W dzieciństwie, kiedy miałem swoją „bandę”, chodziło za nami dwóch takich gnojków. Obaj mieli coś z głową. Jednego potrącił kiedyś samochód, a drugi, jako niemowlę wypadł wózka.
Mówiliśmy na nich Popierdolusy.
Popierdolusy strasznie się nie lubiły i ciągle się biły ze sobą. Mieliśmy z tego niezły ubaw.