
Wartościowy blog o bezwartościowej kobiecie
Zastanawiałem się ostatnio nad tym, jak często powtarzamy zwroty, których nie rozumiemy. Nie mówię już o tym, że nadużywamy słowa kocham Cię, kiedy tak na prawdę wcale nie wiemy co czujemy. Ale sekwencje, które gdzieś usłyszeliśmy i powtarzamy jak swoją ‘mantrę’, czy życiowe motto. Weźmy przykład, słów które ja uważałem jako bardzo ważne w swoim życiu. Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. Tylko, czy każda walka ma sens? Czy wartość wygranej jest proporcjonalna do energii którą w to wkładamy? Posłużę się prostym przykładem – jakże romantycznym maratończykiem (nie mówię tu o skądinąd zajebistym filmie o tym tytule). Czy warto jest umrzeć osiągając cel?
Tytułową kobietę poznałem jakiś czas temu, ale zacząłem się z nią spotykać rok temu. Piękna, wygadana, inteligentna, z poczuciem humoru, po prostu zjawiskowa. Początki były naprawdę trudne, miała faceta, choć nie przyznawała się, mnie bardzo często negowała(że brzydki, słaby, bezwartościowy), to ja inicjowałem spotkania. Po prostu znakomicie postawiła się w roli nagrody i uważam, ze bardzo ciężko ją było przeramować. Szczerze mówiąc na początku ignorowałem to, spotykałem się z nią, nie dawałem z siebie za wiele, spotkania jak spotkania, na pewno nie latałem za nią z wywieszonym językiem. Kolejne braki wyszyły podczas spotkań, droczyliśmy się(przynajmniej tak to wyglądało) o to, którą stroną będzie szła, bo lubi prawą (albo lewą – nie pamiętam), unikała publicznych miejsc ostentacyjnie, ogólnie robiła wszystko to, co robią dziewczyny, które naczytają się mądrych porad na stronach internetowych. Prawdziwe źródło problemu odkryłem dość szybko, jednak dopiero po jakimś czasie zacząłem się nim interesować. Kobietę tą w młodym wieku zostawił ojciec. I jak na początku wszystko tłumaczyłem sobie młodym wiekiem, tak dopiero zapoznanie się z materiałem o DDA otworzyło mi oczy. Czy za późno, czy nie? Trudno powiedzieć. Wcześniej wszystko tłumaczyłem sobie wiekiem, potem zacząłem tłumaczyć sobie DDA, a na końcu DDA/wiek mixem. Powiem w tym momencie jedno – bo mam tylko jedną radę. Spierdalaj z takiej relacji za nim się wkręcisz. Ja czuje się jak człowiek uzależniony od narkotyków. A nie tak łatwo jest zapomnieć, bo Pani zrobi dużo, żeby Cię nie stracić, kiedy czuje, że Cię traci i zrobi wszystko, żeby Cię stracić, kiedy Cię ma. Paradoksalne, co? I kurewsko wkręcające. Przede wszystkim, musisz wiedzieć jakie symptomy powinny Cię ostrzec, czyli włączyć czerwoną lampkę kontrolną w Twoim mózgu..
-Projekcja – Pani bez ogródek powie Ci, że jesteś słaby, brzydki, bezwartościowy, nie starasz się, nie kochasz jej itp. Etc. Tylko tak naprawdę Ona to mówi o sobie. Nie pozwól takiej kobiecie na zniszczenie Twojej energii i przetnij taką znajomość od razu. Po co masz się zastanawiać czy jesteś dla tej Pani zbyt mało przystojny, zbyt mało ambitny czy zbyt mało wartościowy, skoro odpowiedź jest jedna – Jesteś. Ale pocieszę Cię. Nikt nie jest w stanie spełnić jej oczekiwań, bo nie dość, że będzie widziała w nim swoje wady to:
- Strach przed zbliżeniem, odrzuceniem, zakochaniem. – kobieta z tym problemem zrobi wszystko by się nie zakochać. Wie dobrze, że kontakt fizyczny sprzyja zbliżeniu emocjonalnemu, więc traktuje go, jako zapotrzebowanie czysto fizjologiczne, lub będzie Cię odtrącała. Ja z ową Panią przeszedłem długą drogę, zanim zdążyłem ją pocałować,a jeszcze dłuższą zanim doszło do czegoś więcej – i nie mówie tu o seksie.
