak i kobiecych oraz dla dziwacznej zasady tworzenia związków (jednej z wielu, oczywiście). Taki temat wybrałam sobie do omówienia, to zauważyłam i tym chciałam się podzielić, więc nie rozumiem, dlaczego miałabym równolegle omawiać inne tendencje, albo co dwie linijki zaznaczać, że nie chodzi mi o wszystkich. Naprawdę myślałam, ze wystarczy powiedzieć raz.
A udowodnić chcę, przepraszam, co, Twoim zdaniem? Że faceci są be, a kobiety cacy i że przesadzacie, nic nie wiecie o kobietach a Wasze metody nie skutkują? Jeśli tak uważasz, to nie wiem, skąd to wziąłeś, ja niczego takiego nie napisałam.
A jeśli co innego, to chętnie dowiem się co. Ci, co mnie tu atakują to widocznie wybitni znawcy kobiecej psychiki i przejrzeli moją perfidną grę. Bo to, że prowadzę grę jest oczywiste. To przecież niemożliwe, żebym zainteresowała się stroną tak po prostu w celach czysto poznawczych i chciała tak zwyczajnie porozmawiać, skonfrontować mój światopogląd z Waszym.
Gdzie widzisz przesłankę, jakobym była szpetna i paskudna też nie wiem. Tylko dlatego, że się do Was odezwałam i chciałam pogadać? Zrozumiałabym, gdybym kogoś atakowała, wtedy byłoby jasne, że zraniona, brzydka, ignorowana desperatka bez życia prywatnego wyżywa się na samczym rodzie.
Dlatego, że jestem sama? Mogłabym oczywiście się nie przyznać i utrzymywać, że żyję w związku idealnym i jest przecudownie świetnie, ale nie widzę takiej potrzeby. Nie wstydzę się tego, że jestem sama. Wstydziłabym się bardziej, będąc z kimś na siłę. Nie wiem, ile to ma wspólnego z warunkami fizycznymi- pewnie komuś się spodobam, a komuś innemu nie, to normalne. Naprawdę tylko czekacie, aż zacznę się chwalić, ilu to facetów na mnie leci?!
Ja nie wiem, co Wy sobie myślicie...
Ale ja do Was nic nie mam, nie widzę niczego zdrożnego w nauce podrywania. Może nie wszystkie opisane techniki zadziałałyby na mnie, ale zdaję sobie sprawę, że generalnie one działają.
Więc dlaczego jestem brzydka? Bo przyznaję, że nie strzelam fochów? No tak, nieatrakcyjna kobieta nie może sobie pozwolić na fochy, bo przecież facet zaraz od niej ucieknie! (Atrakcyjną najwyżej "pouczy")
Dziwię się, że tak wiele związków jest niedojrzałych. A jakie mają być, skoro facet dyskusję z kobietą sprowadza do stwierdzenia, że ta na pewno jest gruba i brzydka, bo śmiała się odezwać...
O w buziunię! Ale się rozgadałam!
Jak to baba...
"Mówicie, że chcecie
pon., 2010-10-25 08:24 — Maleone"Mówicie, że chcecie wartościowych kobiet, a ciągle opowiadacie o jakichś potworach z wieczną palpitacją macicy."
Hahaha, gruby tekst!
Nie zagłębiając się w sporne tematy; przede wszystkim zgodzę się z tobą w jednej sprawie. Dla wielu skutecznych, ale niezbyt doświadczonych adeptów tej wiedzy chociaż sami sobie z tego nie zdają sprawy wiedza PUA jest de fakto odmianą pesymizmu.
"Zaprosiłem moją na impreze, odmowiła bo ma migrenę, potem wysłała smsa że poszła na prywatkę do koleżanki. Kocham ją, i nie chce jej stracić. Co to oznacza?" - pyta jakiś nieborak na forum, a uwodziciele odpowiadają - "To już koniec, wpadłeś w ramę pieska. Na początek chłodnik na 4 dni. Albo w ogóle ją olej, zanim ona oleje ciebie".
