
Witam całą społeczność podrywaczy, od których od pewnego czasu staram się uczyć, to mój pierwszy wpis na blogu. Mam 16 lat i uczęszczam do 1 klasy LO i chciałbym opisać moją niedawną, jak dla mnie ciekawą przygodę.
( pomińcie komentarze na temat tego, że to są dziewczyny z mojej klasy, to był mój wybór )
opis sytuacji:
Wybraliśmy się na kilkudniową wycieczkę integracyjną z nową klasą z LO. Od razu miałem na oku jedną dziewczynę z klasy ( nazwijmy ją F ), która z tego co wnioskowałem przynajmniej w pierwszych dniach szkoły na mnie widocznie leciała. Jedną z mniejszych przeszkód był fakt, że dość blisko zakumplowała się z inną dziewczyną z klasy ( nazwijmy ją N ) , z którą spotkałem się w okresie wakacji i pocałowaliśmy się kilka razy, ale później ona mnie olała ( czego po rozpoczęciu roku chyba żałowała ), więc ja również ją olałem i nie zwracałem na nią uwagi. Ale wracając do F, poza mną zainteresował się nią klasowy kozaczek, cwaniaczek o rok starszy, widocznie dażony sympatią przez płeć przeciwną ( nazwijmy go S ).
Jeśli chodzi o mnię, wybaczcie brak skromności, ale jestem uważany za inteligentnego i myślę dość fajnego z wyglądu ( jest kilka dziewczyn w klasie , które widocznie dają mi znaki ale ja nie jestem nimi zainteresowany ) chłopaka, ale dość spokojnego - lecz szanowanego, spokojnie wbijam się w towrzystwo tych "mniej spokojnych" mimo mojego opanowania.
Punktem głównym mojej opowieści jest pierwszy wieczór, gadałem o różnych pierdołkach z F, trochę też z N i innym dziewczynami ale głównie z F, takie dość luźne nie klejące się rozmowy. Później gdy doszła pewna ilość alkoholu ( lecz umiarkowana ) większość osób siedziało w jednym pokoju, S zaczął widocznie bajerować F na styl pewnego siebie i bardzo bezpośredniego cwaniaka, niestety z widocznym odwzajemnieniem.
Bardzo mnie to wkurwiło, początkowy frajerowaty styl myślenia: gdzie mi do konkurowania z takim fajnym i starszym duchem towarzystwa.
No ale po dość krótkim czasie, wyszło tak, że stwierdziłem, że nie mam nic do stracenia i co tam, pie*dolę dalsze gadanie o bzdetach, F wydawała mi się dość inteligentą dziewczyną, więc postanowiłem, że wóz albo przewóz - rozpocznę tematy w których czuje się zajebiście dobrze. Historia, światopoglądy, ideologia, patriotyzm, nawet trochę polityki, psychologi... I może zdziwi wszystkich to co teraz napiszę:
Kłóciliśmy się z F, o wartościach życiowych, za co warto ginąć, kwestii religii, sposobie postrzegania świata, czy walczyć i ginąć bądź być biernym - ja czułem się jak ryba w wodzie, ona zaciekle ze mną się kłóciła... ale wciągneła się tak, że S nie mógł nic zrobić, nie miał pomysłu na wyciągnięcie jej z gadki - pewnie przez brak pomysłu na wyciągnięcie jej z rozmowy, z której sam nic nie rozumie...
W czasie wymiany poglądów z F, byliśmy jakby odizolowani od reszty, wszyscy w pokoju umilkli, patrzyli się na nas, chłopaki nie rozumieli co się dzieje, ale niektóre dziewczyny przysłuchiwały się bezgłośnie rozmowie, padały komentarze: ku*rwa niedobrze mi się robi jak słyszę takie dziwne gadanie, o czym oni gadają, ci to są jacyś z innego świata itp. - ale nie obchodziło to nas, gadaliśmy ciągle i ciągle, już dawno zapomnieliśmy co było podstawą rozmowy, przechodziliśmy na coraz dalsze i szersze tematy, wszyscy w końcu wyszli z pokoju i zostawili nas, samych, po jakimś czasie wrócili, to my wyszliśmy się przejść też pogadać na zewnątrz ( i żałuje teraz, że byłem aż tak wciągnięty gadką, że nie rozegrałem odpowiednio sytuacji sam na sam ).
