Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Historia zeszmacenia przez manipulantke

Panowie, chcialbym sie z Wami podzielic moja historia. O tym jak z wartosciowego faceta, stalem sie zabawka w rekach kobiety. Ku przestrodze innym..Az mi wstyd pisac.
Wczesniej juz opisywalem moja historie na forum, ale nie posluchalem sie rad i dostalem to co sam chcialem.
Wiec jedziemy.

3 letni zwiazek. Przez pierwsze 1,5 roku mieszkalismy oddzielnie, ale blisko siebie. Ona wpatrzona we mnie jak w obrazek. Ciagle sprawiala mi prezenty, dbala jak o brylant. Bylismy jeszcze w liceum wiec byla bardzo zazdrosna, bo mialem tam wiele kolezanek. Ja nie bylem kompletnie, zwyczajnie prowadzilem zwiazek. Wspolne wyjazdy, zabawy itd. Ale zaczelo sie powolne wchodzenie na glowe, odgrzadzanie od znajomych itd. Ale nadal zakochana jak cholera.
Na studia poszlismy razem do innego miasta, drugi koniec Polski. Wspolna kawalerka i zycie jak mlode malzenstwo. Ten sam wydzial studiow wiec ciagle razem. A ze filologiczny, to same panny, to ciagle zakazy, tamta zla, tamta szmata, a ja pieknie odgrodzony od mojego roku.
Po roku zmienilem studia, poszedlem na techniczne, dla wiekszej kasy pozatym mialem dosc tego pilnowania.
Wakacje spedzony osobno, ona w Hiszpanii u ciotki zapieprzala calymi dniami, ale byla w swoim 'ukochanym kraju'. A ja czekajacy na nia w Polsce...
Oczywiscie jej powrot to odwrocenie sytuacji, to mi zaczelo cholernie zalezec, a jej jakby wcale.
Chcialem gadac itd, ale ona miala gleboko..
Po 3 miesiacach, kiedy zaczalem dawac jej sygnaly, ze chce sie wyprowadzic, bo mam dosc tego, przebudzila sie. Znowu wrocila stara dziewczyna. Pelne zakochanie itd.
Przeprowadzilismy sie do nowego mieszkania. Wlozylem pelno kasy, sam kupilem sprzet. Bylem cholernie dumny z siebie, ze moge jej to zapewnic, bo poszedlem do pracy.
Nagle oznajmia, ze jedzie na erasmusa. Najpierw sie nie zgodzilem, ale oczywiscie w koncu uleglem. Mialy to byc tylko 2 miesiace,a potem jeden wyjazd na egzaminy.
Przed wyjazdem wiele listow jak to nie kocha, ze to nigdy wiecej wyjazdow osobno itd.
Pierwsze tyg to ja sie cieszylem, ze jej nie ma i korzystalem z tego, a ona ciagle dzwonila. Ale w koncu zatesknilem, zaczalem plakac, ze nie moge bez niej wytrzymac, a ona nic. Coraz mniej pisala. Ciagle sie klocilismy z powodu jej zachowania, ale nastepnego dnia zawsze byl jej sms zebysmy sie nie klocili bo tak sie kochamy.
Po 1,5 miesiaca odkrylem, ze spotyka sie ze swoim bylym, z ktorym byla jakies 6 lat wczesniej. Pisala kolezance jak bardzo go nie kocha, ale ze on chce byc tylko znajomymi. Zadzwonilem, wypierala sie, przyzekala na rodzicow, ale jak powiedzialem skad wiem, to odwrocila kota ogonem..jak smialem...
Mimo ze zerwalem, to widziala, ze cholernie cierpie i miala to w dupie. Wieczorem zadzwonilem zeby wyjasnic, a ta ze wychodzi i nie moze gadac.
I teraz pare dni wzajemnego pisania jak bardzo sie nie lubimy. Bylem cieniem czlowieka, nie jadlem, nie spalem.
W koncu urwanie sobie jaj i telefon, ze kocham, ze to moja wina, ze te klotnie itd.
To ona, ze potrzebuje czasu. Dostala czego chciala.
Po paru dniach sie otrzasnalem i powiedzialem, ze do widzenia, mi to juz wisi.
Wieczorem telefon od niej z placzem. Nadal ja nic.
Rano uleglem, dalem jej szanse. Ta zadowolona i koniec rozmowy. Potem, ze nie bedzie sie odzywac pare dni, bo komorke daje kolezance. Uwierzylem, ale potem, ze znowu pare dni nic. Miala mnie kompletnie gleboko. Zadzwonilem, ona oczywiscie odebrala i zerwalem, bo nie bedzie sie mna bawic...a ona zadowolona.
I od tej pory za mieszkanie musialem placic sam, bo z nia juz przeciez nie bylem. A przeciez tam nadal bylo pelno jej rzeczy.
Myslalem, ze ulegnie i zadzwoni z placzem...a po tygodniu wstawia zdjecia z jeszcze innym Hiszpanem na nk, ze zakochana itd. Szok, placz, itd. Ale nie zadzwonilem.
W koncu brat mi uswiadomil i Wy, ze niech zabiera swoje rzeczy. Spakowalem w wory, zrobilem zdjecie i ma tydz czasu zeby to zabrac. Po paru dniach telefon, ze przyjedzie i wezmie, ok spoko. Ale zaczela sie rozmowa, bylem obojetny, bylo pytanie o przyjazn, odrzucilem i zaczal sie lament, ze kocha w kazdej chwili i ciagle o mnie mysli. Nie ugialem sie.
Napisala maila, ze wcale z nikim nie jest, ze to na zlosc mi bylo i ze kocha. Zaczela sie dyskusja, bez sensu, pokazalem ze mi zalezy. I co? Nie przyjechala, nawet nie powiadomila.
