W sumie były u mnie gorsze okresy w życiu, ale nigdy depresja. Te okresy były jednak na tyle ciemne, że nauczyły mnie tego:
Jak walczyć ze smutkiem, apatią i chęcią, żeby zagrzebać się pod kołdrą i zostać tam na zawsze, rozpamiętując stratę?
1. Zignorować to. Olać te myśli. Nie zwracać na nie uwagi. Podjąć decyzję, że mamy dosyć dramatów w swoim życiu i nie ma już na nie miejsca.
2. Zająć czymś myśli. Jadąc do pracy, czytać w autobusie, słuchać muzyki. Wieczorami oglądać filmy - tylko z dobrym przesłaniem.
3. Zamiast żalić się i rozpaczać przy innych - nie pytać o rady, decydować o sobie, brać odpowiedzialność za własne działania. Nie prosić innych o pomoc, tylko im pomagać: na forach internetowych, w rozmowach. Udawać, że czujemy się szczęśliwie i świetnie.
4. Zrobić plan poprawy swojego życia i realizować go.
Fajny temat!
moje sposoby:
1. gryzienie ołówka (chodzi o to żeby utrzymywać przy pomocy czegoś w ustach kąciki ust w pozycji uśmiechu) lub po prostu wymuszony uśmiech (minimum 10-20min bez przerwy, (mózg uwalnia do krwi endorfiny, bo nie rozróżnia czy uśmiech jest naturalny i wydaje mu się że jest nam w tej chwili przyjemnie) do niedawna nie zdawałem sobie sprawy jak silne może to mieć działanie jeśli odpowiednio długo będziemy to robić.
2. film który cię oczyści! książka jest lepsza ale działa wolno,
dla mnie najlepsze są te wzruszające (nie dołujące jak Requiem for a Dream etc.), ale trzeba spróbować raz bo na każdego inaczej to działa [to uczucie kiedy chcę mi się beczeć jak baba po tym jak Maximus umiera albo jak Joe zabiera Billa w drogę z której nie ma powrotu, czy kiedy William Wallace ulega dekapitacji, myślę sobie "innych było stać na poświęcenie życia a ty kurwa nie możesz poświęcić parunastu minut dziennie na wzięcie się za siebie?") i po prostu dobre (Gladiator, Forest Gump, Joe Black, Choć goni nas czas/bucket list, Zielona Mila, Incepcja, Braveheart...)
3. Fight Club! tak chodzi o film, ale ten jest szczególny, nic mnie tak nie motywuje do działania jak Tyler Durden po raz setny mówiący zasady klubu (choć najlepszy był oczywiście pierwszy raz, gdy nie znałem prawdy...)
4. Sport!
wspinaczka/bieganie/walka
5. Zaliczenie ciężkiego egzaminu!
jak zaliczyłem egzamin z matmy i pożegnałem się z nią na zawsze to przez 2 tyg mogłem góry przenosić!
6. Udane podejście do dziewczyny, ale niestety tu trzeba się liczyć z tym że nie udane może pogorszyć sprawę, a czasem ciężko o dobre podejście gdy ma się minę wyruchanego kota, i myśli krzyżowanego... jeśli się uda efekty powinny być dużo większe od ryzykowanych strat...
Też wielokrotnie przeżywałem dołki, spałem godzinami, leżałem i patrzyłem się w ścianę. U mnie taki stan został spowodowany tym, że nic mi nie wychodziło, czułem się nikomu nie potrzebny. Dlatego zacząłem spontanicznie pomagać innym. Babciom w autobusie, turystom na ulicy, znajomych na studiom. Ich uśmiech, ciepłe słowa zawsze pomagały. Teraz od czasu do czasu wpadam na wolontariat. Myślę, że słowa drugiego człowieka są czasem lepsze niż najlepsze afirmację
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
W sumie były u mnie gorsze okresy w życiu, ale nigdy depresja. Te okresy były jednak na tyle ciemne, że nauczyły mnie tego:
Jak walczyć ze smutkiem, apatią i chęcią, żeby zagrzebać się pod kołdrą i zostać tam na zawsze, rozpamiętując stratę?
1. Zignorować to. Olać te myśli. Nie zwracać na nie uwagi. Podjąć decyzję, że mamy dosyć dramatów w swoim życiu i nie ma już na nie miejsca.
2. Zająć czymś myśli. Jadąc do pracy, czytać w autobusie, słuchać muzyki. Wieczorami oglądać filmy - tylko z dobrym przesłaniem.
3. Zamiast żalić się i rozpaczać przy innych - nie pytać o rady, decydować o sobie, brać odpowiedzialność za własne działania. Nie prosić innych o pomoc, tylko im pomagać: na forach internetowych, w rozmowach. Udawać, że czujemy się szczęśliwie i świetnie.
4. Zrobić plan poprawy swojego życia i realizować go.
Fajny temat!
moje sposoby:
1. gryzienie ołówka (chodzi o to żeby utrzymywać przy pomocy czegoś w ustach kąciki ust w pozycji uśmiechu) lub po prostu wymuszony uśmiech (minimum 10-20min bez przerwy, (mózg uwalnia do krwi endorfiny, bo nie rozróżnia czy uśmiech jest naturalny i wydaje mu się że jest nam w tej chwili przyjemnie) do niedawna nie zdawałem sobie sprawy jak silne może to mieć działanie jeśli odpowiednio długo będziemy to robić.
2. film który cię oczyści! książka jest lepsza ale działa wolno,
dla mnie najlepsze są te wzruszające (nie dołujące jak Requiem for a Dream etc.), ale trzeba spróbować raz bo na każdego inaczej to działa [to uczucie kiedy chcę mi się beczeć jak baba po tym jak Maximus umiera albo jak Joe zabiera Billa w drogę z której nie ma powrotu, czy kiedy William Wallace ulega dekapitacji, myślę sobie "innych było stać na poświęcenie życia a ty kurwa nie możesz poświęcić parunastu minut dziennie na wzięcie się za siebie?") i po prostu dobre (Gladiator, Forest Gump, Joe Black, Choć goni nas czas/bucket list, Zielona Mila, Incepcja, Braveheart...)
3. Fight Club! tak chodzi o film, ale ten jest szczególny, nic mnie tak nie motywuje do działania jak Tyler Durden po raz setny mówiący zasady klubu (choć najlepszy był oczywiście pierwszy raz, gdy nie znałem prawdy...)
4. Sport!
wspinaczka/bieganie/walka
5. Zaliczenie ciężkiego egzaminu!
jak zaliczyłem egzamin z matmy i pożegnałem się z nią na zawsze to przez 2 tyg mogłem góry przenosić!
6. Udane podejście do dziewczyny, ale niestety tu trzeba się liczyć z tym że nie udane może pogorszyć sprawę, a czasem ciężko o dobre podejście gdy ma się minę wyruchanego kota, i myśli krzyżowanego... jeśli się uda efekty powinny być dużo większe od ryzykowanych strat...
może wybierzesz coś ciekawego dla siebie...
Też wielokrotnie przeżywałem dołki, spałem godzinami, leżałem i patrzyłem się w ścianę. U mnie taki stan został spowodowany tym, że nic mi nie wychodziło, czułem się nikomu nie potrzebny. Dlatego zacząłem spontanicznie pomagać innym. Babciom w autobusie, turystom na ulicy, znajomych na studiom. Ich uśmiech, ciepłe słowa zawsze pomagały. Teraz od czasu do czasu wpadam na wolontariat. Myślę, że słowa drugiego człowieka są czasem lepsze niż najlepsze afirmację