A dlaczego wypowiedź na temat
pon., 2010-10-25 16:46 — AmeliaA dlaczego wypowiedź na temat charakteru nie może być apelem kobiety atrakcyjnej o to, by ktoś zechciał ją poznać, porozmawiać, wymienić poglądy? Takie ufoludki też istnieją (chociaż Wy w to pewnie nie wierzycie i obawiam się, że Wasza strata).
W moim odczuciu najokropniejszym "typem" faceta(cudzysłów nieprzypadkowy- żeby znowu nie było, że generalizuję i że wszystkich facetów da się łatwo skategoryzować zaznaczam, że jest to tylko ułatwienie i uproszczenie) jest oczywiście wspominany przez Was niejednokrotnie frajer, ciota, pizda i piesek. Zaraz potem jest jednak taki, któremu wystarcza uroda. Jeśli dziewczyna nie ma w głowie za wiele, a i charakterologicznie jest nieskomplikowana, to nie ma problemu, oboje są zadowoleni. Ale jeśli tak się zdarzy, że coś jednak w tej głowie ma, coś by chciała powiedzieć, o czymś podyskutować, wyrazić jakieś poglądy, a chłopak ma to gdzieś, bo po co jej słuchać i poznawać ją, skoro można patrzeć i dotykać, to ona szybko się znudzi.
To, że dziewczyny brzydkie, względnie średnie domagają się, by dostrzeżono ich charakter, inteligencję i przymioty ducha nie jest dla Was niczym dziwnym. Czy zatem kobieta atrakcyjna z definicji nie ma charakteru, czy co? Też ma i czasem też by chciała, by go zauważono i doceniono. Dobry, ciekawy charakter u atrakcyjnej kobiety może być dopełnieniem arcydzieła. Dlaczego by z tego nie skorzystać? Dwa razy więcej radości ze znajomości
I ja właśnie takich kobiet Wam życzę. Mówiąc "normalna" nie mam na myśli wyglądu. Nie chodzi mi o przeciętną, czy tym bardziej brzydką. Wyjaśniałam już gdzie indziej, że zdaję sobie sprawę, że brak fizycznego pociągu jest często nie do przezwyciężenia i nie ma sensu się zmuszać.
Chodzi mi o to, że skoro podrywacie (to bardzo dobrze, że podrywacie, to w moim odczuciu naprawdę słuszna idea!) to podrywajcie, szukajcie, wkładajcie wysiłek w to, żeby znaleźć jak najlepszą. Normalną właśnie. Atrakcyjną dla Was i na tyle dojrzałą, by nie obrażała się, nie strzelała fochów i nie robiła Wam dziecinnych testów na każdym kroku.
Jeśli ktoś obeznany choćby w stopniu średnio zaawansowanym z technikami podrywu wiąże się z kobietą, którą trzeba od podstaw "nawracać" to chyba trochę porażka...Po to chyba trenujecie, po to wszystkie te niezobowiązujące spotkania i ciągłe doskonalenie, żebyście, jeśli zapragniecie kiedyś trwałego związku, mogli mieć NAJLEPSZE kobiety. W moim horyzoncie poznawczym w słowie "najlepsze" zawiera się zarówno odniesienie do wyglądu, jak i do charakteru.
A może cała ta dyskusja to
pon., 2010-10-25 14:29 — knokkelmann1A może cała ta dyskusja to efekt prowokacji, potrzebnej do napisania kolejnej, bzdurnej pracy zaliczeniowej szerzącej stereotypy wśród nieogarniętego społeczeństwa?
coraz częściej mam wrażenie że niektóre tematy po to są zakładane, co nie karlopatfo? Jaki to był blog tego kolesia co po 3 miechach? nie pamiętam?
Rozumiem, że kryształowa kula
pon., 2010-10-25 17:20 — AmeliaRozumiem, że kryształowa kula daje Ci prawo do wypowiadania się w arbitralnym tonie o proporcjach miedzy teorią a praktyką w moim życiu, ale wygląda na to, że czas oddać ją na jakiś przegląd.