- Kobieta jest w stanie zranić każdą osobę, na której jej zależy, a na tych, którzy naprawdę są dla niej ważni, potrafi zranić po dwakroć mocniej. Kiedy myślisz, że wszystko jest dobrze, ona drugiego dnia powie Ci, że woli spotkać się z kolegą, że nie ma dla Ciebie czasu itp.
- Związek z taką osobą to ciągłe przeciąganie liny. Ona sprawdza na ile może sobie pozwolić, na ile Tobie zależy, a Ty uczysz się cierpliwości.
Z tym, że cierpliwość ta nie zawsze jest opłacalna, bo historie z tego typu osobami to raczej historie bez happy endu. Z jednej strony kobieta chce wartościowego, męskiego faceta, z drugiej związuje się raczej z cipą bez charakteru, którą ciągle testuje, sprawdza, rzuca i wraca, kiedy ktoś wartościowy powie, że nie jest zainteresowany znajomością z galaretą emocjonalną, bądź okaże się wiekszą pizdą niż poprzedni.
Wracając do greckich porównań, związek, relację z taką osobą przypomina syzyfową pracę. Możemy wpychać tą kulę na górę, ale ona zawsze spadnie na sam dół, lub w najlepszym wypadku zatrzyma się na jakiejś niewielkiej przeszkodzie, ale nigdy nie wniesiemy jej na górę. Takich osób nie jest w stanie zmienić nic, oprócz świadomości o swoim problemie i psychoterapii, która jest bardzo kosztowna (czasowo i dolarowo). Musisz porzucić przyjacielu myśl, że tą skałę można rozbić miłością. Bo jeśli taka osoba naprawdę Cię pokocha, to będzie zmieniała Twoje życie w piekło.
EDIT:
W ramach pojawiających się komentarzy, śpieszę wyjaśnić, że a) opisałem tylko wierzchołek góry lodowej, b) nie każda kobieta która tak się zachowuje to dziecko z syndromem DDA, c) analizę, należy rozpocząć od siebie, a jeśli nie zauważycie błędów, ze swojej strony, to wtedy szukać w partnerze. Tylko, jeśli są jakieś błędy w oprogramowaniu partnera, to trzeba zastanowić się nad tym, czy jest sens pakowania się w taką relację, czy to DDA/Borderline/Chujtam. Tkwienie w takim związku świadczy również o problemach ze sobą.
Odpowiedzi
Wartościowy blog, sam kiedyś
śr., 2013-04-17 12:15 — visionWartościowy blog, sam kiedyś byłem z dziewczyną która choruje na DDA i wiem co taka osoba potrafi zrobić
ogólnie to jest tak że taka dziewczyna nigdy nie zazna szczęścia bo tego szczęścia nie miała w domu, po prostu widząc że jest dobrze/zajebiście/fantastycznie po prostu będzie sie tego bała bo w to nie uwierzy bo nigdy tego tak naprawdę nie dostała dlatego życie w związku jej nie służy, no chyba że kiedyś znajdzie naprawdę cierpliwego faceta który otworzy świat przed nią na nowo
Super, ciesze się! Poleć
śr., 2013-04-17 12:21 — Ian WatkinsSuper, ciesze się! Poleć znajomym!
Ostrzeganie przed gównem nie.
śr., 2013-04-17 12:45 — Ian WatkinsOstrzeganie przed gównem nie. Każdy wyniesie co ze chce z tego co napisałem, nie należę do celebrytów opiniotwórczych. Natomiast czytając Twoje wpisy gdziekolwiek dostrzegam, że oprócz inteligencji, dużej, płynie w Tobie nieszczęśliwy człowiek. Więcej uśmiechu, kolego:)
Niczego nie chowam, tylko w
śr., 2013-04-17 13:00 — Ian WatkinsNiczego nie chowam, tylko w sposób ładny wyrażam swoją opinie.
To się ma do Twojego komentarza tak, że dopoki nie skomentowałeś mojego tekstu, nie widziałem potrzeby pisania Ci mojej opinii o Tobie.
Banał, nie banał,argumentem jest to, że znajdzie się ktoś, kto czytając to otworzy oczy, zanim wdepnie w gówno.
Moja wirtualna twarz ma się dobrze, dziękuje za troskę.
