
Otóż... wciąż chodzę do liceum ogólnokształcącego , w którym o to poznałem Magdę. Śliczną blondynkę która często lubi zadzierać nosa : )
Było tak blisko 'czegoś' a nic z tego nie wyszło (chyba że ktoś ma radę co zrobić by wyszło ;] ) opiszę tu całą swoją sytuację by przy okazji samemu ją przeanalizować... Sami mi też pomóżcie!
Tak więc,
Magde spotkałem w szkole, jak już wcześniej wspomniałem. Nie było problemu z pierwszym , drugim, trzecim wyjściem itd. Wszystko szło gładko i fajnie. Ona była zafascynowana moim pozytywnym trybem życia, ja coraz bardziej nią. . . bo dziewczyna miała specyficzny 'ostrzejszy' charakter.
Na początku, zacząłem od stosunków czysto koleżeńskich ( wiem, błąd, dużo będzie błędów, na stronę i 'wiedzę' trafiłem dość późno jeśli chodzi o tą historię). Dlaczego tak? dziewczyna była ledwo co po półtora rocznym związku, nie chciałem wchodzić w jej życie uczuciowe z butami. W każdym razię...
Po paru spotkaniach zacząłem to powoli ,poooowoli przeistaczać w coś na styl związku, zachowywaliśmy się jak para, chodzi oczywiście o kontakt fizyczny. ( chociaż nie raz były jej opory przed pocałunkiem). Ja coraz bardziej się w to wszystko wkręcałem, ale nie zauważyłem wręcz że te spotkania mogły być dość monotonne, mało w nich spontaniczności.
Wyglądało to tak: Kino, ewentualnie kawa, dużo rozmów...tyle.
Doszło do momentu gdy dziewczyna zastosowała lekki push&pull, wtedy zorientowałem się jak bardzo mi odbija na jej punkcie i jak barzdo mi na tym zależy. Zauważyłem że przestałem już być tą tajemniczą, ciekawą, spontaniczną osobą która widziała na początku. Oziębiłem więc na moment nasze stosunki i ogarnąłem się ( czyt: zacząłem myśleć ), by powrócić że tak powiem, w lśniącej zbroi (once again).
I tu , i tu się pojawił problem. Bo zacząłem powoli napierać na już oficjalnie bycie ze sobą. Pojawiła się masa tekstów z jej strony :
" ledwo zerwałam z chłopakiem"
" ale ja nie chce mieć chłopaka"
" ja cię chyba nigdy nie zrozumiem"
" Nie poznaję Cie"
" A co z tymi twoimi wszystkimi pannami z którymi nonstop się obracasz?" - bo rzeczywiście mam masę kontaktów z kobietami... i to wzbudzało w niej niewątpliwie zazdrość.
zastanawiam się czy ta szybka zmiana nie była zbyt radykalna? ... nie wiem.
W każdym razię przestałem już robić z siebie "przyjaciela" na spotakania itd.
Znów na chwilę przystopowałem kontakty, zająłem się innymi sprawami. Po czym po prostu dziewczyne prosto w twarz powiedziałem na czym stoję i czego oczekuję...
-" naprawdę średni ze mnie przyjaciel i nie widzę się w takiej roli, znudziły mi się te gierki, nie mam już do tego cierpliwości. Nie wyobrażam sobie naszych relacji tylko na zasadzie"koleżeństwa" ... i nie mam zamiaru teraz już nic z tym zrobić, bo zrobiłem dość i wszystko teraz zależy od Ciebie"
Przez 6 dni, w ogóle się nie widzieliśmy, nie rozmawialiśmy. Wiem jednak że przez ten prawie tydzień, nonstop przewijała mój temat ze swoją najbliższą przyjaciółką(która dla jej dobra rzecz jasna, nie omieszkała mi otym powiezdieć) ... w końcu normalnie w szkole spotkaliśmy się, postanowiłem że będe dość stanowczy... po prostu wyrwałem ją z kręgu jej znajomych, bez pytania wyprowadziłem na zewnątrz i ruszyłem przed siebie na spacer; )... oj widać było że ta stanowczość jej się podobała.
Jednak tyle z mojego triumfu , gdyż zaczeły się rozmowy na temat tego co 'będzie'. Chociaż widziałem że bije się z myślami. To jednak ostatecznie stwierdziła że nie chce nic z tym robić : ] Moja reakcja? czemu nie posłuchałem kumpla, który mówił bym nie tracił na nią czasu? Pocałowałem ją w policzek , powiedziałem "w takim razię trzymaj się" i odszedłem.
Przez 15 minut czułem się like" crap " ; ) ale jako że nie potrafię mieć długo złego humoru szybko się wziąłem za siebię i postarałem się spędzić ten dzień tak pozytywnie jak tylko mogłem : ) ( nawet hb jeszcze tego samego dnia wyrwałem) no ale... ale ale , niedosyt pozostał.
Kurczę, ale chaotycznie to opisałem. Sam myślałem nad tym wszystkim w trakcie pisania, gdzie popełniłem błąd? co zrobiłem nie tak ? co powinienem teraz zrobić ?
