Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Sprzedałem stare lustro...

Portret użytkownika Don Carlo

Witajcie moi mili!

Po paru miesiącach bez znaku życia zdecydowałem się przedstawić Wam pokrótce zmiany, jakie zaszły we mnie od ostatniego wpisu i co mi w ich wprowadzeniu pomogło. Poznałem swe wady, więc powiedziałem sobie, że skoncentruję się tylko na ich całkowitym wyplewieniu z mego życia.
Rozpocząłem operację Endlösung.

Postaram się, by było krótko ;]

Na początek, ściągnąłem sobie mały programik dostępny w internecie pod nazwą 'Affirmachine'. Jest to aplikacja, która wyświetla na naszym monitorze króciutki tekst o dowolnej treści. Przy tym widać go tak krótko, że tylko nasz umysł subiektywny potrafi go przeczytać.
Bardzo fajna rzecz... Pisałem sobie taką afirmację i miałem wszystko podane jak na tacy. Efekty były widoczne już po około dwóch miesiącach. Jestem bardzo zadowolony z programu. Myślę, że wykonał za mnie około 40% roboty. Resztą było własnoręczne przełamywanie barier w życiu codziennym.

Zacząłem wreszcie jeszcze bardziej uniezależniać się od rodziny. Jest więcej spięć w domu, ale wiem, że działa to tak naprawdę na moją korzyść. Zacząłem polegać tylko na sobie zarówno w chałupie jak i w szkole. Widzę, że jestem dużo pewniejszy swego zdania, potrafię go bronić jak lew.
Przykład: w galerii w Kraku spotkałem grupkę dziewcząt świętujących urodziny jednej z koleżanek. Dosiadłem się, stosując Direct Opener. Po kilkunastu minutach żywej rozmowy wyszły na jaw liberalne poglądy solenizantki.
Nie będę zanudzał Was polityką, itp. - po prostu dziewczyna uważała, że homoseksualiści mogą zawierać związki małżeńskie. Jako prawicowy ekstremista wysunąłem multum argumentów obalających jej pogląd. W ruch poszła biologia [natura], etyka... Madzia poczuła się zniszczona. Było to widać po jej spuszczonym wzroku. Mimo, iż zniszczyłem to podejście, byłem szczęśliwy [i dalej jestem] z tego, że zasady są dla mnie ważniejsze, niż domknięcie.

Tutaj pojawia się kolejne zagadnienie: po co idę na wypas, po co otwieram... Czy po to, by zapchać książkę telefoniczną jakimiś głupimi cyferkami? Otóż nie. Robię to, by nie bać się być sobą. Robię to przede wszystkim, by zaspakajać potrzeby z wyższej półki piramidy Maslow'a. Gadając sobie z przypadkowo spotkanym na ulicy przechodniem sprawia mi przyjemność. Nie wiem, czy są to jakieś psychopatyczne zapędy, ale mam wrażenie, że to mój haszysz.
Trudności są tylko na samym początku - do kogo podejść i czy oby na pewno będzie zabawnie... Potem jest już z górki.
Inaczej patrzę już na doświadczenia, jakie poznaję w czasie takich zabaw. Nie analizuję już wszystkiego, jak w jakimś Naruto. Zwyczajnie otwieram się na sytuacje społeczne i dostosowuję je do mnie.

O dziwo, Kasia [A.K.A. Lord Voldemort] nie jest już taka mega straszna, jak kiedyś. Wierzę, że to właśnie dzięki zmianom, jakie wprowadziłem w swym życiu. Pozostaje jakieś uczucie pustki i ogólnej maligny, jednak to już nie paraliżuje. Przyznam się, że część osób z mojego otoczenia stwierdziła, że zrobiłem się trochę płytszy uczuciowo. Uznam to za zwyczajne zdystansowanie się do emocji.
Jeszcze raz: Kasia już mi się przestała śnić! A był to naprawdę poważny problem... 3 sekundowy kontakt wzrokowy w wyimaginowanym świecie podświadomości potrafił zepsuć cały dzionek. To był istny koszmar. Są Ci, którzy wiedzą, co mówię...

Wróćmy z orbity na ziemię.
Zacząłem więcej z siebie dawać na rowerze. Jest słoneczko? Jest cieplutko? No to w drogę! Góry, doliny, pagórki, kotliny, szosy, podjazdy i zjazdy. I ja. Jaki spełniony jest człowiek, gdy włócząc nogami, szuka w lodówce czegokolwiek, co uzupełni zainwestowaną w przyszłość glukozę. A przecież zyskują nie tylko moje udka, czy tam płuca. Widząc przed sobą stromy podjazd, którego końca nie widać, mam ochotę dać za wygraną. Tyle, że wtedy odzywa się TEN GŁOS...

"Jesteś zajebisty! Niepokonany!"

"Zwyciężysz! Potrafisz wszystko!"

"Zmiażdż ten ********** cycek na drodze!"

"Jak nie wyjedziesz, to ci nie stanę i będziesz ciotą!
Nie będzie fifora!"

Szczerze, polecam Wam mocno rozwijać swoje hobby. Można fajnie sobie doładować Inner Game, poza tym Wasze ciało lub umysł będzie Wam za to niezwykle wdzięczny i odda Wam z nawiązką to, co w nie wkładacie.

No dobra, koniec tego dobrego. Dobrze Wam radzę, zróbcie sobie listę swoich popełnianych codziennie grzechów i po kolei je rozwalcie. Oczywiście na tyle, na ile się da, bo w naturze ta walka nigdy się nie kończy.
Efekty z pewnością będą piorunujące, jeśli tylko się przyłożycie.
Spróbuj, a nie pożałujesz!

Stare i popękane,
Nie znało ono Pana Muscle.
Nie widziałem swej twarzy,
Lecz tylko nieforemną plamę.
Sprzedałem stare lustro.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Pierrot

popłakałem się cytat

popłakałem się Smile

cytat dnia:
"jaki spełniony jest człowiek, gdy włócząc nogami, szuka w lodówce czegokolwiek, co uzupełni zainwestowaną w przyszłość glukozę ..."

... fajnie, fajne, już oczekuję wpisu o frustracji rzeczywistością, o codzienności, beznadziejności i szarości ... Smile ... ale cieszę się Twoim szczęściem Smile

... ach te 18 lat ... Smile

Portret użytkownika Rafał89

Ale marudzisz Nie mierz

Ale marudzisz Tongue Nie mierz innych swoją miarką. Też się czuję zajebiście, a poznałem już trochę 'frustracji rzeczywistością, (...) codzienności, beznadziejności i szarości' Wink
Także naucz się czerpać radość z życia młodzieńcze Tongue Masz taki świat jaki sobie wykreujesz.

Pozdro

Portret użytkownika Pierrot

ja czerpię radość z

ja czerpię radość z malkontenctwa Wink

Portret użytkownika Don Carlo

Dlaczego sprawy związane ze

Dlaczego sprawy związane ze światopoglądem i polityką muszą oznaczać zawsze kłótnię?

Nie martw się, przy pożegnaniu było bardzo miło ^^
Nie napisałem o tym, bo nie o domknięcia tu chodzi.

Portret użytkownika Intrygant

Z tej calej pisaniny

Z tej calej pisaniny najwazniejsze jest hobby i pasja. To dopiero daje pewnosci siebie kiedy potrafi sie robic cos co dla innych jest czarna magia Smile