Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Historia zeszmacenia przez manipulantke

Panowie, chcialbym sie z Wami podzielic moja historia. O tym jak z wartosciowego faceta, stalem sie zabawka w rekach kobiety. Ku przestrodze innym..Az mi wstyd pisac.
Wczesniej juz opisywalem moja historie na forum, ale nie posluchalem sie rad i dostalem to co sam chcialem.
Wiec jedziemy.

3 letni zwiazek. Przez pierwsze 1,5 roku mieszkalismy oddzielnie, ale blisko siebie. Ona wpatrzona we mnie jak w obrazek. Ciagle sprawiala mi prezenty, dbala jak o brylant. Bylismy jeszcze w liceum wiec byla bardzo zazdrosna, bo mialem tam wiele kolezanek. Ja nie bylem kompletnie, zwyczajnie prowadzilem zwiazek. Wspolne wyjazdy, zabawy itd. Ale zaczelo sie powolne wchodzenie na glowe, odgrzadzanie od znajomych itd. Ale nadal zakochana jak cholera.
Na studia poszlismy razem do innego miasta, drugi koniec Polski. Wspolna kawalerka i zycie jak mlode malzenstwo. Ten sam wydzial studiow wiec ciagle razem. A ze filologiczny, to same panny, to ciagle zakazy, tamta zla, tamta szmata, a ja pieknie odgrodzony od mojego roku.
Po roku zmienilem studia, poszedlem na techniczne, dla wiekszej kasy pozatym mialem dosc tego pilnowania.
Wakacje spedzony osobno, ona w Hiszpanii u ciotki zapieprzala calymi dniami, ale byla w swoim 'ukochanym kraju'. A ja czekajacy na nia w Polsce...
Oczywiscie jej powrot to odwrocenie sytuacji, to mi zaczelo cholernie zalezec, a jej jakby wcale.
Chcialem gadac itd, ale ona miala gleboko..
Po 3 miesiacach, kiedy zaczalem dawac jej sygnaly, ze chce sie wyprowadzic, bo mam dosc tego, przebudzila sie. Znowu wrocila stara dziewczyna. Pelne zakochanie itd.
Przeprowadzilismy sie do nowego mieszkania. Wlozylem pelno kasy, sam kupilem sprzet. Bylem cholernie dumny z siebie, ze moge jej to zapewnic, bo poszedlem do pracy.
Nagle oznajmia, ze jedzie na erasmusa. Najpierw sie nie zgodzilem, ale oczywiscie w koncu uleglem. Mialy to byc tylko 2 miesiace,a potem jeden wyjazd na egzaminy.
Przed wyjazdem wiele listow jak to nie kocha, ze to nigdy wiecej wyjazdow osobno itd.
Pierwsze tyg to ja sie cieszylem, ze jej nie ma i korzystalem z tego, a ona ciagle dzwonila. Ale w koncu zatesknilem, zaczalem plakac, ze nie moge bez niej wytrzymac, a ona nic. Coraz mniej pisala. Ciagle sie klocilismy z powodu jej zachowania, ale nastepnego dnia zawsze byl jej sms zebysmy sie nie klocili bo tak sie kochamy.
Po 1,5 miesiaca odkrylem, ze spotyka sie ze swoim bylym, z ktorym byla jakies 6 lat wczesniej. Pisala kolezance jak bardzo go nie kocha, ale ze on chce byc tylko znajomymi. Zadzwonilem, wypierala sie, przyzekala na rodzicow, ale jak powiedzialem skad wiem, to odwrocila kota ogonem..jak smialem...
Mimo ze zerwalem, to widziala, ze cholernie cierpie i miala to w dupie. Wieczorem zadzwonilem zeby wyjasnic, a ta ze wychodzi i nie moze gadac.
I teraz pare dni wzajemnego pisania jak bardzo sie nie lubimy. Bylem cieniem czlowieka, nie jadlem, nie spalem.
W koncu urwanie sobie jaj i telefon, ze kocham, ze to moja wina, ze te klotnie itd.
To ona, ze potrzebuje czasu. Dostala czego chciala.
Po paru dniach sie otrzasnalem i powiedzialem, ze do widzenia, mi to juz wisi.
Wieczorem telefon od niej z placzem. Nadal ja nic.
Rano uleglem, dalem jej szanse. Ta zadowolona i koniec rozmowy. Potem, ze nie bedzie sie odzywac pare dni, bo komorke daje kolezance. Uwierzylem, ale potem, ze znowu pare dni nic. Miala mnie kompletnie gleboko. Zadzwonilem, ona oczywiscie odebrala i zerwalem, bo nie bedzie sie mna bawic...a ona zadowolona.
I od tej pory za mieszkanie musialem placic sam, bo z nia juz przeciez nie bylem. A przeciez tam nadal bylo pelno jej rzeczy.
Myslalem, ze ulegnie i zadzwoni z placzem...a po tygodniu wstawia zdjecia z jeszcze innym Hiszpanem na nk, ze zakochana itd. Szok, placz, itd. Ale nie zadzwonilem.
W koncu brat mi uswiadomil i Wy, ze niech zabiera swoje rzeczy. Spakowalem w wory, zrobilem zdjecie i ma tydz czasu zeby to zabrac. Po paru dniach telefon, ze przyjedzie i wezmie, ok spoko. Ale zaczela sie rozmowa, bylem obojetny, bylo pytanie o przyjazn, odrzucilem i zaczal sie lament, ze kocha w kazdej chwili i ciagle o mnie mysli. Nie ugialem sie.
Napisala maila, ze wcale z nikim nie jest, ze to na zlosc mi bylo i ze kocha. Zaczela sie dyskusja, bez sensu, pokazalem ze mi zalezy. I co? Nie przyjechala, nawet nie powiadomila.
