
Część 1: http://www.podrywaj.org/blog/roz...
Część 2: http://www.podrywaj.org/blog/roz...
Kilka słów wstępu.
Spory czas temu powstały dwie pierwsze części tego bloga, a więc napiszę i trzecią - ostatnią. Będzie trylogia
W celu wyjaśnienia wspomnę jeszcze, że większość wydarzeń z każdej z części jest bardzo zbliżona do prawdziwych
Generalnie to z tym forum już się rozstaję. Będę tu zaglądał baaaardzo rzadko. Wyciągnąłem stąd sporo dla siebie i rozjaśniłem umysł.
Pozdrawiam wszystkich i każdego z osobna. Trzymajcie się!
JA: Siadaj stary, dawno się nie widzieliśmy.
ON: No prawie rok minął.
JA: To opowiadaj co nowego u Ciebie?
ON: Studiuję. To kierunek który mnie kręci. Sporo materiału już znałem wcześniej. Na wykładach jestem praktycznie po to tylko, aby utrwalić sobie wiadomości. Ludzie też naprawdę spoko.
JA: No u mnie akurat ze studiami lekki niewypał. Kierunek lekki, ukończę go bez problemu, ale czuję, że to nie to. Najwyżej na magisterkę pójdę na coś innego, jeśli w ogóle będę szedł. W domu sam doszkalam się z innych dziedzin, chociaż nie jest łatwo. W domu zazwyczaj jest... lekko mówiąc kiepska atmosfera.
ON: U mnie też nie jest kolorowo. Wiem jak to jest.
JA: Mama chora, a ojciec cieszy się że zarabia jakieś grosze. Doradzać innym, albo co gorsza narzekać to potrafi, ale sam to nic nie zrobi ze swoim życiem. Ale nic, najwyżej wiem jakich błędów w życiu nie należy popełniać. Staram się jak najbardziej od tej ciężkiej atmosfery odizolować. Wiesz, kocham ich i jakby coś potrzebowali to zawsze im pomogę. Ale niech robią co chcą. Mnie to nie dotyczy. Nie wiem czy robię dobrze, ale ja się od tego odcinam jak tylko mogę. Staram się być niezależny w każdym aspekcie swojego życia. Nie marnować życia jak oni. Nauczyłem się lepiej zarządzać swoim czasem. Mam kalendarz w którym zapisuję wszystkie zadania do wykonania na dany dzień. Od ponad pół roku chodzę na siłownię. To dobra odskocznia od problemów dnia codziennego, która przy okazji buduje fajną sylwetkę. Poza tym to coś co sprawia mi niezłą frajdę. W końcu zacząłem się uczyć angielskiego. Od stycznie robię sobie też codziennie 5 ćwiczeń na dykcję. W necie jest tego multum, tak więc jest z czego wybierać. Ćwiczenie wiele czasu nie pochłaniają, a już teraz są efekty. Nie słyszę już, jak ktoś mówi, abym powtórzył, bo nie rozumie co do niego mówię. Zrobiłem prawo jazdy i kupiłem auto. Małe, ciasne, ale tylko i wyłącznie moje. Dużo czytam. Oglądam w necie różne konferencje i wywiady na interesujące mnie tematy. Szukam i eksperymentuję, aby znaleźć to co naprawdę będzie mnie kręcić i napędzać w życiu, a przy okazji pozwoli mi na finansową wolność. W tym roku mam zamiar nauczyć się lepiej tańczyć. Na pewno dojdzie do tego jeszcze z kilka pomniejszych celów. To tak pokrótce. A u Ciebie jak tam?
ON: Ja na razie jeszcze nie mam konkretniejszych planów. Ale mogę Ci opowiedzieć co już mi się udało.
JA: Zamieniam się w słuch. Dawaj 
ON: Rzuciłem porno i ograniczyłem masturbację.
JA: No i brawo.
ON: Pamiętam to. Na dworze upał niesamowity, były już chyba wakacje. Ja siedzę w pokoju przed kompem. Wychylam się z fotela i zaglądam sobie przez okno. I widzę, dwie fajne laski z zajebistymi nogami i tyłkami ubrane w krótkie szorty. Jadą sobie po mojej ulicy na wrotkach. Dosłownie nagle, pomyślałem sobie: "Kurwa, dość tego! Są wakacje, a ja zamiast jeździć, bawić się i poznawać kobiety to spędzam całe dnie przed komputerem oglądając głupoty, grając w gry i waląc gruchę. Pieprzę to!" I zacząłem usuwać wszystkie fap foldery z komputera. Usuwałem kolejno, jeden po drugim. Uwolniłem się od pornosów. Te udawane jęki i stęki. To żałosne. Od razu jak to zrobiłem poczułem wolność i ulgę. Niby nic wielkiego, ale odetchnąłem. Dostałem kopa i impuls do działania.
