Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

-- Nie przesadzaj -- Historia Anonimowego Uzależnionego

Krzesła były ustawione w literę U. W wolnej przestrzeni litery stało jedno krzesło. Miejsca powoli zaczęły być zajmowane przez zgromadzonych tu ludzi. Nie znałeś ich.
Usiadłeś na jednym z wolnych krzeseł, u samej podstawy literki. Naprzeciw tego samotnego krzesła w centrum.

Gdy wszystkie miejsca były już zajęte, z jednego z krzeseł podniósł się wysoki chłopak - lat pewnie ze dwadzieścia - zajął centralne miejsce i rzekł:

- Witajcie. Jestem Jacek. I jestem uzależniony.

--------------------------
--------------------------

Czytelniku, internauto, podrywaczu, uwodzicielu. Zajrzałeś tutaj, bo zapewne zaciekawił Cię tytuł mojego dzisiejszego wpisu, który będzie o niepopadaniu w przesadę, oraz moim wyznaniem. Wraz z opisem skutków mojego uzależnienia.

--------------------------
--------------------------

Dzień jak codzień. Obudziłem się chwile przed budzikiem. Na dole słysze krzątanie domowników wyruszajacych do szkół i prac. Zwlekam się z łóżka. Naciągam spodnie.

Drepczę do łazienki. Patrzę w lustro. Ta sama gęba od tylu lat. No dziś trochę bardziej zarośnięta. Rozbudzam się lodowatą wodą, płynąca wartkim strumieniem z kranu, do moich dłoni, przepłukując twarz. Woda ścieka mi po łokciach. Biorę brzytwę. Nacieram twarz pianką marki bond, pachnącą aloesem. Daje przyjemny chłód w twarz.

Znów sie zacinam przy goleniu. Czy ja kurwa nie mogę ogolić sie bez zacięcia? Jucha leci jak szalona. Dopiero po 10 minutach moje trombocyty zrobiły co do nich należy by zatrzymać ten przerażający krwotok, który co dwa dni nieomal mnie zabija.

Na dole robię sobie na śniadanie tosty. Już snuję plany co do dzisiejszego podrywu. Nauki mam jak codzień, w kurwę i ciut jeszcze, ale dziś po zajęciach wyrwę sie do tarasów pozaczepiać niunie. A przynajmniej zaczepić komplementem i pójsć dalej. Dla praktyki.

Przy robieniu sobie śniadania, który to proces z nieznanych mi dotąd przyczyn, zawsze zajmuje mi dużo czasu. Głupią jajeczniczkę przygotowuje sobie 20 minut. Tosty to 15 minut z życiorysu. No to o czym to ja? A... Przy śniadaniu mam zawsze niesamowita wenę. Już rozgrywam te zajebiste sytuacje z dzisiejszego dnia. Przypominam sobie swoje najlepsze sytuacje z dotychczasowych doświadczeń i wtłaczam do nich nowe pomysły. Będzie grubo.

Śniadanie zjadłem szybciutko. Zagryzłem dwoma pomarańczami, żeby celuloza i pektyny spęczniały w moim żoładku i jelitach powodując uczucie sytości na dłużej. Zawsze głód bierze mnie w południe. W trakcie zajęć.

Grzeję na górę. Myję zębiska, przywdziewam uniform dnia codziennego. Jakieś dżinsy, koszulka. Bluza z kapturem. Na to ramoneska i trampki. Ruszam w świat.

Nastrój jak codzień rano - kontemplacyjny i zajebisty. Pogoda robi sie coraz lepsza. Zapowiedź wakacji. Ach wakacje - całodniowe menelenie sie po starówce, może wyjazd na kite'a nad morze. Albo autostop na południe Europy. Coś się wymyśli.

Czekam na pociag. Błyskam ludziom po oczach swoimi zajebiście lansiarskimi przeciwsłonecznymi okularami - pilotki. Jak Tom Cruise w Top Gunie.

W pociągu czytam jakas knigę, albo budzę kreatywnośc myśląc o awangardowych i mocno seksistowskich wierszach i opowiadaniach, które napiszę w wolnej chwili. Pomysły zawsze spisuję.

Jestem w centrum stolicy. Mykam na uczelnię. Oczywiscie zawsze idąc rozglądam sie za jakimiś ładnymi niuniami. Co by moze zagadać, a przynajmniej na dupcie, albo nóżki popatrzeć. Czasem mijam wyjątkowe sztuki, ale spieszę się na uczelnię. Nie ma czasu na zagadywanki.