I teraz zacza sie kolko, ja pisalemm ze ma zabierac rzeczy, ona dzwonila po apru dniach, ze kocha, ze przyjedzie, ale zawzse cos jej wypadalo w ostatnniej chwili. I tak w kolko. A czas mijal. Za mieszkanie placilem, a jej rzeczy nadal lezaly.
Zawsze starala sie do momentu, az zobaczyla, ze mi nadal zalezy i wtedy juz miala w dupie.
W koncu stwierdzilem, ze starczy tego kolka. Ona rzadko sie odzywala, ja nic sam nie pisalem, a ona przestala mowic, ze chce naprawic ten zwiazek.
Przylatywala z 10 razy, zawsze cos jej wypadalo. Raz nawet pojechalem na lostnisko, a ona nie przyleciala. Znowu wymyslila wkret i slodkimi slowkami zalatwila sprawe.
W koncu przyleciala, po baaardzo dlugim czasie, ale chciala jak najszybciej wracac do domu. Spedzila u mnie 2 noce, do niczego nie doszlo, kompletnie nie chciala. Zero zaangazowania z jej strony. Mysle spoko, jest w szoku po przyjezdzie, spedzi pare dni z rodzicami to zateskni. Przed jej wyjazdlem z mojej inicjatywy ustalilismy, ze naprawiamy ten zwiazek. Potem pare razy zadzwonila, pogadac o pierdolach.
W koncu zadzwonilem czy my wlasciwie jestesmy razem, a ona ze teraz nie ma sensu, bo nie widujemy sie, ze jak wroci z Hiszpanii (musi jeszcze tam wyjechac na pare dni poprawke zaliczyc) to wtedy, bo i tak zostal jej tutaj jeszcze 1 rok studiow. Wkurzylem sie i zdrowo, ale stanelo na niczym.
Za pare dni w necie sie dowiedzialem,z e tamten koles jest z nia. Zadzwonilem do niej co to ma byc, a ona, ze przeciez nie jestesmy razem i ani razu mi nie wspomniala, ze chce byc ze mna. Co?! Koniec, do widzenia, bierzesz rzeczy i sie zegnamy, juz bez emocji.
Potem telefony z jej strony i klotnie o podzial wspolnych mebli. A kiedy zauwazyla, ze mowie powaznie i obojetnie, to telefon z placzem, ze kocha, ze chce naprawic. Az dusila sie z placzu. Przyjechalem na weekend z nia pogadac, przyznala sie, ze jest z nim w zwiazku i ze zaprosila go do Polski (jej rodzicow nie ma przez 2 tyg), ale ze odwola. Mowie, ze zalatwia to teraz inaczej sie zegnamy. Ta mowi, ze za pare dni, bo teraz nie ma mozliwosci kontaktu. Wyszedlem z mieszkania. Biegala za mna caly dzien, ze zalatwi i bedziemy razem. Uleglem.
Do tego dnia w ogole sie nie odzywala, zadzwonilem powiedziec, ze znowu przyjade na weekend, osattecznie zalatwic nasza sprawe. Albo wracamy, albo sie zegnamy na zawsze. Ona mowi, ze nie bedziemy mogli sie spotkac, bo jedzie na lostniko i ze nie miala serca tego odwolac. Ze probowala ale nie mogla. Mowie, ze w takim razie sie zegnamy na zawsze. Ona ok, ale ze za wiele mu zawdziecza, ze ma zobowiazania (co kurwa?) i dlatego mowila, ze mozemy byc razem dopiero jak wroci z tamtad. Wiec sie pozegnalem wkurzony cholernie.
Teraz jestem u siebie w rodzinnym miescie, ona przedwczoraj po niego pojechala i w drodze mi jeszcze smiala napisac smsa, zebym wiedzial, ze mnie kocha, ze zdaje sobie sprawe z konsekwencji, ale ze nie potrafi wyjsc z sytuacji w ktora sama sie wplatala, ze dlatego mowila, ze dopiero od wrzesnia, ze wie, ze nie ma prawa mnie o nic prosic, ale ze zawsze bedzie mnie kochac.   Szczyt bezczelnosci.
Wiec jak juz mowilem, siedze w rodzinnym miescie, 1km stad ona sie pieprzy w najlepsze z tym typem. Jeszcze smie mi takie smsy pisac, aby pewnie moc wrocic do mnie jak sie wybawi. Sam jej na to pozwolilem.
Ale to, ze on tu przyjechal, jest tym kopem w dupe, ktory mi juz wszystko uswiadomil. Zorientowalem sie jak mna manipulowala. Nadal probuje to robic. Kobieta nie zna zadnych granic. Bylem ciota, bylem cierpliwy, ale dopiero teraz zrozumialem.
Teraz musze zaczac nowe zycie w obcym miescie, w ktorym nie mam znajomych, poniewaz zostalem od nich oddzielony przez kobiete. Musze znalezc nowe mieszkanie, stancje, bo nie mam juz kasy sam utrzymywac kawalerke. Bedzie i jest ciezko, ale zyje dalej.
A najgorsze, ze ona jak juz wroci, to bedzie wielki atak na mnie. Atak milosci, jaka to ona nie jest pokrzywdzona i jak bardzo mnie nie kocha. Juz teraz sie na to przygotowywuje psychicznie, aby ja pierdolnac o sciane i nie dac sie tym manipulacjom.
Zdziwi sie jak zobaczy, ze nie ma juz czego szukac u mnie.
Mam nauczke na cale zycie. Jak z kobiety szalejacej na moim punkcie, stala sie bezlitosna manipulantka.

