Było dobrze...póżniej zarzuciłem naukę podrywania
bo czasu nie było i kasy. I myślałem - na chuj mi to, są efekty, ale mierne.
Ale dziś jest comeback, jest progres. Praca, pasja, fart trochę talentu i można uwodzić zajebiste panny.
BigBastard wrócił i ma się dobrze jak kurwa nigdy.
Nadal na ulicy mam excusy żeby zaczepiać laski, ale w galeriach, sklepach itepe. Już zero wymówek.