Wymyślone rano rutynki zostały w kuchni. Obok patelni, albo tostera.

Na uczelni jak to zwykle. Nuda. Niezbyt rozmawiam ze znajomymi z grupy, bo ich jedynym tematem jest szkoła. A to szkoła to, a to nauka tamto, a to tyle sie uczyłem tego, a to jutro muszę powtórzyc to. Jebani nudziarze. Żadnych zainteresowań? Nie dziwię sie, ze dziewuchy nie mają w ogóle powodzenia, choć niektóre są niebrzydkie, a facetom mimo ich młodego wieku pewnie kuśki już nie stają. Nudziarze. Mam ochotę zrobić coś szalonego, kontrowersyjnego. Nie gadam z nimi, bo nie chcę przecież wpaść w ramę przyjaciela, bo rozmowa o szkole to gwarantowana rama przyjaciela, koleżanki z fiutkiem. No czasem moze okażę łaskę tym nudziarzom i włącze sie w rozmowę. Wtedy zawsze rzucę jakiś dwuznaczny tekst. Raz, że myślą wtedy o seksie. I łącza to ze mną, a dwa, ze nie krępuję się takich tekstów, a oni się już przyzwyczaili, nawet sami coś czasem takiego rzucą. I jest ciut śmieszniej.

Na zajęciach znów dowiaduję się ile mam jebanych zaległości. Znów jestem temat, dwa do tyłu. Znów stres. Kurna, muszę zaczać siedzieć do późna. Kuć już, bo kolos coraz bliżej.

Po zajęciach rezygnuję z planów plażowania. Mam za dużo roboty. Priorytety jakieś być muszą. Nauki czeka mnie przecież dużo. Podryw nie może być najważniejszy!

Oczywiście wracając znów rozgladam sie za kobitkami, znów szukam ewentualnych targetów.

To mnie przeraża, a zdałem sobie z tego sprawę w chwili pisania tego. Ja to wszystko robie juz nieswiadomie. Moje myślenie zmieniło się. Teraz każda ewentualna prośba może być shit testem. Co jakiś czas muszę negowac koleżanki, żeby nie wypaść z wprawy. A do tematu szkoły nie nawiązuję, bo to gwarantowana rama przyjaciela. Dlatego staje się alienem.

I wracając do domu znów głowię sie, dlaczego nie potrafie rozmawiać z ludźmi. Przeciez miesiac temu byłęm jeszcze w centrum uwagi, codzień kogoś nowego poznawałem. Codzień zaczepiałem nieznaną dziewczynę. Codzień prowadzięłm rozmowy z ludźmi z otoczenia. A dziś - nie pogadałem zbytnio ze znajomymi. Nie ruszyłęm plażować. Kreatywność umarła. Niepokoi mnie to. I nie rozumiem tego.

I tak przez cały zeszły miesiąc

--------------------------
--------------------------

Przytoczyłęm wam tę historię, która przedstawia mój typowy dzień. Od jakiegoś czasu.

Przytoczyłem tę historie, bo sam sobie uświadomiłem powód swojego niepełnego szczęścia dnia codziennego. Uświadomiłęm sobie dlaczego nie potrafię przed snem powiedzieć sam sobie "Tak. Dzisiejszy dzień był wyjatkowo udany"

I nie jest tu powodem brak plażowania. Bo brak plażowania sam w sobie jest skutkiem, a nie powodem.

Powodem jest tu... Uzależnienie. Uzależnienie od myślenia typu "podryw mode on"

Przytaczam tę historię, by Cię przestrzec drogi użytkowniku. Bo takie myślenie, owszem da Ci sukcesy. Mnie dało. Przed miesiącem - dwoma, każde wyjście do klubu to było przynajmniej jedno KC, macanko po dupci i cyckach. Dużo IOIków, dużo KINa, dużo bycia w centrum uwagi. Każde wyjście do centrum handlowego to było zaczepianie dziewczyn w empikach i h&m-ach. Komplement opener, usmiechy, przyjemna rozmowa.

Ale ten stan ciągłego dążenia do udoskonalenia się w podrywie spowodował zmiany w moim mózgu. Stawałem sie skuteczniejszy w podrywie, ale... wypaczały sie moje umiejętności rozmowy na codzień. Z czasem zagubiłem kompletnie tematy do rozmowy ze znajomymi. Czujność na ST oraz przed wpadnięciem w niepożądane ramy . I inne tego typu pierdolenie. (wtedy nie ma jużmożliwosci myślec o czymkolwiek innym)

A... Przecież... Nie zamierzam podrywać tych dziewczyn z mojej grupy, ST umiem odbijać po prostu. Rama przyjaciela/kolegi nie jest niczym złym w codziennym otoczeniu. Wręcz daje Ci komfort przebywania z tymi ludźmi. Nie musisz być ciągle czujny, uważać. Gadaj z nimi o szkole, rozwijaj znajomości z ludźmi z Twojej klasy. A skutkiem tego, będzie rozwinięcie umiejętności rozmawiania ogólnie, będzie też social proof. Jeśli juz mamy wszystko do podrywu sprowadzać.