Ku przestrodze panowie.

Odpowiedzi

powiało grozą, ale widać

powiało grozą, ale widać takie panny trzeba odpuszczać dużo wcześniej. Nie jest łatwo, bo przywiązujemy się do nich, mimo wszystko, wiem po sobie. Jednak pozwalanie sobie  na to, żeby jeździły po nas jak po łysej kobyle też nie ma sensu. Na świecie są miliony kobiet i tylko od nas zależy, z którą z nich będziemy chcieli być, albo nie. 3maj się Włodi Wink

Powodzenia na nowej drodze

Powodzenia na nowej drodze życia. Wink
Nie ma to jak odbić się od dna. Wink)))))

Portret użytkownika saverius

Dotrwałem do końca. Szkoda,

Dotrwałem do końca. Szkoda, że tak późno się zorientowałeś, ale obczajenie takich gier przychodzi z czasem Wink

Portret użytkownika Guest

niestety dasz się... Różnica

niestety dasz się... Różnica będzie taka, że twoj wpis będzie dłuższy o parę akapitów, a końcówka ta sama. "Zdziwi sie jak zobaczy, ze nie ma juz czego szukac u mnie." A my się zdziwimy, że postanowiłeś dać jej ostatnią szansę.
Mniej więcej w połowie miałem ochotę pieprznąć czyms w monitor, ale szkoda mojego LCD. Więc zażyłem Persen i dotrwałem do końca
Staaaary!!!!

