Moja krótka historia, którą przytoczę ku przestrodze i jednocześnie w podziękowaniu za przywrócenie mnie do życia 
Zacznę od tego, kim byłem kiedyś. Kimś, kto w zasadzie nie potrzebowałby nawet wchodzić na podrywaj.org. Co najwyżej gdyby poczuł misję podzielenia się cennymi radami. Aż do momentu, kiedy sam wyrzuciłem to wszystko na śmietnik.
Wszystko układało się tak jak trzeba, o dwutygodniowym celibacie mogłem czytać co najwyżej w Bravo
, względnie zafundować sobie taki celowo, wyjeżdżając w Bieszczady i zaszywając się w lesie, co też mi się zdarzało.
To, co tu czytam, nigdy nie było mi obce, ale wbrew pozorom można do tego stopnia stracić rozum (czy też tzw. "jaja"), żeby po latach jednak to wszystko poczytać i od nowa uczyć się najdrobniejszych rzeczy.
Na podrywaj.org trafiłem jakieś 3 tygodnie temu za sprawą kolegi (dzięki, Radek), który zawsze potrafił mi podrzucić pomysł tyleż kopnięty, co owocujący samym dobrem. Dzięki Wam w tydzień zacząłem wracać do formy i uzyskiwać efekty.
Tyle słowem wstępu. Teraz przestroga. A w zasadzie straszna historia, której nikomu nie życzę, i właśnie dlatego NIE DAJCIE SIĘ ZMANIPULOWAĆ, każdego może to spotkać
Cztery lata temu zrobiłem na raz wszystkie błędy, o jakich tylko możecie tu pisać (poza działąniami "po spożyciu") i to w dodatku z jedną kobietą. Nie ma jak po latach okazać się frajerem do potęgi n.
Po pierwsze, WRÓCIŁEM do niej. Po drugie, była to moja "pierwsza miłość". Coś, czego każdy mający pod kaskiem cokolwiek innego niż siano, wystrzegałby się. Po trzecie, powiedziałem i okazałem na każdy możliwy sposób, że ją kocham, co z resztą zaskoczyło mnie kompletnie a i tak robiłem to dalej. To ja o nią zabiegałem. W łóżku, jeśli już się znaleźliśmy, ona dostała swoje, do czego z resztą zazwyczaj nawet nie musiała się rozbierać, a ja zostawałem jak taki debil, idąc później się zmoczyć zimną wodą, żeby mnie coś nie rozj*ebało od środka, ale zaciskałem zęby i dalej uparcie tkwiłem w tym chorym układzie. Seks, a raczej jego żałosna parodia, zdarzał się raz na kwartał, kiedy w końcu udało się go wyżebrać. Z resztą i tak ona odwlekała ten moment do wczesnych godzin porannych, a jak może wyglądać seks z udziałem faceta zmęczonego i po trzy-cztero miesięcznej przerwie, to wielu z was sobie tego nawet nie wyobraża. Powiem tylko tyle, że za taki kabaret pozostaje już tylko przeprosić. I nawet wrogom prędzej życzyłbym wpadnięcia pod TIR-a niż takiego związku, bo nie mam skłonności sadystycznych. Należałoby jeszcze nadmienić, że przez te 3 lata chciała za mnie wyjść.
Po trzech latach, miałem (na własne przecież życzenie) złamany charakter i byłem po prostu wrakiem, pieskiem już nie na smyczy ale łańcuchowym. Straciłem studia, które kochałem, w górach pojawiałem się 2x do roku. Wreszcie, kiedy odważyłem się zerwać ten chory układ, czułem się winny. Czujecie ten kontrast z pierwszym akapitem?