Tu masz opinię osoby, która trwa w takim związku, co jest paradoksalne, biorąc pod uwagę, że innym to odradza, a nie zlepek ogólników.
Nie, nie poparta. Ale
śr., 2013-04-17 13:23 — Ian WatkinsNie, nie poparta. Ale interesowałem się trochę nią, jej przeszłością i postawiłem werdykt. To, że zachowuje się jak ciota, również nie ulega wątpliwości, gdyby tak nie było, dawno zakończyłbym tą relację.
Czy sobie radzę, czy nie? Na pewien sposób radzę, bo dalej jesteśmy razem. Z drugiej sobie nie radzę, bo nie odczuwam komfortu z tej relacji takiego, jakiego powinien mi dać związek.
Mam swoje braki i być może ukrywam je w takich związkach, bo sielanka w moich trwa zawsze krótko, a jeśli trwa dłużej, wycofuje się. Może dajemy sobie emocje, których potrzebujemy oboje, trudno mi powiedzieć.
Hmm to czyli piszesz, że
śr., 2013-04-17 13:38 — Rafał89Hmm to czyli piszesz, że trzeba od takiej panny uciekać jak najdalej, ale ciągle w tym tkwisz? Ciekawe, nie powiem.
Tak, paradoksalnie, tak. Wiem
śr., 2013-04-17 13:43 — Ian WatkinsTak, paradoksalnie, tak. Wiem ile energii mnie kosztuje, jak mało komfortu daje mi ten związek. I przed tym ostrzegam innych ślepych głupców.
Bronię swojego zdania to źle
śr., 2013-04-17 20:17 — Ian WatkinsBronię swojego zdania to źle ? Wiem ze bladze ale to moje życie. Wymieniłem argumenty, mogę argumentować dalej , a o carlo powiedziałem swoje zdanie dodatkowo. Ciebie pua niestety nie znam, nie czytałem twoich blogow ale wiem ze jesteś głupi...ups, znów to robię!
Kurcze nie zrozumiales
śr., 2013-04-17 20:34 — Ian WatkinsKurcze nie zrozumiales ironii, odnoszącej się do twojej wypowiedzi, czemu mnie to nie dziwi ?
Szczerze mówiąc, napisałem
śr., 2013-04-17 14:28 — Ian WatkinsSzczerze mówiąc, napisałem tego bloga, bo miałem taka potrzebę. Porozmawiać o tym, uświadomić innych, rozszerzyć wiedzę o problemie. Dlaczego użytkownicy mają szukać winy tylko w sobie?
A ja powiem tak. Przy całym
śr., 2013-04-17 19:06 — expatA ja powiem tak. Przy całym szacunku dla racjonalizmu Carlopactwo, którego swoją drogą mu zazdroszczę, to będę twierdził, że relacje z tego typu osobami mają coś z bycia na haju. Poziom emocji jest nieprawdopodobny i to jest element, który decyduje o tym, że tak trudno się z tego gówna wymiksować. Wszystko inne poza huśtawką emocjonalną jest na średnim lub słabym poziomie, nawet sex - o czym wspominał kiedyś MrSnoofie. Jak ktoś tego nie spróbował to nie wie o co chodzi w tym temacie...
Dla tych co palą zioło albo lepiej próbowali czegoś mocniejszego mogę powiedzieć, że działa to podobnie. Zajebiste doznania przeplatają się z kacem na głodzie.
Rada jest jedna i niestety brutalna. Spierdalać natychmiast i nigdy się nie angażować, szczególnie że często są to kobiety nieprawdopodobnie atrakcyjne fizycznie, rozwinięte społecznie, zawodowo itp. Zaczyna się przeważnie tak samo, czyli sierotka szuka księcia, który się nią zajmie emocjonalnie. Jak już się wkuje dobrze w faceta to drenuje bez litości dostarczając na przemian rozkosz i ból nieporównywalny z każdą inną relacją.
Współczuję autorowi bloga, tym bardziej, że się chyba z tego jeszcze nie wymiksował.
Pozdrawiam
Zajebiste doznania
ndz., 2013-04-28 11:22 — kilroyZajebiste doznania przeplatają sie z kacem na głodzie: krótko i jakże bardzo trafnie scharakteryzowane.