I teraz zacza sie kolko, ja pisalemm ze ma zabierac rzeczy, ona dzwonila po apru dniach, ze kocha, ze przyjedzie, ale zawzse cos jej wypadalo w ostatnniej chwili. I tak w kolko. A czas mijal. Za mieszkanie placilem, a jej rzeczy nadal lezaly.
Zawsze starala sie do momentu, az zobaczyla, ze mi nadal zalezy i wtedy juz miala w dupie.
W koncu stwierdzilem, ze starczy tego kolka. Ona rzadko sie odzywala, ja nic sam nie pisalem, a ona przestala mowic, ze chce naprawic ten zwiazek.
Przylatywala z 10 razy, zawsze cos jej wypadalo. Raz nawet pojechalem na lostnisko, a ona nie przyleciala. Znowu wymyslila wkret i slodkimi slowkami zalatwila sprawe.
W koncu przyleciala, po baaardzo dlugim czasie, ale chciala jak najszybciej wracac do domu. Spedzila u mnie 2 noce, do niczego nie doszlo, kompletnie nie chciala. Zero zaangazowania z jej strony. Mysle spoko, jest w szoku po przyjezdzie, spedzi pare dni z rodzicami to zateskni. Przed jej wyjazdlem z mojej inicjatywy ustalilismy, ze naprawiamy ten zwiazek. Potem pare razy zadzwonila, pogadac o pierdolach.
W koncu zadzwonilem czy my wlasciwie jestesmy razem, a ona ze teraz nie ma sensu, bo nie widujemy sie, ze jak wroci z Hiszpanii (musi jeszcze tam wyjechac na pare dni poprawke zaliczyc) to wtedy, bo i tak zostal jej tutaj jeszcze 1 rok studiow. Wkurzylem sie i zdrowo, ale stanelo na niczym.
Za pare dni w necie sie dowiedzialem,z e tamten koles jest z nia. Zadzwonilem do niej co to ma byc, a ona, ze przeciez nie jestesmy razem i ani razu mi nie wspomniala, ze chce byc ze mna. Co?! Koniec, do widzenia, bierzesz rzeczy i sie zegnamy, juz bez emocji.
Potem telefony z jej strony i klotnie o podzial wspolnych mebli. A kiedy zauwazyla, ze mowie powaznie i obojetnie, to telefon z placzem, ze kocha, ze chce naprawic. Az dusila sie z placzu. Przyjechalem na weekend z nia pogadac, przyznala sie, ze jest z nim w zwiazku i ze zaprosila go do Polski (jej rodzicow nie ma przez 2 tyg), ale ze odwola. Mowie, ze zalatwia to teraz inaczej sie zegnamy. Ta mowi, ze za pare dni, bo teraz nie ma mozliwosci kontaktu. Wyszedlem z mieszkania. Biegala za mna caly dzien, ze zalatwi i bedziemy razem. Uleglem.
Do tego dnia w ogole sie nie odzywala, zadzwonilem powiedziec, ze znowu przyjade na weekend, osattecznie zalatwic nasza sprawe. Albo wracamy, albo sie zegnamy na zawsze. Ona mowi, ze nie bedziemy mogli sie spotkac, bo jedzie na lostniko i ze nie miala serca tego odwolac. Ze probowala ale nie mogla. Mowie, ze w takim razie sie zegnamy na zawsze. Ona ok, ale ze za wiele mu zawdziecza, ze ma zobowiazania (co kurwa?) i dlatego mowila, ze mozemy byc razem dopiero jak wroci z tamtad. Wiec sie pozegnalem wkurzony cholernie.
Teraz jestem u siebie w rodzinnym miescie, ona przedwczoraj po niego pojechala i w drodze mi jeszcze smiala napisac smsa, zebym wiedzial, ze mnie kocha, ze zdaje sobie sprawe z konsekwencji, ale ze nie potrafi wyjsc z sytuacji w ktora sama sie wplatala, ze dlatego mowila, ze dopiero od wrzesnia, ze wie, ze nie ma prawa mnie o nic prosic, ale ze zawsze bedzie mnie kochac.   Szczyt bezczelnosci.
Wiec jak juz mowilem, siedze w rodzinnym miescie, 1km stad ona sie pieprzy w najlepsze z tym typem. Jeszcze smie mi takie smsy pisac, aby pewnie moc wrocic do mnie jak sie wybawi. Sam jej na to pozwolilem.
Ale to, ze on tu przyjechal, jest tym kopem w dupe, ktory mi juz wszystko uswiadomil. Zorientowalem sie jak mna manipulowala. Nadal probuje to robic. Kobieta nie zna zadnych granic. Bylem ciota, bylem cierpliwy, ale dopiero teraz zrozumialem.
Teraz musze zaczac nowe zycie w obcym miescie, w ktorym nie mam znajomych, poniewaz zostalem od nich oddzielony przez kobiete. Musze znalezc nowe mieszkanie, stancje, bo nie mam juz kasy sam utrzymywac kawalerke. Bedzie i jest ciezko, ale zyje dalej.
A najgorsze, ze ona jak juz wroci, to bedzie wielki atak na mnie. Atak milosci, jaka to ona nie jest pokrzywdzona i jak bardzo mnie nie kocha. Juz teraz sie na to przygotowywuje psychicznie, aby ja pierdolnac o sciane i nie dac sie tym manipulacjom.
Zdziwi sie jak zobaczy, ze nie ma juz czego szukac u mnie.
Mam nauczke na cale zycie. Jak z kobiety szalejacej na moim punkcie, stala sie bezlitosna manipulantka.

