Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Powracam do gry.

Siemanko! Witam was po długiej, a nawet bardzo długiej przerwie bo ponad rok mnie tu nie było. Od tamtego czasu bardzo dużo rzeczy działo się w moim pieprzonym życiu. Nie będę się rozpisywał o każdej po kolei bo to nie ma sensu. Jeśli chodzi o kobiety ? Ta, spierdoliłem sobie sprawę na ponad rok. Przez ponad ten pieprzony rok olewałem dość fajne kobiety, miałem pieprzoną blokadę i głupie myśli typu: "Po co mi to?", "Mam ziomków - oni mi wystarczą", "Jeszcze nie teraz". Jakoś w lipcu wróciłem na tą stronkę całkiem przez przypadek, wszedłem w nie tą zakładkę, którą miałem kliknąć. Przeczytałem sobie moje poprzednie blogi i uświadomiłem sobie jedną rzecz, przez głowę przeszło mi coś w stylu:
"Stary - tyle się starałeś, były takie postępy i znów stałeś się pizdą, SPIERDOLIŁEŚ - czas to zmienić!". Zgadałem się z ziomkami i w drugim tygodniu sierpnia ruszyliśmy pod domki nad morze. To właśnie w tym czasie chciałem przypierdolić w progress, chciałem się zmienić, chciałem dokonać czegoś, czego nie robiłem od ponad roku.

Pobudka, 4 rano, wstałem z taką pozytywną energią, wiedziałem, że ten wyjazd pomoże mi się podnieść i naprawić to co spierdoliłem. Koło południa byliśmy na miejscu. Ja, wysunięty na przód wśród grupy moich ziomków wyruszyliśmy do naszego miejsca noclegowego. Trzydzieści minut drogi - byłem załamany. Nie widziałem, ŻADNEJ, ale to ŻADNEJ dziewczyny, która zwróciłaby na siebie moją uwagę. Szybkie rozpakowanie, poszliśmy na plażę oczywiście z kilkoma browarkami. Pogoda nawet dopisywała, ale niestety, ŻADNEJ ciekawej dziewczyny nie było. Cała pozytywna energia zeszła ze mnie i jakoś z trochę gorszym humorem chodziłem do około dwudziestej drugiej. To właśnie o tej godzinie podbiliśmy pod jeden z plażowych klubów w mieście w którym nocowaliśmy. Stwierdziłem, że teraz mam szansę. Ja, po około trzech wypitych piwkach wkroczyłem do akcji. (Tak - piłem tylko trzy piwa na około godzinkę przed melanżem, ponieważ nie lubię najebanym rozmawiać z kobietami, wtedy źle wypadam w ich oczach ; ) )).
Widzę dwie tańczące koło siebie brunety, z daleka wydawały się nawet spoko. Mówię do ziomka, że ma się jedną zająć, a ja biorę drugą. Zasada trzech sekund i podbijamy z normalnym tekstem, bez żadnego wymysłu. Przedstawiam się ładnie koleżance, pytam ile ma lat. W między czasie ona pochwala mój taniec.(Akurat DJ puszczał coś z repertuaru LL Cool J'a, a ja jakiś czas katowałem oldschool' więc miałem czas się pochwalić.). Jest już całkiem fajnie, wkraczam z dotykiem, jest coraz lepiej po chwili porywa mnie jej koleżanka, a mój kolega dostał moją sztukę. Przedstawiam się, ponownie sklejam report i wylatuje z tekstem:
-A Ty co? Mój kolega Ci się nie spodobał?
w ramach odpowiedzi dostałem: "Weź mi tego gościa, on w ogóle nie wie jak tańczyć do tej muzyki."
Z tą panią robię dokładnie to samo, co z jej koleżanką. No, a żeby nie było jej za przyjemnie cały czas, ładnie dziękuje jej i znikam z jej bajki. Wyszedłem przed klub, zapaliłem szluga i spotkałem ziomka, z którym przyjechaliśmy - obadał jakiś inny klub również na plaży, trzy wejścia dalej. Ja takie ŁOOO, wziąłem poprzedniego ziomka, bo mu coś nie wychodziło i ruszyliśmy w drogę.
Po drodze spotykamy grupę 4 dziewczyn, które nawijają po niemiecku. Nie nie , to nie były rasowe Niemki, mieszanka kulturowa, dosyć ładne.
Podbijam do nimi z ziomkiem i w sumie dla beki przedstawiamy się po niemiecku. One coś odpowiadają, a ja taki nieogarnięty do kolegi:
-Tej stary! One chyba nam pocisły, aż mi się przykro zrobiło."
Po chwili jedna z tych dziewczyn odpowiada "Cześć, nikt wam nie ciśnie". Mi opadła szczena, po krótkiej rozmowie dowiedziałem się, że dwie z nich są POLKAMI mieszkającymi w Niemczech, a tamte to ich koleżanki ze szkoły. One szły do domu, a ja z ziomkiem postanowiliśmy uderzyć w następny klub. Ogarniamy, czy wejście nie jest płatne, czy jest dużo osób i po chwili wbijamy do środka. Od razu na wejście wpada mi dziewczyna, około 1,75 cm wzrostu, szatynka, ubrana w czerwoną baseballówkę i czerwonego snep'a. Ja podjarany, bo mam styl podobny, takie dziewczyny MASAKRYCZNIE jarają, wymieniam się z nią uśmiechem i do ziomka: "Działaj sam! Mam sprawę do załatwienia".

