
Idzie mi chujowo, odkąd wróciłem z wakacji we wrześniu. Wziąłem numery od zaledwie 3 lasek, i żadną się nie umówiłem dalej. Zagadałem do ładnej laski na ulicy (jeszcze we wrześniu), która nie była z Wawy, miała iść na pierwszy rok polibudy, nie mój wydział, ale moja uczelnia. Zaprosiłem ją na kawę, oprowadziłem po uczelni, poszliśmy do parku. Stosowałem kino, ale jak pizda nie pocałowałem jej, bo mówiła że ma chłopaka ( oczywiście standardowo "odbijałem jej argumenty). Potem jak brałem numer telefonu, to zobaczyłem że ma zdjęcie chlopaka na tapecie. I jak pizda się tym przejąłem. Potem byłem jakiś zjebany i bałem się podchodzić do dziewczyn na ulicy ( gdzieś indziej zresztą też). Nie wychodziła mi nawet zasada 3. Czułem jakiś wewnętrzy marazm. Jak spotykałem jakieś laski i z nimi gadałem to byłem jakiś dziwnie spięty i robiłem idiotę z siebie, ( czasem to wina bycia na kacu, bo wtedy ciężko mi się myśli). Teraz ogólnie mam czas w weekendy , ale cieżko mi znaleźć paczkę wśród moich znajomych żeby iść do klubu. Jak raz poszedłem to poznałem fajnych ludzi i nawet gościa którego kiedyś znałem z obozu narciarskiego i napiłem się z nimi. Muszę się nauczyć tańczyć, jakaś dupa kiedy się spytałem na ile ocenia mój taniec (1-10) to wykrzywiła się i powiedziała 3, a widziałem że chciała powiedzieć 1,5 co najwyżej. Zacznę może chodzić na basen, to nie będę trwać w maraźmie. Chuj że mi idzie słabo, ale się nie poddaję. Coco jumbo i do przodu.
Odpowiedzi
Na Twoim miejscu polecił bym
wt., 2010-11-23 06:27 — NeroSNa Twoim miejscu polecił bym : praktykę, praktykę i jeszcze raz praktykę. Pamiętaj, że kiedy podchodzisz do nieznajomej nic nie tracisz a jedynie możesz zyskać, mi taka myśl zawsze pomaga.
Ważne jednak, że sie nie poddajesz ! powodzenia ;]
a ja mam nadzieję że styl
wt., 2010-11-23 13:51 — promoa ja mam nadzieję że styl użyty w wypowiedzi nie przenosi się również na kontakty damsko-męskie, lecz jest jedynie chęcią zaimponowania nam na forum (swoją drogą kiepski pomysł wywierania wrażenia)
pozdrawiam
Dobre bylo z tym tancem ta
wt., 2010-11-23 16:10 — BeesDobre bylo z tym tancem
ta trzeba bylo momentalnie odbic pileczke, o niebo lepsze jest to niz zmieszanie sie i "spalenie cegly"
Klub to nie miejsce gdzie
wt., 2010-11-23 16:48 — splawik123Klub to nie miejsce gdzie bierze się udział w zawodach tanecznych. Idzie się tam dobrze bawić, a czy tańczysz dobrze czy źle to już sprawa mniej ważna. Ważne jest to ile czerpiesz z tego przyjemności.
splawik123 moim zdaniem
wt., 2010-11-23 18:50 — Nissanfansplawik123 moim zdaniem dzisiaj taniec w klubie to jeden z shit testow. W miniony piatek, poszedlem do klubu na kolejna "lekcje podrywu". Laski same mnie ciagnely na parkiet, ale tam dupa :/