Takie sa moje wnioski i przemyślenia. Zapędziłem sie w tym procesie. Za skuteczność zapłaciłem towarzyskim wypaczeniem i alienacją. Skutkiem tego wypaczenia był spadek skuteczności. Nie byłem na podrywie już od miesiąca. A tracąc umiejętnosc rozmowy na dowolny temat, nawet szkolny.. Tracę umiejętnośc rozmowy ogólnie. I zauważam to.

Chce to odkręcić. Chcę znów utworzyć jakąs paczkę znajomych, przestać się alienować, bo samotnictwo nigdy mnie nie kręciło. Trzeba zaakceptować i temat szkoły, a może wtedy, po lepszym poznaniu tych osób i zbudowaniu większego komfortu przebywania ich ze mną same się otworzą. Moze Ci nudziarze, te nudne lale i te eunuchy okażą się być ciekawymi dziewczynami oraz dobrymi kumplami. Muszę dać tym ludziom szansę.

A tryb myślenia "podryw mode on" pozostawić na chwilę, gdy te myślenie będzie na miejscu. Na czas podrywu.

Dopiero teraz zrozumiałem sentencję - Podryw nie może być dla Ciebie najważniejszy Choć znam ją od początku.

A teraz drogi czytelniku. Przeczytaj to wszystko jeszcze raz, tyle, że.. Czasowniki ustaw w drugiej osobie liczby pojedynczej. Odnieś to do siebie.

--------------------------
--------------------------

- I gdy sie uzalezniłeś, podobnie jak ja - cofnij ten proces. A gdy masz szczęście - masz szansę mu zapobiec.

Tak skończywszy swą wypowiedź. Chłopak wstał z centralnego miejsca i usiadł na swoim wcześniejszym. Na kogo czekało miejsce centralne teraz?

Odpowiedzi

A z tego miejsca chciałbym

A z tego miejsca chciałbym pozdrowić Riddima i bordowo-granatowego. Którzy otworzyli mi oczy.

Szkoda tylko, że Ja sam

Szkoda tylko, że Ja sam czasem sobie nie potrafię pomóc.. Niby też otworzyłem oczy na wiele spraw, ale nadal czuję, że coś jest nie tak.

Ciężko mi określić co ze mną jest nie tak... W swoim życiu miałem milion zainteresowań. Z żadnych z nich aktualnie nie jestem na takim poziomie by sprawiało mi to radość. Aktualnie zainteresowałem się graffiti, wiadomo puchy kosztują, a ja jeszcze dziecko więc trochę kłopotu z tym jest. Czuję, że po raz kolejny pasja, której nie mogę się w pełni oddać pójdzie w zapomnienie..

Ehh po raz kolejny użalam się nad sobą. Ja pierdole..

Tak na podsumowanie trochę bardziej optymistycznie: Pamiętajcie, że talent, który nie jest "szlifowany", zanika. Odchodzi w zapomnienie. Pewien raper powiedział, że każdy ma w sobie jakiś talent, póki go nie odkryjesz, nie odnajdziesz siebie i nie poczujesz swojej PRAWDZIWEJ I SZCZEREJ wartości.

Portret użytkownika Tato tu jestem

Riddim a nie pomyslales o

Riddim a nie pomyslales o jakims zainteresowaniu ktore wymaga fizycznosci niz nakladu pieniedzy? Osobiscie znam bol bo zajmuje sie Driftingiem a ten sport naprawde jest kosztowny Smile jezeli chce sie miec auto dobrze przygotowane spelniajace "moje wymogi" i jakies treningi to min 15 tys na "start" lecz nie zrazam sie bo mam swoje powody ale to do opisania na pw. Moglbym z tego zrezygnowac ale to naprawde Mnie kreci i gdy jade obecnym autem na trening to zycie jest off a on robie na "moje" gdy zapinam pasy i jezdze. Mozna pograc w pilke bo to niby najlatwiejsze i takie pospolite ale moze dawac radosc. Musimy po prostu sprawdzac co nas kreci o czym mozemy opowiadac ciekawie a najwazniejsze zebym zyl z tym w pelni szczescia. Ja raczej patrze na pasje pod wzgledem gdy ja uprawiam to po prostu jestem szczesliwy zapominam o wszystkim innym mam off na problemy, obowiazki, smutki dlamnie to jest wlasnie zainteresowanie. Szukajcie a znajdziecie pomysl co Cie kreci "fest" Wink