Ku przestrodze panowie.

Odpowiedzi

Słusznie, przewieź wszystko i

Słusznie, przewieź wszystko i nie miej skrupułów. Odnośnie mebli, żartujesz prawda? Nie zastanawiaj się ani chwili. Też byłem swego czasu taki honorowy tylko jakoś nie widać aby ona była honorowa przy płaceniu rachunków. Również nie przejmuj się tym jak Ci tyłek obsmaruje, zasada numer jeden zawsze i wszędzie mów o niej dobrze albo neutralnie w takim wypadku to ona wyjdzie na idiotkę;P Nikomu się nie skarż i idź swoją drogą. Kontakt urwij, potraktuj to jak drogę przez pustynię ....co Ci tyłek spiecze trudno ...ważne, że oazę nie jedną po drodze znajdziesz. Zrób sobie rachunek sumienia i znajdź kilka rzeczy, które chciałeś zrealizować a nie miałeś na to warunków i zajmij się tym. Ustal sobie małe kroczki w tych sprawach (np. schudnę 2kg w miesiąc) i je realizuj, każda taka drobnostka będzie przybliżała Cię o krok do celu i otwieraj się na nowych ludzi i nowe znajomości;)

irens napisał:"Najgorsze w

irens napisał:
""

Nie, żadnej wspólnej terapii, niezależnie od tego co z Hiszpanem kombinuje. Poza tym sądzę, że ona ma się całkiem dobrze...

Portret użytkownika knokkelmann1

hm.....czy związek jest/był

hm.....czy związek jest/był toksyczny? chyba nie....powiedziałbym, że taki jak i inne. problem polega na tym, że kolega po prostu nie potrafił poprowadzic panienki prawdiłowo to i ta poszła do innego. po prostu spierdolił sprawę...w czasie bycia together i co gorsza jak panienka zaczęła się oddalać aby się stukać z obywatelem Królestwa Hiszpanii. Dał dupy i tyle. robienie z panienki jakiejś toksycznej suni to nieporozumienie. Dla mnie jest ona taka sama jak i inne.
jasne, że to niszczy psychę, takie klimaty jak trwają zbyt długo..ale trzeba się pogodzić z tym, że się dało ciała a ona daje ciała innemu. zwykła kolej rzeczy. przecież takie klimaty mają miejsce co dzień a raczej co noc.

