
Link do pierwszej części: http://www.podrywaj.org/blog/roz...
JA: Pamiętasz naszą poprzednią rozmowę? Spytałem się wtedy Ciebie czy jesteś wolny.
ON: Tak, pamiętam.
JA: Opowiedziałem ci trochę od siebie, o alkoholu. O tym, że dobrze jest umieć to kontrolować.
ON: Przemyślałem to na spokojnie i przyznam Ci rację. Szkoda na to zdrowia i hajsu. Nie mówię kategorycznie nie alkoholowi w moim życiu. Ale najebać się do nieprzytomności to bezsens. Gdzie w tym przyjemność?
JA: Cieszę się, że to mówisz. Pomyśl, jak zajebiście szare i nieciekawe musi być życie osoby, dla której chlanie jest jedyną przyjemnością.
ON: Daj spokój, szkoda gadać.
JA: Ale wiesz, że tak na prawdę to chyba wszystko może stać się dla nas uzależnieniem. Jakby się kogoś zapytać, jakie zna uzależnienia. Pierwsze co wymieni to pewnie alkohol, narkotyki, papierosy, hazard. Ale mało kto wymieni masturbację. Może boją się, wstydzą. A najczęściej nie dopuszczają do siebie możliwości, że masturbacja również może być uzależnieniem. Często ten temat jest bagatelizowany. Większość osób nie podchodzić do tego serio. Uzależnienie od masturbacji jest z pozoru błahe i niewinne, ale tak na prawdę jest równie niebezpieczne dla zdrowia psychicznego i fizycznego jak pozostałe powszechnie nam znane nałogi.
ON: Mówisz?
JA: Postaram Cię nie zanudzić i opowiem Ci pokrótce jak to było ze mną. Zaczynało się, jak to zwykle była z nałogami, niewinne. Z początku z ciekawości, od czasu do czasu. Z czasem coraz częściej. Tłumaczyłem to sobie faktem dorastania, burza hormonów i tak dalej. Później okres dojrzewania minął. Ale masturbacja została. Oczywiście coraz częstsza.
ON: To jakoś szkodzi? Nam ksiądz zawsze na religii mówił, że to grzech
Są jeszcze jakieś inne skutki uboczne?
JA: Wiesz, zacząłem trochę o tym czytać. O szkodliwości nadużywania masturbacji. Czytałem o braku sił w ciągu dnia, o problemach z koncentracja i nawiązywaniem kontaktów z innymi ludźmi. Czytałem o problemach z życiem erotycznym, a nawet że oślepnę. Akurat to ostatnie to bujda, ale reszta już nie do końca. Wtedy mówiłem sobie: "Chuja prawda. Mnie to nie dotyczy. To jacyś fanatycy masturbacji. Ja taki nie jestem." I rzeczywiście z początku nie zauważałem u siebie problemu. Byłem taki sam w tygodniu w którym zwaliłem dwa razy jak i w tym w którym zwaliłem sobie na przykład 5 razy. Spadek zainteresowania płcią przeciwną u mnie nie występował. Wręcz przeciwnie. Masturbacja w jakiś chory sposób motywowała mnie do działania. Patrzyłem na jakąś laskę i myślałem sobie: "Kurwa, wczoraj do zdjęcia prawie identycznej jak ta, trzepałeś sobie jak opętany. Jak teraz do niej nie podejdziesz, to będziesz to robił do końca życia" Teraz z perspektywy czasu wiem, że to było głupie. Ale wtedy w jakiś chory sposób mnie motywowało.
ON: Może lepsza taka motywacja niż żadna?
JA: Nie do końca. To było złudzenie, błędne koło. Z czasem zacząłem coraz częściej i intensywniej "motywować" się przed ekranem komputera, a liczba i jakość kontaktów z kobietami stała w miejscu, a nawet spadała.
ON: Czyli zaczyna robić się nie ciekawie.
JA: Tak. A z biegiem czasu było tylko coraz gorzej. Wystarczył już tylko mały impuls, aby wzbudzić we mnie chęć masturbacji. Standardowo jakiś film, zdjęcie. Albo gdy zobaczyłem jakąś fajną znajomą na mieście. Po powrocie do domu jedna myśl - zobaczyć jej profil na facebooku. Najczęściej się nie zawodziłem. Siedzi sobie na murku, na tle jakiegoś pałacyku. Na stopach szpilki. Długie, dobrze zbudowane nogi. Śliczna, słodka buźka. Ubrana w krótką, obcisłą sukienkę, opinającej jej mega tyłek. Piersi w sam raz. Chwila pozornej przyjemności... Stało się. Już po wszystkich. Teraz trzeba po sobie posprzątać.
Wstyd mówić, ale przed ekranem komputera "zaliczyłem" wszystkie swoje co ładniejsze koleżanki. Co ciekawe, nasze wzajemne relacje nie pogorszyły się. Buziak na przywitanie. Gadka spoko - tak jak zawsze. Wszystko tak samo, nic się w kontakcie z nimi nie zmieniło. Mimo, że do ich zdjęć spuściłem się już pewnie z kilkanaście razy. Cieszyło mnie to i bardzo niepokoiło zarazem.
ON: Rzeczywiście trochę to dziwne, ale może w takim razie po prostu trochę wyolbrzymiasz problem?