A co do bloga to dobrze, ze zrozumiales aby nie porywac sie na zycie podrywacza tylko zyc swoim z dodatkiem poznawania ludzi w tym specyficzne co do kobiet. I szczerze wolal bym z tymi ludzmi na uczelni nie gadac o szkole tylko probowac wplatac w relacje jakis temat gdzie chcialbys poznac ich opinie. A jezeli sa na tyle sztywni by nie sprostac twoim wymogom to chyba nie sa to jedyni na uczelni wiec trzeba zawsze probowac Smile No chyba, ze juz z tym sobie poradziles wiec tylko pozostaje byc soba i naturalnie podchodzic do wszystkiego nie bac sie wyzwan.

Pozdrawiam

Portret użytkownika Trancer

Drwaluś..... Ja mam (a w

Drwaluś.....
Ja mam (a w sumie już miałem) to samo..
DOKŁADNIE TO SAMO....
Nie gadałem ze swymi znajomymi z grupy, bo oni też tylko o szkole, kodeksy itp....
chuj strzelał poprostu......
zacznij gadać z kimkolwiek, nawet o tej szkole....
W końcu nie jesteś początkujący i możesz zamienić gadaninę o szkole na sex, albo coś innego Wink
Mnie to już naprawdę dobrze wychodzi, efekty widze wszędzie, w pubie gdy jestem ze znajomymi, w pracy, na uczelni.....
Wykorzystaj fakt, że ludzie to istoty społeczne, i że jesteśmy stworzeni do nawiązywania nowych relacji...
To zupełnie naturalne....
No i w tym miejscu tez pozdrawiam riddima....
Twój blog przyczynił się do rozjebania w mej głowie bariery, jednej z ostatnich......
Jeszcze jedna rzecz mi została....
ale o tym może będzie w blogu....
Saluto fratelis....

Wiesz z advanca, drogi Jacku

Wiesz z advanca, drogi Jacku wkuwający mózg i układ nerwowy Smile, że mam coś podobnego. Podobne uwstecznienie. Jakbym doszedł do ściany bez drzwi. A niunie są z drugiej strony. W pojedynkę nie będzie "braek on through to the other side". Sądzę, że tu trzeba się dogadać z kimś lub z czymś, żeby tą ścianę przebić. Ergo: tymczasowo skupić się na czym innym (na "dogadywaniu się") niż na próbie przebicia. To nie jest to samo "przeczekanie", o którym pisał Bane w "Sile kontrastu".

Pocieszające jest to, że to normalny objaw, bo zdaje się, że jest nas kilkunastu, którzy mamy podobne wrażenia. Więc nie jest to chyba żaden syndrom chorobowy (ty pewnie bardziej fachowo to nazwiesz Smile ). Także spoko, nie trzeba biec na odwyk. Raczej - jest to dowód, że zrobiliśmy krok naprzód. Na początku była euforia, to czas na trochę depresji. Siedem lat tłustych, siedem lat chudych. Dla równowagi.

Hoon (Mystic) ostatnio się wypowiadał, że wszedł na wyższy level PUA. Właśnie, Hoon (sorry, ale pierwotna ksywa mi się bardziej podoba), może wypowiedz się, na czym polegał ten Twój awans i czy przechodziłeś coś podobnego.

Portret użytkownika Chaninng

DObry temat do przemyslen a

DObry temat do przemyslen a co do samoobiekcji siebie i narawieniu tego przeciez to forum jest od tego by wypowiedziec sie na taki temat jak pomozcie sie ogarnac bo , podryw juz jest moim piorytetem i napisz bloga a inni ci pomoga jak sam nie umiesz sobie z tym poradzic ja tez czasem nie moge i tez wole zaczerpnac z chłodnego podejscia 2 osoby niz sam głowic sie co robie zle i jak to rozwiazac pozdrawiam dobry wpis warty uwagi i przeyslen 3maj sie HEj Wink

Portret użytkownika Italiano

Do takich wpisów się wraca i

Do takich wpisów się wraca i opłaca czytać po kilka razy ... więc dodaje do ulubionych.
Skłania do refleksji nad sobą a ponadto wywołuje dodatkową motywacje, by działać i polepszyć swoje umiejętności ale też pozostać sobą. Nie zatracając umiejętności komunikowania się, tracenia znajomości oraz stawianiu podrywu na pierwszym miejscu.
Podoba mi się.
Pozdrawiam Smile

Trancer - dzięki za słowa.