JA: No i fajnie. Dobra, męska decyzja.
ON: Ograniczam też alko. Najebanie się do nieprzytomności, to już nie dla mnie. Wyrosłem z tego. Chociaż widzę, że jeszcze mam problem ze spójnością w tym. Niby piję mniej, ale zauważyłem, że gdy ktoś namawia mnie na jakiś melanż to mimo że mam coś ważnego do zrobienia, to zdarza się, że nie potrafię odmówić. Robię coś wbrew swojej woli, mimo świadomości, że tracę swój czas.
JA: Powiem Ci tak. Ja wódę pije tylko w sylwestra i na urodzinach naprawdę bliskich mi osób, nie chlam już z okazji weekendu, jak to bywało kiedyś. Wiesz, jak teraz o 22 jakiś kumpel do mnie dzwoni i mówi, choć dawaj się najebiemy, ten i ten ma urodziny, to odbieram i mówię, że dzisiejszy wieczór już mam inaczej zaplanowany i nie dam rady. I tyle. A jeszcze kilka miesięcy temu to leciałbym na złamanie karku. Nie chodzi nawet o to że nie napiłbym się, czy coś. Ale wiesz jak coś jest organizowane, nawet jakieś głupie picie to wypadałoby, aby zaproszonych poinformować chociaż ze dwa dni wcześniej, a nie że na już.
ON: No i dobrze robisz. Też tak muszę zacząć. Jak Twoi znajomi są ogarnięci i Cię szanują, to pewnie nie obrażają się z takiego powodu?
JA: No jasne, że nie. Wiesz co, wspomnę jeszcze o temacie kompa. To też warto ograniczyć. Co innego jak potrzebny Ci jest do pracy i zarabiasz na tym, to okej. Ale jak siedzisz przed ekranem 6 czy 8 godzin dziennie, to już uzależnienie i bezsens. Odkryłem, że długie siedzenie przed kompem bardzo chujowo na mnie działało. Wyciągało ze mnie energię i strasznie zamulało. Wystarczyło, że siedziałem na kompie tylko do 24, to potem zawsze musiałem to odespać przynajmniej do 11. A gdy wychodziłem wieczorem spotkać się ze znajomymi, bez alko, albo tylko delikatnie i wracałem grubo po 2:00 to potem wstawałem około 9:00 i byłem mega
wypoczęty.
ON: Kurna, to nieźle.
JA: Jak jakiś znajomy ostatnio mi opowiadał, że grał do 5 rano w jakąś grę, a potem na 8 do szkoły szedł, to aż się za głowę złapałem.
ON: O kurna, niezły typ 
JA: Ale słuchaj jeszcze. Pamiętam jak w wakacje popsuł mi się komputer. Kilka dni funkcjonowałem bez, zanim dokupiłem potrzebną część. Słuchaj stary, ile ja wtedy miałem czasu. Złożyło się to akurat z okresem w których zacząłem regularnie wcześniej stawać. Człowieku, czasu to miałem, aż za dużo. To co miałem zaplanowane do zrobienia na trzy dni, zrobiłem w ciągu jednego dnia
Dało mi to sporo do myślenia i uświadomiło parę rzeczy. To czas jest najcenniejszy. To nie pieniądze, ale właśnie czas daje Ci nieograniczone możliwości. Chociaż sam czas mamy ograniczony i w tym tkwi cały sekret. Nawet jakbyś miał miliard na koncie, a tylko trzy dni życia, to czy zdołał byś zrobić wszystko co byś chciał? Na przykład kupić ferrari, zwiedzić cały świat i poznać najpiękniejsze kobiety?
Nie, bo najzwyczajniej w świecie nie starczyło by Ci na to Twojego czasu. Dlatego nasz czas to najcenniejsze co mamy. Możemy go roztrwonić na bzdury albo na przyjemności, sam o tym decydujesz 
ON: Zgadza się. Masz rację. Rozjaśniłeś mi parę spraw.
JA: A jak tam twoje prawko, zdałeś już? Chwal się. Masz już jakąś furę na oku? 
ON: Właśnie, zapomniałbym Ci powiedzieć. Zdałem.