Pojechałem w Bieszczady, dwa tygodnie w śniegu w towarzystwie jednego człowieka, jednego psa, dwóch kóz i półki z książkami pozwoliły się trochę podnieść z dna. Wróciwszy do domu odebrałem SMS od niej, że znów chciałaby się zobaczyć, towarzysko. Odpisałem, że nie mam czasu, Ale spotkaliśmy się 3 dni później. Zakończyło się tak, jak powinno. "małe co nieco", które nie odebrało mi żadnych sił poza fizycznymi, po czym pożegnałem ją. Zakopałem się w necie czytając przeróżne głupoty, aż trafiłęm na coś, czego przy niej bym nie zrobił. Kupiłem sobie pancerny strój, kask, rękawiczki. Potem przejechałem się do salonu, do Wydziału komunikacj po blachę. Następnego dnia wytargałem z konta część pieniędzy, które w czasie tego związku uzbierałem "na wspólną przyszłość" (wspólna przyszłość, kurwa, sam w to prawie nie wierzę) i nie czując żadnego jebanego przymusu wsiadłem w autobus, a wieczorem wróciłem pod blok nowiutkim motocyklem.
Od tego czasu minął prawie rok. Zjeździłem pół kraju,zrobiłem prawko na sprzęta, zdeptałem kupę szlaków, ale nie spotkałem żadnej kobiety. Tzn. spotkałem, ale złamany charakter nie pozwolił się zbliżyć ani na centymetr, byłem przekonany, że takiego śmiecia żadna nie zechce. Nawet podczas jakiejś schroniskowej imprezy dziwne skrupuły nie pozwoliły wpuścić do śpiwora babki, która wyraźnie mi się podobała i wręcz się pchała.
Aż do tego wieczora, kiedy z Radkiem wspominaliśmy stare dzieje i pokazał mi portal, którego lekturze oddawał się od jakiegoś czasu.
Wiecie, że ucze się od Was (szczególny ukłon w stronę Gracjana) wszystkiego od początku? Niby wszystko to wiem, niby sam mógłbym jeszcze z resztek wspomnień napisać parę dobrych artów tutaj (co pewnie kiedyś uczynię dla "potomnych"), ale jakbym cofnął się w rozwoju (damsko-męskim) o dekadę.
Największym wyczynem mojego "nowego zycia" była niewinna zaczepka w pubie, która skończyła się gadaniną do północy i odprowadzaniem jej na przystanek. Na więcej się chwilowo nie zdecydowałem, ale cóż, nie od razu Cola rynek zawojowała.
Każdy objaw frajerstwa może pociągnąć za sobą następny, a do czego to doprowadzi, możecie przeczytać. TRZYMAJCIE SIĘ I NIE DAJCIE SIĘ ZASZCZUĆ.
Odpowiedzi
Miałem podobnie tylko, że
śr., 2010-12-29 15:56 — hellmanMiałem podobnie tylko, że jeszcze bardziej byłem ubezwłasnowolniony
nigdy więcej !
Hellman, oby w Twoim "nigdy
śr., 2010-12-29 16:10 — LimbaHellman, oby w Twoim "nigdy więcej" nie brzmiała nawet nuta odwetu.
Ale jedno wiem na pewno - mścić się nie będę, po prostu chcę wrócić do normalnego życia, w którym jest wszystko w rozsądnych proporcjach. Góry, książki, kobiety (na dziewczyny już za stary jestem, zmarnowałem sporo czasu), praca, motocykl(e) itd.
Najważniejsze, że autor niektórych tekstów dał mi poczuć, żeod dna można się odbić wyżej niż do poziomu wodorostów. I że moje opisane doświadczenia były negatywne, ale nie "złe". Tak jak Edison, który zapytany jak znalazł cierpliwość na 5000 prób wykonania żarówki odparł, że znalazł 5000 sposobów, w jaki nie należało jej wykonywać. Kocham tego gościa
Świetnie, że udało Ci się
śr., 2010-12-29 16:36 — No5feratusŚwietnie, że udało Ci się nakierować na prawowite tory. Jednak jeśli chcesz naprawdę wrócić do stanu pierwotnego musisz przełamać ostatni bastion. Jest to bastion, który znormalizuje Twoje naruszone ja i jednocześnie uświadomi Ci empirycznie że jesteś facetem z krwi i kości. O czym mówię? O kontakcie cielesnym, nie tłumacz siebie tym że potrzebujesz czasu i wielu innych rzeczy. Oczywiście nie mówię abyś codziennie inną pannę miał zaliczać ... chodzi o to abyś definitywnie zamknął rozdział z byłą jedyną. Do tego jednak potrzeba nowego i innego kontaktu fizycznego
Jak zniszczysz ten ostatni element iluzji w relacjach damsko-męskich też uważniej będziesz postępował w przyszłości. Często bowiem dzieje się tak, że faceci głupieją na punkcie seksu i mylą to z uczuciem...a co dzieje się później już wiesz. Nie mówiąc już, że w kolejnych fazach często ma się z dozowaniem wątpliwych przyjemności do czynienia.