Guest trzeba mieć jednak

Guest trzeba mieć jednak nadzieję że się nie da bo i tak już nic z tego nie będzie.

Myślę dokładnie tak jak

Myślę dokładnie tak jak Guest.
Chłopie ja myślałem, że już w połowie Twego wpisu się z nią rozstaniesz na dobre. A ty chyba dawałeś jej szanse 30 razy albo więcej.
Wątpię być miał siłę się od niej rzeczywiście uwolnić.

Portret użytkownika Brutus20003

Ja na twoim miejscu, w tedy

Ja na twoim miejscu, w tedy kiedy teoretycznie nie mogła przyjechać, podał bym jej 2 terminy do kiedy ma przyjechać, jeśli nie to wyrzucisz jej żeczy. Jeślí nie to wysłał byś jej rzeczy do mamusi. Najlepiej podać by było jakiś powód na przykład że jakiś kolega chce się wprowadzić, albo lepiej koleżanka. Jak nie płaci to ktoś inny się wprowadzi. Powina wymięknąć i przyjechać. W ten sposób pokazał byś że nie dasz się manipulować. Tak ja bym zrobił. Jeśli by nie wyszło to trudno, kobiet na tym świecie nie brakuje. A tak przy okazji to powodzenia. Pamietaj jak tu ktoś pisał inne też mają cipki.

Tak chorej sytuacji w zyciu

Tak chorej sytuacji w zyciu nie widzialem, a najgorsze ze sam teraz w tym uczestnicze. Ona nie potrafi sie rozstac jak ludzie. Czuje sie jak jej stara zabawka, ktora jak chce uciec, to jest szok i jej zatrzymywanie. A potem znowu odkladana w kat.
Chce odejsc, pozegnac sie i pojsc w swoja strona bez watpliwosci,a  ta baba nie pozwala na to. Zawsze musi zasiac w glowie cos.
Ale panowie, chce sie od niej uwolnic, bez odgrywania sie. Zaczac nowe zycie i oby tym razem ona rzeczywiscie wiedziala, ze przegiela i dala mi spokoj.
Dodam, ze to rozpieszczona jedynaczka, co chyba duzo tlumaczy.

jedyne wyjście z sytuacji,

jedyne wyjście z sytuacji, miej jaja i odetnij się od niej całkowicie, ona już nie istnieje

Jesteś największym looserem

Jesteś największym looserem jakiego znam! To nie ona jest mega manipulantką tylko Ty jesteś mega ciotą! Tak dać się manipulować? Pisałeś tu już ze 2 miesiące temu, że już masz jej rzeczy spakowane, wszyscy Ci grzecznie doradzali, żebyś ją zostawił w piz*u a Ty co? Wystarczy że ona się uśmiechnie i zapewni że Cię kocha i już jest wszystko dobrze? Idź człowieku do lekarza, bo naprawdę niedobrze z Tobą. Założę się, że jak tylko ona się do Ciebie odezwie i zacznie prosić, uśmiechać się itd. to tylko kwestia czasu aż ulegniesz. Nie masz za grosz pewności siebie i nie szanujesz własnej osoby. Współczuję Ci z całego serca.

Ale perfidna manipulantka.

Ale perfidna manipulantka. Nawet łzy jej ciekły, kiedy wmawiała miłość.

Ale ty też nie masz za grosz

Ale ty też nie masz za grosz szacunku do samego siebie.

Macie racje. Dalem dupy. Mam

Macie racje. Dalem dupy. Mam to czego chcialem. Czas zaczac sie szanowac i zyc nowym zyciem. Takich slow od Was potrzebowalem. I przysiegam na wszystko, ze za cholere nie dam sie juz.

Portret użytkownika ellesar09

Chyba wiem co czujesz. Ze mną

Chyba wiem co czujesz. Ze mną jest podobnie. Życzę ci siły i wytrwałości!

