Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

W poszukiwaniu tego czegoś, czego ponoć nie ma.

Krakowski wieczór, studenckie mieszkanie. Siedzę sobie z laptopem, szklanką wody i żurkiem z butelki. Miałem pisać tego bloga rano, ale jakoś nie znalazłem w sobie siły. Jeszcze tu nie pisałem, ale przez 2 ostatnie noce uświadomiłem sobie, że nie wiem, dlaczego wciąż nie znalazłem tego mitycznego "czegoś"...

Co to jest to mityczne coś. Kiedy pytam jakąś parę, która ma już długi przebieg, 10 lat małżeństwa lub więcej, zawsze odpowiadają, że ta druga osoba ma w sobie to "coś". W zasadzie od zyskania jako takiej tożsamości początkującego mężczyzny, byłem typem romantyka. Wierzyłem w miłość, co pewnie teraz nazwałbym "tym czymś".

Długo mi się nie układało. Pierwsza młodzieńcza miłość z tym czymś? Cóż, tego się nie dowiem, nigdy z nią nie byłem. Drugi związek? Trwał jakieś 2 lata, ale nie do końca było tam to "coś"... Wtedy pękło coś we mnie pierwszy raz. Może myśl, że to pierwsze uczucie miało to coś, zaś ten związek był jakby zastępczy. Ale przecież nie myślałem tak, kiedy się w niego pchałem. Wtedy trafiłem pierwszy raz na podrywaja. Cel miałem jeden, ponowna próba zdobycia dziewczyny, na której jako pierwszej w życiu mi zależało. Po kilku tygodniach cyklicznej lektury podstaw Gracjana, niektórych blogów i tematów na forum, uwierzyłem, że nie ma czegoś takiego jak miłość. Że w ogóle to powinienem korzystać z życia, towarzystwa pięknych kobiet, rozwijać się itd... I jak jakaś będzie świetna, godna mojej uwagi, to sobie z nią będę.
Nie zaprzeczę, był to bodziec do rozwoju. Stałem się człowiekiem, myślę, aktywnym ponad przeciętną. Liczne akcje społeczne, organizacja wydarzeń, klub piłkarski. Wraz z rozwojem przyszły kobiety. Piękne, ale i mniej piękne. Godne rozmowy, poświęcenia chwili uwagi. Nic stałego, przelotne znajomości, których nigdy nie chciałem kontynuować. Zdałem sobie też sprawę, że z tego pierwszego uczucia, tak zwanej pierwszej miłości właściwie nic mi już nie pozostało prócz sentymentu do tej dziewczyny, z którą lubię wyskoczyć na piwo jak z dobrym kumplem.
Tak to się jakoś kręciło.
Obecnie Kraków, studia, również pewne akcje i eventy. Jeśli nie wstrzelę się w stypendium rektorskie w tym roku, to po prostu poszukam pracy.

Ostatnie dwie noce, to dwie różne dziewczyny w moim łóżku.
Jedna, typ wiernej żony, która przez ostatni czas od zerwania z chłopakiem, a to jakieś 2 lata, nie miała nikogo, nawet bez jednej niewinnej przygody. Śliczna, w moim typie. I w nocy i rano seks. Ale po tym porannym, znowu coś we mnie pękło, mianowicie zabrakło tego pożądania. Widocznie się wyżyłem, jak to w moim przypadku bywa. I właściwie już nie chciałem z nią przebywać. Zrobiłem jej śniadanie, herbatę i do widzenia.

Dzisiejsza noc... Pierwsza ruda Shock Jak to się stało, że dzień po dniu? Cóż, wyszedłem do klubu z zamiarem pozbycia się złego nastroju, że nie znajduję tego czegoś. Skończyło się w moim mieszkaniu, ponownie. Takiego seksu jeszcze nie miałem, była świetna. Ale... o 2 w nocy ponownie pożądanie skończyło się. Kiedy pytała, czy może wpaść dzisiaj wieczorem ponownie, odpowiedziałem, że nie. Ubrała się, i wyszła. Pewnie poczuła się wykorzystana... Cóż, wcale się nie dziwię, jeśli miała na coś nadzieję. Ale do czego piję.
Za każdym razem, gdy wygasa owe pożądanie, do dziewczyn pięknych, mniej pięknych, pięknych i mniej pięknych z charakteru, czuję się pusty. Pusty w środku, bez tego czegoś, co wypełniało mnie w czasach mojej pierwszej, naiwnej, młodzieńczej miłości.