Trancer - dzięki za słowa. Właściwie już dziś zaczałem znów rozmawiac z ludźmi, nawet w macu gdy zamawiałem chizy to pogadałem sobie ze średnio atrakcyjną kasjerką dla samego faktu pogadania. I wyszła śmieszna sytuacja - bo kumpel który w trakcie rozmawiał przez telefon usłyszał ostatni fragment mojej rozmowy z kasjerką, gdy ona mi odpowiadała "Do poniedziałku", a ja podziękowałem. Akurat pytałem ja do kiedy wazne są kupony. Kumpel podejrzewał, zę juz ja poderwałem i się ustawiłęm an poniedziałek Tongue

Bruno - ciekawy pogląd. Właściwie to do tej pory patrzyęłm na to jak na uwstecznienie i tez zaobserwowałem to u innych użytkowników. Ale teraz w sumie.. To naturalny proces. Ładne porównanie do 7 lat tłustych i 7 lat chudych. Bardzo trafne. Nie zrozumiałem tylko do końca jednej rzeczy która napisałeś: "Sądzę, że tu trzeba się dogadać z kimś lub z czymś, żeby tą ścianę przebić.". Co masz na myśli w tym zdaniu?

Channing - ten wpis miał bardziej charkter wyrzucenia co leży mi na wątrobie i ewentualnego przestrzeżenia aniżeli prośba o pomoc.

Italiano - cieszę się, że przyniosło Ci nowe wnioski. Właściwie to możesz troche skorzystac, ale nie bierz tego wpisu do siebie w sposób, który by zahamował Twój progres. Idziesz jak burza - ogromne tempo rozwoju. Dużo blogujesz - jesteś na najlepszej drodze Wink tak trzymaj.

Pozdrawiam i dzięki chłopaki za komentarze Wink
Drwal
Już trzeźwo:P

"Sądzę, że tu trzeba się

"Sądzę, że tu trzeba się dogadać z kimś lub z czymś, żeby tą ścianę przebić."

Chodzi o to, że:
1. albo wsparcia udzielą przyjaciele - ot choćby samą obecnością, że siedzisz wieczorami z kumplem przed telewizorem na kanapie z nogami na taborecie i pijecie piwo w milczeniu, nie spiesząc się nigdzie;
2. albo uskuteczniasz swoją pasję, przykładasz się do pracy, wdajesz się w jakieś grupy zainteresowań czy nawet maszerujesz na Belweder, wrzeszcząc, że ktoś, kto tam zasiada, musi odejść.

To tak jak z oporem laski przed seksem: trzeba zrobić krok w tył.

JacekDrwal sądzę że po prostu

JacekDrwal sądzę że po prostu podryw przejął Twoje życie. Podryw stał się sposobem na życie, a tak nie powienno być. Wszystko jest trucizną w niewłaściwej dawce. Tekst jest wartościowy i może polecieć na główną.
Ale kto powiedział że musisz rozmawiać z ludzim z roku?
Jak są dupami to się szuka kolegów/koleżnek/przyjaciół gdzie indziej. Najlepiej poprzez Twoje zainteresowania.

Też jeste ciekaw co to za wyższy poziom pua Hoon wymyślił bo jakoś w niego nie wierzę.

Portret użytkownika NewOne

Twoj blog i raddima daja

Twoj blog i raddima daja wiele do myslenia. Ostatnio jest tak, ze tez nie podrywam, wole popracowac nad soba, zeby pozniej dac wiecej z siebie. Zauwazam jednak poprawe. Ostatnio strasznie sie izolowalem, w pracy, na uczelni, wszedzie, gdzie sie tylko dalo nie chciałem byc zauważany. Przyczyny znam i juz nie walcze tak z nimi, zrozumienie problemu pozwala mi ugryźć ten temat z innej strony, co jest o wiele zdrowsze.

Jakże ironiczne jest to, ze mamy podobne problemy. A jak przeczytamy na czyimś blogu o nich to stają sie latwiejsze do zrozumienia.
Dzieki i pozdrawiam

Portret użytkownika FfokSize

Gratuluje swietnego wpisu,

Gratuluje swietnego wpisu, ciekawie sie czyta i zmusza do refleksji.