Wszelkie prace i publikacje, zwłaszcza naukowe oczywiście, mają za zadanie tylko i wyłącznie szerzyć stereotypy na Waszą niekorzyść...Taaa...To już jest paranoja i megalomania. Nie wszystko kręci się wokół Was.
Przecież nie masz pojęcia, co studiuję, jakie są moje zainteresowania i o czym piszę. W tym momencie ta strona interesuje mnie wyłącznie prywatnie. Temat mojej pracy naukowej daleko odbiega od poruszanych tu zagadnień.
ślicznie
wt., 2010-10-26 11:18 — knokkelmann1ślicznie
Oj tam....przyznaj się że ze
wt., 2010-10-26 11:22 — knokkelmann1Oj tam....przyznaj się że ze swoja eks nabijasz tu posty, skubańcu! A jeszcze jak lubisz perłę chmielową to już w ogóle cycuś.
pozdrowienia! wpadnij kiedyś
wt., 2010-10-26 11:32 — knokkelmann1pozdrowienia! wpadnij kiedyś na specjala!
Ja nie wojuję za wszelką
pon., 2010-10-25 17:11 — AmeliaJa nie wojuję za wszelką cenę. Na chamski atak odpowiadam obroną, też chamską, jak trzeba, a na argumenty argumentami.
Poczytaj wypowiedzi kolegi, którego obdarzyłam wiadomym epitetem, zauważ przy tym, że nikogo innego, jak do tej pory żadnym nie obdarzyłam i wyciągnij wniosek.
Jestem na stronie, bo jestem. Głównie dlatego, że chcę i lubię rozmawiać (nie mylić z wykłócaniem się) i żadnego drugiego, ani trzeciego dna tu nie ma. O wielu rzeczach lubię dyskutować, a relacje damsko- męskie to bardzo pojemny i inspirujący temat. Ot i cała tajemnica.
Ale przecież Wy i tak nie wierzycie i macie swoje teorie. Na pewno jestem brzydka i gruba, zdesperowana, zraniona, wykorzystana, porzucona bulgocząca żółcią i ziejąca ogniem na wspomnienie o okrutnym, ciemiężącym nas samczym rodzie.
A myślcie, co chcecie!
Życiorysu nie będzie, przynajmniej na razie, żali też nie, bo żadnych nie mam.
Nie narzekam na niedobór pewności siebie, a i jej przeczący ludzkiej przyzwoitości nadmiar mi nie grozi.
Jeśli chodzi o chętnych na mojego "mocnego faceta", którzy zapewne zaraz zaczną walić drzwiami i oknami, to na razie nie jestem zainteresowana. Jak kiedyś będę, nie omieszkam się zgłosić.
Co do dyskusji, to zaczęło się bez spięć, bo kilku pierwszych komentujących przeczytało i zrozumiało to, co napisałam i co chciałam przekazać, nawet, jeśli nie zgadzali się w pełni. A potem to już była tylko nagonka, że jak baba, to na pewno przyszła atakować.
A nie przyszła akurat.
Jeśli to, co piszę Cię nudzi, a ja wydaję Ci się osobą nieciekawą, to zwyczajnie nie czytaj i nie dyskutuj, nie ma takiego obowiązku. Po co od razu chcesz mnie wyganiać? To już naprawdę podpada pod paranoję...
haha, a ja was chłopaki chyba
pon., 2010-10-25 16:48 — NieDokazujhaha, a ja was chłopaki chyba coraz bardziej zaczynam rozumieć
Powoli czytam sobie wszystkie artykuły i często zdarza powiedzieć mi się w myślach "On naprawdę dobrze pisze!".
Więc przed napisaniem czegoś nowego stwierdziłam, ze najpierw przeczytam wszystko, by poznać w pełni wasze podejście.
Pozdrawiam
To tylko próba pokazania
pon., 2010-10-25 17:51 — AmeliaTo tylko próba pokazania pewnego sposobu myślenia i owszem, spodziewałam się, że mężczyźni, którzy myślą inaczej się nie zgodzą, dlatego w tekście, jak i kilka razy potem zaznaczyłam, że to nie dotyczy wszystkich.
