Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Kościół i tu wejdzie...

Portret użytkownika Sick Puppie

Witam Was wszystkich po bardzo długiej przerwie. 

Mój ostatni związek uległ rozpadowi, z różnych powodów, w każdym bądź razie ja go skończyłem, ale nie o tym rzecz będzie.

Szukałem sobie nowego celu, nie szukam raczej laski na jeden wieczor, dla samego seksu itp. Raczej nastawiam się na coś poważnego i długiego. W mojej wiosce raczej jestem już znany, więc postanowiłem poszukać sobie w okolicznych miejscowościach. Posłużyłem się nk sraty pierdaty, szukałem i trafiłem, może nie najlepszy wybór to był ale... Studentka psychologii 22 lata, w dodatku w tej szkole w której ja odrazu po maturze psychologię studiowałem;) nie dokończyłem, w każdym bądź razie napisałem do niej, pobeblaliśmy trochę na wiadomościach. Swoją drogą, zawsze w takiej rozmowie w końcu pada pytanie z jej strony, po co piszę... dla mnie idealnie zawsze działało powiedzenie jej, że jestem podrywaczem, który poznaje w ten sposób dziewczyny, spotyka się z nimi, przekonuje je że zależy mu na czymś więcej niż tylko na seksie, idzie z taką do łóżka, a ta nigdy więcej już go nie widzi. Po czym dopisuję kolejne nazwisko do notesika. Działa doskonale;) no ale do rzeczy. Przyszedł weekend, nie miałem w niedziele co robić, napisałem więc że chcę się spotkać. Zrezygnowała więc z wyjazdu z rodzinką do kuzynki na odpust... i spotkaliśmy się, przyjechałem, poszliśmy na spacer sami. Fajnie się rozmawiało, sprawiała wrażenie bardzo inteligentnej dziewczyny, bardzo przypadła mi do gustu. Spędziliśmy razem 5h, z czego 3 siedzielismy na ławce w parku i rozmawialismy. Stosowałem różne metody przystosowywania się do "nadawania na tych samych falach" typu siedzenie w tej samej pozycji, rozmowa podobnym tempem, używanie słów kluczowych, oczywiście wszystko w granicach umiaru, tak aby świadomie nie mogła tego zauważyć. W pewnym momencie pojawiły się USS, było lekkie kino. Rozmowa się toczyła, było bardzo miło, po prostu czułem jak zainteresowanie rozpala się niczym ognisko, z czasem coraz większe, do momentu gdy! Padło z jej strony pytanie, jak u mnie z kwestią wiary... nie mam w zwyczaju kłamać, przynajmniej nie w tej kwestii, odpowiedziałem że w Boga wierzę, ale kościół to inna historia. Powiedziałem co myślę na temat kościoła, oczywiście żadnych wulgaryzmów, tylko stwierdziłem że to miejsce mnie nie porusza i nie uczęszczam tam. Nic co mogłoby dotknąć nawet zagorzałego katolika. Od tego momentu poczułem jak to ognisko zainteresowania po prostu zgasło. Niebardzo się odzywała i jakieś 15-30min później stwierdziła, że musi już iść do domu.

Nie wiem jak Wy, ale ja odnoszę wrażenie, że niepotrzebnie palnąłem to, choć co prawda nie ma co ściemniać w tych kwestiach. Jednakowoż mogłem odpowiedzieć że to jest dość osobista sprawa i jak się lepiej poznamy to jej opowiem o tym, wtedy możliwe że inaczej historia by się potoczyła. 

Oczywiście następnego dnia trochę smsowaliśmy, ale jasno dała do zrozumienia, że nie jest specjalnie zainteresowana dalszym rozwijaniem znajomości.

Niebardzo wiem co na ten temat myśleć? osoba która będzie taki zawód wykonywała, nie powinna być raczej tak stronnicza... myślałem że będę miał do czynienia z w miare wyzwoloną spod dogmatów kobietą, ale chyba się pomyliłem. 

Następnym razem muszę bardziej uważać na to co mówię, bynajmniej nie chodzi tu o lekkie docinki, a właście coś pokroju religia, wiara... w naszym kraju to nie lada problem. Widać nieistotne jest to jakim jesteś człowiekiem lecz to czy chodzisz do kościoła. heh:)

Odpowiedzi

Bardzo dziwna kobieta jak na

Bardzo dziwna kobieta jak na moje oko.Nie przesadzajmy ale ona niby była zainteresowana, potem po czymś takim od razu odpierdalać takie rzeczy, jakieś kompleksy dotyczące kościoła jak widać ma... wielka chrześcijanka.Nigdy nie zrozumiem takich ludzi, to że ktoś nie uczeszcza do kościoła, to jest teraz bardzo często spotykanym zjawiskiem.Jeśli ja bym miał tak kwalifikować jak ta panna ciebie to kobiety bym nie znalazł...

