Wyżej kolega napisał bloga pod tutułem "Same porażki ? To nic wielkiego by się zniechęcać." fajny wpis, bardzo mi się podoba natomiast ale poprostu sie nie da tak to olać. Może to kwestia charakteru jedni są bardziej odporni i jednym słowem olewają sprawe to inny natomiast mając troche odmienny charakter wpadają w dołek, są zawiedzeni, mają chujowy nastrój. Opisze wam w sumie bardzo krótka historie, krótką która bardzo utkwiła mi w umyśle nie moge przestać o tym myśleć i od tego mam popsuty nastrój, matka mnie goni żebym zrobił coś w domu a mi się poprostu niechce najwygodniej byłoby położyć się i nad soba troche poużalać.
Dobra dosyć tego wstępu przejdzmy do meritum sprawy. Byłem wczoraj z siostra szwagrem i kuzynem w centrum handlowym w miescie oddalonym o jakieś 60km od mojego. Fajna pogoda, niedziele to i laski też fajne tam były. Już pod koniec wypadu moim oczom ukazały się 3 dziewczyny. Jedna HB9, dwie kolejne takie HB8.