Jest jeszcze mały detal: tak jak mocne drugi, takie kobiety też pozostawiaja po sobie dziury w mózgu
Są różne rodzaje kobiet; te
śr., 2013-04-17 19:57 — WiarusSą różne rodzaje kobiet; te do stałego związku, romansu oraz te co rozładowują potrzeby seksualne tylko i wyłącznie. Klucz tkwi w tym by w porę się zorientować, którą wartość Panna reprezentuje tak żeby czasem nam się klasyfikacja nie pojebała. Kurwa nie potrafi żyć w związku bo jej duszno i cały czas coś przeszkadza, czegoś brak. Kobieta oddana nie chce być traktowana jak kurwa bo bardzo wiele oddaje by utrzymywać ognisko domowe kosztem samej siebie. A kobieta do romansu będzie opowiadać smutne historie o smutnej miłości, niezależności, własnej przebojowości aż w końcu dostanie feministycznego zajoba i da sobie spokój z romansami.
Ruchales ja czy nie???
śr., 2013-04-17 20:23 — KarlitoRuchales ja czy nie???
Ale Ty pierdolisz
śr., 2013-04-17 21:45 — Rafał89Ale Ty pierdolisz
Wypowiadasz się bez jak to nazwałeś 'podstaw'. To tak jakbyś chciał budować dom od dachu. Jednak to nie jest konieczne, no bo po co. Po co znać genezę skoro można od razu weryfikować koniec? Ogarnij się.
Do kolejnych dwóch akapitów szkoda się odnosić, właściwie nie wiem do czego to przypiąć.
Natomiast przedostatni akapit...
"Bronisz swojego bloga - to naturalne ale przykre"
Mistrzostwo. To teraz pojedziemy mistrzu tak. Stwierdziłeś coś, ja się teraz przyjebałem. Jeśli zaczniesz się bronić to będzie to 'naturalne ale przykre'. Ogarniasz temat czy dalej niekoniecznie? Pewnie niekoniecznie.
Nie widzisz powiązania pomiędzy Twoją wypowiedzią do wypowiedzi do bloga a blogiem. Owacje na stojąco!
Też przez to przechodziłem
śr., 2013-04-17 22:32 — RiseTeż przez to przechodziłem ponad rok temu. Związek bardziej z borderline niż z DDA choć coś z tego i owego jakiś mix był. Wtedy o tym nie wiedziałem - analizowałem co robię źle, rozkminiałem - była huśtawka nastrojów rollercoaster. Faktycznie ciężko z tego wyjść było.. Tym bardziej że to mój pierwszy dłuższy związek i pierwsze autentyczne zakochanie i uczucie. Ale odległość też trochę pomogła w wyleczeniu się i zakończeniu tego.
Minęło 1,5 roku od rozstania (nie widzieliśmy się na żywo od tamtej pory) , ona miała w tym czasie już z 4-5 krótkie związki - zapewne rozpadające się przez podobny powód, tylko kolesie może szybciej się orientowali, albo znali takie pojęcia jak DDA / borderline. Panna po tym czasie od 2 tyg odzywa się do mnie, szuka kontaktu - czuję że wystarczył by pstryk moimi palcami, a ona na drugi dzień jest na dworcu w moim mieście ;] (no może wyolbrzymiłem - ale chodzi o to że widzę po krókiej rozmowie z nią że była by skłonna na nowo wejść w "związek", tak jakby jej się mózg sformatował - część odpowiedzialna za pamięć - albo ignoruje to że się rozstaliśmy, z jakiego powodu - po prostu pamięta te dobre emocje i potrzebuje ich..
Widać desperację po niej.
Ja mam dosyć już takich rollercoasterów (wolę naturalne jednak - takie jak w Heide Parku np.).
Stanowczo NIE! Związkom z takimi osobami.
Można powiedzieć że to trochę nieczłe i okrutne powyższe zdanie, że co te osoby zrobią ze swoim życiem.
Nie wiem, czasami jestem za dobry - jednak życie jest jedno, ja chcę je przeżyć jak najlepiej, nie jestem Matką Teresą żeby uszczęśliwiać wszystkich - są od tego inni specjaliści, terapeuci.
A Tobie autorze radzę się poważnie zastanowić czy tkwienie w takim czymś ma sens - realnie - nic ułożysz sobie z nią zdrowego normalnego zwiążku, z czasem te emocje mogą być jeszcze bardziej skrajne - możliwe że momentami zaczniesz ją przeklinać najgorzej za to zachowanie.. będziesz się męczyć - bo ciężko Ci zrezygnować z tego.