JA: No to czego nic nie mówisz? Gratulacje 
ON: Ale wiesz co, ile się kurwa przy tym namęczyłem, to moje. Z rok się z tym pieprzyłem. Nie raz już myślałem, aby odpuścić. Podchodziłem z ponad 10 razy do egzaminu. Chujowy ze mnie kierowca jest i tyle. Ale plastik jest 
JA: Słuchaj. Spójrz na to z innej strony. Nie myśl, że jesteś debilem czy coś, bo zdałeś za 10 prawko. Pomyśl o tym, ile wymagało to od ciebie determinacji i samozaparcia, aby tego dokonać. Nie poddałeś się, chociaż było ku temu sporo okazji. I z tego powodu powinieneś być z siebie dumny.
ON: No fakt
Nie patrzyłem nigdy na to z tej strony. A no i powiem Ci, że zacząłem też więcej czytać. Czytam na temat rozwoju osobistego, biznesu i relacji z kobietami. Mocno mnie to wciąga.
JA: Też sporo czytam i na zbliżone tematy. U mnie jeszcze dochodzą materiały na temat treningów siłowych i odżywiania. Ale powiem Ci, że z tym trzeba uważać. Nie warto wszystkiego chłonąć jak gąbka i uznawać za swoje. Filtruj informacje i sprawdzaj je w praktyce. To co na kogoś działa i komuś pomaga u Ciebie może działać już zupełnie inaczej. I tu chodzi o każdą dziedzinę. Warto być lepszą wersją siebie. No ale właśnie, siebie, a nie tego czy innego guru czy autora książki. Ludzie jak mają jakieś
problemy albo tak sobie po prostu wkręcają to siedzą potem przed kompem i szukają w necie magicznego sposobu na poprawę swojego losu, często przy okazji robiąc z siebie pośmiewisko. Zamiast po prostu wyjść z domu do ludzi. Wtedy problemy zaczną rozwiązywać się same. Wyjdziesz gdzieś, po obcujesz z ludźmi, pogadasz to z tym, to z tamtym, dowiesz się czegoś nowego. Może poznasz kogoś ciekawego, kto wniesie coś do twojego życia. Oczywiście nie mówię, żeby nie czytać, ale najlepsza książka nie da Ci tego co realny świat.
ON: No, a te tricki i porady dotyczące podrywu? To nie działa?
JA: Wiesz co? Może działa, a może nie, a może tylko trochę. Czytając o tym, nie dowiesz się tego. Musisz sam spróbować. Czasem warto się w to pobawić, choćby z ciekawości. Ale uważam, że aby mieć fajne kontakty z kobietami wystarczy być pozytywnym gościem. Każdy ma swoje problemy i nikt z zakompleksionym i smutnym gościem nie chce mieć do czynienia. Warto też mieć swoje pasje i być niezależnym. Dla mnie to wystarczy. Kobiety mają intuicję i to zauważają. Widzą kto jest zwykłym szarym chłopaczkiem bez perspektyw, a kto gościem z pasją i błyskiem w oku. Wiesz, zawsze jak siedzę ze znajomymi, czy też nowo poznanymi osobami, to staram się coś od siebie dać w tej interakcji. Rozmowa, jakiś żart to podstawa. Nie siedź gdzieś z boku skulony jak pizda. Kobiety od razu zobaczą, że z tobą jest coś nie tak i nie będą chciały mieć z tobą nic wspólnego. Gdy spotykam się ze swoją paczką znajomych, to zawsze staram wytworzyć wokół siebie aurę zaciekawienia. Opowiadam interesujące historie o sobie, ale się nie przechwalam. Flirtuję. Żartuję. Pytam innych o zdanie, co sądzą o tym, o tamtym. Robię to, po to, aby osoby z którymi się spotykam wiedziały, że to nie będzie ich stracony czas. A w relacjach z kobietami warto nimi trochę pokierować. One to lubią i podświadomie tego potrzebują. Nie pytaj ich o zdanie z byle powodu. One pięć minut zastanawiają się jaki wziąć sok do piwa albo gdzie usiąść. Ty pytając ją co chwilę o byle głupotę marnujesz swój czas, tracisz w jej oczach i irytujesz ją. Na przykład jak wchodzisz z laską do jakiegoś lokalu, to najlepiej już go znać. Kobiety często pytają "Gdzie siadamy?" To już na wstępie, chyba ich taki mały teścik, czy jesteś chłop czy kalesony
Zamiast mówić: "Hmmm, no nie wiem" albo "A ty gdzie chcesz?" to wybierasz miejsce i mówisz: "Tutaj"
W ogóle przypomniała mi się fajna sytuacja z ostatnich dni. Siedzę w barze razem z naszą paczką plus kilka nowych twarzy. Kilka fajnych dup
I już widzę jak trójka kolegów się na nie napala. Próbują nieudolnie zagadywać. Stawiają piwo, pytając potulnie z jakim soczkiem sobie pani życzy
Ale te dziewczyny bardziej interesował padający za oknem deszcz niż oni. Ci goście nie wnieśli w tę interakcję od siebie nic konkretnego. Ci goście tylko wyglądali. Siedzą odpicowani w drogie ciuszki, za hajs rodziców, którzy zarabiają ze trzy razy tyle co moi. Na rękach mają zegarki za wartość którego mógłbym się ubrać cały
A gdy coś mówią, to te koleżanki nawet na nich nie patrzą. Według mnie w podrywie sposób wysławiania się, gestykulacja, postawa ciała, robi większą robotę niż to co mówisz. Może to trochę głupie i możesz się teraz zacząć śmiać, ale wierzę też w wzajemne przenikanie się energii i aury między ludźmi.