Portret użytkownika knokkelmann1

spokojnie koleżko, tylko

spokojnie koleżko, tylko wydaje Ci się, że to koniec historii. Jak dla mnie, to sprawa jest jeszcze do rozegrania i, zakładając konsekwencję w działaniu, do wygrania. To, że panienka się odezwie, to pewne, musisz tylko milczeć jak zaklęty i stopniować swoje oddalenie. Problemem może być to, że klimaty jej ciumkania się z Hiszpanem będą cię wkurwiać i będziesz chciał szukać sprawiedliwości, uzasadnienia i w końcu ujścia dla złości. Wtedy przegrasz. Zasada jest prosta - miej wyjebane a znów Ci będzie dane. Ona wróci - ale wcześniej będzie Cię badać...Nie skop tego, stłamś emocje a wygrasz!

Jak dla mnie to nie ma sensu.

Jak dla mnie to nie ma sensu. Obydwoje wiemy, że w sercu zakłuć może...Jednak w jego przypadku brak jakiejkolwiek oznaki zdrowego rozsądku i silnej woli, bądź jak kto woli wyznaczenie celu i efektywnego dążenia do niego. Tak długo jak nie przejdzie przez bramę 'Potrafię osiągnąć co zamierzyłem' tak długo w co najlepszym razie pozostanie mu rola dopieszczania jej czy innej w okresie wolnym od 'zajęć' przez innego...smutna prawda ale prawda. Możemy udawać, że świat jest idyllą ale popatrz sam jak w trakcie swojego dorastania jak i świadomość PUA okazała jak łatwo wyrwać i uprzyjemnić sobie chwilę ;P A te na pozór zajęte panny są częstokroć najłatwiejszym kąskiem...wszak rutyna jest w prawie każdym związku po pewnym czasie.
On nie jest na to gotowy i zresztą tej Pani bym już stanowczo podziękował bo to jest gorsze od Mody na Sukces. On potrzebuje nowego, zdrowego związku gdzie ma możliwość wystartowania na równi;)

Portret użytkownika knokkelmann1

nie mnie oceniać czy powrót

nie mnie oceniać czy powrót to trafna czy błędna decyzja. uważam, że nie chodzi tu o powrót sensu stricto panienki ( o czym pisał Bane w jednym ze swoich artów) ale odzyskanie przez kolegę stanu tzw wyjebania, czyli innymi słowy niedbania o to czy ona z nim jest czy też nie. Nie demonizowałbym też panienki - ot taka ci ona sama jak i inne. a każdemu się wydaje, że ta jego jest wyjątkowa. powtarzam - jeżeli to dobrze rozegra, to ma ją w kieszeni - kto wie, może będzie tak jak na początku....czy tego będzie chciał - to już inna, a dokładniej jego sprawa. naprawdę, powiadam, w tych klimatach są rzeczy, o których nie śniło się najtęższym głowom.....

Khmm co do Bane'a masz rację

Khmm co do Bane'a masz rację jak najbardziej. O tym, że w życiu różnie bywa również. Z tym, że wpierw należy uzyskać stan wyjebania tudzież odbudowania swojego ego do odpowiednio wysokiego poziomu a w jego przypadku ważne jest aby wpierw uporał się ze sobą tak aby nawet jak wróci do niej bądź przy nowej nie dał sobie znów wejść na głowę. Bądź potrafił trzeźwo i STANOWCZO powiedzieć dość. W przeciwnym wypadku to będzie syndrom nieskończonej pętli.

Portret użytkownika knokkelmann1

o to dokładnie mi chodziło.

o to dokładnie mi chodziło.

Portret użytkownika irens

Witam.Toksyczny związek - z

Witam.

Toksyczny związek - z uzależnieniem włącznie. Powiem Ci

Portret użytkownika knokkelmann1

a tak w ogóle to zajebisty

a tak w ogóle to zajebisty wpis i bardzo fajny styl pisania! autoironia ale i fajne wnioski!!! czekam na jeszcze!!!!

Portret użytkownika irens

Knokk jest dobry w

Knokk jest dobry w podpuszczaniu.

Nie zaglądałem na

Nie zaglądałem na podrywaj.org od zeszło miesiąca ze względów osobistych ale mniejsza o to ale Twój wpis mnie poirytował!!!
 