JA: Nie sądzę. Słuchaj dalej. Pod koniec mojego najgorszego okresu, masturbacja była już po prostu wynikiem nudy. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzało, nie miałem, aż tak dużo wolnego czasu, który do tego jeszcze bym tak bezmyślnie marnotrawił. W końcu doszedłem do wniosku, że jednak masturbacja wpływa negatywnie na moje życie. Ta dawna iskra i witalność, w końcu i u mnie zaczęła powoli gasnąć. Wciągu dnia nie robiłem nic specjalnego, nie przemęczałem się. Można powiedzieć, że wręcz obijałem się. W dzień albo pod wieczór masturbacja, albo i w dzień i wieczorem. Często to była moja jedyna aktywność fizyczna. Krótko mówiąc, trwoniłem cenny czas. Potrafiłem spać jak zabity do 13. Najgorsze jest to, że w pewnym już momencie, po akcie samogwałtu nie czułem żadnych wyrzutów sumienia, czy złości na samego siebie. Stało się to dla mnie normalną czynnością dnia. Masturbację stawiałem na równi z kąpielą, pójściem do kibla, czy umyciem zębów.
ON: Kurwa, no rzeczywiście nieciekawie. Nie wiedziałem, że to może pójść, aż tak daleko.
JA: To był chyba kluczowy moment. W końcu się otrząsnąłem. Musiałem przemyśleć swoje dotychczasowe postępowanie i wyciągnąć jedyny słuszny wniosek. Czyli ograniczyć masturbację do minimum.
ON: No i jak sobie z tym radzisz? Co robisz, żeby to kontrolować? Przecież to musi być dla Ciebie męka.
JA: Gdy wiesz, że robisz coś z korzyścią dla siebie, wtedy nigdy nie nazwiesz tego męką
Wszystko leży w psychice. Nie utożsamiaj masturbacji z przyjemnością. Wtedy będzie Ci prościej to kontrolować. Człowiek ma tak, że prędzej będzie bronił się przed czymś złym niż zawalczy o coś dobrego. Oceniaj nałogową masturbację w sposób jak najbardziej negatywny. Wtedy bardziej efektywnie będziesz się przed nią bronił.
ON: Kurna, mądrze gadasz chłopie.
JA: Nie wiem. Pomyśl sobie, że jak będziesz trzepał codziennie, to będziesz mógł przybić pionę ze śmierdzącym, brudnym żulem, bo on lubi to robić tak samo jak i ty 
ON: Dobra, dobra. Starczy. Bo jeszcze sobie to zacznę wyobrażać. Powiedz mi lepiej, jak to jest z tym od strony zdrowotnej. Takie przetrzymywanie spermy w sobie, nie jest chyba dobre to jak... ja wiem, tłumienie w sobie emocji. To też chyba nie jest najlepsze?
JA: Masz nadmiar testosteronu, którego nie masz gdzie dobrze spożytkować, bo nie masz kobiety?
ON: No właśnie. To co w takim razie?
JA: Boisz się, że jak nie będziesz regularnie doprowadzał do wytrysku to od nadmiaru spermy rozsadzi Ci jądra?
Nie martw się, organizm ludzki nie jest głupi i potrafi sobie z tym poradzić. Jest takie coś jak polucja. Organizm mężczyzny sam sobie reguluje poziom spermy w jądrach poprzez mimowolny wytrysk w trakcie snu. Często towarzyszą temu erotyczne sny
Poczytaj sobie. Dobrym rozwiązaniem jest też chodzenie na siłownie. To świetny sposób na odreagowanie i zainwestowanie testosteronu w coś pożytecznego. Poprawisz przy okazji swoją sylwetkę. Dwa w jednym, a może i trzy. Bo na siłce możesz też poznać jakąś fajną dupeczkę, w sumie to jak w każdym innym miejscu
Po prostu ruszaj się i nie zamulaj. Jak nie siłka to może inny sport? Sporty ekstremalne, a może sporty walki? Tam też dasz upust swojemu temperamentowi. Jeśli na prawdę nie będziesz mógł już się powstrzymać od masturbacji, to zrób to, ale staraj się, aby taka sytuacja miała miejsce nie częściej niż raz w tygodniu. Ale żebyś mnie źle nie zrozumiał. Jak nie masz naprawdę silnej chęci masturbacji, to po prostu tego nie rób. To już ostateczna ostateczność. Nie myśl tak: "Kurna raz w tygodniu mogę sobie zwalić, a za dwie godziny kończy się niedziela. Czyli - fap time!" To błędny tok rozumowania. Nie rób z masturbacji jakieś nagrody za cały tydzień abstynencji. Nie myśl po prostu o tej czynności, nie zaprzątaj sobie tym głowy. Staraj w życiu poświęcać się sprawom kluczowym. Poruszanie ręką góra-dół po swoim penisie przy akompaniamencie pornola nie jest sprawą kluczową w twoim życiu. Pamiętaj o tym.
ON: Okej. Chyba wszystko jasne. Dzięki.
Odpowiedzi
Nadmiar energii i agresji
pt., 2015-04-10 19:34 — -Puer-Nadmiar energii i agresji można z powodzeniem spożytkować na siłce, albo uprawiając jakiś inny sport. Zresztą wspomniałem o tym w blogu
Jak zaczynało "nosić" Muhammeda to odreagowywał sobie to na ringu i na rywalach
Współcześnie niektórzy bokserzy też preferują abstynencję przed walką. Taki Szpilka na przykład, głosił że nie uprawia seksu na tydzień przed walką 
Jednak jakoś Ali ma
wt., 2015-04-14 14:14 — NormalnyJednak jakoś Ali ma dziewięcioro dzieci
Nie sama masturbacja jest zła
sob., 2015-04-11 13:04 — CreedenceNie sama masturbacja jest zła ale pornole, bo to ryje banie strasznie.
Dobry blog i w ciekawiej formie napisane