Zająć się innymi dziewczynami? Zajmuję się nimi nonstop , spotykałem się w trakcie tej całej sytuacji z nie jedną. Nie jest tak że jestem jakimś zakompleksionym gościem z problemami. Po prostu, trafiłem na dziewczynę której nie potrafiłem ogarnąć, na sytuację której też chyba nie potrafię porządnie przedstawić. W sumię nie wiem też co z tym zrobić. Przez pewien czas bardzo mi na tej dziewczynie zależało. Teraz? otaczam się innymi, dziewczynami. ale niczego nie czuję... i tego mi trochę brakuje.
Fuck, and what should I do now ?
damn :)
Odpowiedzi
Zależało/zależy Ci na tym
pt., 2010-02-12 07:59 — Marek7Zależało/zależy Ci na tym wszystkim bardziej niż jej. Przytłoczyłeś ją tymi wszystkimi rozmowami o tym co"będzie" i lasce przestało się podobać bo nie było już tej spontaniczności. Ogranicz z nią stosunki, tak zeby widziała że nie zależy Ci już na niej, spotykaj się z innymi, tak jak robisz do tej pory. Powinna sama zacząć się więcej interesować, jeśli nie to nie próbuj pierwszy, lecz ciesz się z odkrywania nowych sztuk.
Stary, byłem w bardzo
pt., 2010-02-12 08:03 — RasputinStary, byłem w bardzo podobnej sytuacji jakieś pół roku temu. Potem miałem tak, że ciągle mi coś nie pasowało w różnych laskach - 'za stara','za młoda', 'za bardzo na mnie nakręcona'...no wszystko było pretekstem i w żadnej nie widziałem nic specjalnego. Ale potem spotkałem pannę która mi imponowała kilkoma cechami i pomoglo...przynajmniej przez jakiś czas
Ważne że pomaga wyleczyć się z tej pierwszej.
Ogólnie rzecz biorąc laikiem
pt., 2010-02-12 08:08 — Casanova18Ogólnie rzecz biorąc laikiem nie jesteś, więc nie było pewnie zbyt dużo karygodnych błędów. Zapamiętaj sobie kobiety nie są logiczne. I co wpływa na jej decyzje, że nie chce być z Toba to pewnie ona sama nawet nie wie. Najlepiej jakbyś spytał jej przyjaciółki to na pewno dałoby Ci więcej do myślenia i pomogło w podjęciu odpowiednich działań. .
Wiecie co jest najbardziej
pt., 2010-02-12 10:20 — sigowyWiecie co jest najbardziej przejebane : ) ? jak ją zobaczę z jakimś frajerem powiedzmy za miesiąc czy dwa.( Sam pewnie do tej pory obróce mase dziewczyn) ale... damn ;] widok będzie na chwilę, przerażający.
Pozwól, że wyrażę swoją
pt., 2010-02-12 11:50 — JPozwól, że wyrażę swoją opinie. Po pierwsze, laseczka na którą masz chrapkę, czy to do łóżka, czy jako partnerka na dłuższą metę, nigdy nie powinna traktować Cię jako przyjaciela, gdy na to pozwolisz pojawia się naprawdę duży problem. Rozwiązanie: gdy ona zaczyna mieć opory i bić na przyjaźń (swoją drogą podstawowy mechanizm obronny, zazwyczaj kobiety tego nie kontrolują), a widzę, że głupi chłopak z Ciebie nie jest więc na pewno zauważysz, gdy takie zdarzenie będzie miało miejsce, pokaż kobiecie o co Ci chodzi, tylko nie metodą jaskiniowca, subtelny i dwuznaczny sygnał działa cuda... Po drugie klasyczny błąd za długo się do tego zbierałeś, powinieneś działać od pierwszego spotkania/randki. Przez Twoją ospałość przestałeś być tym fajnym spontanicznym kolesiem, który przykuł jej uwagę, a stałeś się wspaniałym znajomym do spędzania wspólnego czasu. Rozwiązanie: jesteś spontaniczny, ciekawy i dobrze o tym wiesz - wykorzystaj to, tylko uważaj nawet najlepszemu w końcu kończą się pomysły, a wtedy wchodzi rutyna (w związku nie przeszkadza o ile jest od czasu do czasu odświeżana czymś nowym, w czasie flirtu niszczy wszystko). Po trzecie gdy ona miga się od związku "ledwo skończyłam związek" itp. itd. powinieneś zaatakować np. "dlaczego mi to mówisz ?? *zdziwienie na twarzy* sugerujesz, że chciałabyś spróbować ze mną ?? hola hola dziewczyno ja nie jestem taki łatwy na mnie trzeba sobie zasłużyć !! *szeroki uśmiech i mrugnięcie*", lub coś w tym guście u mnie działa za każdym razem. Trafna riposta (czy to delikatny neg, czy obrócenie kota ogonem) zawsze pomagają. MUSISZ być inny, a problemy takie jak te będą sprawiać Ci radochę
mega słowa, dzięki.masz
pt., 2010-02-12 17:50 — sigowymega słowa, dzięki.
masz rację, błędem moim był 'tok jaskiniowca" po pewnym czasie... i ten 'leń'.
dzięki jeszcze raz stary za ten komentarz.
najwidoczniej trochę miękne gdy zaczyna mi zależeć, z tą niunią daję sobie narazie spokój... Może sama wróci (mieszkam w Krakowie) przedemną cały świat stoi otworem : ] Zaczynam od dzisiejszego piątku.
i już ostatni raz, dzięki.
no a ja ruszam : ) 3 dni imprez... Jaj.