Widać że nie masz problemu z nawiązywaniem znajomości wiec sukcesów życzę.

Portret użytkownika saverius

Człowieku religia to temat,

Człowieku religia to temat, który budzi NAJWIĘCEJ sporów, dyskusji, ataków itp.... To jest najgorszy temat jaki można wybrać ;d

Portret użytkownika frozenKAI

Nie wiem za bardzo w czym

Nie wiem za bardzo w czym leży problem...
Masz żal do panny, że ma takie przekonania a nie inne?
Jej wiara to jej sprawa tak jak brak wiary u Ciebie to twoja. Miała prawo Cię kwalifikować pytając o cechy, które są dla nie ważne. Plus dla Ciebie, że otwarcie powiedziałeś jakie masz zdanie.
Niektórzy ludzie tacy już są, że do jednej cechy lub wyznawanej zasady doczepiają całą listę symilarnych cech, które akurat w takim zestawieniu wystąpić muszą... Np. łysy gościu w dresie - kibol okradający samochody...
Równie dobrze mogłoby nie mieć dla niej znaczenia jakim jesteś człowiekiem tylko np. czy palisz fajki czy nie...
Jeśli natomiast wychodzisz z założenia, że trzeba ostrożniej mówić o swoim braku wiary bo panna uwazająca siebie za wierzącą może się przez to spłoszyć to jest niedobrze moim zdaniem. Jak w powyższym przykładzie - równie dobrze możesz kamuflować fakt że palisz obawiając się, ze panna niepaląca może Cie przez to skreślić.
Ostatecznie to świadczy o niej a nie o Tobie

Portret użytkownika knokkelmann1

spierdalaj chłopie od tych

spierdalaj chłopie od tych klimatów jak najdalej. Przerabiałem takie jazdy przez rok, do dzisiaj baranieję jak sobie niektóre kwiatki przypomnę. Wiara wiarą ale najbardziej mnie denerwowała hipokryzja panny i jej rodziny. Katolicy, patrioci, ludzie PIS`u a jakże.
Uważam, że sprawy wiary nie powinny mieć żadnego znaczenia - po prostu trafiłeś na klimat który by Cię zjadł wcześniej lub później - ja np.musiałem się tłumaczyć, że molo w sopocie ma imię JPII a ja nic nie mówię o nim podczas spaceru, że nie kocham swojej matki, że głosowałem na PO, itp..itd, dałbyś radę? Co nie przeszkadzało w nepotyźmie, załatwianiu na lewo różnych spraw, prywacie w pracy i tak dalej. Taka to była wiara, nadzieja i miłość.
Na koniec musiałem tłumaczyć się że moja rodzina jest niewierząca tzn nieuczciwa...Uwierzysz?
Poczytaj sobie zresztą - mamusia, religia i mieszkanie na kredyt
daj sobie spokój z takimi klimatami i zostań z Bogiem

Chłopie mam tak samo jak ty

Chłopie mam tak samo jak ty Smile w boga wierze no a co do kościoła podchodzę do tego z wielkm dystansem ... w sumie raz miałem jazde u laski za mój "brak wiary" w sumie po części rozumiałem ją gdyż jej starsza jest katachetką a ojciec co niedziele na gitarce pryka na spotkaniach oazowych ... Tego tematu nie przeskoczysz i nie wytłumaczysz ... Proponuję olać i w dalszym ciągu mówić prawdę co będzie to będzie ... zawsze możesz odwrócić kota ogonem i posprzeczać się z nią o to że jest przecież wiele wiar na świecie i to że akurat urodziła się w katolickiej rodzinie nie oznacza że mogłaby się nie urodzić w np muzułmańskiej ... co za tym idzie to nie jest kwestia wiary tylko wartości jakie nam wpojono w rodzinie.