Wiem, i Ty zapewne wiesz
śr., 2010-12-29 16:53 — LimbaWiem, i Ty zapewne wiesz jakie to trudne. Zapomniałem jaki ten kontakt jest, i nawet jeśli gdzieś mi tęskno, to powoli nie pamiętam za czym. I nie pomyliłem seksu z ucuciem, bo tego pierwszego dłuuugo w ogóle nie było i z początku nawet nei tęskniłem.
Przypomina mi to trochę sytuację z kotami przyjaciółki (tak, autentycznie przyjaciółki). Karmione przez parę lat sztucznymi kocimi chrupkami. Kiedy do pokoju wleciał ranny wróbel, otoczyły go, bo wiedziały, że wróbel kotu do czegoś tam służy. Ale za grzyba nie potrafiły mu łba urypać i spożytkować tego pachnącego apetycznie piórkami białka, bo to juz zostało wytłumione z ich psychiki.
A mnie tego sex-wróbla dosyć skutecznie zastąpił wpierw stary grat, którego miałem jeszcze jak z nią byłem, a potem ten nowy. Kopas, maneta i w długą, co pozwalało mi zagłuszyć wołanie organizmu o normalny, ludzki seks a nie jałmużnę.
Piszę to przede wszystkim dla tych biedaków (bez obrazy, bardzo przyjaźnie, chłopaki), którzy mają odrobinę mniej siły niż ja albo skierowali ją gdzie indziej i tkwią w bęłdnym kole. "Uszy w górę, kołki", jak mawiał pewien leniwiec
Każdy musi przejść przez
śr., 2010-12-29 17:20 — szumi-1991Każdy musi przejść przez załamanie żeby nie być frajerem:P
Ja przeszedłem i tu trafiłem i jestem 10 razy mądrzejszy w stosunkach damsko męskich:D
czyli po prostu przeszedlem
śr., 2010-12-29 17:43 — Limbaczyli po prostu przeszedlem swoja swinke/ospe czy jak to tam zwac
Przyznać się do błędu to
śr., 2010-12-29 18:44 — markos94markosPrzyznać się do błędu to połowa sukcesu, ja też byłem, jestem, ale nie będę frajerem, dzięki takim ludziom jak wy. Też pierwsza miłość mną targała ale gdy zobaczyłem tę stronę stwierdziłem że trzeba w tym skończyć. Dość frajerstwa i manipulacji!
Któż z nas nie był kiedyś
czw., 2010-12-30 06:38 — baudelaireKtóż z nas nie był kiedyś ranny
.
Wpis ok;)
Cóż, mogłem zostać ciężej
czw., 2010-12-30 08:57 — LimbaCóż, mogłem zostać ciężej ranny, tzn. na zawsze. Wpakować się w związek z taką pomiataczką, mieć teściów tradycyjnych Ślązaków i do końca życie spierdalać przed tym całym towarzystwem do garażu, aż w którymś momencie wyjechałbym na drogę i zachciałoby mi się poćwiczyć przeciwskręt w lewo akurat w towarzystwie TIR-a z naprzeciwka.
Tak więc nie jest źle. W ciągu kilku dni się podniosłem bardziej, niż przez ostatni rok, ale to się musiało zagoić wszystko, chociaż z grubsza.