Będę musiała popracować nad formą. Mój błąd, że piszę zwracając się wprost do Was- mężczyzn, bo odbieracie to jako apel do wszystkich bez wyjątku, dlatego ci, którzy się z tym nie utożsamiają, reagują złością. Nie pomyślałam o tym wcześniej, od teraz postaram się omawiać interesujące mnie zagadnienia bardziej bezosobowo
Inna sprawa, że złością mogli też zareagować ci, którzy w opisie odnaleźli siebie, a trudno im się z tym pogodzić, ale tego już nie jestem w stanie sprawdzić.
Cytat z moimi gorzkimi żalami jest w strategicznym momencie urwany, bo ja nie żalę, się na niewyparzoną gębę, ani na to, że co poniektórzy złośliwie kwestionują moją kobiecość, bo lubię s-f, ale na to, że kiedy jestem dla faceta po prostu bezinteresownie miła, bo go lubię, on- nauczony przykrymi doświadczeniami z przeszłości- nie wierzy w szczerość intencji i z góry zakłada, że coś kombinuję.
no nie...idę po piwo. Gen
pon., 2010-10-25 20:24 — knokkelmann1no nie...idę po piwo. Gen rozwalasz na kawałki ostatnimi czasy. A miałem juz nie pić
Dobra, tutaj powiedziałam
pon., 2010-10-25 18:00 — AmeliaDobra, tutaj powiedziałam chyba wszystko, co chciałam dalsze wyjaśnienia z mojej strony to będzie tylko przeżuwanie przeżutego, zatem znikam już spod tego wpisu. Nawet babskie gadanie musi mieć swoje granice

Jeśli są jeszcze jakieś pytania, piszcie na priv
Rozwaliło mnie to : "Jestem
pon., 2010-10-25 18:49 — piekłoRozwaliło mnie to :
"Jestem na stronie, bo jestem. Głównie dlatego, że chcę i lubię rozmawiać (nie mylić z wykłócaniem się) i żadnego drugiego, ani trzeciego dna tu nie ma. O wielu rzeczach lubię dyskutować, a relacje damsko- męskie to bardzo pojemny i inspirujący temat."
Rozumiem próżna kobieto że nikt się za ciebie nie chce zabrać i nie masz gdzie się spełnić w tych fajnych tematach dlatego siedzisz przed komputerkiem i produkujesz się tutaj zamiast z kolegą, 'przyjacielem'
, chłopakiem, mężem 

Szczerze to mnie mocno irytujesz takim paplaniem o dupie maryny , kto nasrał i rozmazał, bo to bo tamto..
Tak btw to tani sposób znalazłaś sobie na czerpanie wiedzy do tej niby twojej pracy zaliczeniowej
Pozdrowienia ze stolicy
pon., 2010-10-25 20:05 — rzemykPozdrowienia ze stolicy Polski..
Amelio, nie złośliwie, Boże broń, ale- "Po co wybieracie kobiety wyrachowane, perfidne, zimne, które nie potrafią kochać, nie potrafią dać niczego od siebie, potrafią tylko knuć, spiskować i wysuwać żądania?"- dużo jest tych innych?..
Bo tęskno mi do takiej, pozdrówka
jak dla mnie w tym temacie
pon., 2010-10-25 20:16 — Priaposjak dla mnie w tym temacie jest za dużo pieprzenia o sprawach oczywistych lub takich o których po prostu sie nie mówi, niektóre rzeczy żeby dobrze funkcjonowały po prostu się dzieją
ale się chłopy wkręciły w
pon., 2010-10-25 20:23 — knokkelmann1ale się chłopy wkręciły w rozmowę z panią ...
... to sie nazywa
wt., 2010-12-21 19:49 — skaut... to sie nazywa dyskusja....
widze ze ,,filozofka" nam sie
wt., 2011-01-18 15:15 — Sangatsuwidze ze ,,filozofka" nam sie trafila...lubie takie...

Chetnie podyskutuje na rozne waszkie tematy...i cie troche pozaginam...