Portret użytkownika lego

Psycholożka szukała osoby na

Psycholożka szukała osoby na poważny związek, a wtedy musi być selekcja. Kwestia wiary ma znaczenie. Katolik w kościele i na modlitwie spędza ok. 1% całego życia, a to sporo. Lepiej iść na mszę z rodziną niż samemu. Do tego dochodzi wychowanie dzieci w wierze, co jest obowiązkiem katolika. Bez wsparcia małżonka jest to trudne.

Dlatego zostałeś odrzucony. Miałbyś pewnie szanse, gdybyś w jakiś sposób rekompensował swoje "braki" w wierze. Np. mógłbyś się sam dorobić dobrze prosperującej firmy, być znanym sportowcem, podróżnikiem, a najlepiej jakby jej koleżanki Ciebie pożądały.

Portret użytkownika knokkelmann1

ha ha dokładnie!!!! słyszałem

ha ha dokładnie!!!! słyszałem o tym wychowaniu dzieci w wierze, słowo w słowo!
dorobić dobrze prosperującej firmy, być znanym sportowcem.... to wygląda jak warunki, które trzeba spełnić aby starać się o skilled migration visa do australii, serio!!!!
super wpis!

Może dziewczyna była wrażliwa

Może dziewczyna była wrażliwa na tego typu sprawy, a Ty nie musiałem od razu na Kościół mówić czegoś tam.

mogłeś jej powiedzieć, że

mogłeś jej powiedzieć, że chodzisz na mszę co niedzielę. a gdy już byłaby zachwycona tym, ze spełniasz jej wymagania na męża - wyruchać ją zanim ten zachwyt opadnie. następnie wykonać atak w kierunku odwrotnym do przeciwnika. 

Portret użytkownika Sick Puppie

Haay, właśnie powiedziałem

Haay, właśnie powiedziałem jej to co napisałeś. Nic nie dało, to jest chyba tak jak napisał Vłodarz bigotów nie przekonasz i tyle, ktoś będzie pluł na nich a oni powiedzą że deszcz pada choćby było widać kto ten deszcz robi.

Ale nie zmienia to faktu, że fajna laska z niej. Pogimnastykuję się z nią jeszcze troche, jak nie wyjdzie to nie:]

Heh twarda bestia z niej No

Heh twarda bestia z niej Smile No ale nie oszukujmy się takie Kobiety są najlepsze ... Ja osobiście wolę pod górkę gdyż końcowy efekt daje mi więcej satysfakcji.

Portret użytkownika Sick Puppie

a to racja, racja:)

a to racja, racja:)

Portret użytkownika BountyHunter

Ja takich problemów nie mam.

Ja takich problemów nie mam. Ja chodzę co niedziele do kościoła i nie wyobrażam sobie że za żonę wezmę sobie jakąś nie wierzącą która w ateizmie będzie wychowywała moje dzieci. Panny mają prawo tak samo myśleć. Jeśli nie podobają ci się dziewczyny które są katoliczkami weź się za bezbożnice, lub jakieś innej niż chrześcijańskiej wiary. A takim jak ona daj spokój.

Portret użytkownika lego

Ważne, by jak najszybciej

Ważne, by jak najszybciej wyjaśnić sporne sytuacje i nie brnąć w błędny związek. Nie żyjemy gdzieś na Syberii, gdzie jest małe zaludnienie i mały wybór kobiet. Żyjemy w Europie i bez problemu znajdziemy wiele panien spełniających nasze kryteria.

Portret użytkownika knokkelmann1

twardo i dosadnie.

twardo i dosadnie. wychowywanie w wierze itp. oczywiście, piękne w teorii. Szkoda, że w praktyce tacy ludzie mają z wiarą niewiele wspólnego. Można powiedzieć, że życie ich zjada - kiedy trzeba coś załatwić i niestety sprawy wiary schodzą na dalszy plan. Ale to ma bardzo proste wytłumaczenie - po prostu człowiek nie jest doskonały i błądzi, czy jak to tam leci. Katolik z krwi i kości  to niestety hipokryta w większości przypadków, ale mogę się mylić. Bounty a jak to idzie np. z seksem przedmałżeńskim? Szatan ciągnie za pindolka czy jak?

Portret użytkownika lego

Niestety Knokkelman masz

Niestety Knokkelman masz rację z tą hipokryzją. Dodam: mniejszą lub większą, ale to już osądzi Bóg. 

Z tym że odbiegamy od tematu, bo nie o tym był post. Psycholożka się szybko ulotniła, bo jej nie pasowało i dobrze się stało. Postąpiła fair.

