Święta, magiczny okres, a wydaje się że przynajmniej taki powinien być, czas przemyśleń, czas na przeanalizowanie tego co było, przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości. Powinniśmy wyciągnąć z tego lekcje, nauke na przyszłości. Dajmy sobie szanse, dziś czytając blogi użytkowników zauważyłem fakt iż większość blogów nie opisuje sukcesów minionych dni, tylko przemyślenia, głównie błędów jakie popełnili/śmy, do tego aby zacząć pisać ten artykuł natchnął mnie blog Alejandra w którym częściowo się odnalazłem. Popchneło mnie to w kierunku zagłębienia się w moją psychike, w to co chciałbym osiągnąć, w to co totalnie zjebałem i częściowo jak postępy poczyniłem przez ten rok. Dziś obudziłem się z pewną myślą, przetarłem oczy i przypomniało mi się jakim chujem okazałem się w stosunku do pewnej dziewczyny, którą przypadkiem poznałem w pewnym klubie. Teraz mam ochote zadzwonić do niej, i powiedzieć "PRZEPRASZAM" jedno słowo, które znaczy zarazem tak mało i tak wiele. W życiu wiele razy powiniennem go użyć, najczęściej w stosunku do mojej matki, która dała mi życie, dzięki niej jestem tu i teraz chodź nie do końca, bo powiniennem być z bliskimi. A ja... unoszę się, jestem przykry wobec mojej matki, oraz moich bliskich, którzy pomimo moich wad nadal są przy mnie, podczas gdy inni już dawno by się na mnie wyjebali. Nawet dziś, w czasie świąt, jadąc do babci na świąteczny obiad zachowałem się jak ostani chuj. Wysiadłem z samochodu i wróciłem do domu przez kłótnie z bratem, sprawiłem im przykrość, bratu, siostrze, oraz babci i dziadkowi, a najbardziej mojej matce. Niejednokrotnie potrafiłem jej powiedzieć "ja się na świat nie prosiłem" bez żadnych skrupułów. Boje się tego, boje się że kiedyś strace nad tym panowanie, zastanawiam sie teraz nawet nad tym czy już to się nie stało. Potrafie się odezwać w sposób nietaktowny do bliskich, podczas gdy przebywając wśród znajomych jestem całkiem inną osobą, spokojną, nie jestem wulgarny, sam nie wiem czemu taka przepraść dzieli mnie, będąc wsród bliskiej rodziny często wchodzę z nimi w sprzeczki słowne, z bratem dochodzi do ostrzejszych strać ale nie o tym tu. Natomiast wsród znajomych jestem spokojny, nie skupiam wokół siebie całej uwagi, jestem poprostu inną osobą. Często zastanawiam się nad jedną sprawą, do mojej klasy chodzi chłopak, który jest w centrum uwagi dziewczyn, sprawiający wrażenie samca alfa, choć często pojawia się w moim umyśle twierdzenie iż jest poprostu pozerem, to jest chyba jedna z tych osób które takim się stały, tak poprostu. Czasem mu zazdroszcze, tego jaki jest, jak go dziewczyny adorują podczas gdy sam siebie odnajduje gdzieś w szarym, niewyraźnym tle.
---------------------------------------------------------
Przerwałem na chwile pisanie, stanąłem przy oknie paląc papierowa nasuneła mi się myśl, "co ja właściwie kurwa tutaj robie, święta powinno się spędzać z bliskimi, a ja przez własną głupote, upartośc która być może wynika z tego że jestem spod znaku barana, zaprzepaszczam to co jest naprawde ważne" z głośników wydobywają się dźwęki, piosenka miuosha-daleko. Zacytuje fragment
"Znowu zasypiam w hotelach, a rano budzę się w piekle
Nie chcę witać dnia który wieczorem znowu przeklnę
Kiedyś zmierzałęm do szczęścia, dziś nie wiem sam gdzie biegnę
Bo niebo jest już chyba zbyt odległe
Nie raz już chciałem tym pierdolnąć, choć wiem że nie da rady
Choć wiem że mi nie wolno chciałbym z tego się ograbić
Złapać to coś w środku, to coś w sobie zabić
Bo ile razy w końcu można powietrzem się dławić
Na wskroś przeszywają mnie zmęczenia dreszcze
Ten ktoś... nie wiem ile czekać będzie jeszcze
Bo choć kolorowe staje się powietrze
To zwiększa się pomiędzy nami przestrzeń "
Fragment ten udowadnia mi jaka wojna toczy się w moim umyśle. Chce tą wojne wygrać, tak aby odnaleźć to co zatraciłem i zyskać o wiele, wiele więcej, by móc brać z życia graściami, bo przecież życie mamy tylko jedno i jest ono za krótkie. Pewnie nawet na łożu śmierci i tak wiele będe żałował, ale póki co chcę wpłynąć na swoja przyszłość tak, aby za rok wracając do tego blogu uśmiechnąć się, móc powiedzieć że ten rok nie poszedł na marne tylko, podobno nie istnieją porażki, otrzymujemy tylko informacje zwrotną z ktorej powinniśmy wyciągnąć wnioski. Bardzo wieże w to że tych informacji będzie jak najmniej. Chcę zmienić swoje postępowanie, zmienić się na lepsze, nie sprawiać już więcej przykrości bliskim. Wczoraj dzieląc się opłatkiem z matka właśnie tego jej życzyłem, w sumie chyba i sobie, bo będąc lepszym dla niej i bliskich, będe lepszy dla siebie i całego świata. Szczerze wieże że uda mi się to osiągnąć, stać się lepszym człowiekiem, zmienić się na lepsze rzecz jasna i odnaleźć człowieka który we mnie drzemie, musze go tylko obudzić i sprawić by zdjął cytowaną już przez innych maske. Powiniennem raczej użyć słowa stane się, a więc. Stane się człowiekem z ktorym będzie można miło i spokojnie porozmawiać, bez zbędnych nieporozumień, który uszczęśliwi innych a także wiele kobiet, dzięki ktoremu staną się piękniejsze, osobą pełną życia, pozytywnego nastawinia do otaczającego go osób, bliskich i znajomych, do całego świata, pełnego humoru, stane się szczęśliwym człowiekiem. Stane za rok przed lustrem i powiem "dokonałeś tego..." Dzękuje za przeczytanie blogu, pozdrawiam i wesołych świąt.
Dodam tylko, i to nie jest żadna reklama, polecam piosenke Kamila Bednarka-Do kąd zmierza ten świat. Pozytywnie mnie nastawiła.
Odpowiedzi
Mądre słowa. Ktoś kiedyś
sob., 2010-12-25 20:13 — szustiMądre słowa. Ktoś kiedyś powiedział, że, żeby chcieć zmienić innych, trzeba najpierw zacząć od siebie. Powodzenia!