ON: To ciekawe. Powiedz więcej o co Ci chodzi.
JA: Po prostu uważam, że można pochłaniać i jakby przejmować samopoczucie innej osoby. Jej humor, może nawet sposób myślenia. Działa to tym silniej im bliższa Ci jest dana osoba. Gdy jest przygnębiona, też taki możesz się powoli stawać, albo możesz spróbować ją rozweselić. Gdy ktoś jest optymistycznie nastawiony, to przechodzi również na Ciebie. Działa to również w drugą stronę. Będąc radosnym i pełnym energii człowiekiem będziesz oddziaływał w pozytywny sposób na swoje otoczenie. Będziesz czuł się dobrze ty i ludzie wokół Ciebie. To bardzo przydatna umiejętność podczas podrywu jak i każdego dnia. Czasem też jak rozmawiam z nowo poznaną osobą, to patrzę jej w oczy i w myślach mówię do niej: "Lubię cię". Podobno działa 
ON: Dobre, tego nie znałem.
JA: Ważne, aby nie być w życiu teoretykiem, tylko próbować różnych rzeczy. To podobna sytuacja do tej jak dwoje ludzi pozna się na studiach albo jeszcze w liceum. Pochodzą ze sobą dwa, trzy lata i mówią, że znaleźli miłość swojego życia i po studiach się będą żenić. Nie mieli nigdy większego kontaktu z innymi osobami płci przeciwnej, ale mówią, że to jest to na czym im zależy. Wiedzę na temat tego jak powinien wyglądać związek czerpią z jakiś głupich filmów lub książek zamiast z własnych doświadczeń. Jakąś naiwną dziewczynę jeszcze bym zrozumiał, naogląda się taka jakiś dobrze sprzedających się bzdur o pierwszej miłości i przeznaczeniu. Ale chłop?! Jak w ogóle można z pierwszą poznaną dziewczyną związać się na całe życie, skoro w tym samym czasie wokół Ciebie jest może ze sto innych lepszych kobiet? Ale taki jeden czy drugi cymbał się tego nie dowie, no bo przecież on już znalazł swoją kobietę życia. To żałosne. Trochę współczuje takim ludziom i żal mi ich. Uczepili się siebie nawzajem jakiś czas temu. Może i na początku było jakieś tam zauroczenie. Następnie rozstają się i godzą kilka razy w roku. Potem to już są ze sobą pewnie tylko z przyzwyczajenia i dlatego że brak im odwagi by to skończyć i jest im tak po prostu wygodniej. Tkwią w chorych, bez przyszłościowych związkach. Biorą ślub i robią dzieci, które muszą potem na to wszystko patrzeć.
ON: To straszne co mówisz, no ale niestety prawdziwe. Czas mnie goni. Zakończmy rozmowę jakimś pozytywnym akcentem. Powiedz mi jeszcze tylko skąd czerpiesz motywację do działania?
JA: Moją najlepszą motywacją jest cel, który sobie postawiłem. Konsekwentnie do niego dążę. Cały czas do przodu, jak to mawiał Krzynówek
Staram się nie patrzeć wstecz, bo wiem że tam jest gówno. Chcę być od tego jak najdalej, a jak najbliżej swojego celu. A w moim życiu kieruję się taką zasadą, że można robić wszystko, byleby nie krzywdzić innych.
ON: Pięknie powiedziane
Dzięki wielkie dla Ciebie za tę rozmowę.
JA: Również Ci dziękuję. Trzymaj się i powodzenia.
Odpowiedzi
Twoja trylogia trzech części
pt., 2016-02-19 12:38 — ElTwoja trylogia trzech części jest esencją tej stronki.
Dzięki wielkie i pozdrawiam serdecznie
Szkoda że już koniec.
sob., 2016-02-20 13:50 — KonstantySzkoda że już koniec.