Bez zastanowienia podbijam do dziewczyny, przedstawiam się i porywam ją w mój oldschoolowy taniec. Dziewczyna zajarana, patrzy się jak w obrazek i od razu wchodzi dotyk, wymieniając się spojrzeniami, uśmiechem łapię ją delikatnie za tyłek, przejeżdżam lekko po nodze i znów w górę. Marta, bo tak ona miała na imię informuje mnie, że musi poszukać koleżanki i że jak chcę mogę jej pomóc. Łapię ją za rękę i prowadzę ją do wyjścia przez tłum spasłych koksów i tribali, tak żeby czuła się bezpieczna. Spotykam jej koleżankę i typka, który najprawdopodobniej się o moją Martę starał, bo gdy zobaczył nas razem od razu podskoczył mu gul. Ogólnie beka trochę była. Jej koleżankę zaprowadziliśmy do mojego kolegi, z którym wcześniej przyszedłem i powiedziałem mu na ucho, że wie co ma robić. Chłopak nie spierdolił sytuacji, bo skończył tak jak ja. Jak? Zobaczycie niżej. Znów wbijam z moją Martą na parkiet i zaczynamy ze sobą tańczyć. Tym razem jeszcze bliżej niż było, łapię ją za udo, drugą dłonią obracam ją, dziewczyna kończąc obrót wpada na mnie i właśnie poszedł PIERWSZY KISS - jak kto woli, ślimak. Wink Po piętnastu, dwudziestu minutach tańca poszliśmy na plażę, usiedliśmy i zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, w sumie to na różne tematy. Spoglądając w gwiazdy, zobaczyłem kilka spadających, bo w końcu teraz był ten czas spadających gwiazd. Powiedziałem jej o tym, objąłem ją i razem spoglądaliśmy na niebo. Dziewczyna zaczęła mówić, że walę ściemę, bo ona nic nie widzi. Po chwili zobaczyła gwiazdę i cała podjarana mi o tym powiedziała. "Powiedziałaś życzenie?" - zapytałem się, gdy przytakowała znów poszedł ślimak. Po około 30-40 minutach siedzenia z nią poprosiłem jej numer i znikłem z jej bajki. Na drugi dzień wymieniliśmy się kilkoma sms'ami, ale nic z tego większego nie wyszło. Na drugi dzień nic nie działałem, za dużo wypiłem, zdecydowanie za dużo i nie byłem w stanie, wiecie jak to jest ; ). Następnego dnia wstałem na niezłym kacu, szybko pod prysznic się ogarnąć, przebudzić i po aspirynkę na ból głowy, która cholernie mi pomaga przeżyć w takich sytuacjach. Idziemy na obiad – tam bruneta, średnia z wyglądu, strasznie w porzadku z charakteru. Ugadujemy ją, przedstawiamy się i mówimy skąd jesteśmy. Opłacało się z nią ugadywać? Opłacało – na drugi dzień darmowa porcja frytek i piwko ;D . W godzinach wieczornych poszliśmy na rynek. Widziałem dość ładną szatynkę, schludnie ubraną sprzedającą lampiony szczęścia. Kojarząc fakt z lampionami, że 3/4 osób je kupujących nie umie odpalić i puścić w powietrze podbijam z tekstem:
-Cześć! Jak kupie ten lampion to mi poleci, czy jak każdy nawet nie wybije się z ziemi?
Dziewczyna chroniąc swój malutki „biznes” śmiejąc się powiedziała, że te są magiczne i na pewno polecą w powietrze. W międzyczasie mój ziomek zaczął się bawić innym gadżetem, który dziewczyna sprzedawała. Trochę się pośmialiśmy i po chwili SPRZEDAWCZYNI LAMPIONÓW sama się nam przedstawia, szczerze pierwszy raz z takim czymś się spotkałem Wink. Miała na imię Karolina, trochę się u niej zasiedzieliśmy pomagając jej sprzedawać towar nawet z całkiem dobrymi rezultatami. Po chwili podbijają dwie dziewczyny, jedna, która wpadła mi strasznie w oko, jak później się dowiedziałem miała na imię Patrycja, a druga to nawet nie pamiętam bo brzydka była ;D. Na chwilę znikłem i załatwiłem różę (Nie pytajcie skąd miałem, no dobra zajebałem hehe) i podbijam do grupy dziewczyn. Wszystkie zaskoczone, że ciekawe dla które