.
. Znalazła się kolejna, też niestety kredyt uczuć i zaufania nadwerężyłem - po czasie okazała się jednak też pojebana, ale z innych powodów. Nie mniej nabrałem dystansu, ciągle się rozwijam, staram zrozumieć siebie - ukształtować swoje myślenie, uporządkować angażowanie uczuć, emocji - myślę że jestem na dobrej drodze, póki co jestem od ponad 2 mies sam, na razie dobrze mi z tym, na kontakty z ludźmi nie narzekam, ba - polepszyły się nawet, coraz więce energii pozytywnej wdrażam w siebie i innych, coraz więcej wyciągam dobrego z życia
). A kobieta... znajdzie się
bez presji, napinki.
Kolego.. na świecie jest milion kobiet, z którymi możesz mieć jeszcze lepsze emocje - ba... normalne, zdrowe - autentyczne prawdziwe uczucie - nie bój się tego
Też po zerwaniu ta była siedziała mi w głowie długo.. miewałem chujowe dni, momenty - zwłaszcza jak się na te wspominki zbierało, jak to fajnie było z nią wtedy i wtedy.. i czy znajdę inną, z którą spędzę rónie podobne chwile - no OCZYKURWAwiście że tak
Pozdrawiam
Znam to uczucie i
czw., 2013-04-18 00:38 — jacatZnam to uczucie i przyciąganie do takiej dziewczyny więc nie dziwię się autorowi że w tym tkwi..
Ja myślę że też jednym z powodów takiego zajebistego zakochania się jest po prostu MEGA WYZWANIE co powoduje MEGA ZAINTERESOWANIE nasze i tyle.
Bo tak naprawdę na zdrowy rozsadek to kobiety z takim syndromem DDA są do D..Y
pozdrawiam tych co to przeszli
Nie ma to jak pisać o
czw., 2013-04-18 12:34 — KratosNie ma to jak pisać o rzeczach, o których nie ma się pojęcia. Wszyscy ostatnio psychologami-specjalistami z habilitacją się stali. Żeby takie rzeczy mówić, trzeba się w nich kształcić, studiować i praktykować, a nie przeczytać parę książek. Czekam, aż w końcu ktoś was wyśmieje, albo postuka się znacząco po czole. Chociaż nie, to znowu będzie ich wina, to nieszczęśliwi ludzie z syndromami w kolorach tęczy.
Autorze, nie mów tu o chodzeniu przez życie z uśmiechem na twarzy. Pamiętam, jak uciekłeś ze strony z płaczem i skasowałeś wszystkie blogi. Może to jakiś syndrom. Chcesz o tym porozmawiać?
Mam nadzieje, że nie
czw., 2013-04-18 12:52 — Ian WatkinsMam nadzieje, że nie tęskniłeś?
Studiowanie, kształcenie i
czw., 2013-04-18 15:28 — KratosStudiowanie, kształcenie i praktykowanie to nie tylko siedzenie z nosem w książkach. Myślałem, że to oczywiste.
"Być zrytym przez dzieciństwo" - co to w ogóle znaczy? Można być w tyle z rozwojem pewnych cech i umiejętności przez mniej lub bardziej krzywdzące doświadczenia, ale to wszystko jest do nadrobienia i przerobienia. To tak, jakbym powiedział, że gość bez nóg nie może zostać sportowcem. Nie ma nic gorszego, niż odbieranie ludziom ich godności. Z człowiekiem "zrytym przez dzieciństwo" można żyć i tworzyć piękny związek. Ale nie każdy to potrafi. Nie każdy się nadaje. Więc zwalanie wszystkiego na jakieś syndromy i usprawiedliwianie własnej nieudolności jest co najmniej słabe. Ale o tym pewnie już nie przeczytałeś w swoich książkach o psychologii. Niektórzy zapomnieli, że taką wiedzę trzeba weryfikować i zbierać ku temu doświadczenia w pracy z wieloma ludźmi, a nie za psychoanalizy na przykładzie kilku nieudanych związków się zabierać.
Kiedyś, jak komuś nie poszło, to zbierał się w sobie i szukał innej partnerki. A teraz wszystkim w umysłach zachciało się grzebać. To zwykłe nieudacznictwo.