Portret użytkownika knokkelmann1

sorry lego, ale dla mnie

sorry lego, ale dla mnie postrzeganie partnera przez pryzmat wiary jest, nie przymierzając, jak postrzeganie przez pryzmat poglądów politycznych. Dosadnie mówiąc, mnie np, gówno obchodzi czy panienka, która się puuuka ze mną jest zwolennikiem pisu czu sld np. Toż to paranoja!

Portret użytkownika lego

Polityka w życiu rzeczywiście

Polityka w życiu rzeczywiście nie ma znaczenia, nie ma obowiązku głosowania. Natomiast religia to te wspomniane 1% życia i to obowiązek dla katolika. Ja osobiście mógłbym mieć taką niewierzącą o ile miałbym pewność, że nie będzie mi próbować narzucać swoich poglądów. Wątpię jednak bym taką mógł znaleźć. Zawsze pojawią się komentarze: "a po co idziesz do tego kościoła jak moglibyśmy pojechać w góry". 

Czy SickPuppie i Knokkelman bylibyście w stanie zagwarantować swojej wierzącej dziewczynie, że nigdy jej nie skrytykujecie jej za to że idzie do kościoła kosztem jakiegoś wyjazdu w niedzielę? Oczywiście pod warunkiem, że ona również nie prowadziłaby z wami "nawracających rozmów".

Portret użytkownika Sick Puppie

Lego, szczerze mówiąc. Mi

Lego, szczerze mówiąc. Mi wszystko jedno w co ktoś sobie wierzy... Ja wierzę w jednego Boga, a każda religia inaczej go tylko nazywa, wszystkie mają mniej więcej te same zasady. Powiem więcej, byłbym w stanie nawet chodzić do tego kościoła z nią, gdyby tego chciała, ale ja bym nie czuł tam nic. Nigdy bym nie nawracał kogoś na "złą drogę", każdy człowiek ma swoje przekonania i dopuki nie rani kogoś innego to niech sobie wierzy w co chce. Ja nie potrzebuję dogmatów dla istnienia i wyznawania Bóstwa.


Swoją drogą, nasza znajomość niespodziewanie idzie do przodu i czuję że za jakiś czas będzie moja, zresztą tak jak jej oznajmiłem, że ją w końcu zdobędę:)

Portret użytkownika lego

Tylko żeby ona za pomocą

Tylko żeby ona za pomocą swoich "chwytów psychologicznych" nie próbowała znęcać się nad Tobą emocjonalnie jak nie będziesz np. wierzący jak ona. Powodzenia w każdym razie!

Portret użytkownika Sick Puppie

Takie osoby wbrew opinii

Takie osoby wbrew opinii powszechnej nie mają władzy wchodzenia do umysłu drugiego człowieka. Osoby które są w miarę świadome i rozumujące są w stanie dostrzec kiedy ktoś coś kombinuje. Kobiety na przykład są w stanie zobaczyć nasze metody dostosowywania się do nich podczas rozmowy itp. gdyby tylko się tym troszkę zainteresowały.

Zobaczymy co będzie...


Widzę że nie lada problem poruszyłem na blogu hehe 

Portret użytkownika lego

Widzę że nie lada problem

Widzę że nie lada problem poruszyłem na blogu hehe 

Myślę, że dobrze zareklamowałeś się tytułem, bo problem wygląda mi średnio na tle innych. Skoro jednak teraz Ci dobrze z nią znowu idzie, to może lepiej prezentujesz się jako mężczyzna?

Może to nie religia odstraszyła ją na początku, tylko jakaś Twoja wewnętrzna niepewność, na którą ona jest wyczulona? Albo w ogóle koleżanki przestrzegały ją, by nie rozmawiała o religii i potem głupio jej było, że zeszliście na ten temat. W każdym razie jak się dobrze teraz prezentujesz, to trzymaj tak dalej Smile Ja osobiście jednak trzymam się z daleka od psychologów, jacyś dziwni oni są Smile

Portret użytkownika knokkelmann1

nie rozmawiały o religii..jak

nie rozmawiały o religii..
jak o jakiej wstydliwej chorobie, ha!!!