to. Po chwili ten brzydki no-name z podjarką mówi, że to dla niej na pewno – gaszę ją tekstem typu „No chyba nie, to dla Twojej ładnej koleżanki” i daje kwiatka Patrycji. Mina tego brzydkiego no-name'a bezcenna! Patrycja zadowolona wylatuje z tekstem „O ja, ale fajnie z Twojej strony! Szkoda, tylko nie wiem jak masz na imię.” Po tym tekście przedstawiłem się i poszedł krótki report. W międzyczasie brzydki no-namę znów zaatakował tekstem „Patrycja! Przecież masz chłopaka, nie możesz tak”. Po chwili no-name znów został zgaszony tekstem „Gdyby interesował mnie jej chłopak to dałbym mu tą różę, a nie jej” Patrycja w skowronkach przyznała mi rację, dodając, że jej chłopak w sumie już ją nie interesuję. Niestety dziewczyna musiała iść spać, bo na dziewiątą rano musiała iść do pracy. Szybka wymiana numerami z Karoliną i Patrycją i bijemy dalej w balet. Trafiliśmy do klubu, wcześniej wypijając dwa piwka. Pierwsze co w klubie to musieliśmy podbić do kibli, piwko jest moczopędne w końcu. Ja skończyłem moją sprawę wcześniej i stanąłem pod drzwiami od toalet. Widzę idą dwie dziewczyny, jedna brunetka, brzydsza oraz blondynka ładniejsza. Staję im na drodze i tekst z uśmiechem na twarzy „Toalety płatne, dwa złote plus piwko dla mnie” Bruneta nic nie mówi, blondynką poklepała po ramieniu i powiedziała, że potem mnie znajdzie. Długo czekać nie musiałem, piętnaście, dwadzieścia minut i zostałem zawołany ładnie do boksu, w którym siedziała ona. Podbijam, witam się i przedstawiam.
-Siemanko! Jestem …, chyba mi piwko wisiałaś, nie?
Ola, bo tak miała ona na imię, daje mi nówkę sztukę piwko i tak sobie siedzimy, rozmawiając. Była to 20 letnia studentka z Katowic pracująca w tym mieście jako kelnerka. Po 20 minutach proponuje jej wyjście z klubu, bo jak zawsze jest tam duszno, wiecie o czym mówię. ;D Szliśmy sobie plażą, rozmawialiśmy, ja chwyciłem ją w pasie lekko zjeżdżając na tyłek, Ona z uśmiechem spojrzała na mnie i poszedł ślimak. Z czasem wpierdoliliśmy się do takiej małej budki stającej na plaży, ważne że był tam jakiś fotel i skończyło się bardzo ostro ;D. Po wszystkim wymiana numerami i poszliśmy w długą.
W ostatni dzień, naszła mnie ochota na gofry. Patrzę, że strasznie duża kolejka, więc pewnie opłaca się postać. No i dobrze myślałem – opłacało się. Po około 10 minutach czekania jest moja kolej, pochodzę do budki i takie ŁOOOOOOOOOOOO. Dwie śliczne sprzedawczyni ruda i bruneta. No to co ? Działam!
-Cześć! Chciałbym jednego gofERA”. Czarna wybucha śmiechem dodająć:
-Przepraszam Pana bardzo, niestety nasza budka sprzedaje tylko gorRY.”
-No ale na Bałtyckiej stoi też wasza budka i pisze, że GOFERY sprzedajecie, a i jaki Pan? Podobny wiek to mów mi na TY – przedstawiłem się ładnie. Kolejka za mną jak skurwysyn, a ja sobie dziewczyny zagaduje, ludzie na mnie strasznie wkurwieni wtedy byli ;D. Tak mi się zaczęło z nimi fajnie rozmawiać, że stałem tam z trzy godziny i cały czas miałem jakiś temat do rozmowy z nimi, co mnie bardzo zaskoczyło, bo ja nigdy nie byłem taki, żeby SAMEMU zagadywać dwie dziewczyny ode mnie starsze i to jeszcze w taki sposób, że one mnie polubiły.
Była to nasza ostatnia noc – nie zgadniecie kto się odezwał? Karolina i Patrycja – napisały sms'a o treści: „Cześć ! Może wpadniesz z Tomkiem (ten ziomek co wtedy do nich podbił o te lampiony) do mnie na noc? Jestem ja, Patrycja, odpisz szybko.” Niestety będąc w klubie nie ogarnąłem telefonu i DUPA z tego wyszła. Byłem wkurwiony masakrycznie, no ale cóż.