co do deklaracji kolegi, że się ogarnie, to z pewnością tak się stanie...trochę to potrwa ale stanie na nogi. Powtórzę - jak sprytnie rozegra sprawę to może odkręcić sytuację - byle nie przedobrzył - i odkręcił ją o 180 a nie 360 stopni.

jasne, jeżeli chodzi o sprawy finansowe, to trzeba z nią jechac krótko - ile można być miłym. to samo tyczy się rzeczy itp. ale nie ma co się wkurwiać na to że poszła z innym - trzeba się wkurwiać że samemu się spierdoliło sprawę.

a tak w ogóle to nareszcie podrywaj org wraca na stare śmieci - nos i irens dobrze gadają i się fajnie czyta

knokkelmann1, gdyby mi

knokkelmann1, gdyby mi oswiadczyla, ze odchodzi do innego, nie byloby sprawy. Ok, rozumiem, czesc pa.
Ale ona nie potrafi tak zrobic. Gdy w 4 oczy jej oswiadczylem, ze albo to zalatwia, albo sie zegnamy na zawsze i zrywamy kontakt, to zaraz lzy w oczach i juz prosi, blaga i obiecuje, ze to zalatwi. Przyzeka, ze kocha i ze nie wyobraza sobie zycia bezemnie. Tutaj o to chodzi, ze nie potrafi w taki sposob sie rozstac. Wiec nie uwazam, ze jest taka sama jak inne. W zyciu dostalem pare razy kosza i sie normalnie rozchodzilismy, dziewczyny potrafily byc w porzadku.

Portret użytkownika knokkelmann1

bo ona nie wie co ma robić i

bo ona nie wie co ma robić i tyle. twoja obojętność zamiesza jeszcze bardziej w jej głowie i zacznie się zastanawiać, wrócą wspomnienia itp. I się odezwie. Na razie, to ona rozdaje karty bo swoim zachowaniem postawieles sie w sytuacji kolesia który na nią czeka. to przykre ale tak one to widza. ja mialem podobne klimaty - placz bo nie mozemy byc razem ale niestery musimy sie rozstac. tej tez bylo przykro ze sie rznie z innym.  jakiekolwiek argumenty z twijej strony na tak tylko pogarszaja sprawe - niew wiem czemu tak jest ale tak jest.
dlatego musisz milczec...dam sobie glowe uciac ze sie odezwie ....

gdzies jest fajny post o tym na podrywaj org. o logice panienki przy rozstaniu

Nie, nie, nie. Nie wroci do

Nie, nie, nie. Nie wroci do mnie, nie po tym co zrobila.

Strace zajebista kawalerke, pojde do brzydkiej stancji, z jakimis ludzmi, ale do mnie nie wroci.
A odezwac na pewno sie odezwie, pare dni przed powrotem z Hiszpanii. Bedzie chciala dalej ze mna mieszkac przeciez, w cieplym mieszkanku, gdzie facet wiekszosc zalatwia. Wygodnie jak cholera.

Kiedyś mi kumpel w podobnej

Kiedyś mi kumpel w podobnej sytuacji powiedział tak: jebnij się w łeb! Wtedy nie rozumiałem, teraz może Ty nie zrozumiesz.

Idź do lepszej kawalerki, przestań myśleć o tym co ona chce czy będzie chciała! Przecież będzie chciała? Tak rozumiesz jej potrzeby, że zapomniałeś o własnych? Myśl o sobie bez niej! Kurwa stary, czytaj co ludzie do Ciebie piszą. Laski ryczą bez powodu, posłuchaj sobie Franka Kimono do chuja.

Portret użytkownika knokkelmann1

no zobaczymy. za duzo jeszcze

no zobaczymy. za duzo jeszcze w tobie emocji...pozd

knokkelmann1 Ty się kurwa

Ty się kurwa lepiej zamknij. Odzywała się milion razy, to pewnie kurwa że się odezwie jeszcze raz. Włodi, zakończ to. Wróci i co? Weźmiesz ją razem z Hiszpanem? A może on ma fajnych kolegów? Co miałoby ją powstrzymywać później? Miej kurwa szacunek do siebie.

Znam takie pary, smutny koleś co laska przez pół swojej młodości bzykała innych, on teraz siedzi przy dzieciach a ona dalej szuka wrażeń. Powodzenia!!

