Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jeszcze wiele mnie w życiu zdziwi

Przydarzyło mi się wczoraj coś, co naprawdę mnie zdziwiło. Zastanawiałem się, czy to opisać, nawet wlazłem po powrocie na podrywaj.org i odpowiedziałem gdzieś na forum, jednak to mi przez gardło/klawiaturę nie umiało przejść.
Ale przypomniałem sobie motto tej strony. Skoro więc starczyło mi "jaj" zrobić coś tak dziwnego (nawet jak na mnie) to opis powinien być czystą formalnością. Poza tym warto opisać reakcję kobiety, jakiej bym się w życiu nie spodziewał. Po to są właśnie wpisy w blogu. Jeśli wyda się niewiarygodne - nie mam w zwyczaju podkolorowywać sobie w ten sposób życia. A Z opisów na innych blogach wynika, że nie takie rzeczy się potrafią dziać i że nie wszystko się fizjologom śniło.

Byłem u kolegi wczoraj. Zwykła pogadanka w parę osób. Ja, on (K.), ta o którą się stara(niech jej będzie I. na potrzeby tej opowieści), jeszcze jedna nasza wspólna znajoma (nazwijmy ją C.) i jeszcze jeden ich znajomy (R.). Wieczór ogólnie miły, siedzieliśmy na kanapie, oglądaliśmy zdjęcia z wypadu w Jurę, wydurnialiśmy się, pchaliśmy na tej kanapie jak sardynki żeby obejrzeć. Siedziałem koło C. i z dziwną swobodą mi się z nią gadało a nawet droczyło. Każdy z nas wypił odrobinkę jeżynówki autorstwa K., ale nie można w żaden sposób powiedzieć, że byliśmy "pod wpływem". K z dziewczynami wypił jeszcze po kieliszku wina, które mu skądśtam zostało.
W końcu (jakoś po 22) R. poszedł spać do drugiego pokoju bo rano miał pociąg do domu. K i I stwierdzili, że pójdą po wino. Zostałem sam z C. a pod czachą coś się tli. Owszem, ona mi się podoba, ale jakoś nigdy nie rozpatrywałem jej w kategoriach pozatowarzyskich. Lubię ją i jej faceta, normalnie nie poszedłbym między dwoje ludzi. Ale coś we mnie wstąpiło. Poszła na chwilę do kuchni, kiedy wróciła siedziałem na kanapie. Stanęła i patrzyliśmy na siebie z uśmiechem, jakaś dziwna iskra we wzroku.
Ja[łagodnie]: C... co tak stoisz?
C.[podeszła na ćwierć kroku, ująłem jej dłonie aż stanęła przy samej kanapie] Limba, co się dzieje?
I patrzy taka zdziwiona. W tym czasie trzymałem ją już za biodra. Taki brzuszek zawsze działa magicznie. Uniosłem jej bluzkę i pocałowałem.
C. [zdziwiona, może lekko przestraszona, ledwie z siebie wydobyła] Limba ... przecież Bartek...
Ja[szeptem] To masz problem. [i znów całuję w brzuszek, znów] Nie wiesz co tracisz (mateńko, ja coś takiego powiedziałem w tej sytuacji? szok)
C[ledwym szeptem, chyba do siebie] Boże...
Uklęknęła, dłuższe EC, i ... to samo. Całuje mnie w brzuch. Zdębiałem nieco, C.zaczyna mi delikatnie majstrować przy rozporku, po czym ten wzrok, lekko nie jej, jakby pytający "co dalej" (kto zna to spojrzenie ten wie, kto nie zna to mu chyba nie opiszę).
Ja: Zostaw, nie przesadzajmy [kuxwaaaa. znów ta blokada. no nie potrafię Sad ]
Pociągnąłem ją żeby usiadła koło mnie. Położyła się z głową na moich kolanach. Trochę kina, pod jej bluzką, ale też nic wielkiego. Wpatrywaliśmy się w siebie, w końcu się pocałowaliśmy. (dopiero teraz, kolejność conajmniej dziwna) Tak delikatnie, czubkami warg, jak to czasem się robi jednocześnie gadając.
Nie wytrzymała napięcia, oczy jej się zeszkliły, popłakała się. Usiadała już normalnie koło mnie i takich wtulonych zastali nas K. i I.
I.: Co jest?
Ja: Takie kłopotki, zdarza się
C[do ucha mi]: dzięki..
Atmosfera była wyraźnie popsuta, poszliśmy się poodprowadzać na przystanek. Każdy w swoją stronę pojechał, K. wrócił do siebie.