Po skończeniu rozmowy, dowiedzieliśmy się od ludzi, że gadaliśmy podobno koło 2 godzin non stop
F stwierdziła w czasie rozmowy, że nigdy nie rozmawiała z nikim tak jak ze mną teraz i że fajnie jest pogadać z kimś inteligentym.
ciekawostka: tego samego dnia, kilka godzin wcześniej, N ( ta która mnie kiedyś olała, więc ja nie zwracałem na niej później uwagi, a ona z tego co wnioskowałem od kilku tygodnii żałowała że mnie olała ) żaliła się F, że współcześnie ładna dziewczyna nie ma szans na wartościowego chłopaka, takie najczęściej muszą się wiązać z jakimiś chamskimi kozakami
(( powrót do kwestii wieczornej rozmowy z F ))
Przez większośc rozmowy , przysłuchiwała się nam N , czasem próbując się wtrącić, lecz nie nadążała za tępem rozmowy... stwierdzała co chwile tylko, jaki to ja jestem mądry, kochany i wgl, łasząc się do mnie, tuląc, a już na końcu mojej rozmowy paradując przede mną w króciutkiej, sexi piżamie ( byłem wręcz pewny, że gdybym tylko chciał i nie było tam F i jednej współlokatorki, mógłbym N wtedy tam mieć... )
nastepnego dnia N troche szpeszona swoim własnym zachowaniem, pytała mnie czy rzeczywiście powiedziała mi, że mnie kocha, bo tego nie pamięta - lecz jestem pewny, że świadomość miała, była tylko trochę podpita, tego następnego dnia też się do mnie łasiła )
a teraz trochę z innej beczki: wdałem się w kilka dialogów z ... księdzem ^^ który stwierdził że jestem inny i potrafię inteligentniej rozmawiać od rówieśników, którzy najczęściej odpowiadają mu: taa, nie, no
Ksiądz przyszedł do mnie raz do pokoju iz zaczął gadać głównie ze mną ale i z moim współlokatorem. Starając się być młodzieżowy poruszał tematy dziewczyn próbując nam słuszyć dobrą radą <lol2> nie mogłem się powstrzymać i "wytłumaczyłem księdzu" kilka kwestii, takich jak, że im bardziej się widocznie angażujemy tym mniej atrakcyjni jesteśmy w oczach dziewczyn i że jeśli je trochę olewamy, je bardziej do nas ciągnie oraz że trzeba je traktować jak równe sobie a nie wywyższać - nie jestem w stanie opisać miny sługi bożego słuchającego mnie xD, stwierdził tylko, że jestem bardzo mądry... - a teraz czemu o tym wszystkim pisze, bo przez to, że ksiądz był zaintrygowany moją osobą doszło do jego rozmowy akórat z F na mój temat, która odbyła się w czasie wędrówki dwa dni po tej "mojej wieczornej gadce z F"
Słyszałem tą rozmowę, bo szedłem przed nimi lecz udawałem że mam słuchawki i słucham muzy, ksiądz pytał się jej co sądzi o mnie ( nie wiem czemu akórat jej, raczej nie mógł zauważyć, że się nią interesuje, sam starałem się tego nie okazywać ) F odparła, że jestem jestem chłopakiem o bardzo fajnym charakterze, że można ze mną rozmawiać godzinami o ciekawych i poważnych tematach, lecz na pytanie z księdza: a poza charakterem? F odparła: może nie obrabiajmy mu już dupu
Mogło być lepiej, ale jak się logicznie zastanowić, na jej miejscu przy świadkach w z klasy też nie zaczałbym komplementować kogoś w gadce z księdzem...