Nie obraź się ale od dawien dawna nie widziałem tak słabej samooceny u kogokolwiek na tym forum!!! Toż Ty jako facet za grosz nie masz ambicji, no pomyśl sobie ktoś inny obraca Twoją (byłą) pannę ona robi mu dobrze a Ty jeszcze płaciłeś czynsz za rezydowanie jej szmatek?
Dzisiaj w centrum miasta przysłuchałem się pewnej rozmowie, facet w garniaku na oko 30 latek ...z miną zbitego pieska i załamania zarazem. Wywalili go z roboty z dnia na dzień i za cholerę nie dziwie się, że był w takim nastroju ...ale teraz samo sedno. Przysłuchałem się jego rozmowie z dziewczyną/narzeczoną i wyobraź sobie dzwoni do niej i mówi słuchaj kochanie straciłem pracę itd. itp a ona jemu na to..."Bardzo mnie zawiodłeś" ... za chwilę zaczyna się rozmowa o  tym, że chyba muszą zakończyć znajomość...koniec końców facet wyprosił szansę. Oczywiście może to jakiś nieudacznik ale no kurczę Panowie facet ma być jak skała ale też ta druga osoba ma być wsparciem albo przynajmniej nie bruździć (dobijać). Ty robisz podobnie jak on! Aż korciło mnie mu czegoś nie powiedzieć ale biorąc pod uwagę jego stan emocjonalny, to na mnie by się jego złość skupiła;P:P:P

Mało tego powiem Ci coś więcej, od już ponad 1,5 roku nie jestem z moją byłą Narzeczoną. Przyznam Ci otwarcie, że byłem lekko pieskowaty tzn. próbowałem dowiedzieć się co się dzieje z jej stosunkiem do mnie ale jak mi w pewnym momencie uzmysłowiła jak
wielkie miała wymagania finansowe (budowa domu na już, bo mieszkanie to za mało dla niej ) tak chwilę po tym się rozstaliśmy i tak to ona powiedziała, że to koniec. Grzecznie podziękowałem i odszedłem bez  płaczu i ani razu sam kontaktu nie szukałem.Kilka razy starała się skontaktować ... jednak moje odpowiedzi były lakoniczne. Baa próbowała przez znajomych zagrać mi na męskim ego jakiego to fajnego nowego chłopaka ma i przyznam, że zabolało. Uważam to za naturalne, wszak zapewne dzisiaj bylibyśmy po ślubie. Nie żałuje jednak swojej decyzji odzyskałem swoje stare JA, rozwijam się na różnych frontach ...zawodowo idzie mi bardzo dobrze (nigdy ze względu na kobietę spraw zawodowych/szkolnych(studia) nie rzucałem na dalszy plan), w PUA również. Czasami o niej pomyślę, pomimo tych innych wspaniałych kobiet (chociaż PUA trochę magii zabiera z obcowania z kobietami, na początku zachłyśnięcia się tą wiedzą, okazuje się bowiem iż wiele rzeczy powtarza się ale to temat na inną dyskusję). Jednak ZA CHOLERĘ nie robię z siebie idioty przed nią  i Ty też nie rób. Wiesz ile dało mi satysfakcji to, że nie pobiegłem z płaczem, kwiatami, nie wypytywałem się o nią itd? Zająłem się sobą i świetnie na tym wyszedłem, zrozumiałem kiedy popełniłem błąd w naszych relacjach, kiedy oddałem przysłowiowy ster. Wystarczy.

Podsumowując:
Każdy z nas popełnia błędy na różnych płaszczyznach i wbrew ogólnej idei premiowania sukcesów to właśnie błędy dają nam najwięcej jeśli tylko potrafimy wyciągać wnioski. Ona po prostu korzysta z danej jej okazji. To tak jakbyś miał dwa aktywa zapewniające stały przepływ pieniężny. Zrezygnowałbyś dobrowolnie? Coś śmiem wątpić;) Zbierz w sobie siłę, zajmij się czymś pożytecznym i zacznij trenować silną wolę. Koniec to koniec! Jeśli tego nie wprowadzisz w życie dzisiaj to w przyszłości i z innymi sprawami będziesz miał problemy. Kuriozum było tracenie pieniędzy na rzecz jej, wyjazdy itd gdy ona grzecznie innemu obsługiwać się dawała. Dałbym sobie już spokój, ponieważ wykazałeś już tak wiele błędów iż same zgliszcza tam widać!