Idąc ze sklepu, z lodami i ketchupem w plecaku (tak wiem, środek zimy Laughing out loud) uderzyła mnie myśl. Wojak, ale Ty jesteś głupi... Szukaj miłości, nie przyjemności. Szukaj tego czegoś, kobiety która będzie miała w sobie to "coś".

Tylko, co to jest to "coś"? Jak to rozpoznać, gdzie tego szukać, z czym to się je?

Wreszcie się "wypłakałem"... Laughing out loud Tylko jak tu zrobić akapity, skoro nie ma ich w poglądzie Sad

Odpowiedzi

Portret użytkownika Elba

Obawiam się, że tego "czegoś"

Obawiam się, że tego "czegoś" nie znajdziesz u kobiet, które po 1 dniu znajomości idą z facetem do łóżka.
Najwidoczniej nie potrzeba im wielu ważnych składników (miłość, zaufanie, chęć sprawienia przyjemności nie tylko sobie ale i partnerowi, zaangażowanie, etc...) aby wejść w kontakt intymny.

Portret użytkownika Biomen

Jak dla mnie kolega się

Jak dla mnie kolega się wkręcił i ugania się za swoim wymarzonym/wymyślonym świętym gralem. Zejdź na ziemie i przestań gonić za iluzją której nawet zapewne nie jesteś wstanie sprecyzować.

Więcej logicznego myślenia, mniej emocjonalnego pierdolenia. Wink

Elba ma to coś, bierz ją : )

Elba ma to coś, bierz ją : )

Portret użytkownika Elba

Mówisz do niego, jak do psa

Mówisz do niego, jak do psa Laughing out loud
Bardzo niegrzecznie.

chodzisz już po galerii z

chodzisz już po galerii z koleżanką 5 h i szukacie sukienki dla niej. Ona jest niezdecydowana, nie potrafi sama podjąć decyzji, miota się. Przy setnej witrynie zauważasz ciuch, który spełnia jej wymarzoną wizję, samej też Ci się spodobała.
Czy w zwrocie " Tu jest taka kieca, bierz ją " jest coś niegrzecznego ?

Wiedziałem, że skomentujesz Laughing out loud To jest właśnie to "coś", coś, co mnie akurat irytuje, choć chyba pozytywnie lekko.

Portret użytkownika Elba

Nie mam tak niezdecydowanych

Nie mam tak niezdecydowanych koleżanek, a nawet gdyby takowa się pojawiła, ostatnią rzeczą jaką bym zrobiła to pięciogodzinny maraton po galerii. W życiu.
Przy trzeciej (przy pierwszej nie ma porównania, przy drugiej za szybko) przymierzonej rzuciłabym: "wyglądasz absolutnie obłędnie" i już.
Wracamy.
Uff...

A teraz podam łapę.
Na zgodę.
Ty możesz dać głos (ponownie) lub ewentualnie pomerdać ogonem.
Byleby grzecznie.
Smile

Sorry za off-a

Portret użytkownika Ardian

gościu jakbyś był tak miły i

gościu jakbyś był tak miły i mi namiar na tą pierwsza panią czyli ten typ wiernej żony wysłał na PW ?

dziękuję i pozdrawiam Smile

Portret użytkownika Anarky

'' Po kilku tygodniach

'' Po kilku tygodniach cyklicznej lektury podstaw Gracjana, niektórych blogów i tematów na forum, uwierzyłem, że nie ma czegoś takiego jak miłość. Że w ogóle to powinienem korzystać z życia, towarzystwa pięknych kobiet, rozwijać się itd... I jak jakaś będzie świetna, godna mojej uwagi, to sobie z nią będę.''

Czytaj, analizuj z glową - nie bierz az tak niektorych rzeczy to siebie.