Ogólnie nie zamknę historii, bo ona się ciągle toczy, niestety przez następne dwa dni nie utrzymałem poziomu tak ciekawego jak podczas wieczornej rozmowy, a wycieczka dobiegła końca, ale jeszcze trochę z F w klasie pobędę, a pomysłów mam jeszcze kilka 
Reasumując: To co mnie cieszy, to fakt, że zaczełem gadać o tematach o których mogę gadać non stop, a mój cel wciągnął się w tą rozmowę tak, że nawet przystojny duch towarzystwa płci męskiej nie mógł jej odciągnąć od dialogu ze mną... ( + dla początkującego uwodziciela )
A pozatym inna dość ładna dziewczyna ( N ) była tym tak zaintrygowana, że chyba gdyby nie inni, rzuciła by się na mnie na miejscu ( wybaczcie brak skromności )
Może owoce nie są jakieś wielkie, ale bardzo miło będę wspominać ten wieczór i będę go sobie przypominać w chwilach tymczasowych utrat pewności siebie które mogą nastać 
Odpowiedzi
Podobał mi się ten wpis:-)
sob., 2009-10-03 15:57 — frozenKAIPodobał mi się ten wpis:-) Mimo że jesteś jeszcze młody to wyciągasz zaskakująco dojrzałe wnioski(bynajmniej tak wnoszę z Twojego wpisu). I sam widzisz że podstawa przy kontaktach z kobietami to pewność siebie i świadomość własnej wartości! Masz ochotę pogadać z panną o polityce czy filozofii to pokaż jej że chcesz o tym rozmawiać i miej w dupie czy ona tez będzie chciała.
Jak sam widzisz efekt był taki że w klasowo-imprezowym klimacie wciągnąłeś pannę w inteligentną rozmowę i miałeś gdzieś co reszta pomyśli! Ona jak widać też czuła twoją pewność siebie!
Ciekawy zapis, pomogłeś mi
pon., 2009-10-05 13:13 — chchiyanCiekawy zapis, pomogłeś mi trochę swoim artykułem, jesteśmy w podobnym wieku i zdziwiło mnie, że możemy to wykorzystać na dziewczynach w naszym wieku, a tu jednak szok, działa to lepiej niż myślałem.
Pozdro i następnych sukcesów
No i dlatego warto być
pon., 2009-10-05 18:29 — woodyNo i dlatego warto być inteligentnym miast cwaniaczyć ;] Gratuluje, miło słyszeć że są wśród moich rówieśników ludzie inteligentni, coraz mniej ich niestety spotykam. Tak trzymaj, w zasadzie zarówno N jak i prawdopodobnie F są już twoje. Jedyne czym bym się martwił na twoim miejscu to to że kolega którego nazywamy S w akcie desperacji może skopać ci tyłek a zapewne pije pali i ma podobnych sobie kolegów którzy są pierwsi do rękoczynów ;]
co do "działania" na
pon., 2009-10-05 19:54 — peperco do "działania" na dziewczynach w naszym wieku, to sprawa delikatna, sam nie spodziewałem się, że tak to zaowocuje, ale okazały się na tyle inteligentne żeby to zrozumieć i zaintrygować się tym, ale z kolei od 3 dni spotykam się z dziewczyną z trochę patologicznego towarzystwa, to nie łapie żadnych inteligentnych zagrywek ( ale nie wyśmiewa ich, więc zawsze warto próbować )
( dzięki tej stronie oczywiście )
co do F i N to nie powiedziałbym że są moje bo niestety, chyba udało mi się tylko stworzyć klimat tego jednego wieczoru i trochę go podtrzymać następnego dnia, a później wróciły do rutynowego kręcenia bk z kolegami z klasy... ale dopiero zaczynam, mam jeszcze czas i przynajmniej już wiem w jakim kierunku zmierzać
przedewszystkim nie
wt., 2009-10-06 11:34 — Marcoprzedewszystkim nie ograniczaj sie do tych 2-3 dziewczyn, idz dalej, poznawaj nowe, napewno zle na tym nie wyjdziesz!
Również mam 16 lat,
ndz., 2009-10-11 22:10 — EwenementRównież mam 16 lat, uczęszczam do Technikum, gratuluję udanego podrywu. Denerwuje Mnie jedna rzecz, że ludzie w naszym wieku oceniani są poprzez pryzmat naszych mało inteligentnych rówieśników. Którzy uważają, że poprzez udawanie tzw. 'kozaka' są fajni...
dokładnie, ale to jest
czw., 2010-10-14 09:04 — Juniordokładnie, ale to jest spowodowane tym, że Ci "mocniejsi czyt. kozacy" narzucają swoją rame tym słabszym, którzy boją się wyjść przed szereg.