Nie mówię, że byłeś dwa dni w
pt., 2013-04-19 10:09 — KratosNie mówię, że byłeś dwa dni w związku i nie masz kompetencji do wyrażania swojej opinii, ale irytuje mnie fakt zrzucania winy na jakieś syndromy, choroby psychiczne partnerki i rozległe pseudo-psychoanalizy na błahe tematy - jak ludzie duszą się w związku, albo tobie on nie odpowiada z jakichś przyczyn, to się go kończy, bez rozległego, zawiłego i często bezsensownego analizowania. Z resztą sam to ująłeś w ostatnim akapicie. A denerwuje mnie to z prostej przyczyny. Grono użytkowników - co widać nawet po tym blogu - zaczyna bić się w pierś i krzyczeć, że to wina przykładowego DDA, problemów w dzieciństwie, itd. itp. A nie można stawiać takich diagnoz za pewnik. Do tego potrzebna jest obserwacja, rozmowa, terapia. My możemy coś domniemywać. To są zbyt rozległe, zawiłe i skomplikowane objawy, by przypisać je bezkrytycznie jednej rzeczy. A może panienka miała okres, zgubiła tusz do rzęs, albo koleżanka jej powiedziała, że przytyła i stąd taka atmosfera. A może to gość jest cipą i nie potrafi dać kobiecie poczucia bezpieczeństwa, a ta w przypływie frustracji suszy mu głowę. Zryte dzieciństwo, albo syndrom DDA i inne wcale nie muszą odgrywać tu żadnej roli. Tu chodzi po prostu o racjonalne podejście.
Soonfii, jak zwykle
pt., 2013-04-19 19:29 — genSoonfii, jak zwykle pierdolisz, fakt, pierdolisz bzdury, ale pełnym zdaniem - niczym moja kierownica w Sierze... w opcji z futrzakiem - pedale...Wróć - Panienko...
Jakieś argumenty? Czy brak
pt., 2013-04-19 19:35 — Ian WatkinsJakieś argumenty? Czy brak takowych?
Nic nowego... bo tak mnie
sob., 2013-04-20 06:17 — genNic nowego... bo tak mnie wyszło, że pedałem jesteś...masz rację, jebać argumentację, - masz rację, w końcu to poziom Sierry, =- z futrzakami na kierownicy... i takie tam... Cześć Palikotom... i przynajmniej nie pierdolę o iluśtam związkach, dziesiątkach dup na progach jęczących... i to w wieku lat ~34... jesteś miszczem...
P.S z pedałem, to trochę mnie poniosło, z panienką, to już nie...koleżanko Soonfi...
o 22 byłeś najebany, i o 8
sob., 2013-04-20 12:39 — EasyBeśo 22 byłeś najebany, i o 8 rano nadal/znowu jesteś?
Szacun!
Proponuję, by żona przestała piwo donosić.
Wytrzeźwiej.
Wreszcie.
Kiedyś.
Może.
pierdol się...
sob., 2013-04-20 12:41 — genpierdol się...
hehe
sob., 2013-04-20 14:44 — E3hehe
Fakt, trochę mnie poniosło,
ndz., 2013-04-21 12:08 — genFakt, trochę mnie poniosło, zdarza się każdemu...
Wow, a ja znam kolesia który
pt., 2013-04-19 20:06 — Ian WatkinsWow, a ja znam kolesia który powtarzal żeby nie być jak jego stary i co ?!?! Tylko, że co ma piernik do wiatraka
Projekcja a ramowanie to dwie
pt., 2013-04-19 20:32 — Ian WatkinsProjekcja a ramowanie to dwie różne sprawy. Panienka czuje się bezwartościowa, słaba i brzydka i tak postrzega cały świat, przez co dostajemy my. Twierdzę nawet, że osoby na których im 'zależy' dostają bardziej.
Dlaczego nie wyszedł? Jestem w związku z tą kobietą nadal. Szukam przyczyn dlaczego jest chujowo, bo jestem przyzwyczajony do innych standardów. Skoro 99% moich związków było dobrych, to chyba mam prawo szukać błędów nie tylko w sobie? Nie śmiem twierdzić, popełniłem ich dużo, popełniam nadal, ale nie zachowuje się inaczej, niż w poprzednich relacjach.
To jest błędne koło, taka relacja. Ale ten wie, kto w tym był, reszta myśli, że to pierdolenie.