Kobieta musi miec to coś? no musi Cie krecic, podniecac, dobra rozmowa, usmiech, emocje - to podstawa 'tego czegos' ...

Portret użytkownika Intrygant

Jak dla mnie "to coś" jest

Jak dla mnie "to coś" jest wtedy, kiedy po prostu dobrze się czuję z kobietą. Dobrze nam się rozmawia, mamy jakieś wspólne zdanie i dobrze nam jest ze sobą, obojętnie czy na mieście czy w łóżku. Ot cała wielka filozofia...

Portret użytkownika cartman

A jeżeli facet różni się od

A jeżeli facet różni się od kobiety i az tak bardzo nie nadaje na tych falach, posiada inne zainteresowania i swiatopoglad, ale jedna osoba czuje "to cos" co nie pozwala przestac myslec o drugiej osobie?

Portret użytkownika Elba

...do tanga trzeba

...do tanga trzeba dwojga...

Prędzej czy później miłość jednostronna jest skazana na porażkę.
Jestem przeciwniczką twierdzenia, że przeciwieństwa się przyciągają. Może i tak jest na początku, ale im bardziej w las tym więcej wilczych dołów. Nie warto.
Zainteresowania - jeszcze do wypracowania, ja nie muszę interesować się motoryzacją, a partner literaturą, żeby zgodnie funkcjonować.
Ale gdybyśmy zasadniczo różnili się pod względem światopoglądu, hierarchii wartości, spojrzenia na kwestie związane z rodziną, pieniędzmi etc... - szybciutko by się posypało.

Portret użytkownika DoktorStyle

To "coś" przyjdzie w najmniej

To "coś" przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie, czy bedzie bardzo dobrze lub bardzo źle w Twoim życiu. Przyjdzie w postaci kobiety, przy której poczujesz sie bardzo swobodnie od samego początku, przy której bedziesz miał wyjebane na to co powiesz ale nie dlatego że jej nie szanujesz a dlatego.. bo nie to bedzie najwazniejsze. Znajdziecie tyle wspolnych tematów i podobnego podejścia że zapomnisz o wszystkim. Za Waszym zrozumieniem bedzie przemawiala nie tylko gra słów, ale i gra ciał.

Bedziesz czuł że nadajecie na tych samych falach.
O graniu, o chłodnikach nawet nie wspomnisz, bedzie sie liczyła po prostu dobra zabawa, wzajemny szacunek i zaufanie. To wewnętrzne zaufanie, ten spokój.

Bedziesz czuł motyle w brzuchu i mimowolnie pojawi sie usmiech na Twojej twarzy gdy tylko ją zobaczysz.

Nawet nie zorientujesz sie kiedy to nastąpi, mozesz nawet logicznie wmawiać sobie że przecież to wcale 10/10 nie jest, moze i ma głupi usmiech czy jakąś wadę, że przecież wiele was różni, ale prawda jest taka że ludzie nie muszą być idealni by idealnie do siebie pasować.

Ale pewnego dnia przyjdzie pierdolnięcie z rzeczywistością. Po prostu, jak grom z jasnego z nieba, nadejdzie dzień, który na łożu śmierci podsumujesz " I tak to się skończyło ", który długi czas bedzie męczył, bolał.

Ale jedyne co z tego snu da radę wyciągnąć, to nie kontynuowanie tej relacji, a wyciagniecie waznych wniosków na przyszłość, dojrzanie do życia, miłe wspomnienia, uswiadomienie że nie można patrzeć się do tyłu bo sprzed nosa może nam taka kolejna przygoda przeminąć. To "coś" zmieni Ciebie jako człowieka, w trakcie i po.

Wiedz jedno, warto to przeżyć, bo to fantastyczna przygoda ale okraszona wielkim bólem na koniec i bardzo bolesnym upadkiem, lecz dająca bardzo wiele do myslenia i bardzo kształtująca nasz charakter i przyszłość.

Edycja :

PS tak poza tym filozoficznym rozprawianiu nt. tego 'czegoś' w kobiecie to pytanie mam w jakim klubie grasz?Laughing out loud