Portret użytkownika knokkelmann1

w swoim starym poście,

w swoim starym poście, mamusia, religia..dosyć dobitnie wyłożyłem jak takie związki się kończą - pod warunkiem oczywiście, że te, a nie inne czynniki były decydujące. Myślę, że odegrały dość istotną rolę, trącał to pies.
Odnoszę nieodparte i zapewnie mylne wrażenie Lego, że nazwanie dziewczyny w twoim poście wierzącą trąca dewocją (jej). Innymi słowy, jej poglądy na temat wiary i (życia codziennego) są stałe i nie podlegają dyskusji. Stąd też moja uwaga na temat polityki - religia, polityka itp to forma spojrzenia na świat. Dla mnie to nie ma znaczenia, tak długo jak nie jestem ja ani moja rodzina celem nawracania. Wierzcie sobie w co chcecie. Wiara to ważna rzecz, ale dla analogii, czy wytrzymać można próby nawracania drugiej osoby na np. jakiś program polityczny? Trąci mi to szaleństwem a nie normalnym funkcjonowaniem czy to w związku czy w społeczeństwie.A może się mylę....

Portret użytkownika lego

Odnoszę nieodparte i zapewnie

Odnoszę nieodparte i zapewnie mylne wrażenie Lego, że nazwanie dziewczyny w twoim poście wierzącą trąca dewocją (jej)

O co chodzi? Mógłbyś zacytować Knokkelman?

Portret użytkownika knokkelmann1

chodzi o kontekst.

chodzi o kontekst. Naznaczenie. Osoba wierząca = dewotka. Tak wydaje mi się, że rozumiesz osobę wierzącą. Nie dopuszcza innych poglądów niż poglądy regulowane przez wiarę katolicką a te są dla niej decydujące dla być albo nie być związku. hm?

Portret użytkownika lego

Miałem na myśli osobę

Miałem na myśli osobę wierzącą, praktykującą, która nie dopuszcza dla siebie i swoich dzieci innych poglądów niż Kościoła Katolickiego. Wliczam w tą grupę zarówno tych, którzy będą nawracać na siłę niepraktykujących (jak nie chodzisz do kościoła to unikaj), ale również tych którzy uszanują ich poglądy niewiernych.


Portret użytkownika knokkelmann1

Trochę to zagmatwane. Ale

Trochę to zagmatwane. Ale wydaje mi się, że to i tak prowadzi do słowa dewocja - totalność, absolutyzm poglądów.

Cholera, a może i tak można.

BountyHunter no to żeś klasę

BountyHunter no to żeś klasę katolicką pokazał... trzeba chodzić do kościoła co niedziele będąc katolikiem?.Tu 1. mylisz się czego cie uczyli w kościele? ,kościół to budynek albo ludzie, a modlitwę to wszedzie odprawić możesz jak mocherowe berety.To jak byś nie mógł iść do kościoła i byś miał grypę to lepiej się zajebać niż nie pójść?.Mogę dużo przykładów tu wymieniać i nie udowodnisz mi że rodziny na wakacje nie jeżdżą na weekend, bo w niedziele do kościoła trzeba iść, nawet jak ktoś chodzi co niedziele właśnie.

Taka wiara w coś/kogoś jest nie poprawna, to jak by powiedzieli w kościele że codziennie co najmniej 2h musisz spędzić w kościele bo inaczej nie jesteś katolikiem to powiem ci że nim nie jesteś w obecnej chwili.

Jeśli ktoś jest ignorantem i śmie twierdzić że jak on do kościoła chodzi to jest katolikiem, a nie ja to równe jest z tym że ty latasz za babami jak pies bo one ci tak każą.

Portret użytkownika BountyHunter

Не валяй дурака Daniel18!.

Не валяй дурака Daniel18!. Albo wierzy się całkowicie albo w ogóle. Nie ma pośredniego rozwiązania. Baba nie jest dla mnie Bogiem. Za żadną nie będę latał i nie latałem dlatego że ona mi kazała. Jeśli twierdzisz że wszyscy katolicy to pieski i frajery to się grubo mylisz.

knokkelmann1:
Seks przedmałżeński - ja osobiście mam wątpliwości czy kobieta wytrzymałaby np. 1.5 roku czekania na ślub bez żadnego zbliżenia. Ale należy pamiętać że istnieją pewne granice w wolności seksualnej a jako przykład podam pornografię. To że jest ohydna wie chyba każdy. Ja osobiście uważam że za nakręcenie filmu pornograficznego powinna obowiązywać kara śmierci. Dlatego na przykładzie pornografii każdy chyba się zgodzi że istnieją granice moralne w swobodzie seksualnej człowieka.

tłum.
Не валяй дурака - czyt. nie walaj duraka