Portret użytkownika knokkelmann1

wyczuwam agresję....drugi.

wyczuwam agresję....drugi. zbijesz mnie?

nie, nie zabiję cię

nie, nie zabiję cię


Portret użytkownika knokkelmann1

dzięki

dzięki

nie dziękuj, jestem zmienna i

nie dziękuj, jestem zmienna i nieobliczalna

Portret użytkownika knokkelmann1

ha ha - ok!!!!

ha ha - ok!!!!

Zostawiam rzeczy u kolegi w

Zostawiam rzeczy u kolegi w piwnicy. Wysylam jej smsa gdzie sa i namiary do niego i zmieniam numer. I zeeeegnaj.
Dziekuje Wam Panowie jeszcze raz za kopa w dupe i szczere slowa.

Odezwij się jeszcze raz do

Odezwij się jeszcze raz do niej a przyjadę sam do Ciebie, bo szczere słowa Ci nie wystarczają najwyraźniej. Zmień numer kurwa na zero siedemset, a smsa wyślij od koleżanki kolegi koleżanki kolegi tego Hiszpana. Szlag mnie trafi zaraz Laughing out loud

Nawet to co zrobie bedzie

Nawet to co zrobie bedzie pizdowate? Wywalam jej rzeczy do piwnicy kolegi i o reszte przeciez niech ona sie martwi. Nie widze lepszego wyjscia z sytuacji.
Zadnych grozb, zadnego ultimatum, tylko stawiam ja przed faktem dokonanym, ze wyleciala naprawde z mojego zycia.

każdy sms jest już błędem.

każdy sms jest już błędem. Bardziej się martwisz o jej rzeczy niż ona. Nie masz dość? Każdy kontakt, każdy pretekst do kontaktu z Twojej strony Cię osłabia. Daruj sobie. Co Ci te rzeczy przeszkadzają? Prezenty też wyrzucisz albo jej oddasz? Słabo to wygląda.

Lepiej wrzuć sobie na poważnie do głowy, że nie będziesz już nigdy z nią, bo Ci się to nie opłaca, nic z tego nie będzie. Tak, będzie bolało, przeżyjesz kurwa?

Koniec tematu z mojej strony.

Portret użytkownika knokkelmann1

on nie ma dość bo

on nie ma dość bo podświadomie zostawia sobie furtkę, licząc na jej powrót. Tak naprawdę, to jest w stanie wspaniałomyślnie jej wybaczyć i spróbować "naprawić" ten związek. tak to widzę.....ale cóż emocje zżerają każdego

Nie zgodze sie z Wami. Owszem

Nie zgodze sie z Wami. Owszem mam dosc. Dlatego pozbywam sie jej rzeczy, zeby zamknac wszelkie furtki i urwac kontakt. Zeby ona pozniej nie miala zadnego pretekstu kontaktu ze mna. Zeby zerwac nasze ostatnie wspolne sprawy.
Kazdy mowi zeby miec jaja i zerwac wszelki mozliwy kontakt, wszelkie wspolne sprawy. Tak zrobie. Nie bede czekal az sama laskawie przyjedzie je wziasc. Tym bardziej, ze jak bede sie wyprowadzal, musze miec puste mieszkanie.

Portret użytkownika knokkelmann1

problem nie polega na tym ze

problem nie polega na tym ze ty fizycznie sie odetniesz. jak bedzie chciala to na pewno sie skontaktuje z toba tak czy inaczej. problem polega na tym co masz w glowie...pozd

Jaja to trzeba było mieć

Jaja to trzeba było mieć wcześniej, teraz to je głaskaj, żeby rosły i żeby inna je dostrzegła.

Jak dla mnie to nie ma sensu

Jak dla mnie to nie ma sensu się emocjonować. Przedstawił swój problem i otrzymał w formie dyskusji naszą opinię, która częściowo jak podejrzewam jest zgodna z tym co sam 'odczuwał'. Teraz pierwszy krok jak i trwanie w postępowaniu odpowiednim (co jest dopiero prawdziwym testem) przed nim. Jak jest rezolutnym facetem to szanse realne ma;)

Portret użytkownika knokkelmann1

ale nie będzie łatwo. założę

ale nie będzie łatwo. założę się, że panienka go zdrowo przyciśnie i będzie się mocno głowił co też zrobić powinien. Zakochany = oślepiony

Portret użytkownika lego

Włodi, a może wydrukuj to co

Włodi, a może wydrukuj to co tu napisałeś na blogu i wręcz jej po prostu tą kartkę. Będzie wiedziała, co o niej sądzisz. Usuń jedynie namiary na podrywaj.org.