Bardzo mi się podoba Twój

Bardzo mi się podoba Twój wpis, fuck - trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć dość. Nota bene hardcore też miałem ale na szczęście trwało to kilka miesięcy a nie lata. Podzielę się z Wami kilkoma tekstami, jakie usłyszałem:
"byłam z facetem dwa razy starszym ode mnie, był milionerem"
gdzie go poznałaś: "pod Mariottem"
co się stało, że nie jesteście razem? "bił mnie a potem płakał i chciał się przytulać" "bo on mi nie ufał mi" "był za słaby psychicznie"
"chcę cię tylko poznać"
"jak się nie będziesz starał..."
"nie ciam!", "nie pij tutaj!"
doigrasz się. "to ty się doigrasz"
"nie możesz ze mną zerwać na razie, kupiłam ci szczoteczkę do zębów"
"pójdziesz ze mną na piwo jak się rozstaniemy?"
"co ty mógłbyś dla mnie zrobić?"
do matki przy mnie: "nie przyzwyczajaj się do niego"
"ja jestem femme fatale, nic z tego dobrego nie będzie"
"ja bym zdradzała"
nie rób drugiemu co tobie niemiłe "nie nie zdradzałabym"
"chłopaka bym zdradzała ale męża nie"
"chcę z tobą mieszkać, żeby się z tobą kochać non stop"
"lubię się kochać"
"ja bym była dobrą żoną"
"piłam i puszczałam się" (a potem mi opowiada tylko o jednym epizodzie)
"ja z nim w ogóle nie spałam, a nie... raz"
"mogłabym zabić" jak? "są sposoby" "byłego mało nie zabiłam"
"nie chcę się kochać... albo chcę"
"nie podnieca mnie to!" - podczas całowania piersi
"dlaczego się odwróciłeś?"
"nie całuj mnie" - w trakcie seksu
"jestem pijana" - a wyglądała na trzeźwiutką
"jakbyś miał 20 lat to bym cię ulepiła jak z plasteliny a teraz to mi się trochę nie chce"
"nauczyłam się kalkulować na zimno, potrafię wyłączyć emocje ot tak"
"jesteś zupełnie inny niż myślałam"
"prawie się pozabijaliśmy nawzajem"
przestań! "mogłabym się w tobie zakochać"
"on jest prawdziwym mężczyzną" (już nie jest z tym "prawdziwym mężczyzną", który skończył spędzając miłe chwile totalnie uwalony pod stołem)
moment niby to zerwania: sama zadzwoniła, spytała czy może przyjechać i mówi tak: "jesteś inteligentny, zabawny, przystojny ale ja cię nie kocham"
ja w szoku - tylko po to przyjechała? a trzy dni wcześniej "nie umyłam się bo chcę pachnieć tobą, nami.... za każdym razem kiedy o tobie myślę..." itd, no to jadę po trzech dniach oddać jej książki ale tak naprawdę (debil) wyjaśnić..., a ona "nie kocham cię, nie chcę z tobą być, mnie nie interesuje partnerski związek, lubię być rozpieszczana"
"jestem za młoda, jestem niedojrzała emocjonalnie"
Ja spokój - mówię, że ok, zabieram się, a ona leci do mnie i rzuca mi się na szyję...
Nie oparłem się, zacząłem ją całować. Seks lepszy niż kiedykolwiek, na drugi dzień to samo i tekst: "kup mieszkanie, bo ja lubię krzyczeć"
itd itp, słowem - sajgon z mózgu Smile, to tylko taka próbka, mógłbym dużo więcej o jej kreatywności napisać... Luzik panowie, ktoś tu dobrze napisał, że mamy się dobrze bawić, a uczucia lokować ostrożnie.

Portret użytkownika knokkelmann1

to ja też się podzielę:- nie

to ja też się podzielę:

- nie będziesz po katolicku wychowywał dzieci
- nie możemy tego zrobić - byłam u spowiedzi
- cudownie, cudownie....
- moja mama mówi, że twoi rodzice to przestępcy
- możesz skończyć na moje piersi kotku
- moja mama mówi, że twoja siostra nie jest w porządku, bo studiuje w innym mieście a rodzice ją utrzymują
- moja mama mówi, że pierścionek zaręczynowy który kupiłeś kosztował tylko 800 zł - sprawdziła na internecie
- seks z tobą jest super - bardzo cie kocham
- wiesz, mama mówi że ten nasz wyjazd do tunezji nie jest dobry - jest tyle ludzi których nie stać na to
- nie kontaktuj się ze mną bo to sprawia nam obojgu ból
- nie wiem czy go kocham
- nie wiem co mnie w ciebie pociąga
- spotykam się z kimś
- chcesz to zapłacę za ciebie za egazmin na tłumacza przysiegłego
-- jesteś cwaniaczkiem ktory spada na 4 lapy
- itp, itd.....
i tak kurwa do zajebania

pozdrowienia znad morza

Portret użytkownika knokkelmann1

a ona nie nazywała się

a ona nie nazywała się Agnieszka, z pewnego miasta na północy Polski? Bo brzmi tak znajomo..... A może się razem wychowywały?

Portret użytkownika sebastiano19

po przeczytaniu twojego wpisu

po przeczytaniu twojego wpisu coś Ci powiem, przypominasz mi moją byłą laskę, która rzuciłem po 5 latach i sobie do niej wracałęm na sex (bo się efekt ex wdawał) i co i żenada qrwa im więcej ją zlewałem tym bardziej do mnie wracała( smieszny truizm) i z każdym dniem, gdy nią manipulowałem ( z czego po czasie zbyt dumny nie jestem) traciłem do niej resztki szacunku i myślałem jak ona się nisko ceni, co za sz****, itd. jak może dać sobą tak kręcić (oczywiście widziałem, że nadal świetnie mnie kocha), dawać mi dupy i ślepo wierzyć, że wrócę do niej...

drogi Vłodarzu...odwróć sobie tą sytuacje i pomyśl kim ty dla niej się stałęś?! totalnym dupkiem z urwanymi jajami!!! (sory stary:)

tylko, tak się zastanawiam, czy ona jest mega dobra w te klocki, czy ty jesteś osobą, którą da się kręcić..

bo jeśli to drugie to coś mi tu zakrawa na never ending story, niestety bez happy endu 4u:/

w każdym razie 3mam kciuki nie daj się jej!!!

pzdr.

Portret użytkownika sebastiano19

mały chochlik się wkradł,

mały chochlik się wkradł, oczywiście chodzi mi o autora wpisu, o nicku Włodi;)

pzdr.

Portret użytkownika dexter_gks

włos się jeży na głowie. ale

włos się jeży na głowie. ale muszę przyznac jedno- słowa takie jak "uległem", "nie wytrzymałem", "jeszcze raz", "ponownie" pojawiały się trochę za często. pewnie wiesz o co chodzi.

trzymaj się, i Panowie, uważajcie na suki, szkoda życia.

Dziekuje Wam panowie za

Dziekuje Wam panowie za porzadne slowa. Sytuacja jest chora, kobieta rowniez. Jechac po kolesia i mi pisac, ze mnie kocha...Urwalbym sobie jaja gdybym sie zgodzil na jej powrot po czyms takim. Nawet moje frajerstwo ma swoje granice. Na tamtego 'kochajacego' smsa oczywiscie jej nie odpisalem i siedze cicho. Jak to ktos kiedys napisal, lepiej sobie trzepac kapucyna niz byc z taka kobieta. Powoli zdaje sobie z tego sprawe.
Sytuacja wyglada tak, ze w mieszkaniu zostal tylko jej telewizor, mikrofala i zelazko, reszte zabrala tydzien temu o czym nie wspomnialem. Dodatkowo meble, ktore kiedys razem kupilismy i ona teraz bedzie sie upominac o polowe. Kompletnie majac w dupie to, ze placilem za mieszkanie. Niech spada.
Plan na dzisiaj to wywiezc te rzeczy do jej nielubianej kolezanki o ktora byla cholernie zazdrosna, poinformowac, ze tam sa jej rzeczy i zmienic numer. Mam nadzieje, ze jest w tym czasie w tym miescie. Nie chce czekac 2 tyg na to, az ona wroci z tamtad i dopiero wtedy je wezmie. Nie po to sie lecze, zeby znowu mi zrobila wode z mozgu. Musze cos wymyslic, aby teraz sie ich pozbyc, bo nie ma tego duzo.
Odciac sie od niej i nie miec wiecej stycznosci. Taki plan, tylko te rzeczy mi jeszcze przeszkadzaja.