Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Metoda na podbudowę.

Witam,

Na pewno zauważyliście zależność między jakością Waszego dnia, a efektami w uwodzeniu kobiet.
Interesując się podrywem, motywujemy się do tego by wznosić swój własny żywot na coraz to wyższe szczyty. Chcąc, nie chcąc, mamy jednak lepsze i gorsze dni(Są też jeszcze te NAJLEPSZE i lepsze od tych). Czasem po prostu odczuwamy, że nie wydarzyło się tego dnia jeszcze nic ciekawego. Logika nakazuje by coś z tym dniem zrobić, jednakże umysł robi nam excuse'a.
Chcielibyśmy wydać polecenie światu: Make my day.
Świat na to jednak odpowie: Sorry, no pain, no gain!
Nie zadamy sobie trudu by ten dzień zbudować, nie będzie efektu.
Potrzebny jest kop. Oczywiście, możemy liczyć na szczęście, ale to tak jakbyśmy zagrali w Totka: trafimy w przedział 0-10 liczb. Tak jest! Raz trafimy 0, nic się nie wydarzy. Czasem jakąś piątkę, humorek się poprawi, bo właśnie życie zesłało nam jakąś ofiarę.
Powyższa analogia prawi morał, by traktować los jako taki... bonus. Czasem coś od niego dostaniemy, mniej lub więcej, czasem bardzo dużo.

Z pomocą przychodzi wyobraźnia, która nas nakręci i podbuduje, jeżeli troszkę jej użyjemy.
Ostatnio w moim życiu pojawiła się pewna znana każdemu z nas sytuacja, którą zamierzam teraz opisać:
Dzień, jak co dzień. Wstaję, standardowe obowiązki. W ich trakcie spotykam znajomych, koleżanki, trochę rozmów, śmiechu, żartów.
Wracam do domu, godzina 16, piątek. Czas zrobić coś z weekendem. Dzwonię do jednej, drugiej, trzeciej osoby. Albo siedzą w domu, albo wyjechali, spotykają się sam na sam ze swoimi dziewczynami/chłopakami. -10 do życiowej energii dla mnie w skrócie mówiąc. Pojawia się kolega, który mówi, że zbierze ludzi i zrobimy jakieś wyjście na miasto, skoczymy na jakieś piwo lub dwa, a może drinki. Dowiaduję się, że pojawi się bardzo atrakcyjna dla mnie osoba. Miło... Chociaż tyle. Ale ja przecież taki styrany dniem jestem, cholera, jakie ja wrażenie mogę w taki sposób wywrzeć?!
Dosiadam się do gitary, codzienny trening, trochę gry. Odskocznia od rzeczywistości, o której wtedy nie myślę.
Czas się powoli zbierać do wyjścia. Wychodzę. Czekam na autobus, zanim pojawię się w docelowym miejscu minie jeszcze jakieś 40 minut. Wsiadam. W autobusie troszkę ludzi starszej daty, generalnie pusto. Zamykam się. Tylko ja, mój odtwarzacz i moja WYOBRAŹNIA. I nagle zaczynam sobie wyobrażać. Przypominam sobie nasz ostatni koncert i to jak się wtedy czułem. Niesamowicie! Wzrok ludzi, bo to Ty jesteś w centrum wydarzeń. Zaczynasz sobie wyobrażać to uczucie i to jaki wywierasz wrażenie... Intrygujesz ludzi, zachwycasz, fascynujesz, bawią się przy Tobie i Twojej muzyce.
Schodzisz ze sceny, ludzie sami Cię otwierają, każda kobieta wiesza na Tobie swój wzrok, nie ważne czy HB1, czy HB10. Podchodzisz do kogo chcesz. Masz takie "flow"(Pojęcie zaczerpnięte z rapu), że zdajesz sobie sprawę z tego, że możesz bez najmniejszych oporów nawinąć interesującą rozmowę z każdą z nich. Wybierasz, do której podchodzisz. Robisz to. Umysł Cię nie okłamał. Tak jest! Poznajesz multum ludzi. Przychodzi czas, że się zbierasz i oczekujesz na transport. Jedna z poznanych dziewczyn pyta, czy nie zmierzasz przypadkiem w jej stronę. Niestety rozczarowuję ją, oznajmiając, że zespół się zbiera i teraz naszym zadaniem jest wrócić ze sprzętem.
Ups! Koniec wyobrażania sobie! Przystanek, na którym wysiadam. Zamyśliłem się cholernie! Wysiadam. Ale zaraz, jaki ten wieczór zrobił się wspaniały. Czuję się jak wtedy. Zaczepia mnie banda dresów, których uspokajam oraz spławiam inteligentnym, humorystycznym i prostym tekstem. Docieram do celu. Wchodzę z niewymuszonym, naturalnym uśmiechem. Moja dusza się cieszy. Rozpiera mnie wewnętrzna energia. Znów czuję na sobie intrygujący wzrok kobiet, znów nawiązuję kontakt z którą chcę i prowadzę do momentu, który JA wyznaczam. Znów mam to "flow"!

Zapewne bez problemu odnalazłeś tą metodę podbudowy siebie w sytuacji, którą przedstawiłem powyżej.
Widzisz, często nie zdajemy sobie sprawy z potęgi podświadomości(Swoją drogą, polecam przeczytanie książki o takim właśnie tytule).

Metoda, o której mówię na początku jest banalna. Polega na:
1. Wyobrażeniu sobie sytuacji w życiu, w której czułeś się naprawdę niesamowicie i wyjątkowo, czułeś ogromny przypływ energii życiowej i chęci do zabawy.
2. Przypomnieniu sobie odczuć, które wtedy Ci towarzyszyły,
3. Zwróceniu uwagi na wrażenia, które wywarłeś na ludziach.

Wyobrażasz sobie tak długo jak chcesz i tego potrzebujesz.
Nie ważne, czy był to Twój koncert, występ aktorski, zawody, udany podryw czy cokolwiek innego. Coś, gdzie Ty byłeś w centrum! Przypominaj sobie coraz to nowsze sytuacje i dbaj by było ich jak najwięcej w Twoim życiu. Nie będziesz sobie chyba wyobrażał do końca życia jednego występu. Smile

Dokonałeś tego? Gratuluję, właśnie wyniosłeś swoją energię życiową i najbliższe godziny na znacznie wyższy poziom. Czas na działania w rzeczywistości. Pozytywu nigdy zbyt wiele, więc...

Do dzieła!
Alter.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Criss

No Alter trafiłeś w samo

No Alter trafiłeś w samo sedno mnie :]
Tez jestem w zespole, na scenie czuje się jak młody bóg, wszystko tak nagle milknie i znajdujesz się w świecie gdzie ty jesteś panem hehe. Lubie wracać myślami do spędzonych na scenie godzin z najbliższymi kumplami.

Blog fajny!

Portret użytkownika Trancer

"""""Powyższa analogia prawi

"""""Powyższa analogia prawi morał, by traktować los jako taki... bonus. Czasem coś od niego dostaniemy, mniej lub więcej, czasem bardzo dużo. """"

Bardzo trafnie to określiłeś Smile

Czytając właśnie o tej twojej wizualizacji już czułem, że ty książkę Murphy'ego przeczytałeś Tongue
I jak widać się nie myliłem Wink

Ta wizualizacja jaką opisałeś jest bardzo dobra, sam ją wypróbowałem (w sensie wyobrażenie jakieś sceny) Smile
Wiedzę z książki Murphy'ego wykorzystałem także w nieco inny sposób, ale o tym za jakiś czas napiszę.

Salut.
Trancer