Mój wyjazd dobiegł końca, ja z podładowanymi akumulatorami wróciłem do domu, nie żałując niczego co się tam wydarzyło. W końcu wróciłem do swojego normalnego JA i chcę kontynuować to dalej nie szukając pierdolonych wymówek. W sumie piszę tego bloga dla siebie, żeby widzieć to jaki kiedyś byłem. Gdybym ponad rok temu nie opisywał swoich przygód pewnie do teraz bym siedział jak pizda i nic nie robił w tym kierunku, bo nie miałoby mnie co zmotywować. Tak więc, nie bądźcie pizdami i nie SPIERDALAJCIE sytuacji tak jak ja. No i wybaczcie, że tak chaotycznie. Trzymajcie się! Siem!

Odpowiedzi

Portret użytkownika Kyristus

Ooo stary, doskonale wiem co

Ooo stary, doskonale wiem co czujesz Laughing out loud Też cały ostatni rok spierdoliłem po całości takimi wymówkami, że aż nie chce mi się wierzyć, że coś takiego powstawało w mojej głowie ;d W sumie to mam jak Ty, miałem wcześniej progres, przestałem działać, i zaczynam od początku, niezwykle chujowe uczucie, ale nie ma co się poddawać! 5-tka 3m sie!

Portret użytkownika poni

..bo wakacje to taki troche

..bo wakacje to taki troche magiczny, sprzyjajacy podrywowi czas Smile
Oby tak dalej!

Podziwiam twoje akcje, sam

Podziwiam twoje akcje, sam się dopiero uczę tego wszystkiego troche brak mi pewności siebie a takie blogi jak ten pokazują mi że nie ma czego się bać tylko żyć chwilą i bawić się rozmową z dziewczynami Smile

Nooo wakacje... niedługo będą

Nooo wakacje... niedługo będą Wink a wtedy więcej czasu i na rozwijanie swoich pasji, i na latanie po mieście, i na imprezy Smile Dobry blog, czytam go gdy mam chwile zwątpienia, to daje jednak taką wewnętrzną siłę, że MOŻNA. Smile