Póki co jest piętnasta, C. się nie odezwała do nikogo. K napisał na GG. Pochwalić się że jest umówiony z J. Oraz z pytaniem, co żeśmy nabroili wczoraj, że C. zamiast posłać mu SMS że dotarła, tylko odpuściła sygnał. Nie powiedziałem mu wszystkiego, napisałem tylko, że "kobietę czasem trzeba przytulić i nie zastanawiać się co się dzieje, jak przyjaciel" oraz że Bartek nie ma się czym stresować.

Dlaczego to piszę? Bo nadal jestem zdziwiony. Nie jestem z tego dumny. Nie wiem jeszcze do końca co narobiłem (narobiliśmy). Nie pisze po to, żeby pokazać "ale akcja mi się wczoraj udała" tylko raczej jako scenkę rodzajową, z której każdy coś dla siebie wyciągnie. Wyniki i wnioski z wczorajszego wieczoru:
0. Praktycznie nic nie musiałem robić
1. Złamałem własną zasadę. Duży błąd
2. C. i Bartek mogą na tym ucierpieć (obiektywnie, jakkolwiek w tej chwili oceniać jej czy moje zachowanie)
3. Nadal mam opory przed bliższym kontaktem
4. Mam jakieś skrupuły, choć to marna pociecha
5. W życiu i tak nic nie pójdzie podręcznikowo, one zawsze nas będą zaskakiwać.
6. (komentarz do punktu 5)I całe szczęście

Odpowiedzi

Portret użytkownika anu

Kurna to rzeczywiście jest

Kurna to rzeczywiście jest ciężki orzech do zgryzienia. O Ciebie się raczej nie powinienem martwić:) ale C to już inna historia. Pewnie zastanawia się dla czego tak szybko uległa, czy jest szczęśliwa teraz, czy może być bardziej. Może przypomniałeś jej o magii którą już zapomniała albo o której marzyła skrycie licząc ze kiedyś będzie lepiej. Prawdopodobnie będzie teraz unikała z Tobą kontaktu nawet kiedy gdzieś po drodze się spotkacie, raczej ze względu na strach (do siebie). Dla tego przy pierwszej nadarzającej się okazji powinieneś z nią o tym porozmawiać (tylko nie wiem jak - zostawić tak dziewczyny nie wypada) a potem nie wracać do tej sytuacji, chyba ze się sama przeterminuje. Tak ja to widzę, nie mówię że tak jest. A co do blokady wspólnym mianownikiem jest okazjonalność, pomyśl nad tym.

Pozdrawiam.

C. zadzwonila do mnie. Mialem

C. zadzwonila do mnie. Mialem wrazenie, ze chciala przepraszac albo szukala usprawiedliwienia. Pogadalismy przez pol godziny, zapewnilem ja, ze to zostanie "takim naszym malym wspomnieniem". Uspokoila sie po tej rozmowie. Zrobi temu swojemu chlopu maly chlodnik, ma zadzwonic jak efekty.
Za bardzo ja lubie. A poza tym nie potrafilbym tego zostawic, obojetnie jakiej kobiety by to dotyczylo. Mamy teraz maly wspolny sport - roziskrzyc troche miedzy nia a bartkiem Wink Czyli nawet taki wieczor nie musi dzielic i szkodzic.

Pytanie z drugiej beczki, Anu - jak sie trzymasz? Bo Twoj wpis o gg troche mnie zmartwil.

Portret użytkownika anu

Mądra babka:) Takie tam

Mądra babka:) Takie tam świrowanie, żywcem mnie nie wezmą;)

Wiem, ze madra. Dlatego m.in.

Wiem, ze madra. Dlatego m.in. tak ja lubie. W pewnym sensie traktuje ja jak przyjaciolke. Czasem potrafi trzezwo myslec (jak widac nie zawsze Tongue). I chyba tylko dlatego zaproponowalem wspolna akcje na jej chopa. Im chyba rzeczywiscie czegos brakuje, ale mozna to nadrobic. Kiedys bawilem sie w swatanie, teraz dla wiekszego twardkoru pomoge dwojgu ludzi na wzajem sie "poderwac" i zobaczymy co z tego wyjdzie.